Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Czekaj chwilo....

 I posłuchaj. Bóg oszalał.

 Jestem mała, a On na mnie zrzuca bomby z magazynów.

 Zalegały i rdzewiały, jeszcze by wybuchły w niebie.

 Jak je tam zutylizować widać nie wie…

 

 Czekaj chwilę.

 Kilka sekund! W twoim życiu to niewiele…

 Mam braciszka, jeszcze w mamie siedzi chłopiec.

 Nie wie, co się dzieje – kopie!

 Mama uspokaja go. I głaszcze.

 Klęczy mama, choć nie modli się.

 Ja patrzę…

 

 Czekaj moment…

 Jeszcze słowo! O mym tacie coś Ci powiem.

 Bał się o nas. Bardzo. Nie wie,

 że nie kupię bohaterskich min dorosłych.

 To jest głupie!

 Tych, co kładziesz je w ulicach – też nie kupię…

 

 Czekaj jeszcze…

 Mamy tylko dotknę brzucha i zapieszczę

 strach braciszka:

 Przez sukienkę go przytulę i do nogi taty z bólem

 co mu do niej z nogi płynie,

 choć jej nie ma...

 Stracił ją na twojej minie…

 

 Mam próśb parę:

 Dobij tatę i wrzuć go w studzienkę. Na dno.

 Niech nie patrzy na mamusię -

 - taką ładną, gdy się boi!

 Nie bój się mamusiu o nic!

 Dobry żołnierz, strzał w tył głowy:

 on zabija Cię - nie grozi!

 

 A mnie proszę – jak skończycie (brzucha nie mam!) -

 nie zostawiaj obok mamy.

 Niech nie patrzy.

 Zmiażdżysz mnie gąsienicami!

 Niech nie wbija oczu martwych

 w córkę, co ją pluton zgwałcił,

 Mały deal… Co na to powiesz?

 Z oczu dobry z ciebie człowiek…

 

 Tata w studni, mama z kulą,

 Brat z bagnetem i ja z plamy

 pozdrawiamy z ulic Buczy.

 Życie uczy – jest się chwilą.

 Niech Putinom i Cyrylom

 myśl ta błogosławi w drodze:

      ojców bólem,

      dzieci głodem,

      wzrokiem zabijanych matek.

 

 Matko Rosjo!

 Czemu płaczesz..?

Opublikowano

@[email protected] Znam też Puszkina, Dostojewskiego, Musorgskiego i pamiętam o kilku nieuhonorowanych niczym Rosjan, którzy oddawali ostatni chleb, by moi pradziadowie mogli na Syberii przeżyć. Ciężko to pogodzić patrząc na swołocz w mundurach A.D 2022. 

Opublikowano (edytowane)

@SAIPWER

 

Całkowicie się z panem zgadzam: ci ukraińscy naziści są hańbą dla rosyjskiego świata.
Oto nazistowski chłopiec ośmieszający zapewnienia ukraińskiej i zachodniej propagandy oraz tych, którzy w to wierzą, że na Ukrainie nie ma nazizmu. Prawdziwy Alex z "A Clockwork Orange". 

 

 

@SAIPWER

 

Nawiasem mówiąc, Dostojewski nie mógł znieść Polaków, a Rosjanom się to nie podobało. Miał polskie nazwisko.

 

@SAIPWER

 

Polacy dobrze żyli na Syberii i na Dalekim Wschodzie. Wielu stało się wybitnymi rosyjskimi przedsiębiorcami. Syberia była miejscem działalności gospodarczej na skalę i wzór amerykański.
Polacy nie byli ofiarami na Syberii. Szybko odkryli, że są tam szczęśliwi. Była wolność. I to nie jest mit. Polak nie był nędznym niewolnikiem. Polak nie był 

Murzynem. Nigdy. 

 

 

Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

1. Mówiłem o przedrewolucyjnej Rosji.

 

2. Po wojnie Polacy zostali repatriowani do ojczyzny. Co dziwne, to polscy komuniści, którzy byli w Rosji przed wojną, siedzieli w Gułag'u.

