Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

   Mojego przekonania, że jest lepiej, starczyło na krótko. Co prawda, podczas wyjaśniającej rozmowy z Jerzym - która była dla mnie z jednej strony trudną, nawet bardzo - a z drugiej oczyszczającą - zgadzałam się z nim i przytakiwałam mu. Wierząc we siebie i stawiając opór wątpliwościom. Ale gdy tylko położyliśmy się spać - ja na hotelowym łóżku, Jerzy na sofie, jako że uznał za właściwe odłożenie seksualnych doznań na późniejszy czas - dopadły mnie one już z potrojoną, nie tylko ze zdwojoną siłą. Jerzy zasnął od razu, przytuliwszy mnie wpierw i pocałowawszy: czule w usta i opiekuńczo w czoło. Ja zasnąć nie mogłam i wierciłam się na materacu, czując w umyśle - nawet bardziej niż w sercu - narastający ucisk. Przewracałam się z boku na bok, co chwilę ocierając łzy i zastanawiając się, co zrobić. Roztrząsając pomiędzy powinnością a strachem i widząc oczami wyobraźni twarze moich synka i mamy: adowierzające, gdy powiem im, że zostawiłam Jerzego. Adowierzające, a w chwilę później rozczarowaną i zaraz potem rozgniewaną Milanka oraz smutną mojej mamy. Widziałam je obie, bardzo wyraźnie i wiedziałam, co powiedzą. Ale nie mogłam inaczej... A raczej nie potrafiłam!! Mimo starań.

   - Jerzy, wybacz mi... błagam - wyszeptałam w mrok pokoju z twarzą mokrą od łez. - Wybacz... przebacz... zapomnij... Wiem, że nie wybaczysz... i że nie zapomnisz... ale proszę. Błagam... zostało mi już tylko to, prosić cię i błagać, skoro nie potrafię zmierzyć się sama ze sobą, a z twojego wsparcia rezygnuję. Nie wiem, jak mam cię przepraszać, że cię tak bardzo zawiodłam... i to aż tak...Ale nic ponad "Błagam, wybacz mi" powiedzieć nie umiem...

   - I wy mi wybaczcie... - skierowałam słowa ku synkowi i ku mamie. - Proszę!! Wiem, na co liczyliście, na co liczycie jeszcze wciąż, nieświadomi, co dzieje się we mnie... ze mną... i co zaszło podczas drogi. Chociaż wam wyjaśnię, stając przed wami... przed nim nie mam odwagi, paląc się ze wstydu! Boże!! Jak ja sobie samej spojrzę w oczy!... 

   Podniosłam się cicho z łóżka i jak tylko najostrożniej umiałam, przeszłam obok śpiącego do drzwi. Stanąwszy przy nich, zerknęłam na Jerzego po raz ostatni. 

   - Wybacz mi, błagam... - powtórzyłam, ocierając kolejne łzy. - Także to, że nie ucałowałam cię na pożegnanie... powinnam była, winna ci jestem chociaż to! Ale nie potrafię, nie przemogę się! Zresztą mógłbyś obudzić się. Co wtedy?! Nie zniosłabym twojego spojrzenia... twojego milczenia. 

   Zamknęłam drzwi za sobą tak delikatnie, jak tylko byłam w stanie. W recepcji zostawiłam kartkę z napisanymi koślawo, drżącą dłonią słowami: Wybacz. Zapomnij. Nie szukaj... 

   Wiedziałam, że recepcjonistka domyśli się wszystkiego. I że z ciekawości przeczyta to, co napisałam, zaraz po tym, gdy wyjdę. I że wtedy pomyśli sobie o mnie wiadomo co... I zanim odda ją Jerzemu. 

 

                *     *     *

 

   Nie zapamiętałam drogi do domu, którą przemierzyłam roztrzęsiona i we łzach. Kilka ładnych razy przystając, oglądając się i zastanawiając, czy nie powinnam wrócić. Dobrze wiedząc, że powinnam i że Jerzy wybaczyłby mi, gdybym wróciła. Nie umiałam! 

