Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wiatr pochyla drzewa galopem ostrzy zęby o skały.
Nadgryziony księżyc wspina się i krwawi.
Wzgórza spuszczają wzrok doliny się odwracają.
Pierwsza łza szkli się w oku trawy.

Wróżyć przyszłość z załamanych rąk
jest łatwo.Spacerek.
Będziemy ambitni
będziemy aż do końca.

Strzeżmy się zapóźności
gdy nadciągną mroczne wody gładząc linie ognia.

I krzyczmy na całe rany
oby wyszli śmierci bokiem.

Opublikowano

Skoro już stosujesz interpunkcje bądź bardziej konsekwentny :) Szczególnie brakuje mi dwóch przecinków-

tutaj:
Wiatr pochyla drzewa galopem ostrzy zęby o skały.

i tu:
Wzgórza spuszczają wzrok doliny się odwracają.

ew. kropki jeśli już.

Czytam wiersz już którys raz z kolei i eureka! wiem czemu nie może przebić się przez śiany mojego opronego mózgu- mam troszke odmienne przekonania dotyczace tematyki wiersza. Za to bardzo dobre wersy dotyczace ambicji. Bardzo Bardzo dobre.

Pozdrawiam,
Ania

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Cydr? - Ohyda rady hordy, co?    
    • Arak... jaka ryba, aby rak a kara.  
    • @Janekq Jestem, aby rozumieć.  Gdy nie rozumię także jestem... , a może nie.   Pozdrawiam 
    • Link do piosenki:     Zmierzch – słońce zgasło jak wargi Suche, głodne, dalekie Dziś patrzę i bez skargi Nadzieje w ból rzucam wszelkie   Młode wargi w smutek splecione I cierpienie – bo bez wody Bez pocałunku żadnego – one Te warg i pragnień ich korowody   Tak niewiele – co się wtedy stało? Teraz otchłań pustki i dech suszy Czy to dobrze? Czy tak być musiało? Odpowiedź chyba w środku duszy   Pamiętam oczy, głos Twój Lecz zapominam to istotne I słucham jak oddech mój Wsysa powietrze jak ja samotne   I modlę się o jedną chwilę O dotknięcie pocałunkiem warg Modlę się – więcej niż tylko tyle Ze złudzeniem, bez skarg   Niedolą zagubiony swoją Śpiew z ust, w świat, na wiatry Rzucam, a słowa dwoją się i troją I co z tego? To nie Ty   I w żałobie ten śpiew jak rozpacz Jak ból, który jest, a nikt nie widzi Choć raz na usta moje popatrz Może coś się zmieni – odwidzi   I powstanę z śmierci, z mroku Ten jeden raz – spójrz tylko I w oczy spójrz, i w błysk co mam w oku Koniec, kres, miłość – chyba wszystko   Tamte chwile, cień tamtych dni Co się stało i było wtedy? Teraz roję i więcej mi się śni Nawet marzę – niekiedy   I modlę się o jedną chwilę O dotknięcie pocałunkiem warg Modlę się – więcej niż tylko tyle Ze złudzeniem, bez skarg                    
    • @Poet Ka ... wczoraj dziś jutro  żyje  gdy jest i gdy minie    widzieć kolory  rodzący się listek  na szarej gałęzi  zobaczyć  człowieka obok  to dar    biegniemy jak ślepcy  patrząc daleko  zbyt daleko    niepotrzebnie    życie jest w nas  w uśmiechu  podaniu dłoni  w biedronce  szykującej się do lotu ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...