 

3. Polak Feliks Dzierżyński był twórcą KGB na Łubiance I GULAG'u. 

 

4. Sołżenicyna w burżuazyjnej Rosji pamiętają tylko emeryci. Teraz jest czas Rapu.

 

5. Polacy nigdy nie byli ofiarami Rosjan. Polak brzmi dumnie.

 

6. Jestem Brytyjczykiem. Jeśli jestem trollem, to jestem Brytyjskim.

 

flag43 (68x50, 9Kb)
Rule, Britannia! 

 

7. Ale nie jestem trollem, tylko otwieram ci oczy na fakty. Dlaczego? Aby Polska nie zginęła.  

 

P.S. 

A propos, Sołżenicyn nie uciekł, ale został wydalony z ZSRR.

 

Pozdrawiam

 

 

 

Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

No tak, o rzezi Pragi za Powstania Kościuszkowskiego w 1794 nie słyszałeś, ani tego, że w ostatnich 200 latach, jakieś 150 Warszawa i znaczna część Polski była pod rosyjska okupacją też nie, o zbrodniach w Katyniu i innych miejscach i wymordowaniu 200 tysięcy Polaków mieszkających na tzw. Marchlewszczyźnie i Dzierżyńszczyźnie też nie. Szkoda. 

Opublikowano (edytowane)

@Michał_78

 

To tylko  przypuszczenia pana na mój temat. Jestem cynikiem, wszystko oceniam trzeźwo, tak jak jest. Nie mam złudzeń. Dlatego  traktuję Rosjan obiektywnie, sine irae et studio. Dlatego z całą odpowiedzialnością oświadczam, że bandyci i kłamcy w tym przypadku nie są Rosjanami.

 

Rosjanie naprawdę nie mieli wyboru w tak niebezpiecznym sąsiedztwie. Ale Ukraina miała wybór. Nie używali go i zaczęli wszystko tracić. Ukraińcy walczą nie za swoje własni, ale za nasze brytyjskie interesy.  Są sukinsyny, ale nasi, i my im pomagamy, chociaż Rosjanie to prawdziwi rycerze tej wojny.

 

Oto głupcy, trzeba było zbombardować Ukrainę, tak jak my i Amerykanie po przystąpieniu do wojny z Niemcami w 1944 r. (Wtedy byliśmy po tej samej stronie z Rosjanami).

 

Oczywiście ta wojna jest prawdziwym hitem i start-upеm. Będzie we wszystkich podręcznikach wojskowych na świecie. Rosjanie walczą skutecznie małymi siłami, powoli, jak na ćwiczeniach, stosują nowatorską taktykę, ale nie spieszą się z wykorzystaniem całego swojego arsenału. Cały czas pracują też nad błędami, jest to tak zwana inteligentna armia, smart army.

 

 

I nie są krwiożercze, a w większości to armia yuppies. Z nazistami ukraińskimi walczą głównie mieszkańcy Donbasu, górnicy, którzy od 2014 roku zostali żołnierzami oraz Czeczenсy. Naziści boją się ich jak ognia.

 

Po prostu dupa!

 

Last but not least. Nasz premier Borys przyznał Zełenskiemu i jego gabinetowi oraz szefowi I członkowi Sztabu Generalnego Ukrainy obywatelstwo brytyjskie. W ten sposób świat  de facto uznał, kto prowadzi proxy wojnę z Rosją  rękami Ukraińców. A pan mówi Bucza.

 

Ta Bucza to Chujucza dla mas, które "widzą" z szeroko zamkniętymi oczami.


Nawiasem mówiąc, najlepszymi reporterami z pierwszej linii są Rosjanie, a nasi zachodni, którzy są tymi samymi śmiałkami daredevils, są cenzurowani. Prawda to staromodna koncepcja. Ale uczciwi ludzie  na Zachodze nadal istnieją.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

 

Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Marek.zak1

 

Znam historię Polski i nie będę się spierał.

 

Katyń to niesprawdzony epizod, bardziej przypominający Niemców. W ten sam sposób niemal w tym samym miejscu zginęli włoscy żołnierze i oficerowie. Kiedy Kaczyński poleciał do Rosji, aby ponownie rozkoszować się pokutej rosyjskiej, to całkowicie oburzyło Boga, i dał Polakom bardzo straszny znak.


