Poeta
-
Ostatnio w Warsztacie
-
vioara stelelor 1 094
1.0
jestem miastem którego nie zbudowano wczoraj
ale jeszcze nie stało się miastem widmem
pamiętam jeszcze dawne nazwy ulic
wiecznie głodne ikarusy i liście
i światła rozcinające szarość
jak kartki książki - kupowało się
bo rzucili
okna bloków nadal ktoś myje od wewnątrz
znajomy nieznajomy
narzeka czasem na ból kręgosłupa
moich ulic świt już nie obmywa
zapachem kawy
ale do wieczora zostało jeszcze kilka godzin
i na chwilę się przejaśniło
2.0
przez starówkę chciałabym chodzić
zawsze z zamkniętymi oczami
i tylko dotykiem albo zapachem
rozpoznawać znajome znaki
restauracyjny ogródek
zapełniony tak mniej więcej w połowie
ostatniego gościa bardzo się boję
na szałwii w donicy
niektóre kwiaty w pąkach
inne w pełnym rozkwicie
a są i takie, które zaczęły otrzepywać się
z suchych płatków
jeden ze stolików
obsiadła gromadka wróbli
skaczą po pustych talerzykach
wydziobują okruchy szarlotki po tych
którzy już zapłacili rachunek
i wyszli
3.0
jestem miastem podobnym
do wielu innych
lubię patrzeć na ludzi
jak na fotografie z młodzieńczych podróży
wchodzą
wychodzą
idą
wracają
pamiętają
zapominają
gubią
odnajdują
spokój
niepokój
pokój z tobą
powtarza wieża kościelna
galerie handlowe wsysają tłum jak plankton
trzaskają drzwi sieciowych knajp
nie nadążam z liczeniem wahnięć i rozbłysków
w tej dreptaninie podekscytowani przechodnie
wiją swoje gniazda
na których mój wzrok się zatrzymuje
a potem sprowadza deszcz
albo bicie dzwonu
zielsko wyrasta ze spękań w miejskich murach
jeśli chcesz nadaj mu moje imię
również takie jakie chcesz
bliżej mi do wagabundy
niż do tubylca
nawet jeśli teraz jedynie słowa wsadzam
do cyfrowych samolotów
i posyłam w świat
4.0
moje odbicie czasem możesz zobaczyć
w akwarium sklepowej witryny
gdy latarnia oświetli ją w odpowiedni sposób
czasem lipa na przystanku tramwajowym
położy ci pod nogi mój cień
cudownie pomnożony przez podmuchy wiatru
dogasający zapach przemknie przez głowę
na tyle mocny że poczujesz
na tyle lekki że nawet nie zarejestrujesz go
w świadomości
o szarej godzinie za bramkami metra
spotkasz mnie wśród wielu moich sobowtórów
prawdziwych lub zmyślonych
żywych lub martwych
tylko że oni tam
a ja już z powrotem
a jeśli podniesiesz z chodnika pięciozłotówkę
i zaczniesz się zastanawiać - kto zgubił
to na pewno będę ja
5.0
miasto jest moim
signifiant
ale sens sięga dalej
niż zajezdnie
peryferie
zaplecza
rozjeżdża się w nie wiadomo jakich kierunkach
kopci w zaułkach sumienia
nawołuje z bilbordów promocją na
carpe diem lub memento mori
ciężko mi dzisiaj
nie mogę dojść do ładu
z plątaniną ulic
zbiegających się we mnie
w bolesny węzeł
raz po raz
pory roku
wytrzepane z mojej kieszeni
są takie bezdomne
0
-
-
Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach
-
- 92 odpowiedzi
- 1 649 wyświetleń
-
- 55 odpowiedzi
- 1 065 wyświetleń
-
- 53 odpowiedzi
- 1 311 wyświetleń
-
- 51 odpowiedzi
- 865 wyświetleń
-
- 34 odpowiedzi
- 607 wyświetleń
-
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się