 

                *     *     *

 

   Gdy weszłam do domu, było już jasno. Wślizgnęłam się do swojej sypialni jak tylko byłam w stanie najciszej. Mocno postanawiając, że chociaż im stawię czoła. Chociaż ich przeproszę i chociaż im wyjaśnię. Chociaż im. Mimo, że przecież Jerzy też zasłużył na wyjaśnienie. Na "przepraszam". 

   - Jaka ja jestem głupia... - pomyślałam tuż przed zaśnięciem czując łzy pod powiekami i na policzkach i jak bardzo pieką mnie te ostatnie. - Nic dziwnego, że mam tak, jak mam... Zaufałam temu, któremu nie powinnam, a od tego, który zasługuje na zaufanie, uciekam jak tchórz! Oj, Aga! Jerzy będzie miał rację, jeśli nie zatelefonuje! Jeśli wyjedzie zmilczawszy, jakby nigdy nic między nami się wydarzyło! Jakby nie poznał mnie i nie spotkał wcale! 

 

                *     *     *

 

   Jerzy istotnie nie zatelefonował do mnie ani razu. Kilka miesięcy otrzymałam odeń wiadomość: 

   - Kupiłem apartament w Egipcie i przeniosłem się tam na stałe. Wiesz: nosiłem się z zamiarem zaproszenia cię i namówienia do wspólnego zamieszkania, ale skoro zadecydowałaś tak, jak zadecydowałaś... Jesteś pewna, że warto było??? 

   Poniżej było zdjęcie Jerzego na tle jednopiętrowego apartamentowca ze stojącą tuż obok prześliczną Egipcjanką. 

   Rozpłakałam się po raz kolejny w ciągu tych przeklętych ostatnich dni. Czując, jak po raz kolejny pęka mi serce... 

 

   Rumia, 23. Maja 2025 

 

 

 

   

    

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Mało wiemy o tym, co i jak doprowadziło do tej nocy. Moja uwaga bardziej ogólna, że bardzo trudno pisać facetowi w pierwszej osobie co i jak czują kobiety i co nimi kieruje. Uwaga trzecie, tekst jest ciekawy, ale wymaga korekty literówek.

Pozdrawiam

Opublikowano (edytowane)

@Marek.zak1

   "Mało wiemy (...)" - powiadasz - "(...) co i jak doprowadziło do tej nocy. (...)". Przeczytałeś poprzednie rozdziały? 

   Może i "(...) trudno pisać facetowi (...) co i jak czują kobiety i co nimi kieruje (...)" - ale podjąłem się wyrażenia tychże uczuć i motywów zarówno w niniejszym opowiadaniu, jak w "***" i w "Wizycie". 

    Natomiast to, co uznajesz za literówki, np. w wyrazie "adowierzające" - jest przykładem mojego zmieniania polszczyzny. Uważam, że przeczenia język polski używa za dużo, także negując logikę. Stąd "adowierzające" czy "amożliwe" oraz "(...) jakby nigdy nic między nami się wydarzyło (...)". 

   Miło mi, że powyższy rozdział "Dzisiaj" znalazł Twoje uznanie. Dziękuję za przeczytanie i komentarz. Życzę Tobie I Twojej rodzinie miłego week-end'u.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Mea culpa, poprzednie części czytałem okazjonalnie. Jeśli to ostatnia, zacznę od początku. Co do nowych wyrazów, musze się do nich przyzwyczaić, bo na razie chrzęszczą mi w uszach, ale jest to ciekawy kierunek. Jeśli chodzi o pisanie w imieniu kobiet, nie potrafiłbym tego zrobić, bo nie wiem, jak one myślą i decydują. Był wprawdzie film z Gibsonem "Czego pragną kobiety" ale to było raczej na wesoło. Pozdrawiam

 

Opublikowano

Czyli... dobrze się stało, iż się rozstali. Idealny Jerzy okazał się "trochę" mściwy wysyłając to zdjęcie i pisząc to co napisał. (Mógł to w sumie odpuścić). Natomiast ta kobieta... mając dziecko i matkę w określonych warunkach... czy tak łatwo byłoby porzucić to wszystko w diabły i wyjechać do Egiptu? Poza tym w Egipcie jest tak gorąco! :) No, ja bym w każdym bądź razie nie chciała.

