Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano


PENTAGRAMU ZNAK

I. SZEŚCIOKĄTA 

"Jest  .75 rok
Renaud ma  23
W tej piosence krytykuje en bloc

Wszystko, co czyni Francję i Francuzów jego czasów
Bandą niemytych kutasów.
Od stycznia do grudnia są wciąż con.


Ta piosenka daje ziścić 
Wolną rękę jego  nienawiści.
 Na podstawie faktów, krytykuje to, 
Co - według niego - jest słabością 
Jego ludu. Fakty te są podzielone 
Na dwanaście małych stronic
Z dwuwierszami z podwójnością
Miesięcy lub czterech wałów 
(Z adnotacją do annałów)"


Całują się, bo styczeń jest
Dziś się zaczyna nowy rok
Lecz Francja nie zmieniła się
Tu od wieków to samo wciąż

Dni mijają i tygodnie
Lecz tu się zmienia tylko tło
Każdy chce tylko żyć wygodnie:
Nikt nie nie krzyczy, gdy widzi zło

A w lutym nikt nie wstydzi się
Wspomnieć o metrze Charonne
Gdzie koronkowy założyli szew
Pałkarze z wyższym dyplomem

Bo ten kraj to raj dla policji
Na każdym rogu jest suk 100
Nie potrzebują abolicji
Bezkarnie im uchodzi mord

Kiedy wieszają w marcu
Za Pirenejami, obok tuż
Anarchistę z Kraju Basków
By w nim zdusić chęć na bunt
To w krzyk, i wojnę chcą zaczynać
By pomścić ten okrutny mord
Zapominają, że gilotyna
U nas też niezły zbiera plon

Na świat przyjść w cieniu Sześciokąta
To dziś dość nie zaszczyt, tylko ból
Przecież nie z Niemiec się przyplątał
To panujący durniów król

W telewizji, w gazetach trąbią tak
Mówią im każdego kwietnia, że
Jeszcze nie czas zdjąć ciepły płaszcz
 Lecz odwilż szybko zbliża się

A zasad z prześwietnej przeszłości
Przestrzegają co do joty
I tradycji wolności, równości...
Jak ja współczuję tym idiotom

A w maju też uronią łzę
Nad krwią, co spłynęła w róż czerń
Nad klęską rewolucji tej
Co prawie zmieniła historii bieg

A ja pamiętam ten owczy pęd
Głosujących sto razy tak
Tak się wolności bali, że
Za porządkiem stawiali znak

Upamiętniają w czerwcu to
Wyzwolenie Normandii plaż
Gdy niezłomny GI Joe
Przyszedł, by w piasku ukryć twarz

Zapominają, że z dala od bomb
Jedni krzyczeli: "Vive Petain"
A inni zbiegli pod Big Bena schron
A był jeden Jean Moulin

Na świat przyjść w cieniu Heksagonu
To nie zaszczyt, tylko ból
Nie mów mi, że jest Lizbony
Tu panujący durniów król

A w lipcu znów cementują
Pamięć dnia, gdy runął więzień mur
Choć do dziś prosperuje
Wyzyskiwaczy dwór

Cieszą ich ludowe festyny
Fajerwerki i Mirage'ów szyk
Myślą, że utopią w winie
Fakt, że pionkami mają być

W sierpniu jest już wolność, bo
Po długim roku na linii
Krzyczą: "Płatny urlop to jest coś"
I zapominają machinę

W Hiszpanii, Grecji czy Francji
Zaśmiecają wszystkie plaże
A ich wątpliwa elegancja
Tam zagraża krajobrazom

Gdy likwidujemy we wrześniu
Co rok czyjąś wolność i kraj
Głęboko w tropików sercu
Tu w sercach wciąż kwitnie maj

Nikt nie obrzuca pomidorami
Ambasadora, co wraca do domu
Faszyzm po plasterku salami
W Chile czy Francji, po kryjomu

A grać we Francji jedną z drugich ról
To praca nadobowiązkowa
To panujący durniów król
Jest Francuzem, wierz mi na słowo

