Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • 6 miesięcy temu...
Opublikowano (edytowane)

Wszystko dzisiaj jest komercyjne, praca też podlega kupnie i sprzedaży - jest elementem handlu za pośrednictwem pośredników, a jeśli już masz pracę i nie należysz do związku zawodowego - będziesz wykorzystywany, pracodawcy w dupie mają Konstytucję Trzeciej Rzeczypospolitej Polskiej, Kodeks Pracy i Kartę Praw Osób Niepełnosprawnych, a pracownik jest traktowany jak przedmiot to maksymalnego wykorzystania i wyrzucenia, jeśli chcesz walczyć o własne prawa - musisz wstąpić do związku zawodowego i opłacać składki lub zatrudnić prawnika i wychodzi na to samo - musisz pracować, aby inni mieli pracę, otóż to: w Polsce nie warto pracować - system gospodarczy jest źle zaplanowany - jest ułożony pod pracodawców, przedsiębiorców i międzynarodowe korporacje, jeśli już: to znajdź sobie pracę w administracji publicznej za maksymalną pensję - tam pracują cztery lub pięć dni po siedem lub osiem godzin, a nawet w kościele: tam pracują od świąt do świąt za kasę podatników, możesz również handlować na bazarku - sprzedaj to - co masz do sprzedania, najlepiej być bezdomnym i przestępcą, wtedy: w schronisku i w więzieniu będziesz wszystko miał za darmo na koszt, jakby inaczej: podatników.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Łukasz Jasiński

No, ale z czegoś trzeba żyć, c'nie? :)

Chociaż czy ja wiem, czy wszędzie jest tak źle?

Sektor publiczny na pewno lepszy, ale i tam patologie się zdarzają, wszystko zależy od ludzi, 

z którymi mamy styczność. 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Własny biznes zawsze spoko, ale w niektórych przypadkach już potrzeba zarejestrowanej działalności 

a i nie wszędzie można wszystko sprzedawać (i to z powodów czysto prawnych, a nie praktycznych :))

A to jest z kolei przykre i demotywujące. Chociaż nie zgodzę się z tym, że dobrze być bezdomnym - to często są naprawdę nieszczęśliwi ludzie, którym się w życiu nie powiodło i ja im tej "darmowej" pomocy od państwa jakoś nie żałuję. 

 

Tak, w sumie, to praca człowiekowi nie jest potrzebna, tylko pieniądze :)

No, chyba że żyje jak Robinson Cruzoe, na bezludnej wyspie. 

 

Pozdrawiam, dziękuję za wizytę i ciekawy komentarz

 

Deo

@Leszczym

 

Dziękuję ! :)

Opublikowano

Otóż to: bez rozumu pieniędzy nie ma, a rozum zdobywa się dzięki wiedzy - samoedukacji i doświadczeniu - życiowym, ja, oczywiście, mam kasę i nikomu już nie pożyczam i nic a nic nikomu nie kupuję i nie daję, wiem, iż najlepiej byłoby mieć same przyjemności i pieniądze z nieba, jednak: halo, tu Ziemia! Jeśli pan chce więcej widzieć, to: serdecznie zapraszam na mój profil - nie mam zamiaru już po raz kolejny to samo powtarzać, może pan iść do Powiatowego Urzędu Pracy lub do Opieki Pomocy Społecznej po zasiłek (będzie pan wtedy na utrzymaniu podatników), a nawet stworzyć jakieś realne dobro i sprzedać komuś.

 

Łukasz Jasiński 

Opublikowano

@Łukasz Jasiński

 

Przepraszam, ale chyba nie do końca rozumiem komentarz.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To do mnie, czy taki ogólny sarkastyczny żarcik? Bo jeśli do mnie, to formalnie i fenotypowo jestem kobietą, 

choć czuję się przede wszystkim istotą duchową i człowiekiem :) 

@MIROSŁAW C.

