Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@beta_b Chodzi o prawa autorskie do jego wierszy. Jeśli się nie mylę i nie zaznaczył tego inaczej w testamencie to prawa te przechodzą na rodzinę. Więc to chyba właśnie z jego rodziną musiałabyś się z kontaktować. Poczekał bym z tym jednak na Twoim miejscu.

Opublikowano

@beta_b Wczoraj około szesnastej, porządkując kuchnię przeszedł przez moje myśli, byliśmy z odległych biegunów, jednak... 

Zapaliłam świece w tym miejscu gdzie spotkał mnie Wczoraj...

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Przykro i żal :( 
Lubiłam z nim rozmawiać i wymieniać uwagi. 
Kondolencje nie tylko dla rodziny, ale dla wszystkich, którzy go opłakują.

Niech spoczywa w pokoju ♥. 
 

Opublikowano

Pamiętam początki, kiedy zaczął wstawiać swoje pierwsze publikacje.

Potem bardzo się rozwinął doszły inne rodzaje twórczości i w końcu limeryki,

w których był naprawdę niezły. Przykro, lubiłem Franka i myślę,

że się jeszcze spotkamy.

Sprawdziłem priv, bo sporo tam pisaliśmy o różnych technikaliach, niestety

wszystko zniknęło. Szkoda bo sporo Jego wierszy tam miałem, być może i ten Beciu,

o który pytasz.

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Przed miesiącem Franek poprosił o usunięcie konta, niestety w takich przypadkach usuwane są także wiadomości. Dopytywałem czy usuwać wszystkie utwory - i tego nie chciał, więc na portalu pozostały teksty, które sam pozostawił. Najwygodniej dotrzeć do nich przez wyszukiwarkę, np:

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

@beta_b Może dobrze byłoby założyć wątek który admin przypnie do forum o tych którzy odeszli z linkami do ich twórczości, Iwa teraz Franek.K - choć tyle zrobić za ich wkład do strony.
Zwracam się też do tych, którzy znali i wiedzą o takich osobach z forum.

Opublikowano

@beta_b

A jeszcze niedawno wspominaliśmy na prv naszą młodość, wspólne ścieżki.

Prawdopodobnie spotkaliśmy się kiedyś wiele lat temu.

Mieliśmy wspólnych znajomych.

 

A potem zaraz usunął konto. Dosłownie chyba następnego dnia.

Zapowiadała się ciekawa znajomość, a teraz dowiedziałem się o jego śmierci.

Dziwne jest życie.

Niestety już nie poznamy się lepiej.

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • w rodzinie była ostatnią na którą spojrzeli święci pojawiła się w 1999 roku jako chora psychicznie dwunastolatka pisząca pamiętnik kiedy miała szesnaście lat filmowałem jak wyciąga gumę z majtek i zbiera sobie przed lustrem włosy w długi emocjonalny kitek w hotelu miracle wyciąga ze ściany suszarkę i uruchamia ekspres do kawy potem wychodzi do lekarza wyciąga ołówek i pisze na drzwiach closed wyraźnie mówi do portiera że nie wróci już na noc bo lekarz ma edytor tekstu na tym kończy się scena w budynku karolina przechodzi przed napisem don't walk uśmiecha się macha ręką w kadrze widać też psa i smutnego mężczyznę który patrzy na bose łapy psa karolina powoli przechodzi coś mówi do mężczyzny który wyciąga rękę próbując złapać ją za śmieszny kitek wtedy powietrze pęka jak grafit w źle zatemperowanym ołówku
    • ulewa   o deszczu z  użyciem  szumiących Staff pisał    miarowy i równy tak szemrał kroplami    Twój - chlusty i cięcia z ukosa tak obmył   dał życie
    • Koniec zwiedzania na dziś on orang hutan i ja istota dua kaki spojrzeliśmy sobie w twarz   Almayer's Folly biały człowiek i opium jego dom w dżungli   Dwóch procent w genomie brak by w łóżku leżeć na wznak  
    • I choćbyśmy grały te same akordy, zawsze będzie pół tonu różnicy. Może moje pianino jest rozstrojone, a może Ty nie grasz dla mnie, kiedy ja komponuję jedynie dla ciebie.
    • Być albo nie być - w tym kwestia istotna: Czy szlachetniejszą ideą jest cierpliwie znosić Strzały i pociski straszliwego losu, Czy też za broń chwycić  przeciw smutków morzu, I, stając w szranki, im kres położyć?  Umrzeć – śnić; Nic więcej: Snem swym światu ogłosić, że kładziemy koniec Serca rozterkom albo życia ciosom, Które dziedziczy ciało: oto jest spełnienie, Którego wszech winien żądać. Umrzeć – spać; Śnić  nawet może...– Lecz drąży niepewność: W tym śnie zatraty, sny jakie nadejdą, Gdy zrzucimy z siebie powłokę śmiertelną? Muszą nam dać czas na namysł – to szacunek, Co czyni z bytu długiego  - nieszczęście: Bo czemu cierpieć nam czasu bicze i obelgi, Ciemiężcy razy,  ludzi dumnych wzgardę, Ból niespełnionej miłości, z praw kpinę, Urzędów bezwstydne, zuchwałe szyderstwa, Które cierpliwi od niegodnych znoszą, Jeślibyśmy wreszcie  spokój mogli znaleźć W ostrzu sztyletu? Kto znosiłby trudy, Znoił się i pocił pod  życia ciężarem, Gdyby nie lęk przed tym, co ze śmiercią przyjdzie -  Nieznanym krajem, z którego porządków Żaden człek nie wraca - to spina zamysł, I sprawia, że nam dorzeczniej znosić takie ciosy, Niż zbiec ku innym, których wciąż nie znamy? To ta świadomość nas czyni tchórzami, To tak radosny rumieniec zamiarów Skrywa chorobliwy, blady nalot myśli, A przedsięwzięcia wagi wiekopomnej Zmieniają koryto pod tym  naporem I zrzekają się prawa do miana - Działania.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...