A w październiku winobranie
W beczkach kipi winny moszcz
Chełpią się rocznikiem wygranym
Swych "Côte-du-Rhône" i swych "Bordeaux"

Eksportują krew ziemi jak ser
Byle gdzie za granicę
Ich pinard i camembert
A głupoty mają bez ograniczeń

W listopadzie na targach moto
Będą podziwiać tysiące
Nowy model Peugeota
Na który nie mają pieniądza

Kółka, ekran, i wyścigi
Francja żyje narkotykiem 
Poza nimi jest tylko na niby
Na ten opium nie ma odwyku

Grudzień to apoteoza
Wielkie żarcie i drobny dar
Nadal wszyscy w ślozach
Za to w gettach każdy rad

Ziemia może przestać się obracać
Nie zapomin zapomną, że  rok nowy
Chcę zobaczyć, jak srają w gacie
I na grzybkow jad z ziemi schodzą 

Na świat przyjść w cieniu Heksagonu
To dziś jak powolny zgon
Gdy król durniów pożegna się z tronem
Będzie 50 milionów... walczących o tron


II. MĘCZĄCE MIESIĄCE

"Jest .26 rok
Auteur ma 50+
W tej piosence rozlicza to,
Co czyni jego nieco były już
Kraj  niedawnych czasów
Bandą przepitych smutasów.

Od stycznia do grudnia są po wódce.
Ta piosenka daje upust,
Wolną rękę jego smutkom 
Bezpodstawnie krytykuje lupus
Co - według niego - atakuje ciało
Jego ludu, które go wychowało.
 Te kalumnie są podzielone
Na dwanaście małych kolumn
Z dwuwierszami z wieloznacznością 
Dat lub ostrożnością
(Bez wpisania do akt)"

Piją w sztok, bo styczeń tuż
Zaraz wybuchnie nowy rok
Choć ten kraj zmienił się ciut
To od wieków to samo wciąż

Przeminął rok, przeminął wiek 
I dekoracje zmieniły się
Lecz wie to najstarszy człek:
Nikt tu nie chce nigdzie biec

A Styczeń to niebezpieczny czas;
Najpierw my wyzwalaliśmy was 
A wy nam kibić zwęziliście w pas
Pas Uralu, gdzie zarliśmy las.

Potem to wy zajęliście nas,
To znaczy wyzwoliliście od
A na słuczaj, że pójdziemy w las
Zbudowaliście o taki płot

O Lutym nie pamiętam nawet ja
A przecież płynęła zielona krew 
Z AK 47, a może sześć,
Gdy krzyżyka brak to był ostatni znak

A później z dekad chyba trzy
Brak odwilży kaloryfery ściął 
Mrozem, co stajał w jeden mig
Gdy tiarę jeden góral wziął 

A potem Marzec, wiosny kres
Soixante huit, jeden mniej niż neuf 
Akademicki założyli szew
Pałkarze, co mieli smak na krew

(Bo to raj dla policji był i jest:
Na róg im wchodzi suk ze 100
Tylko że wtedy w każdy kąt
A teraz tylko w jedną z dzielń)

Lecz my eksportowaliśmy krwi zew 
Na tygrysy, na Małej Strany brzeg
To później, lecz przez granice bieg
To kula w płot tu, gdzie zbiegł pół  Lew 

Wstyd na świat przyjść w tym cieniu rodła 
Gdzie gość w dom to nie Bóg 
Gdzie mają krzyż tylko w godle
Gdy spragniony chce wejść w próg 

(Tu trudno sobie rąk nie pobrudzić
Choć, obiecują, że odwilż tuż
"A wiosny nie ma, ciągle Grudzień"
Każdy uprawia parawan swój)
 
Więc Kwiecień, czas na ostrzu kosy 
Gdy miał przyjść wiek wolności złoty
Wyszło jak zwykle: Styczeń patrz 
Chłop wrócił do roboty, i za twarz

A, i niekontrolowane wzloty 
By stał poostrzyć o ojców śmierć
I jak zwykle, zamiast pozłoty 
Wyszedł im całkiem zimny Lech