 

Dziękuję :)))))))))))

Opublikowano (edytowane)

@Deonix_

 

A to od początku wiem, że pani jest panią: można to wyczytać z treści, jednak: zanim dałem komentarz, to: pani Wiola - użyła zwrotu: "dziś widziałam pana", więc: kulturalnie - nazwałem panią - panem, zresztą: tutaj osobiście wszyscy się znają jako Towarzystwo Wzajemnej Adoracji - wszyscy coś "załatwiają" po znajomości, zamiast: iść do normalnej pracy, a używając formy "per Ty" - w moim pojęciu jest to zwyczajne chamstwo - obniżanie poziomu, jak można mówić do anonimowych nicków bez twarzy - "per Ty", właśnie - jak? Używając zwrotu "pani" lub "pan", własnej tożsamości - imienia i nazwiska i nie ukrywając twarzy, także: pisząc poprawnie po polsku - ta osoba okazuje szacunek, kulturę i dystans.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Łukasz Jasiński

 

Dziękuję za wyjaśnienie :)

A co do reszty to... zwroty per Ty są akceptowane przez netykietę,

więc nie wydaje mi się jakieś wielce chamskie. Na ulicy się tak do ludzi nie mówi, wiadomo, 

ale sieć, a zwłaszcza fora internetowe to jednak trochę inne struktury,

na których ludzie się zbliżają do siebie, ale jednocześnie pozostają wolnymi jednostkami,

trochę tak jak w wolnomiłościowych klanach Hipisów :)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

W kwestii danych osobowych i facjaty mam jednak nieco inne zdanie. Od dawna literaci pisali pod pseudonimami, nie każdy ma ochotę zostać zidentyfikowany bez problemu przez przypadkowe osoby przeglądające forum, więc dlaczego miałby się ujawniać? Ludzie wstawiają tu różne teksty, czasami obawiają się przy tym konsekwencji z zewnątrz, bywały przecież sytuacje, gdzie ktoś (pod swoim imieniem i nazwiskiem) opublikował w sieci swoje rozważania na jakiś temat, często nikogo nie obrażając i stracił pracę. Oczywiście ze strony pracodawcy takie zachowanie to zamach na wolność słowa, ale takie sytuacje się jednak dzieją, i można z dnia na dzień zostać z niczym. Co do wizerunku zaś, to również nie jest moim zdaniem równoznaczne z brakiem kultury, zwłaszcza że żyjemy w czasach, w których niektórzy pozwalają sobie (bezprawnie oczywiście) na wykorzystanie czyjegoś wizerunku, nie dziwię się więc, iż wiele osób swoich zdjęć nie upublicznia. A poza tym, ja na przykład nie lubię zbytnio na siebie patrzeć, mam lustro w domu,

w pracy, czasami nawet w torbie :) Co do poprawnej polszczyzny się natomiast zgodzę - sama nie lubię niechlujstwa językowego, ale trzeba mieć na uwadze, że ludzie błędy popełniają najczęściej nieświadomie, czasami nowoczesna technologia płata figle, a i niekiedy nie mają możliwości naniesienia poprawek. 

 

Pozdrawiam i dziękuję za komentarz

 

Deo

@staszeko

Ale chociaż jestem szczera! :D

Jak zwykle, wszędzie tylko te znajomości :)))

W sumie to jest przykre i niesprawiedliwe. 

 

Dziękuję za komentarz i obecność :)))

 

Deo

Opublikowano

@Deonix_

 

Niekoniecznie, proszę łaskawiej pani, taki Bolesław Prus to w rzeczywistości Aleksander Głowacki i to on wyrobił sobie markę - nie pisał byle czego - szanował Czytelników i brał odpowiedzialność za to - co pisał, a teraz co mamy? Jedna osoba ma trzydzieści różnych nicków na trzydziestu różnych portalach i nie wiadomo co chce przekazać Czytelnikom - jaką ideę? Tym samym jest dość kłopotliwa, nieznośna i męcząca - zaśmieca portale wymiocinami, raz leje pracodawcę, innym razem: męża lub żonę, a jeszcze innym razem jako przedmiot komercyjny jest wykorzystywana przez drapieżny wolny rynek w celu zdobycia jakiegoś Czytelnika (Klienta), aby mu sprzedać jakiś towar, ludzie, którzy piszą pod własnym imieniem i nazwiskiem lub używają pseudonimów prawidłowych z zasadami polszczyzny (dwa lub trzy, a nie trzydzieści lub jeszcze więcej) - szanują samych siebie, kiedyś publikowałem wiersze na portalu granice.pl i poinformowałem o tym mojego (byłego już, teraz: jest na emeryturze) - pracodawcę - dr. Tadeusza Krawczaka i co? I nic - nie straciłem pracy i nadal publikowałem wiersze, rozumiem też pseudonimy Powstańców Warszawskich, niestety: teraz nicki i pseudonimy mają negatywne znaczenie - pierwsze to - Towarzystwa Wzajemnej Adoracji, drugie: Zorganizowane Grupy Przestępcze, jasne: to tylko i wyłącznie - moje skromne zdanie oparte na doświadczeniu, tak: trzeba mieć silną osobowość - by publikować pod własną tożsamością i nie ukrywać twarzy, dobrym przykładem jest Jacek Dehnel - mu też nie było na początku łatwo - ostro po nim jeździli i jakoś przetrwał, podobnie jak ja, dziękuję za rozmowę i miłego wieczoru.

