Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Okno jego pokoju było od kilku tygodni cały czas otwarte.

Bardzo pragnął ,by wleciała do niego w końcu ta niematerialna powłoka minionego jakąś już chwile mocnego pożądania i wreszcie ukołysała go do dobrego snu.

Zaczął jeść kolory różne w tabletkach.
By nie czuć i zapomnieć o emocjach które kłuły jego ciało i nie pozwalały myślom w miarę racjonalnie toczyć się po kołach dnia.

Słuchał muzyki ,a każde wyśpiewane zdanie uderzało o myśli i nie mogło przestać się kojarzyć z tą przeszło-niedokończoną historią.

Jego historia która z racji że nie była dokończona nie mogła ani z niego wyjść ani też opuścić
przestrzeni wokół niego.
Dźwięczała ,biła kolorami o jego sny ,wynurzała się z myśli ,zabierała dni.

Nie żył dla siebie ani sobą,
Pragnął już tylko wglądu do myśli Jej, z przeszłej-niedokończonej historii.
Każdy jego ruch był histerią krzykiem o uczepienie się Jej życia i o dźwiganie
Jej myśli.
Szybkim biegiem w przeszłość podsycał obsesje w terażniejszości,tylko by nie być sobą
By wejść pod tkankę człowieka który wbił w głowę sztylet miłości.

Opublikowano

ładna miniaturka poetycka ! podoba mi się. żałuję że cię znałam...to słowa piosenki ty przedstawiłeś to po swojemu, nostalgicznie....ładnie napisane

Opublikowano

/ja już wysiadam, ja już nie potrafię, może to jakaś choroba, wokół same cudeńka/


jakież to piękne, jak piękna dusza która tak czuje, jaki biegły umysł, co splótł te słowa
PODZIWIAM, a słowa nie oddadzą w pełni zachwytu, nie, to ekstaza, że jest ktoś, kto czuje podobnie, choć ja tylko marne skleciłam słowa: zjem cie, boś boski, jak pragnień wszelkich uwieńczenie, ze smakiem wyssę aż po kostki, purpury szpiku wypełnienie...

/i...zazdroszczę jej i niecierpię zazdrościć/

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   24 czerwca 2023

       

        Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.

        Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.

        Na SORze odzyskałam mowę. 

        - Fenibut - powiedziałam lekarzom.

        Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.  

        Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.

        Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. 

        Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.

        Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.

        Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. 

        Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...