(Przestrzegają czerwieni maków,
 Tradycji, że krew nie piach
 Stawiają duży kwantyfikator
 Równając wolność z jak chce traf)

A Maj? W maju pachnie siarką:
Najpierw wziął zabawki Ziuk
I dał wycisk, że poszły ciarki
Zaciągnął już spłacony dług

A potem chęć ucieczki z murów zasadzki
Bunt tych, którym skończył się świat
 Co mówili po Tłomackiem. 
Niektórzy wciąż noszą zżółkły kwiat 

I czerwiec: to starcie koziołków 
W najbardziej ceglanej z hut
I jak w Marcu:; garść fikołków
I  szkoła bratania się pod but

A potem był ⅓ głos 
Lecz głos nie fatygował się
I miał rację, choć za włos
Wzięła go nie czerwień ale czerń

Na świat przyjść w cieniu modlitw 
To dziś nie cnota, ale grzech
Bo nie z księżyca są czcigodni
W tym kraju gdzie króluje czerń 

A w lipcu szumi Zielony Las
Gdzie runął wielki czarny krzyż
(Choć jeszcze długo miał gwiezdny czas 
I wciąż nie chce pójść a kysz)

To też Wisły cudny czas
Gdy w szyk najczerwieńszej z gwiazd
Weszła Tuwimowska zieleń
(I błękit też, choć raczej dzielił)

W sierpniu jest kwestia wyboru:
Najpierw to z kolan powstanie
Po pięciu latach wreszcie bez nadzoru 
(Lecz i tym razem bez zmartwychwstania)

A potem krzyczeli "chleb to bytu kawał,
Lecz co z igrzyskami po równo?"
I wyjątkowo długi karnawał
Lecz jak zwykle się skończyło..grudniem

A w kwestii Września: był  chłop taki,
Co mógł mieć przewóz, lecz wybrał wóz 
I te niesforne dzieciaki,
Co po niememu nie chciały mówić już

I rzecz jasna ni guzika pół 
W kupie raźniej i tak dalej
Lecz jak przyszło karty wyłożyć na stół
Znów się skończyło zawałem

Na świat przyjść pod znakiem klęski
W kraju tym, gdzie bądź to chciej 
Gdzie nie spojrzeć, to remis zwycięski
Było 6 milionów... 6 milionów mniej

A w październiku głos zabrał Wiesław
I dał odetchnąć, lecz jak się  okaże
 Zaraz głos dawać przestał
A dalej to już patrz Marzec 

Temu miesiącowi natura dała:
Edukacji kęs, biała tiara, 
Co sczerniała, w Wiśle ciało
W czarnej sukni, premier z KO...

I jeszcze, choć datuje się na Listopad,
Bitwa czerwonego z białym 
Niby obok,a jednak kłopoty
 W Lipcu zażegnane, lecz Wrzesień był dalej

A wcześniej, lecz z tej samej serii
Kieszonkowy pucz w marnej reżyserii
Co się skończył jak zwykle prawie
Tylko, że trochę mniej krwawo 

I prawie zapomniałem:
W 11., ten z Maja cieniem 
Ukradł dom, wraz z zadaszeniem
Takim trzem, co nań dybali

(Wcześniej 1,2,3, go trzymali)
I był pokój na pierwszego 
(Do 26.
No z wyjątkiem Grudnia ostatniego)

I mamy Grudzień, ale à rebours
Bo na mrok historii wziąłem kurs: 
13: wywrót w wersji light
I 17: jednak kilka ciał 

A na koniec ofiaruję wam 
22:z zwykłego powodu:
 Higieny narodu, błękitny plan, tak ten sam,
Co w lipca skwar, w Galerii Chęć głowę odciął nam 

Na świat przyjść w cieniu Mordor
To zawsze jest przepis na zgon
Jeden  to nic, idą hordą 
 40 milionów... Więc nie pytaj, kogo bije dzwon