Jeśli chodzi o 200 tys. polskich oficerów, Polacy w latach 20. zabili nie mniej, a nawet więcej Rosjan w obozach koncentracyjnych.

 

Przepraszam, ale wy, Słowianie, uwielbiacie zabijać  siebie nawzajem. Wszędzie, na przykład w Jugosławii też. Świat jak zawsze nie jest tym zaskoczony.

 

Upieram się, że Polak nigdy nie był ofiarą, zwłaszcza Rosji i w Rosji. Po prostu wychowano pana, że jego przodkowie byli ofiarami i że pan też jest ofiarą i jest zagrożony ze Wschodu. Ten nowy kompleks niższości nie pasuje do Polaków. To jest psychologia Afroamerykanina. Nie bez powodu cała Europa Wschodnia i Bałkany od niedawna nieformalnie uważane są na Zachodzie za europejską Czarną Afrykę, nieudaną dziurę, której nie szkoda poświęcić w wojnie.

 

Polacy nie byli ofiarami, przynajmniej mieszkańcy Królestwa Polskiego zdecydowanie nie byli. Ofiary nie chcialiby walczyć jak one. Siedzieliby spokojnie, tak jak Polacy w Austrii i Prusach i pisali poezję i powieści po niemiecku.

 

Polacy są "ofiarami" tylko swoich błędnych kalkulacji politycznyсh i zakładniki swojej  niefortunnej geografii.

 

Inna sprawa, że Polska może znów stać się ofiarą "zdrady" Zachodu, i przed tym ostrzegam. Łapię ich nad przepaścią w kłamstwach jak
the Catcher in the Rye. Bądźcie ostrożne, w przeciwnym razie możecie stracić to, co Polska otrzymała po drugiej wojnie światowej, a ponadto nie dostać tego, co miała po pierwszej.

 

Polska musi być świadoma własnych interesów narodowych, jak Izrael. Jakie jest główne zainteresowanie Żydów? Aby utrzymać przy życiu ich plemię i kraj. A co chce Polak dla zdobycia pochwały Zachodu? Och, jak by wielkie mocarstwa europejskie-amerykańskie nie zniszczili Polskę!

 

Jeśli chodzi o Rosję, to nie jest zainteresowana Polską. Ona jej nie potrzebuje. Jest zainteresowana jedynie obiektami NATO na jej terytorium.

 

Rozumieją to na przykład Węgrzy i zachowują się pragmatycznie. Polska przez ostatnie 40 lat była wychowywana w duchu masochistycznym.

Psychologia ofiary jest narzucana waszemu krajowi z zewnątrz. Pozbądźcie się jej szybczej. W przeciwnym razie wasza wolność będzie ponownie ograniczona do wolności tylko w każdym z was.

 

Ale Ukraińcy naprzeciw wychowywani są jak prawdziwi sadyści i w duchu tego, że są centrum Ziemi, i dla szkół wydano nawet kulę ziemską Ukrainy. Ukraina jest nie tylko centralnym, ale jedynym krajem na świecie.  Über alles. Понад усе. Above all!

 

 

By Alexandre Voolykh (a poet from the Order of Courtly Mannerists)
ORIGIN OF SPECIES
The Jews are getting mad with grief,
They ask "Where do we go from here?"
The scholars of Ukraine revealed
That Moses had been a Ukrainian. Clear?

 

They've furnished a direct, material evidence
Not only he was their ancestor alone,
But also (as it proves a scroll of the true provenance)
Tutankhamen came once upon a time of their stock.

 

And Buddha also grew up as a native Kievan,
He and J.C. talked only in Ukranian.
They used to ship to Rome where ruled Caligula
Containers of the pepper vodka at a premium.

 

Columbus once was born as Igor Kolomoisky,
He used to leave for Italy and Spain.
Having discovered the New World, he always
Made Indians pickle fat of pigs for him as in Ukraine.

 

Gagarin also was one of the great Ukrainians,
He viewed the Dnieper from space orbit, yes!
Prometheus was as well a true Ukranian,
Since he stole fire as Ukraine steals gas.

