Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Raz w roku, przez kilkanaście dni, kwitnie duma matki. Kwiat, który kochała bardziej, niż własne dzieci. Kwiat, do którego nie mogliśmy podchodzić, ani bawić się w pobliżu. Każde łamanie zakazów skutkowało bolesnymi konsekwencjami.
 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


 
Siedzimy na werandzie, jemy lody, pijemy wino i patrzymy na nasze bawiące się dzieci. W pewnym momencie kolorowa piłka uderzyła w krzew.
Zamarliśmy...
Równocześnie wstrzymaliśmy oddech, czekając na histeryczny krzyk, na ostrą dłoń przy twarzy, ale w pobliżu śpiewał tylko trznadel.
 
Wieczorem wykopałam peonię przeklęty kwiat matki i spaliłam. Stałam nad dymiącymi resztkami rośliny, ocierając łzy.
Następnego dnia rano zadzwoniłam do rodzeństwa. Śmialiśmy się skradzionym, dziecięcym śmiechem.

 

 


Opublikowano

@piąteprzezdziesiąte

 

Bardzo mocny tekst. Peonia jako centrum emocjonalnego terroru to trafna metafora domu podporządkowanego czyjejś obsesji. Scena z piłką i wstrzymanym oddechem świetnie oddaje, jak ciało wciąż pamięta strach, nawet gdy zagrożenia już nie ma.

Genialna końcówka - spalenie kwiatu to ulga, a "skradziony, dziecięcy śmiech" to jak odzyskanie wolności. Świetna, gęsta i poruszająca proza.

Opublikowano

@piąteprzezdziesiąte Relacje międzyludzkie zawsze miały i mieć będą różne odniesienia. Rodzice przekazują genetycznie plusy i minusy swoich przodków. Spotkałem się w swoim życiu z powiedzeniem, które to świetnie ukazuje: "Jesteś jak Twój ojciec, jesteś jak Twoja matka." Oczywiście, na rodzicach spoczywa obowiązek wychowania swoich dzieci na ludzi godnych tej nazwy, lecz życie to kalejdoskop niespodzianek. 

Opublikowano

@Gosława

Tak! Trzeba przepracować pewne wydarzenia, jeśli tylko to możliwe, zamknąć drzwi na klucz i pozwolić sobie na życie tu i teraz. 

Bardzo Ci dziękuję za komentarz i serdecznie pozdrawiam.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

@karenka

Dziękuję za Twoje miłe słowa. Pozdrawiam serdecznie.

 

@Berenika97

Ciało pamięta wszystko i nie zapomina np gwałtowny dźwięk otwieranych drzwi. Wtedy czeka, napina się gotowe do ucieczki.

Bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam.

 

@Wiechu J. K.

Jest tyle zła na świecie, tyle zła doświadczają dzieci z rąk własnych rodziców, że lepiej, aby się nigdy nie narodziły. Skala przestępstw i potwornych zachowań, to jest coś niewyobrażalnego. 

Dziękuję za obecność i pozdrawiam serdecznie.

 

 

Opublikowano

Trochę szkoda mi tej piwonii na końcu. Można je przesadzać. Mogłabyś mi zapakować taką i wysłać w paczce ;)

Mam kilka w ogrodzie i naprawde można je pokochac. Ale nigdy nie bardziej niż śmiech dziecka,

a rozsypują się już takie, które i tak mają się rozsypać.

Smutne.

 

Bardzo ładne opowiadanie.

Pozdrawiam 

 

 

 

  • 3 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Bez wątpienia byliśmy zgraną paczką. Szary Papier, Karton i ja, czyli Sznurek. Nic nie zapowiadało wstrząsających wydarzeń, które nastąpiły później, ale zacznijmy tę historię od początku.
       
