Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Arsis Nie, to gdy kogoś podrywasz a on Ci mówi ,,nie"... Kiedyś pisałam do Ciebie, a Ty mnie ignorowałeś i to też był kosz, pamiętasz?

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@violetta Mi się już nie chce ... ale gratuluję, tylko bądź mądra, bo mężczyźni lubią mieć w domu robota kuchenno-sypialnego...

Opublikowano

@Somalija zatem możemy się pochwalić wielką kolekcją wiklinowych koszy, nic tylko otwierać interes... a tak a propos, u mnie nie ma nic do podrywania, albowiem nie jestem typem sportowca, taki trochę ze mnie wojak szwejk, który był idiotą, albo udawał idiotę, nikt tego nie wie...

Opublikowano (edytowane)

Nie masz fejsa?

 

Wielka szkoda, bo w takim razie się nie spotkamy, a już miałem płonną nadzieję poznać autorkę tak cudownych wierszy…

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Cóż pozostało? Oddychać i liczyć na szansę, że los jednego dnia uśmiechnie się łaskawie…

 

 

Edytowane przez Kapistrat Niewiadomski
Minor change. (wyświetl historię edycji)
  • Somalija zmienił(a) tytuł na fejs tu fejs
Opublikowano (edytowane)

@goździk Cześć mam tytuł, tylko on jest pięciogwiazdkowy i przez skromność go nie dodawałam

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

, dla Ciebie robię wyjątek...  mam nadzieję, że Ci się podoba, jest to również metafora... Pozdrawiam , dziękuję za obecność...

 

@Kapistrat Niewiadomski Hahaha , peelka nie ma fejsa, a autorka jest z,,krainy dzisiejszych ludzi"  i chcąc, czy nie chcąc ma również internetową twarz... Dziękuję za rozbrajający wpis i magentowe serce

 

 

 

 

 

Edytowane przez Somalija (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Jacek_Suchowicz pozdrawiam i dziękuję:)
    • ładunki elektryczne  skupione na wargach języku ciało to otwarty obwód w aksamitnej epilepsji powietrze zmienia się  w soczewkę jestem jej skazą  chwytam nitki z pola widzenia
    • świat cały wokół szybko pomyka naprawdę ważne  to nie o to chodzi by złapać królika ale wciąż gonić go :)))
    • @Zbigniew Polit jak to w rodzinie:)
    • Panienka sama wybrała mnie na swą towarzyszkę.    – Będziesz mi przynosić świeże owoce i się ze mną bawić – powiedziała. – A teraz szukaj mnie, szukaj! – I trzasnąwszy dzwiami, wybiegła z biblioteki.    Nie sposób było ją odnaleźć; raz, na wpół zamroczona snem, zdradziła, iż ilekroć zbliżam się do jej kryjówki, czmycha w zgoła inne miejsce.    Odtąd nie próbowałam jej szukać. Gdy spowita ciemnością czekała, aż usłyszy moje kroki, ja zajmowałam się porządkowaniem jej pokoju: królewstwa pantofelków, koników na biegunach i tapet z tłoczonym kwieciem.    Codziennie wynosiłam stamtąd naręcza spleśniałych owoców.    Pewnej nocy, ucałowawszy panienkę do snu, usiadłam przy stoliku, gdzie na srebrnej paterze ułożyłam świeże owoce. Doczekałam świtu; wówczas — z ręką pod głową — zasnęłam.    Obudziło mnie brzęczenie muchy.    Na wiosnę panienka przestała się przede mną chować. Teraz całe dnie spędzała leżąc na podłodze w którymś z pustych pokoi na drugim piętrze. Gdy okna zachodziły ciemnością, zrywała się i – po drodze pukając do każdych drzwi – biegła przez korytarze, ażeby dopaść do mnie. Wyjmowała mi z rąk, cokolwiek w nich trzymałam i prowadziła drogami, których nigdy nie udało mi się spamiętać.    Docieraliśmy do podziemnej przestrzeni bez drzwi i okien, doskonale jednak widnej. Nabawiałam się mdłości, próbując dojrzeć sklepienie.    Panienka zostawiała mnie na dole; sama stawała na uczepionym skały krugżanku.    Wchodzenie po schodach nie było z początku niczym szczególnym; ot, porządne, kręte schody. Czasem dostrzegałam w tej komnacie ludzi takich jak ja. Machałam im z uśmiechem. Jeśli nasze spojrzenia się spotkały, z twarzy odpływała mi krew, a twarz tego człowieka tak potwornie się wykrzywiała…    Po przekroczeniu drugiego półpiętra, język zaczynał puchnąć.    Panienka wychylała się z krugżanka.    – Isola! – wołała, chwytając jakiś ster powietrzny. – I-so-la!… – odpowiadało echo.                      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...