To tyle odnośnie treści (każdy może mieć swój pogląd).

Natomiast forma jak zwykle bardzo staranna. Mam wątpliwości odnośnie tego zmieniania polszczyzny. Gdyby to był tekst jakiś eksperymentalny w całości, to ok. Ale tu piszesz tradycyjnie i od czasu do czasu tylko coś zmieniasz. No nie wiem.

Tak czy siak, dobrze, że ta historia się skończyła ;)

Opublikowano

@Marek.zak1

   Tua culpa, Marce. Teraz wróć do rozdziału pierwszego i przeczytaj całość opowiadania. 

   Istotnie "(...) jest to ciekawy kierunek (...)". Przyzwyczajaj się do inaczej brzmiących wyrazów pomimo chrzęszczenia. 

   Postarałem się przedstawić "(...) jak kobiety myślą i decydują (...)" na przykładzie bohaterki - na poważnie, jak już wiesz. 

   Dziękuję za odwiedziny, czytanie I komentarz. Pozdrawiam serdecznie. 

 

Opublikowano

@iwonaroma

   <<(...) Jerzy okazał się "trochę" mściwy (...)>>, powiadasz. Ano tak: udzielił sobie satysfakcji, informując kobietę, która nie potrafiła go docenić i która okazała się apoważną, że popełniła błąd. Jednak dlaczego napisałaś, że Aga miałaby "(...) rzucić wszystko w diabły (...)"? Czy dałem do zrozumienia, że Jerzy chciał namówić ją na wyjazd z synkiem do Egiptu? 

   Dzięki za uznanie dla mojej staranności - oraz oczywiście za czytelnicze odwiedziny i za pozostawienie komentarza. 

   Jeśli natomiast chodzi o zmienianie polszczyzny - zmieniam w niej tylko to, co na ową zmianę z logicznego punktu widzenia zasługuje. 

   Dlaczego Twoim zdaniem "(...) dobrze, że ta historia się skończyła (...)"?

   Pozdrawiam serdecznie. 

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

@Corleone 11 "Wierzyć w siebie", nie "we siebie" - to pewnie z pośpiechu, bo cała reszta potoczyła się bardzo szybko. Trochę za szybko w stosunku do pozostałych części, no chyba, że tak właśnie miało być. Ogólnie historia fajna, ale czemu, aż tak dramatyczne zakończenie? Czy jej się też w życiu coś nie należało? Milanek też go lubił, a teraz będzie miał traumę z dzieciństwa, bo znów to samo. 

Część 27 - Jerzy pochował Egipcjankę w jednej z pobliskich piramid, a sam poszedł się zaszczepić przeciwko klątwie Tutenchamona. Pozdrawiam Cię serdecznie;-)))

Opublikowano (edytowane)

@Kwiatuszek

   A jednak "we siebie" - dla oddzielenia spółgłosek samogłoską. Nasz język stosuje tu tak zwaną oboczność, stąd mówimy i piszemy zarówno - przykładowo - "we Czwartek", jak I "w Czwartek". Przy czym logiczną jest pierwsza z możliwości: dla łatwiejszej wymowy i dla oddania jej na piśmie. 

   Skąd "(...) aż tak dramatyczne zakończenie (...)"? Cóż, główna bohaterka jest postacią rzeczywistą, realnego Jerzego odrzuciła w rzeczywistości. Dodam, że odgadłaś powód szybkiego zakończenia: "(...) tak właśnie miało być (...)". Tak zaplanowałem: chcąc oddać wiek prawdziwej Agnieszki ilością rozdziałów - z których ostatni powstał w pewnej odległości czasowej od poprzednich - jako że założyłem jego napisanie w mieście jej zamieszkania, a w którym to mieście mogłem znaleźć się dopiero w wiadomym dniu. Dlatego też rozdział powyższy jest i pozostanie ostatnim. Chyba, że napiszesz kontynuację - rzecz jasna pod własnym literackim pseudonimem. 

   Pozdrawiam serdecznie. 