      Spotykaliśmy się niemal codziennie, choć nigdy nie pamiętaliśmy poprzednich spotkań i za każdym razem cieszyliśmy się, jak idioci na swój widok i rozpoczętą przygodę. Wiemy o tym od innych np. od Taśmy Klejącej, która wspierała nas, jak najukochańsza siostra. Kiedy byliśmy gotowi, przewozili nas wózkiem i ładowali na furgon. Witaliśmy się z pozostałymi i gadaliśmy o wszystkim. Do jakiego miasta jedziemy, kto na nas czeka, jaką niespodziankę mamy ukrytą oraz czy lubimy swoją pracę. Oczywiście, że lubiliśmy swoją pracę! Nowe niespodzianki, nowi kumple, nowe miasta, nowe przygody, miały dla nas ogromne znaczenie, bo to oznaczało brak monotonii i nie groził nam weltszmerc. To coś miała nasza Taśma Klejąca i było z nią bardzo, bardzo źle. Nie wiedzieliśmy, co robić i jak ją pocieszyć. Dopóki nie pojawił się Dyspenser. Klawy gość! Jak wziął naszą Tasiemkę w obroty, to nikt nie mógł nadążyć! Aż miło było na nich popatrzeć.
       
      Wracając do tematu. Coraz więcej paczek znikało i została nas niewielka grupka, gdy zadzwonił do kuriera telefon. Słyszeliśmy dokładnie, co mówił i trochę byliśmy zaniepokojeni, ale mieliśmy nadzieję na szczęśliwe zakończenie. Ta rozmowa przebiegła mniej więcej tak:
       
      – Cześć Czarek, jadę w trasę, nie mogę mówić. / Wiem, zgodziłem się jutro, znaczy dzisiaj iść na piwo, ale Nowy dał dupy i musiałem go zastąpić. / Jeszcze kilka mi zostało, będę z powrotem po dwudziestej. / Jak jutro? Dzisiaj muszę wszystkie dostarczyć! / Nie, nie jestem daleko i nie, nie jestem strachliwą pizdą. / Zawsze dotrzymuję słowa! / Dobra, przestań, niedługo u was będę!
       
      Czekaliśmy spokojnie na rozwinięcie wydarzeń, które nie zapowiadały katastrofy. Nagle poczuliśmy, jak furgon zawraca i jedzie z nadmierną szybkością. Baliśmy się i wspólnie pocieszaliśmy, że kurier ostatecznie zmieni zdanie i zawiezie nas pod wskazane adresy.
       
      Niestety. W niedługim czasie samochód stanął i nic się nie działo. Nie wiedzieliśmy, co myśleć, co robić. Świat, który dotąd znaliśmy tylko z poziomu palety, właśnie składał się jak domek z kart.

      Czekaliśmy, aż nastała ciemność. Wtem drzwiczki od strony kierowcy drgnęły i z impetem wparował nasz kurier! Ruszyliśmy z kopyta, ale słyszeliśmy podniesione głosy z ulicy w stronę kierowcy i ponownie poczuliśmy niepokój.
       
      Tymczasem kurier włączył głośną muzykę i mknął autostradą. W międzyczasie dzwonił telefon, który nie tylko nas drażnił, ale również kuriera, bo w pewnym momencie rzucił telefon w głąb furgonu, a ten poleciał w naszą stronę. Byliśmy przerażeni!
       
      Auto jechało przeraźliwie szybko, a my ślizgaliśmy się po podłodze i obijaliśmy o wewnętrzne ścianki, tracąc na aparycji. Raptem z dużą prędkością furgon zaczął skręcać i stało się to, co przeczuwaliśmy od dłuższego czasu. Pojazd wywrócił się i spadliśmy z hukiem ze skarpy.
       
      W rezultacie, mimo zniekształceń, skrzywień, pognieceń, pęknięć, podarć, nasza przyjaźń przetrwała. Zawsze będziemy sobie bliscy i chętni do pomocy, bo przyjaciół nie zostawia się w potrzebie.


      __
      30 Lipca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Przyjaźni

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       


  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach

×
×
  • Dodaj nową pozycję...