Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

któż, nie którz

 

Ulotnie, melodyjnie, o filozoficznym pogodzeniu się z życiem i nabraniu dystansu do niego.

Otchłań jak kula u nogi, a może jak cień (ciemna strona jaźni), a może jak wierny pies (ruminacje o memento mori?) wydaje się błyskotliwa, chociaż podmiotka liryczna rozprasza się w swojej krzątaninie, czuje się w niej bezpiecznie.

 

Opublikowano

@Alicja_Wysocka bardzo dziękuję, szczególnie za Twoją piękną wrażliwość.

@Naram-sin dziękuje. Cieszę się, że zatrzymałeś się u mnie i napisałeś szczerze o wrażeniach z wiersza. To cenne. 

@lena2_ dziękuję serdecznie. Bardzo się cieszę, że dostrzegasz ten optymizm. 

@andreas dziękuję. Wiersz nie jest lekkie jak piórko, tym lepiej, że lekko się czyta ;)

Opublikowano

@viola arvensis

i na to nadejdzie czas kiedyś

poczujesz że z wiatrem się bratasz

zdziwiony uniesie cię lekko

bo będziesz z innego już świata

 

dziewczynka w twym sercu wciąż żyje

wciąż nowe ci daje nadzieje

to dobrze z naturą splatana

nie złamie cię żadne cierpienie

 

choć wokół jest stale to samo

masz misję pracujesz się spełniasz

dla innych tyś słońcem jest rano

miłości promykiem ogrzewasz

:))

  • 2 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ar sadu bobra par, bo buda...    
    • Ima mocno bon, co mami.  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Tak, ale natura nie znosi próżni. Coś umiera, ale coś wyrasta w tym pustym miejscu. Jeżeli założymy, że przez całe życie człowiek do czegoś się rozwija, to miłość może być etapem, który ten rozwój kształtuje. W tym sensie - tak, jest umieraniem, bo działa w czasie i przybliża do celu.   A jeżeli spojrzeć na to z perspektywy cierpienia - to właśnie ono mocniej związuje nas z życiem, niż szczęście. Pozwala człowiekowi odkryć w głębi samego siebie potencjał, aby wyjść ze wszystkiego, co wgniata w ziemię i właśnie - stać się, dokonać, jak pisze @FaLcorN, tylko już nie w cudzych rękach, poprzez czyjeś działanie z zewnątrz, ale w swoich własnych, w oparciu o swoje rozeznanie potrzeb i granic.   No to byłoby tyle mentorstwa na dziś ;)
    • @wierszyki Przyznam że patrząc wstecz to haha mnie również niepokoi. Ale tak to już jest, że nic na to nie poradzę. :) @Berenika97 Cieszę się, że tak to odbierasz. Zacząłem pisać poezję niecały miesiąc temu bo nie miałem czasu na malowanie, być może to dlatego. Pisząc chcę, żeby czytelnik widział, a potem myślał samodzielnie. Duża część współczesnych wierszy, nieważne jak ładnie napisanych wprost mówi co myśli, brakuje mi w nich miejsca na wyobraźnię. Cieszę się że po przeczytaniu coś zostało a nie weszło i wyszło.   Dziękuję za komentarze i pozdrawiam 
    • @aniat.Dla mnie to bardzo trudny wiersz o bardzo trudnej relacji. Ta więź jest pełna zranień. Intruz - to ktoś, kto wchodzi w bliskość, ale nie potrafi jej przeżyć w zdrowy sposób. Bardzo możliwe, że wskutek trudnej przeszłości - nie umie budować, a jedynie dążyć do samozagłady, bo jedynie wtedy czuje się widzialny. W tym przerażeniu przed zniknięciem, nie potrafi znaleźć równowagi, ale desperacko przystępuje do działań destrukcyjnych, niszczycielskich. Więc kontroluje, odbiera, zamyka, zniewala, bo inaczej by nie istniał, jest pusty w środku, a peelka jest jedynie dostarczycielką energii. Przychodzi mi na myśl narcyz - dlatego, że oni właśnie "zabierają obrazy i układają je we wnętrzu", bo sami nie mają duchowego potencjału, nie umieją tego wnętrza niczym wypełnić. Dobrze to również oddaje metafora rozpychającego się słońca - peelka gaśnie, intruz kwitnie.   Końcówka jest powalająca. To jest ostatni etap zawłaszczenia, gdy ofiara całkowicie traci kontakt ze sobą i nie jest w stanie autonomicznie funkcjonować. Znika jej samoświadomość, poczucie wartości, wyrwano jej z rąk wszystkie życiowe stery. Tej kobiety już nie ma, jest tylko przedmiot zaprojektowany do uległości i strachu, aby narcystyczne ego nie rozsypało się w konfrontacji z prawdą.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...