 

Łukasz Jasiński 

Opublikowano (edytowane)

@Deonix_

 

A tak poza tym: taka jest hierarchia w sensie komunikacyjnym - mówienie (komunikacja werbalna - najłatwiejsza), czytanie (komunikacja werbalna i intelektualna - kształtującą, pośrednia) i pisanie (komunikacja intelektualna - kształtującą i pisemna, ona jest najtrudniejsza), natomiast: język migowy i migany, pisanie esemesów - używanie znaków i różnych takich okrągłych twarzy - to komunikacja marginalna - wtórny analfabetyzm, zresztą: ludzie pierwotni w jaskiniach też używali komunikacji rysunkowej i wyli jak małpy, nie obrażając małp, dopiero potem ludzie wymyślili Boga, aby podwyższyć własne EGO, niestety: Człowiek nie został stworzony na podobieństwo Boga i nie jest pępkiem wszechświata, jest po prostu na ostatnim miejscu w Układzie Pokarmowym - na pierwszym są Rośliny, drugim - Zwierzęta i dopiero na trzecim jest Człowieki - nad tym wszystkim stoi Święta Matka Natury.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

O, miło że się w tym punkcie zgadzamy :) 

A co do rozmnożenia bytów - no trudno, zdarzają się trolle i "rozszczepieńcy", chociaż (mam na myśli ten portal), 

Admin próbuje z takimi walczyć. A tak prywatnie, z mojego punktu widzenia - jestem na tym portalu 7 lat (niedawno stuknęła mi rocznica) cały czas pod tym samym nickiem, zdarzyło mi się też wydać parę wierszyków pod imieniem, nazwiskiem i zdjęciem (wewnątrz książki, ale chyba się liczy :)). Znam też wiele osób, które piszą tu pod pseudonimami, ale ich twarze i nazwiska są mi znane :) Czyli -innymi słowy - ta społeczność ma raczej silne charakterki :)

 

A co do emotek - mnie zbytnio nie wadzą, o ile się ich nie używa w nadmiarze. 

Lubię np., dać ludziom do zrozumienia, że żartuję :)

Ale jeśli ktoś wstawia od góry do dołu choineczki, piłeczki, gwiazdeczki itp. nie formułując przy tym wypowiedzi tekstowej to faktycznie, wtedy zastanawiam się, po co ja się pisać i czytać uczyłam ;)))

 

Pozdrawiam, dziękuję, miłego również :)

 

Deo

Opublikowano (edytowane)

@Deonix_

 

Poziom portalu zależy od samych użytkowników, bo: to oni kształtują jego poziom, zresztą: nigdzie pani nie znajdzie lepszego, kiedyś publikowałem na Poezji Polskiej i Nieszufladzie - wszystkie zeszły na psy, ostatnio publikowałem na Opowi.pl i teraz czasami incognito tam zaglądam... Oj, ręce opadają... Tam jest również poeta - Jezus Hitler - proszę samej sprawdzić, otóż to: merytoryczna krytyka jak najbardziej jest potrzebna, dzięki temu człowiek widzi własne wady, dodam: trzeba znać miarę, dbać o własny organizm, dlatego też: trzeba umieć wycofać się z życia publicznego jak Robert Winnicki (stan przedzawałowy) i Zbigniew Ziobro (nowotwór przełyku) i na tym właśnie polega kultura polska (zasady) - nie wolno atakować chorych bez względu na poglądy polityczne i ich błędy, człowiek, który nic nie robi - nie popełnia błędów, wiem, niektórzy potrafią kopać leżącego (używając metafory) lub szczać na grób wroga (używając metafory) - te osobniki nie należą do Kultury Polskiej - Narodowej i Ludowej, kończąc: obaj politycy już nie wrócą do życia publicznego, jasne: kiedyś należałem do Polskiej Partii Narodowej - też się wycofałem, a teraz idę robić kolację - zgłodniałem, dziękuję za rozmowę i kolorowych snów.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Wolność