 

Sarmatians, Scythians and Cimmerians.
They were Ukranians, of course, from top to toe.
If some of them like beer off the premises
They all the same have got a common foe.

 

And God himself, the Holy Writ describes it,
Is fond of the wide trousers, Ukranian moustache!
Ukraine is his abode, it's not a normal country,
From stars to its black earth it is on plush!

 

Ukraine is origins, both origin of species
And origins of seas and birds, both night and day.
But Moscovites, the cursed, damn and diminished,
Are the recombinants of E.T. DNA!

 

 

Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Andrew Alexandre Owie Marchlewszczyzna i Dzierżyńszczyzna to obszary zamieszkałe przez Polaków, nieml samych chłopów, które po Pokoju Ryskim znalazły się w ZSRR., Jako, że kolektywizacja się tam nie sprawdziła, wszyscy zostali zabici.  Około 200 tysięcy.  To pierwsza zbrodnia na naszym  narodzie jeszcze przez rozpoczęciem wojny, bo w latach 1935 -7.  

Opublikowano

@SAIPWER trudno oceniać taką falę... i nie oceniam jej wcale. oby zabolał ten potok słów tych co mogą - coś uczynić, zrobić by nikt, choćby najszczerszy — nie musiał wyrażać takich uczuć i pisać takich wierszy...

 

może i bym coś poprawił, ale uginam(y) się pod przekazem. dla mnie mocny i przejmujący.

Opublikowano

@Marek.zak1 nawet mi nie żal tych co myślą że w katyniu miednoje i innych miejscowościach to niemcy mordowali polaków jeszcze przed wejściem na te ziemie...

tak jak indianie w ameryce, popełnili samobójstwo strzałem z łuku w plecy, a o zbrodniach brytyjskich w afryce i indiach nawet nie wspomnę

 

i nie jestem słowianinem. jestem człowiekiem. niewielu takim mianem mogę nazwać (tu u nas też ruska propaganda mąci w głowach - dobrze że z mądrym nie ma ona żadnych szans :)

(i nie ma co przypominać że wymordowali bezwzględnie całą swoją inteligencję. kto został? wystarczy spojrzeć na fotografie tych co atakowali w afganistanie i atakują dzisiaj)

Opublikowano

@Marek.zak1

Nie wiedziałem tego.

 

Jednak w trakcie kolektywizacji ucierpieli wszyscy chłopi na całym terytorium ZSRR, a są to miliony ludzi. Komunizm.

 

Podczas industrializacji w Stanach Zjednoczonych zginęły także miliony rolników. Sam przyszły generał MacArthur dowodził bezlitosnymi egzekucjami głodnych zamieszek rolników. Kapitalizm.

 

W wiekach 17-18. to, co jest teraz  Stany Zjednoczony i Kanada, było zamieszkane przez Indian i, co dziwne, głównie Francuzów, którzy dogadywali się z Indianami. Następnie rozpoczęła się masowa migracja Anglosasów, który natychmiast zaczęli eksterminację zarówno Indian, jak i Francuzów. Francuzi wraz z Indianami ukrywali się przed nimi w lasach i na bagnach.

 

@Marek.zak1

 

Ludzie na całym świecie od czasu do czasu zabijają się nawzajem w dużych partiach. Widać, że jest to wbudowane w psychikę biologicznego gatunku homo sapiens erectus, który jest dość drapieżny. To jest bardzo smutne.

 

 

Opublikowano

@Antoine W

 

W USA inteligencja jeszcze nie została bezlitośnie zabita, ale kto został? Spójrzcie tylko na zdjęcia tych, którzy zaatakowali w Afganistanie, Iraqie, itp itd.

 

W latach 30. Stalin zniszczył dowództwo Armii Czerwonej. Ale to otworzyło drogę dla tuzina genialnych marszałków. Nie ma zła bez dobra.

 

Jeśli podążać za logiką pana, to po okupacji niemieckiej w Polsce pozostali tylko idioci, bo Niemcy zniszczyli starą inteligencję. Ale w praktyce widzieliśmy rozkwit powojennej sztuki polskiej.