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)
  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

@Corleone 11 Bardzo fajnie Ci te opowiadanie wyszło. I trafia w pewien sposób, celne jest, kobiety tak czasem odmawiają. Coś im się nie widzi po prostu. Coś im wybrzmiewa nie tą bajką co trzeba. I czasem tracą też na tym nawet. Zresztą mężczyźni też tak miewają. Takie życie i doskonale to uchwyciłeś i merytorycznie i formalnie. No i bardzo przewrotnie, ale to u Ciebie norma. 

Opublikowano

@Leszczym

   Masz rację: tak dzieje się i z kobietami, i z mężczyznami. Stąd właśnie to opowiadanie. Wielce Ci dziękuję za wizytę i za literackie uznanie. Zapraszam do odwiedzenia kolejnych opowiadań; ciekaw jestem, jak spodobają Ci się rozdziały "Ona" i "On" oraz prezentacje Tajlandii. 

   Przyjmij życzenia wszystkiego pozytywnego, wspaniałego, radosnego i fantastycznego.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

   Pozdrawiam serdecznie z Hua-Hin. 

Opublikowano

@Corleone 11 Tworzyłam już tutaj " wspólne" dzieła, jednakże w tym przypadku zmuszona jestem nie skorzystać z tej propozycji. Nie dlatego, że nie dałabym rady ( wyobraźni ci u mnie dostatek), ale dlatego, że masz bardzo specyficzny styl pisarski. Zupełnie odmienny od mojego, więc sam przyznasz te opowiadanie straciłoby swój urok

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Opublikowano (edytowane)

@Kwiatuszek

   Nie mam podstaw wątpić w poziom Twojej wyobraźni - literackiej i ogólnej. A czy kontynuacji, napisanej przez Ciebie, brakowałoby uroku? Byłoby to wiadomym dopiero wtedy, gdybyś ją zamieściła. Ale oczywiście decyzja Twoją jest. 

   Dzięki Ci za odpowiedź. Pozdrowienia. 

