StukPuk Opublikowano 4 Kwietnia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 4 Kwietnia 2005 - Idziesz dziś na spacer? - Jeszcze nie wiem. - Idź, opowiesz mi o zapachu bzów, gdy wrócisz. - Przecież jeszcze nie kwitną... - Zakwitłyby... Więc opowiem Ci o bzach, kochany. Nie wierzyłam w nie nawet w chwili, gdy zakładałam obrożę mojemu niewidzialnemu psu, z którym zwykłam chodzić na spacery. Niemożliwe było, żeby zakwitły na początku kwietnia, nie wiem ile powinno być magii w powietrzu, żeby stało się coś tak niewyobrażalnego, teraz, gdy jeszcze pół listka nie uświadczysz na gałęzi klonu. Nie szłam jak zwykle, z klatki schodowej prostu na Broniewskiego, w kierunku przystanku autobusowego, a potem wzdłuż ulicy. Najpierw poszłam za blok, bo tam rośnie krzak bzu. Oczywiście – nie był nawet zielony. Wzruszyłam ramionami i ruszyłam dalej, tym razem już programowo. Minęłam ostatni szary prostokąt mieszkalny i wyszłam na jezdnię. Tuż obok w swoim czasie kwitną róże, więc może, gdyby już bzy, to one tym bardziej. Ale zastałam jedynie kolce. Nie było też białych kielichów na jaśminie, gdy już przeszłam dwa przystanki... Wszystko wskazywało na to, że tak, jak mówiłam – żadnych czarów nie będzie. Odwróciłam się, by jak zwykle, wrócić tą samą drogą. Nawet niewidzialny pies zawiódł się lekko. Idąc, postanowiłam wejść na pusty plac zabaw, bo huśtawka, jeszcze ciepła od promieni słońca, ostatkiem sił kołysała się pozostawiona przez jakieś dziecko. Usiadłam na gumowym siedzisku (to była nowa huśtawka, kolorowa i brzydka, z gumowym siedziskiem) i rozbujałam się przymykając powieki. Zapomniałam o czasie, zapomniałam o psie, który kręcił się w pobliżu, nie zauważyłam magii, która nagromadziła się wokoło całego placu zabaw. Huśtałam się z podkurczonymi nogami – w końcu niczego nie zmienia fakt, że jestem niska, zabawka i tak była dla mnie za mała. Wtedy pies warknął bezgłośnie. Otworzyłam powieki i poczułam zapach bzu, który unosił się wokół kwitnących krzewów. Mieszkałam kiedyś na samym krańcu miasta, miałam wielki ogród, a na tyłach domu rosły bzy. Te zwykłe, fioletowe, białe z podwójnym rzędem płatków, purpurowe. Zawsze w maju przyjeżdżała babcia i razem ścinałyśmy najpiękniejsze gałęzie. Połowa stała w wazonie obok mojego łóżka, a druga połowa koło łóżka babci. Było od nich duszno, powietrze było ciężkie i lepkie od słodyczy. Tak właśnie pachniały te, jak tamte, dawno temu za domem. Uśmiechnęłam się do Ciebie i pomyślałam, że już nie wiem, czy to zasługa niewidzialnego psa, który tak bardzo chciał poczuć bzy w kwietniu; czy huśtawki, za małej i brzydkiej; czy mojej niewiary, która chciała mi udowodnić, że nią nie była; a może Twoja, bo chciałeś poczuć ten zapach moimi słowami. Sztuczka się udała – jeszcze teraz otwieram okno mojego pokoju na drugim piętrze i czuję to, i elektryzujące powietrze wokół huśtawki. Pies śpi pod biurkiem. Oczywiście nikt tego nie widzi, ale za uchem ma zatkniętą kiść drobnych, liliowych, dusznych kwiatów, które całkowicie przyćmiły woń pierwszych narcyzów rozwijających się łapczywie w szklanym wazoniku na biurku przy monitorze..."...Więc dlaczego ciągnie mnie Porą bzów, pierwszych bzów, By mnie mogły dłonie twe Objąć znów, tulić znów..." fragment piosenki pochodzi z przedstawienia "Kobieta zawiedziona" na podst. książki Simone de Beauvoir
piotr_boruta Opublikowano 5 Kwietnia 2005 Zgłoś Opublikowano 5 Kwietnia 2005 cudowne... wzruszące... piękne... (czy to nie jest przypadkiem pisane w hołdzie?)
Leszek_Dentman Opublikowano 5 Kwietnia 2005 Zgłoś Opublikowano 5 Kwietnia 2005 Baaardzo nastrojowe. Pozwala oderwać sie od szarej rzeczywistości, natręctwa złych wiadomości, i pesymistycznej literatury. Duży plus!
asher Opublikowano 5 Kwietnia 2005 Zgłoś Opublikowano 5 Kwietnia 2005 Rzeczywiście, sympatyczna odskocznia przy naszej antywiośnie. Nie padam na kolana, ale doceniam kunszt :)
StukPuk Opublikowano 5 Kwietnia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Kwietnia 2005 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. w hołdzie? nie... przeznaczenie wynika z przytoczonego fragmentu rozmowy... napisane na prośbę ;) trzeba sie czasem uśmiechnąc... mimo smutku ;) dlaczego anty?:> u mnie pięknie, jak widać nawet bzy pachną ;) [quote]Nie padam na kolana, ale doceniam kunszt :) dziękuję ;) gdy ludzie nie padają łatwiej docenić potrzebę dalszej pracy :] Pozdrawiam ciepło Iga
natalia Opublikowano 6 Kwietnia 2005 Zgłoś Opublikowano 6 Kwietnia 2005 Tak właśnie pachniały te, jak tamte = jakoś zgrzytliwy ten fragment, może da się inaczej? otwieram okno mojego pokoju na drugim piętrze i czuję to, i elektryzujące powietrze wokół huśtawki = to powtórzenie "i" lekko psuje płynność ........... to takie szczególiki, reszta swobodna i lekka hmmm, przyjemnie Igo, poczarowałaś trochę i przypomniałam sobie ten zapach :)
Jay Jay Kapuściński Opublikowano 7 Kwietnia 2005 Zgłoś Opublikowano 7 Kwietnia 2005 bardzo ładnie, nastrojowo... duży plus pozdrawiam
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się