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - taki wiersz wyszedł z ukłonami - dzięki za czytanie -                                                                                                             Pzdr.słonecznie. Witaj - miło że fajny - dzięki -                                                        Pzdr.ciepło.
    • wieczór    spojrzałem w lustro  oczy lekko zamglone  łza  spadła na rękaw koszuli    mimo zmierzchu  lśni jak diament  mieni się kolorami    ze szczęścia    Pielgrzymka rowerowa    jadę …   kolejny raz  do Ciebie Królowo Polski    Jezu ufam Tobie  prowadź   7.2026 andrew  To wczoraj,  a dziś ruszamy o 6.00  z pod pomnika Jana Pawła II , na pielgrzymkę rowerową  Szczecin Częstochowa  Relacja na bieżąco w Facebooku  Jeśli ktoś chce, może duchowo przekazać intencje, zawiozę Matce Bożej.  
    • @Migrena możliwe, dziękuję  @Berenika97 Jak najbardziej też możesz mieć rację. Może ci od ścigła siłą rzeczy i okoliczności wręcz muszą iść absolutnie nietypową drogą i poza powszwchnościami ://
    • PENTAGRAMU ZNAK I. SZEŚCIOKĄTA  "Jest  .75 rok Renaud ma  23 W tej piosence krytykuje en bloc Wszystko, co czyni Francję i Francuzów jego czasów Bandą niemytych kutasów. Od stycznia do grudnia są wciąż con. Ta piosenka daje ziścić  Wolną rękę jego  nienawiści.  Na podstawie faktów, krytykuje to,  Co - według niego - jest słabością  Jego ludu. Fakty te są podzielone  Na dwanaście małych stronic Z dwuwierszami z podwójnością Miesięcy lub czterech wałów  (Z adnotacją do annałów)" Całują się, bo styczeń jest Dziś się zaczyna nowy rok Lecz Francja nie zmieniła się Tu od wieków to samo wciąż Dni mijają i tygodnie Lecz tu się zmienia tylko tło Każdy chce tylko żyć wygodnie: Nikt nie nie krzyczy, gdy widzi zło A w lutym nikt nie wstydzi się Wspomnieć o metrze Charonne Gdzie koronkowy założyli szew Pałkarze z wyższym dyplomem Bo ten kraj to raj dla policji Na każdym rogu jest suk 100 Nie potrzebują abolicji Bezkarnie im uchodzi mord Kiedy wieszają w marcu Za Pirenejami, obok tuż Anarchistę z Kraju Basków By w nim zdusić chęć na bunt To w krzyk, i wojnę chcą zaczynać By pomścić ten okrutny mord Zapominają, że gilotyna U nas też niezły zbiera plon Na świat przyjść w cieniu Sześciokąta To dziś dość nie zaszczyt, tylko ból Przecież nie z Niemiec się przyplątał To panujący durniów król W telewizji, w gazetach trąbią tak Mówią im każdego kwietnia, że Jeszcze nie czas zdjąć ciepły płaszcz  Lecz odwilż szybko zbliża się A zasad z prześwietnej przeszłości Przestrzegają co do joty I tradycji wolności, równości... Jak ja współczuję tym idiotom A w maju też uronią łzę Nad krwią, co spłynęła w róż czerń Nad klęską rewolucji tej Co prawie zmieniła historii bieg A ja pamiętam ten owczy pęd Głosujących sto razy tak Tak się wolności bali, że Za porządkiem stawiali znak Upamiętniają w czerwcu to Wyzwolenie Normandii plaż Gdy niezłomny GI Joe Przyszedł, by w piasku ukryć twarz Zapominają, że z dala od bomb Jedni krzyczeli: "Vive Petain" A inni zbiegli pod Big Bena schron A był jeden Jean Moulin Na świat przyjść w cieniu Heksagonu To nie zaszczyt, tylko ból Nie mów mi, że jest Lizbony Tu panujący durniów król A w lipcu znów cementują Pamięć dnia, gdy runął więzień mur Choć do dziś prosperuje