Edytowane przez Corleone 11
Konieczne poprawki 😊 (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @LessLove bardzo dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Charismafilos poczytałam o podejściu filozoficznym do pokory, ale mam problem z poczuciem własnej wartości, stąd jeszcze odcinek do przejścia i zrozumienia.  @Berenika97 dla mnie pisanie to droga do siebie. Jeśli jest zrozumiałe, to tym lepiej.  @Kwiatuszek nie umiem w formę, w emocje bardziej.  @Gosława no to przytulam.   Dziękuję kochani. Zrobiłam z tego piosenkę z mostkiem refrenem, ale to może kiedyś. Proces tworzenia jest jak koło garncarskie. Do cechu nie należę, ale podłubać fajnie. bb      
    • BRUKSELKA, CZYLI NOCNE NOTATKI Z NIEUDANYCH REKOLEKCJI PARYSKICH      AKT I: BRUKSELKA NA SEN   [Powstrzymaj się] To był czas gdy Bruksela śniła sen Czas, gdy królował niemy film Gdy Bruksela tańczyła śpiew Bruksela sobie śniła się   [Couplet 1] Na place Broukère był sklep, co miał szyld W panów panie w krynolinach po pas Na Broukère był omnibus do Gstaad Z żonami dżentelmenów w Geschilde,   A na na kinie l'Impériale Serce w otoczce gwiazd Był tam mój dziad Była i jedna z babć On żołeniem był One robiła w municipale On nie sądził, a ona nie myślała nic I skąd mam mądry być?   [Powstrzymaj się] To był czas gdy Bruksela żyła jak pan Niemego kina czas Gdy Bruksela śpiewała w tan Bruksela śniła w was   [Couplet 2] Na moście Place Sainte-Catherine Panowie tańczyli panie w krynolinach z lin Pod mostem tańczył na niby bus Z żonami dżentelmenów z Shaolin   A na Fédéral Serce całe z gwiazd Był tam mój dziad I którąś z babć Był w stanie nie robić nic Pozwalała mu na byle co Oboje zrobili to I chcecie, bym był femme fatale?   [Powstrzymaj się] To był czas gdy Bruksela zapadła w sen Czas, gdy grali mierny film Gdy Bruksela tańczyła bez cen Bruksela siebie śniła sobie, nie im   [Couplet 3] W bistro koło Place Sainte-Justine Faceci śpiewali babom w krynolin ślin Pod latarnią tańczył mniej niż bus Z dżentelmenami żon w Totus Tuus A na Local Serce, z pół gwiazd Był tam mój dziad Była chyba z babć On chciał wojny już Ona oczekiwała na grób Radośni byli jak ten, co go gorzki żal... I jak mam mieć morale?   [Powstrzymaj się] To był czas, gdy Brukseli utknął w gardle śpiew Gdy Bruksela otrząsnęła się z drzew Gdy Bruksela przestała śnić Czas, gdy się urwał film   AKT II: TELEGRAM ZIMMERMANA Cue: Znasz tajniki piosnki tej? &A: Rzuć coś z wiedzy swej O, USA   Słońce otrząsa z powiek sen I muska domów dach Oto Paryż w dzień Sekwana przechadza się I prowadzi mnie palcem po snach To Paryż wiecznie ten   A serce me nagle bije jak dzwon Gdy twe śmiechem daje znak I wita mnie Paryż, Paris jak sen I w mej dłoni twa dłoń, Co już mówi „tak”   A to Paryż, miłości szlak Pierwszy miłosny list Na Wyspie Saint Louis To Paryż wybija takt Pod pierwszy czuły gest I pocałunek w Tuileries   I to Paryż, szczęścia łut I pocałunku smak Skradzony pod Arc de Triomphe I to Paryż, romansów cud I dwie głowy, co jak na znak Patrzą na Wersal, wciąż drżąc A Paryż i Francja płyną jak miód   Te, których zapominamy, dni Co zapominają odwiedzić nas I to Paryż, nadziei czas Godzin, gdy spojrzeń blask Tańczy w to samo pas   A to Paryż, lustr czar Nic tylko noc wciąż trwa Rozdzielając nasz pieśni snem A to Paris, bon soir I wreszcie ten dzień Kiedy już nie mówisz nie...   A to Paryż w lata skwar I pokój smutny tak, Gdy przestaje grać walc A to Paryż, i my jak we śnie Spojrzenie, co bierze jak dar Czułość, którą ofiaruje świat   A to Paryż, oczy twe I przysięgi, przez które ronię łzę Zamiast wypowiedzieć je To Paryż, jeśli chcesz I świadomość, że Jutro będzie jak dziś, tylko że.. Tak cudowny Paryż jest Lecz to podróży kres Tu kończy się pieśń A to Paryż, w szarej mgle Godziny skończyły się Wyschły łzy To Paryż, idący w deszcz Te ogrody przemierzone wzdłuż i wszerz Gdzie spadł ostatni liść A to Paryż, jesieni dreszcz Dworzec, gdzie dopełnia się Gron smutku kiść   A to Paryż, odarty po życia treść Poza zasięgiem serca już jest Wypędzony z raju za złą wieść To Paryż jak bezpański pies   Lecz przyszedł od Ciebie list List, który mówi „tak” Więc jutro Paryż nasz jest Miasta i wioski też Koła kreślą szczęścia znak Paryż jutro idzie w tan A Ty czekasz na mnie w Paryżu tym Co znów wszedł na dobry szlak To "Paryżu wracam!" Stop brak   Lecz przyszedł właśnie tekst Telegram ci krzyczy „Krieg!” Więc Paryż verloren jest Miasta i wioski spłoną w mig.. Butów równy krok W hinduski szczęścia znak Paryż jutro wejdzie w mrok, W pickelhaub zygzaku szlak Co kończy się Paukenschlag, Co grzmi: "Paryżu raus!" NonStop !   