 

Polskie wyobrażenia o Rosji są dzikie. Po tym, jak napiętnował kapitalizm w Rosji, minęło ponad 40 lat, wyrosło nowe pokolenie ludzi, którzy nigdy socjalizmu nie znali, a Polacy mówią o homo soveticusach, Wysockim, Okudżawie, którzy pozostali w odległej przeszłości.

 

Nawiasem mówiąc, w Rosji nie ma polonofobii. Rosjanie uważają Polaków za równych.

 

Rosjanie nie chcieli walczyć z Ukraińcami, wierzyli w koniec historii i właściwie do 2014 r. nie kwestionowali na serio wiodącą rolę Stanów Zjednoczonych w świecie. Ale Amerykanie i NATO militarnie dotarły prawie pod Moskwę.

Rosja powiadomiła USA o zagrożeniu egzystencjalnym i możliwości uderzenia wyprzedzającego, ale Amerykanie i Brytyjczycy kontynuowali Drang nach Osten. Nie wierzyli.

 

Przekroczyli linię, przygotowując atak Ukrainy na Rosję w latach 2014-2022, ale Rosja, podobnie jak na Łuku Kurskim podczas II wojny światowej, wykonała uderzenie wyprzedzające. Ta decyzja pomieszała wszystkie karty. Rosja przejęła inicjatywę strategiczną.

 

Potrzebuje bezpiecznej Ukrainy i możliwości trzymania Anglosasów jak najdalej od jej granic. Przystąpienie Finlandii i Szwecji do NATO narazi je na śmiertelne niebezpieczeństwo. Dla Londynu i Waszyngtonu staną się nową Ukrainą, która zastąpi utraconą.

 

Krótko mówiąc, Anglosasi i Rosja teraz zdobywają dla siebie nowe tarcze. Anglosasi chcą zbliżyć się do terytorium  Rosji, a Rosja odejść od bezpośredniego kontaktu z nimi. 


Jednocześnie, jeśli Rosja odzyska Ukrainę, szanse na atak na Polskę i Rumunię spadną do zera, a szanse na atak na Finlandię i kraje bałtyckie wzrosną do 100%.

 

Jednak klucze do tego, czy kraje tarczy będą celem rosyjskich uderzeń wyprzedzających, znajdują się w Londynie i Waszyngtonie, a nie w Moskwie.

 

 

 

Opublikowano

@Andrew Alexandre Owie

 

W USA inteligencja jeszcze nie została bezlitośnie zabita, ale kto został?
Spójrzcie tylko na zdjęcia tych, którzy zaatakowali w Afganistanie, Iraqie, itp. itd.

 

bardzo fajni inteligentni biali i czarni chłopcy… ale ci, co wymyślili to, że saddam ma
broń chemiczną i trzeba go obalić to taką głupotę popełnili, że większej się nie da
dalej nie wyjaśniam nie ma komu, bo w Afganistanie to zaatakowali ruscy

 

 

 

 

W latach 30. Stalin zniszczył dowództwo Armii Czerwonej. Ale to otworzyło drogę dla
Tuzina genialnych marszałków. Nie ma zła bez dobra.

 

to otworzyło drogę ale do zamordowania milionów skośnookich mieszkańców sowietów
a geniusz tych dowódców polegał na mordzie – mordowali tych, co się cofali, stalin znał zasoby
żywe kraju
a w latach 30 to sowieci (stalin - gruzin) zagłodzili miliony Ukraińców, a drugie tyle zostało kanibalami. :(

 

 

 

 

 

Jeśli podążać za logiką pana, to po okupacji niemieckiej w Polsce pozostali tylko idioci,
bo Niemcy zniszczyli starą inteligencję. Ale w praktyce widzieliśmy rozkwit powojennej sztuki polskiej.

 

nie udało się ruskim ani Niemcom zniszczyć inteligencji polskiej do końca… rozkwit podrugowojennej
sztuki polskiej? owszem na emigracji i w inteligentny sposób w kraju – matołki z cenzury przegrały

 

 

 

 

Polskie wyobrażenia o Rosji są dzikie. Po tym, jak napiętnował kapitalizm w Rosji,
minęło ponad 40 lat, wyrosło nowe pokolenie ludzi, którzy nigdy socjalizmu nie znali,
A Polacy mówią o homo soveticusach, Wysockim, Okudżawie, którzy pozostali w odległej
przeszłości.