Wyzyskiwaczy dwór Cieszą ich ludowe festyny Fajerwerki i Mirage'ów szyk Myślą, że utopią w winie Fakt, że pionkami mają być W sierpniu jest już wolność, bo Po długim roku na linii Krzyczą: "Płatny urlop to jest coś" I zapominają machinę W Hiszpanii, Grecji czy Francji Zaśmiecają wszystkie plaże A ich wątpliwa elegancja Tam zagraża krajobrazom Gdy likwidujemy we wrześniu Co rok czyjąś wolność i kraj Głęboko w tropików sercu Tu w sercach wciąż kwitnie maj Nikt nie obrzuca pomidorami Ambasadora, co wraca do domu Faszyzm po plasterku salami W Chile czy Francji, po kryjomu A grać we Francji jedną z drugich ról To praca nadobowiązkowa To panujący durniów król Jest Francuzem, wierz mi na słowo A w październiku winobranie W beczkach kipi winny moszcz Chełpią się rocznikiem wygranym Swych "Côte-du-Rhône" i swych "Bordeaux" Eksportują krew ziemi jak ser Byle gdzie za granicę Ich pinard i camembert A głupoty mają bez ograniczeń W listopadzie na targach moto Będą podziwiać tysiące Nowy model Peugeota Na który nie mają pieniądza Kółka, ekran, i wyścigi Francja żyje narkotykiem  Poza nimi jest tylko na niby Na ten opium nie ma odwyku Grudzień to apoteoza Wielkie żarcie i drobny dar Nadal wszyscy w ślozach Za to w gettach każdy rad Ziemia może przestać się obracać Nie zapomin zapomną, że  rok nowy Chcę zobaczyć, jak srają w gacie I na grzybkow jad z ziemi schodzą  Na świat przyjść w cieniu Heksagonu To dziś jak powolny zgon Gdy król durniów pożegna się z tronem Będzie 50 milionów... walczących o tron II. MĘCZĄCE MIESIĄCE "Jest .26 rok Auteur ma 50+ W tej piosence rozlicza to, Co czyni jego nieco były już Kraj  niedawnych czasów Bandą przepitych smutasów. Od stycznia do grudnia są po wódce. Ta piosenka daje upust, Wolną rękę jego smutkom  Bezpodstawnie krytykuje lupus Co - według niego - atakuje ciało Jego ludu, które go wychowało.  Te kalumnie są podzielone Na dwanaście małych kolumn Z dwuwierszami z wieloznacznością  Dat lub ostrożnością (Bez wpisania do akt)" Piją w sztok, bo styczeń tuż Zaraz wybuchnie nowy rok Choć ten kraj zmienił się ciut To od wieków to samo wciąż Przeminął rok, przeminął wiek  I dekoracje zmieniły się Lecz wie to najstarszy człek: Nikt tu nie chce nigdzie biec A Styczeń to niebezpieczny czas; Najpierw my wyzwalaliśmy was  A wy nam kibić zwęziliście w pas Pas Uralu, gdzie zarliśmy las. Potem to wy zajęliście nas, To znaczy wyzwoliliście od A na słuczaj, że pójdziemy w las Zbudowaliście o taki płot O Lutym nie pamiętam nawet ja A przecież płynęła zielona krew  Z AK 47, a może sześć, Gdy krzyżyka brak to był ostatni znak A później z dekad chyba trzy Brak odwilży kaloryfery ściął  Mrozem, co stajał w jeden mig Gdy tiarę jeden góral wziął  A potem Marzec, wiosny kres Soixante huit, jeden mniej niż neuf  Akademicki założyli szew Pałkarze, co mieli smak na krew (Bo to raj dla policji był i jest: Na róg im wchodzi suk ze 100 Tylko że wtedy w każdy kąt A teraz tylko w jedną z dzielń) Lecz my eksportowaliśmy krwi zew  Na tygrysy, na Małej Strany brzeg To później, lecz przez granice bieg To kula w płot tu, gdzie zbiegł pół  Lew  Wstyd na świat przyjść w tym cieniu rodła  Gdzie gość w dom to nie Bóg  Gdzie mają krzyż tylko w godle Gdy spragniony chce wejść w próg  (Tu trudno sobie rąk nie