       

      Nie ma drugiego takiego słowa, które zrobiłoby tak oszałamiającą „karierę” w XXI wieku jak słowo wolność. Odmienia się je przez wszystkie przypadki. Manipuluje się nim na prawo i lewo. Wywraca się na drugą stronę tak aby znaczyło coś zupełnie przeciwnego, choć brzmi swojsko i krzepiąco. Propaguje się wolność wyboru i wolność od wyboru. Wmawia się, że można wybrać różne barwy wolności ale jednocześnie dodaje, że powinna to być barwa o określonej z góry nazwie. Można postawić pytanie: wolny wybór czy wolność wyboru? A co to jest wolność? Niektórzy „myśliciele” wmawiali, że wolność to uświadomiona konieczność. Wolność bywa mylona ze swawolą. Ale czy tak jest w istocie? Inaczej rozumie słowo wolność więzień w celi, a inaczej człowiek „wolny”. Dla więźnia w celi wolność oznacza rzeczywistość poza murami więzienia. Taki delikwent o tym marzy co to będzie robił, jak opuści mury więzienia: upije się alkoholem, napali się tytoniu, „trawki”, odwiedzi prostytutki..., no po prostu „zabawi się”. Taki człowiek jest podwójnym więźniem. Ma zniewolony umysł błędami moralnymi, które traktuje jako przejaw wolności. Kim zatem jest człowiek naprawdę wolny? To człowiek, który zna Prawdę. Prawdę, która wyzwala, a nie zniewala. Wyzwala z nałogów: alkoholizmu, narkomanii, seksoholizmu, etc. Wielu takich, którzy rozumieli wolność negatywnie zakończyło swoje życie przedwcześnie. Jaka to Prawda, która wyzwala człowieka? To Prawda Objawiona, którą możemy znaleźć w konserwatywnych kręgach Kościoła Powszechnego. Każdy, kto przyjmuje Prawdę, rozumie ją i wprowadza w życie, staje się wolnym człowiekiem, choćby był zamknięty w celi więziennej. Każdy, kto ma dobrze ukształtowane sumienie, uczy się siebie w kontekście nauk moralnych, doznaje czegoś więcej niż tylko doraźnej przyjemności. Doznaje wszechogarniającej radości, radości wewnętrznej, wewnętrznego poczucia szczęścia. Szczęścia, które polega na tym, iż udało się zrealizować w praktyce nauki moralne Mistrza z Nazaretu. Większość z nas zna obraz artysty malarza Delacroix „Wolność prowadząca lud na barykady”. Czy o taką wolność idzie? Czyżby rewolucja społeczna kiedykolwiek i komukolwiek przyniosła prawdziwą wolność? Czy raczej zniewolenie? Zwolennicy myśli rewolucyjnej uważają, że uczniowie Mistrza z Nazaretu są ograniczeni: tego nie wolno, tamtego nie wolno... . Tymczasem „my”, ojcowie i córki rewolucji, dajemy ludziom wolność totalną. Możesz robić co tylko zechcesz, co tylko przyjdzie ci do głowy. A to nie tak... . Granicą naszej wolności jest wolność innych ludzi. Prócz tego wszystkiego, wszyscy jesteśmy ograniczeni formą ludzkiej egzystencji (jako naturalną konsekwencję grzechu pierworodnego), a co za tym idzie tzw. „prawem naturalnym”. Doznawać wewnętrznej wolności, wewnętrznego szczęścia może tylko człowiek prawy, „dobry”. Czyż nie jest prawdą stwierdzenie, że gdy znajdzie się ktoś naprawdę dobry, to prędzej czy później takiego otrują (Sokrates) lub ukrzyżują (Jezus z Nazaretu). Cóż to za wolność dzięki której Mistrz kończy otruty lub ukrzyżowany? Otóż taka „wewnętrzna wolność” wedle niektórych jest wątpliwego dobra choć jest godna naśladowania i jest piękna. Tak w rzeczywistości nie jest; nie jest to wątpliwe dobro. Mistrz z Nazaretu zmartwychwstał (vide „Całun Turyński”) i cieszy się absolutną wolnością. I ci, którzy w całej pełni naśladują Mistrza z Nazaretu już tu na ziemi mają poczucie wolności absolutnej, która na nich czeka po śmierci. Więc wybór należy do ciebie, Czytelniku, albo wolność totalna albo wolność absolutna.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta ... i oświetlasz sobą kwiaty przyrody będą o tobie pisać poeci Ody ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia   