Wyrosło nowe pokolenie co nie znało normalności tylko poznało komunę w osobach ich przodków
Którzy bali się o zbrodniach tej władzy mówić, mimo że to widzieli – bo się bali i
Boją się do tej pory

 

 

 

 

 

Nawiasem mówiąc, w Rosji nie ma polonofobii. Rosjanie uważają Polaków za równych.

 

super ludzie: mili, otwarci, gościnni, weseli itd. itp. jednak jeżeli tylko jakiś
fajny rosjanin zostanie naczalnikiem… to już polaków nienawidzi tak jak całej reszty
a nawet bardziej

 

 

 

 

Rosjanie nie chcieli walczyć z Ukraińcami, wierzyli w koniec historii i właściwie do 2014 r.
Nie kwestionowali na serio wiodącą rolę Stanów Zjednoczonych w świecie. Ale Amerykanie i NATO.
Militarnie dotarły prawie pod Moskwę.

 

my mieliśmy nadzieję, że po komunie Rosja dołączy do demokracji – pomyłka! Komuna trwa dalej

 

 

 

 

 

 

Rosja powiadomiła USA o zagrożeniu egzystencjalnym i możliwości uderzenia wyprzedzającego,
ale Amerykanie i Brytyjczycy kontynuowali Drang nach Osten. Nie wierzyli.

 

to nie jest żaden drang – ukraińcy chcą żyć jak ludzie i mają do tego prawo

 

 

 

 

 

 

Przekroczyli linię, przygotowując atak Ukrainy na Rosję w latach 2014-2022, ale Rosja, podobnie.
Jak na łuku Kurskim podczas II wojny światowej, wykonała uderzenie wyprzedzające.
Ta decyzja pomieszała wszystkie karty. Rosja przejęła inicjatywę strategiczną.

 

uderzenie wyprzedzające to wykonali niemcy na sowietów 

 

 

 

 

Potrzebuje bezpiecznej Ukrainy i możliwości trzymania Anglosasów jak najdalej od jej granic.
Przystąpienie Finlandii i Szwecji do NATO narazi je na śmiertelne niebezpieczeństwo.
Dla Londynu i Waszyngtonu staną się nową Ukrainą, która zastąpi utraconą.

 

rosja to bezpośrednio graniczy z USA. :)

 

 

 

 

 

 

 

Krótko mówiąc, Anglosasi i Rosja teraz zdobywają dla siebie nowe tarcze.
Anglosasi chcą zbliżyć się do terytorium Rosji, a Rosja odejść od bezpośredniego.
Kontaktu z nimi.

 

tak jak wyżej, graniczą bliżej, niż w Europie i nic się nie dzieje

 

 

 

 

 

 

 

 

Jednocześnie, jeśli Rosja odzyska Ukrainę, szanse na atak na Polskę i Rumunię spadną do zera,
a szanse na atak na Finlandię i kraje bałtyckie wzrosną do 100%.

 

na nato nie mają czym, ani jak..... a najbardziej to odwagi
a na finów to nie mają szans – zginie więcej ruskich, niż przed drugą wojną

 

 

 

 

 

 

Jednak klucze do tego, czy kraje tarczy będą celem rosyjskich uderzeń wyprzedzających,
znajdują się w Londynie i Waszyngtonie, a nie w Moskwie.

 

poza marnym atomem mają ruscy tylko drony z klejonymi japońskimi kamerami w środku