Słońce na zawsze wchodzi w cień I mrok domy kryje strach Oto Paryża ostatni dzień Sekwana w Kraft durch Macht A kruki kraczą po snach Skończył się o Paryżu sen...   AKT III: MAM NA TO ŚWIT...   Przygoda, przygoda Przygoda zaczyna się o poranku Przygoda wstaje skoro świt Ona zaczyna się w rannym słonku Przychodzi, by nam rączki myć   Przybłęda, przybłęda, Przybłęda warczy na poranki Przybłęda w nocy idzie w karty grać Woli kolegów niż koleżanki, Przychodzi, z klamką, by nam pysk sprać "Pankracy to przybłęda, sam się przypętał Zaczyna pić już o poranku..."   Przygoda zaczyna się o świcie A świt prowadzi nas przez drogę w szlak Przygoda naszym skarbem życia Który odkrywamy w ranka blask   Przybłęda zaczyna chlać o świcie Bo w świt Przybłędę trafia szlag Przybłędzie wóda wchodzi wręcz znakomicie Bynajmniej ranka blask mu nie w smak   (Właściwie: "łapką / klamkę tknąć", W zależności od wersji zwrotki... Obficie. Najpopularniejsza to: "A Pankracy to równy gość.")   Dla Martina to żelazo na kowadle Dla Cezara, wino, co go wprawia w śpiew Dla Yvona - morze, kto jego dal odgadnie? To ten, co właśnie wschodzi, dzień...   Dla Pankracego to świeże mięso w imadle Dla Reksia, kość, co go pije w krok Dla Kolargola, biała Śmierć w spirali, na dnie A dla Uszatka, w tramwaju tłok...   To pszenica, którą wspólnie młócimy Robota zaczyna wcześnie się O świcie każdym wciąż walczymy Wcześnie zaczyna się karat ten...   Bo, kasa co ją młóci Pankracy Sama nie zarobi się W tym świecie o który walczymy Dniem Pracy Czy jak tam nazywa się bardak ten..   Niech światło obmyje nasze ręce Wszystko, czego szukamy, aby odkryć je i dać Kwitnie każdego dnia w tydzień, czy odświętnie Wielka przygoda musi zostać, trwać   Niech tylko denaturatem obmyję gardło spragnione Wszystko, czego nam trzeba, to kwestia Być czy Mać? Szybciej nalewaj, bo ledwie widzę swój koniec Wielka Bezbłędna wiecznie musi ma, mieć, trwać   Między naszym ratuszem a naszym kościołem Między bramą dziadka Dey Strona główna Szukaj więcej Twoja biblioteka Premium Kopiuj Wklej   Koperta dla mera, dwie dla wikariera Kwiatki dla babki, że Hey! Sterta główna Szukaj więc! Twoja biblioteka czeka Premium wóda gotuj klej   Szukaj Zaznacz wszystko O świcie każdego ranka Wtedy zaczyna dorosłość się Niech nasze kształty zbada przedszkolanka... Nie szukaj: znasz wszystko O świcie! Giń! Wtedy zaczyna się taki Dżin.,. Niech kształt O! Tej Flaszy nie doczeka poranka... Ci co nas naprawdę kochają nałożą na nas ręce w godzinie złej Ci, co kochają dać se w dłoń szable doń!   W zagłębieniach ulic, w cieniach łąk Na końcu drogi, pośrodku pól Stojąc na wietrze, siejąc swąd Pochylamy się do ziem, nie wychodząc z ról   W zagłębienia wszystkie, bez ciemna w łąku Lej, w końcu drogi, choć pól Trwa... Jąc w wierze, czuję swąd dźwięków Uchylam się ku ziem, wchodzę w to, z góry na dół!   Siedząc obok starców, tkając wiklinę Leżąc w słońcu, chłonąc światło-cień Resztę znam: Nie przeminie!   Leżę se wtem korcu, żując strychninę Leżąc w słońcu, chłonąc światło- w sień... Resztę znam: Przemija, przeminęliśmyŁA! Który światło zgaś ..   ZASŁONA MILCZENIA  
    • @Poet Ka Dziękuję bardzo. Pozdrawiam. 
    • @Mel666 Takie klimatyczne. Ten niosący światło to chyba Lucyfer, albo ja źle odczytałem. Nie wiem co więcej napisać, ale wiersz ciekawy. Może to walka o dobry sen, który zakłóca diabeł. Zastanawia mnie tylko, dlaczego akurat sen. Jakby nie chciał, żeby człowiek odpoczął po ciężkim dniu.  A może to jego zazdrość, że człowiek śni o dobrych rzeczach, a sam tego nie doświadczył. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...