Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

na podwórku

dwa głupie psy

tak ustaliły że

jest ich trzy

 

zanim zasiadły do jedzenia

wzięły się za obliczenia

 

dwa łby i ogon psa

to wszak jest trzy

a nie dwa

 

dwie łapy i noga psa

to znów jest trzy

a nie dwa

 

jedno ucho i nosy

dwa to też jest trzy

nie żadne dwa

 

tak się liczyły

w obydwie strony

aż im się splotły oba ogony

 

z dwóch psów

pozostał jeden

razy dwa pomnożony!

 

nie ma dwóch psów 

a jeszcze do tego

psa mamy przecie tylko  jednego!

jeden ogon  każdy to zna

to jeden pies

wszak nie psy dwa

 

tak się liczyły

i co to dało ?

jednego psa wciąż jest za mało

 

tak się miotały w swych obliczeniach

aż się rozplotły na do widzenia

 

wtedy to psy tak się przejęły

że obliczenia znowu zaczęły

 

jeden ogon i jeden łeb

na jednego psa

nie było trzech psów

lecz znowu dwa!

 

napisane w 1999 r. w Poznaniu

 

 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Rafał Hille (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @bazyl_prost Dlatego może lepiej nie zagłębiać się i nie pytać, ponieważ wszystko jest tak a nie inaczej.
    • @EsKalisia Doskonale przedstawiony autoportret kobiety zmecząnej byciem  Perfekcyjną Panią domu
    • @Konrad Koper Podsumówując, głupota materializmu.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Żadnego zaskoczenia. Piekło jest dokładnie takie, jak mówili. Autor nie próbuje go unowocześniać. 
    • Okiem ciemnym, zamglonym – mierzę granice Namiętnie lecę – zachwycony tajemnicą Lecz pocałunków w słowa nie zmienię, nie przeliczę Moja najdroższa Tęsknico   Śladem Twoim, z grzechem, z jękiem, z rozpaczą Przez westchnienia, w głąb najgłębszych czeluści Tam, gdzie tylko serca zranione zobaczą To co boli, co dusi   Szmaragdy, brylanty, złoto, Ty To tylko marzenia, niespełnione sny   Zawiedziony zawrócę, bo zbyt wiele, za dużo Serc ludzkich złudnie wabi mnie i nęci Choć nic, a nic w rachunku nie służą A dusza ich dotykiem w dal nie odleci   I znów muszę uciekać, rankiem obudzić I tęsknić, żale urojone w sobie studzić I czuwać poroniony w próżnym zadumaniu W blasku księżyca – w zakochaniu   Szmaragdy, brylanty, złoto, Ty To tylko marzenia, niespełnione sny   Rachuję więc z pogardą – kochającą Ciebie I liczę myśli w nicość próżno spadające Choć ledwo w nich widzę – zakochanego siebie To słyszę, jak serca w samotności konające   I znów muszę uciekać, rankiem obudzić I tęsknić, żale urojone w sobie studzić I czuwać poroniony w próżnym zadumaniu W blasku księżyca – w zakochaniu   Szmaragdy, brylanty, złoto, Ty To tylko marzenia, niespełnione sny
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...