pobrudzić Choć, obiecują, że odwilż tuż "A wiosny nie ma, ciągle Grudzień" Każdy uprawia parawan swój)   Więc Kwiecień, czas na ostrzu kosy  Gdy miał przyjść wiek wolności złoty Wyszło jak zwykle: Styczeń patrz  Chłop wrócił do roboty, i za twarz A, i niekontrolowane wzloty  By stał poostrzyć o ojców śmierć I jak zwykle, zamiast pozłoty  Wyszedł im całkiem zimny Lech (Przestrzegają czerwieni maków,  Tradycji, że krew nie piach  Stawiają duży kwantyfikator  Równając wolność z jak chce traf) A Maj? W maju pachnie siarką: Najpierw wziął zabawki Ziuk I dał wycisk, że poszły ciarki Zaciągnął już spłacony dług A potem chęć ucieczki z murów zasadzki Bunt tych, którym skończył się świat  Co mówili po Tłomackiem.  Niektórzy wciąż noszą zżółkły kwiat  I czerwiec: to starcie koziołków  W najbardziej ceglanej z hut I jak w Marcu:; garść fikołków I  szkoła bratania się pod but A potem był ⅓ głos  Lecz głos nie fatygował się I miał rację, choć za włos Wzięła go nie czerwień ale czerń Na świat przyjść w cieniu modlitw  To dziś nie cnota, ale grzech Bo nie z księżyca są czcigodni W tym kraju gdzie króluje czerń  A w lipcu szumi Zielony Las Gdzie runął wielki czarny krzyż (Choć jeszcze długo miał gwiezdny czas  I wciąż nie chce pójść a kysz) To też Wisły cudny czas Gdy w szyk najczerwieńszej z gwiazd Weszła Tuwimowska zieleń (I błękit też, choć raczej dzielił) W sierpniu jest kwestia wyboru: Najpierw to z kolan powstanie Po pięciu latach wreszcie bez nadzoru  (Lecz i tym razem bez zmartwychwstania) A potem krzyczeli "chleb to bytu kawał, Lecz co z igrzyskami po równo?" I wyjątkowo długi karnawał Lecz jak zwykle się skończyło..grudniem A w kwestii Września: był  chłop taki, Co mógł mieć przewóz, lecz wybrał wóz  I te niesforne dzieciaki, Co po niememu nie chciały mówić już I rzecz jasna ni guzika pół  W kupie raźniej i tak dalej Lecz jak przyszło karty wyłożyć na stół Znów się skończyło zawałem Na świat przyjść pod znakiem klęski W kraju tym, gdzie bądź to chciej  Gdzie nie spojrzeć, to remis zwycięski Było 6 milionów... 6 milionów mniej A w październiku głos zabrał Wiesław I dał odetchnąć, lecz jak się  okaże  Zaraz głos dawać przestał A dalej to już patrz Marzec  Temu miesiącowi natura dała: Edukacji kęs, biała tiara,  Co sczerniała, w Wiśle ciało W czarnej sukni, premier z KO... I jeszcze, choć datuje się na Listopad, Bitwa czerwonego z białym  Niby obok,a jednak kłopoty  W Lipcu zażegnane, lecz Wrzesień był dalej A wcześniej, lecz z tej samej serii Kieszonkowy pucz w marnej reżyserii Co się skończył jak zwykle prawie Tylko, że trochę mniej krwawo  I prawie zapomniałem: W 11., ten z Maja cieniem  Ukradł dom, wraz z zadaszeniem Takim trzem, co nań dybali (Wcześniej 1,2,3, go trzymali) I był pokój na pierwszego  (Do 26. No z wyjątkiem Grudnia ostatniego) I mamy Grudzień, ale à rebours Bo na mrok historii wziąłem kurs:  13: wywrót w wersji light I 17: jednak kilka ciał  A na koniec ofiaruję wam  22:z zwykłego powodu:  Higieny narodu, błękitny plan, tak ten sam, Co w lipca skwar, w Galerii Chęć głowę odciął nam  Na świat przyjść w cieniu Mordor To zawsze jest przepis na zgon Jeden  to nic, idą hordą   40 milionów... Więc nie pytaj, kogo bije dzwon    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...