    • Wolność   Nie ma drugiego takiego słowa, które zrobiłoby tak oszałamiającą „karierę” w XXI wieku jak słowo wolność. Odmienia się je przez wszystkie przypadki. Manipuluje się nim na prawo i lewo. Wywraca się na drugą stronę tak aby znaczyło coś zupełnie przeciwnego, choć brzmi swojsko i krzepiąco. Propaguje się wolność wyboru i wolność od wyboru. Wmawia się, że można wybrać różne barwy wolności ale jednocześnie dodaje, że powinna to być barwa o określonej z góry nazwie. Można postawić pytanie: wolny wybór czy wolność wyboru? A co to jest wolność? Niektórzy „myśliciele” wmawiali, że wolność to uświadomiona konieczność. Wolność bywa mylona ze swawolą. Ale czy tak jest w istocie? Inaczej rozumie słowo wolność więzień w celi, a inaczej człowiek „wolny”. Dla więźnia w celi wolność oznacza rzeczywistość poza murami więzienia. Taki delikwent o tym marzy co to będzie robił, jak opuści mury więzienia: upije się alkoholem, napali się tytoniu, „trawki”, odwiedzi prostytutki..., no po prostu „zabawi się”. Taki człowiek jest podwójnym więźniem. Ma zniewolony umysł błędami moralnymi, które traktuje jako przejaw wolności. Kim zatem jest człowiek naprawdę wolny? To człowiek, który zna Prawdę. Prawdę, która wyzwala, a nie zniewala. Wyzwala z nałogów: alkoholizmu, narkomanii, seksoholizmu, etc. Wielu takich, którzy rozumieli wolność negatywnie zakończyło swoje życie przedwcześnie. Jaka to Prawda, która wyzwala człowieka? To Prawda Objawiona, którą możemy znaleźć w konserwatywnych kręgach Kościoła Powszechnego. Każdy, kto przyjmuje Prawdę, rozumie ją i wprowadza w życie, staje się wolnym człowiekiem, choćby był zamknięty w celi więziennej. Każdy, kto ma dobrze ukształtowane sumienie, uczy się siebie w kontekście nauk moralnych, doznaje czegoś więcej niż tylko doraźnej przyjemności. Doznaje wszechogarniającej radości, radości wewnętrznej, wewnętrznego poczucia szczęścia. Szczęścia, które polega na tym, iż udało się zrealizować w praktyce nauki moralne Mistrza z Nazaretu. Większość z nas zna obraz artysty malarza Delacroix „Wolność prowadząca lud na barykady”. Czy o taką wolność idzie? Czyżby rewolucja społeczna kiedykolwiek i komukolwiek przyniosła prawdziwą wolność? Czy raczej zniewolenie? Zwolennicy myśli rewolucyjnej uważają, że uczniowie Mistrza z Nazaretu są ograniczeni: tego nie wolno, tamtego nie wolno... . Tymczasem „my”, ojcowie i córki rewolucji, dajemy ludziom wolność totalną. Możesz robić co tylko zechcesz, co tylko przyjdzie ci do głowy. A to nie tak... . Granicą naszej wolności jest wolność innych ludzi. Prócz tego wszystkiego, wszyscy jesteśmy ograniczeni formą ludzkiej egzystencji (jako naturalną konsekwencję grzechu pierworodnego), a co za tym idzie tzw. „prawem naturalnym”. Doznawać wewnętrznej wolności, wewnętrznego szczęścia może tylko człowiek prawy, „dobry”. Czyż nie jest prawdą stwierdzenie, że gdy znajdzie się ktoś naprawdę dobry, to prędzej czy później takiego otrują (Sokrates) lub ukrzyżują (Jezus z Nazaretu). Cóż to za wolność dzięki której Mistrz kończy otruty lub ukrzyżowany? Otóż taka „wewnętrzna wolność” wedle niektórych jest wątpliwego dobra choć jest godna naśladowania i jest piękna. Tak w rzeczywistości nie jest; nie jest to wątpliwe dobro. Mistrz z Nazaretu zmartwychwstał (vide „Całun Turyński”) i cieszy się absolutną wolnością. I ci, którzy w całej pełni naśladują Mistrza z Nazaretu już tu na ziemi mają poczucie wolności absolutnej, która na nich czeka po śmierci. Więc wybór należy do ciebie, Czytelniku, albo wolność totalna albo wolność absolutna.    
    • @Poet Ka Nie jedna Berenika była. Jedna się u nas zadomowiła Nie tylko poetów wspiera  swoją poezją do nich dociera  I komentarze solidne daje  każdy w tym w tyle za Nią zostaje .   Pozdrawiam serdecznie  Miłego dnia 
    • -Opowiadanie-   Promienie słońca poczęły zalewać świat wokół swoim bursztynowym blaskiem. Godzinowa wskazówka zegara chyżo zbliżała się do ósemki, a niebo pokryte już było licznymi, szarawymi obłokami.    Do parku wybierała się pewna dziewczynka. Mocno trzymając w dłoni małą, miedzianą monetę, radośnie wędrowała brzegiem ulicy. Jej ubrania były niechlujne i ubłocone a włosy splecione w zaskakująco staranne warkocze, przewiązane czerwoną wstążeczką. Jej twarz promieniała szczęściem.    Idąc krętymi uliczkami, jej uwagę przykuł chłopiec siedzący na dębowej ławce pod drzewem, którego cień był ratunkiem przed letnimi upałami. Mimo szelestu liści, śpiewu ptaków i szmeru pobliskiego strumyka, można było usłyszeć ciche szlochanie.    Zaniepokojona dziewczynka podeszła bliżej. - Odejdź - rzekł, pociągając nosem, gdy usłyszał zbliżające się kroki. - Nie odejdę, póki nie upewnię się, czy wszystko dobrze - odpowiedziała z troską w głosie. - A więc co cię trapi? - wbiła w niego przenikliwy wzrok.    Chłopiec delikatnie otworzył usta, jakby miał coś powiedzieć, lecz szybko je zamknął i obrócił głowę ku górze. - Jesteś nieszczęśliwy? - spytała ostrożnie wcale nie oczekując odpowiedzi, bo było to oczywiste. - A ty nie? - Dlaczego tak sądzisz? - skrzywiła się. - Przecież jesteś biedna, pewnie ledwo stać cię na kromkę chleba. Nie masz pieniędzy, za które mogłabyś kupić sobie chociaż zabawkę. Jak tu być szczęśliwym?    Spojrzeli na siebie bez zrozumienia. - A ty jesteś bogaty, wszystko masz na wyciągnięcie ręki. Mógłbyś za kawałek majątku wykupić najdroższą chatkę w mieście oraz kupić całe stosy zabawek. Dlaczego więc jesteś nieszczęśliwy? Czyż pieniądze nie dały ci szczęścia? Czego ci brakuje, chłopcze? - Ja… - umilkł. Myśli w jego głowie krzyczały i plątały się - jednak nawet w nich nie znalazł odpowiedzi.    Pokazując monetę, znów zabrała głos: - Może i to jest jedyna rzecz, którą mam, ale i ona nie daje mi szczęścia. Pieniądze są jak woda - nie utrzymasz ich w miejscu. Za to będąc dobrym człowiekiem, utrzymasz przy sobie rodzinę, przyjaciół i rzeczy niematerialne, które dadzą ci szczęście, o którym nawet nie śniłeś - powiedziała, po czym poklepała go po ramieniu.    Chłopiec objął ją mocno, szlochając jeszcze głośniej.    Toteż i oni, po całym dniu rozmów, wrócili do swoich domów, ciesząc się i radując każdą chwilą. Jak się okazuje, szczęścia nie należy szukać w pieniądzach; nawet mając ich w nadmiarze, możemy go nie znaleźć.
    • Uśmiechasz się.   Ile razy oberwiesz tyle razy wstaniesz.   Czemu się uśmiechasz? Przecież przegrałeś.   Padłeś na deski.   Nie odklepałeś.   Znowu wstajesz.   Znowu chcesz oberwać?   Czemu się uśmiechasz…   Przecież przegrałeś.   Uśmiechasz się...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...