 

zgłaszam do admina – wszystko już jasne…


 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Bożena Tatara - Paszko Poglądy sumienia chowają, idiotyzmy wprowadzają, idioci im klaskają, bo koryta pełne mają .   Pozdrawiam serdecznie 5 Miłego dnia 
    • Wędrował sobie pewnego razu po świecie pewien człowiek. Kim był? Nie wiadomo. Sam o sobie mówił, że jest po prostu włóczęgą, poszukującym nieodkrytej jeszcze przez nikogo ziemi. Ludzie, gdy to słyszeli, patrzyli na niego z politowaniem i pukali się palcami w głowę, no bo jakże to? Przecież każdy skrawek naszego globu został już dawno zbadany, opisany i umieszczony na tysiącu map oraz atlasów. Skąd więc pomysł, aby odnaleźć jakąś ziemię, nieznaną i niczyją? Ten człowiek był również poetą. Pisał wiersze i twierdził, że to właśnie za ich pomocą on tę ziemię w końcu odszuka, zobaczy i przemierzy. Któregoś dnia wędrowiec, zmęczony długą marszrutą, zatrzymał się w niewielkim miasteczku, na rynku. Rozmawiał tam z jego mieszkańcami o poezji, czytał im swoje wiersze i opowiadał, że gdzieś daleko, za ogromnym górskim masywem, za niezgłębionym oceanem, za tysiącem burz i za tysiącem wschodów słońca, istnieje ziemia, której piękno nie może się z niczym równać, ale nikt nie wie dokładnie, jak do niej trafić. Ludzie z miasteczka, jak zwykle, nie chcieli mu wierzyć. Nawet go nie słuchali, zajęci swoją codzienną krzątaniną. Przekupki zachwalały dorodne owoce i warzywa, kuglarze dawali pokazy żonglowania pochodniami, dzieci tłoczyły się wokół stoisk z cukrową watą i balonikami. Tylko jeden mały chłopiec podszedł do poety i zaczepił go: - Proszę pana... Proszę pana, czy może mi pan opowiedzieć coś o tej ziemi, której pan szuka? Jak tam jest? - Tam jest jak w raju - odparł człowiek, a w jego oczach rozbłysł skrywany głęboko zachwyt. - Drzewa nigdy nie są nagie. Ptaki wiecznie śpiewają o wiośnie i lecie. Wszędzie kwitną kwiaty w rozlicznych barwach, roztaczając zapachy, których nawet sobie nie potrafimy wyobrazić. Na niebie pojawiają się codziennie zorze i tęcze, a przez doliny, rozgrzane łagodnością słonecznego blasku, płyną niebieskie roziskrzone rzeki niby jedwabne wstążki. Zwierzęta nie polują na siebie, tylko pod koniec dnia spotykają się u wodopojów i rozmawiają ze sobą pogodnie w nieznanych, tajemnych językach. Żyją tam jedynie sami szczęśliwi ludzie, którzy się gorąco kochają... - Eeee... - stwierdził chłopiec, marszcząc czoło. - Nie ma takiego miejsca. Kłamiesz albo zmyślasz! - dorzucił i pobiegł ku zakurzonym miejskim uliczkom, pogrążonym w popołudniowej sjeście. Włóczęga postanowił również odpocząć przy niewielkim klombie, na gorącym od słońca skwerze. Żar lał się z nieba, mącił myśli, zasnuwał źrenice ciężką, kleistą powłoką. Człowiek pogrążył się w końcu w mętnym półśnie i nagle poczuł, że coś delikatnie trąciło jego dłoń. Uniósł powieki i zobaczył, jak na jego ręce usadowił się mały ptaszek. Był to rudzik, szary z pomarańczowym brzuszkiem, który przechylał łebek raz w lewą, raz w prawą stronę, i obserwował człowieka bystrymi, ciekawskimi koralikami oczu, Raz po raz podfruwał do góry, a potem znowu przysiadał na jego dłoni. - Co ty mi chcesz powiedzieć, ptaszku? - zagadał wędrowiec. Ostrożnym ruchem sięgnął do kieszeni, gdzie znalazł trochę okruchów bułki. Wysypał je na dłoń i poczekał, aż rudzik odważy się skorzystać z tego skromnego poczęstunku. Ptak skubnął kilka okruszków, a następnie znów zaczął na przemian wzbijać się w powietrze i powracać ku rękom człowieka, cały czas słodko poćwierkując. - Mam za tobą iść? - spytał wędrowny poeta. Rudzik oddalił się nieco, lecz przysiadł na gałęzi pobliskiego drzewka, jakby czekał na zaskoczonego tym zdarzeniem włóczęgę. Ów wreszcie wstał i ruszył za ptaszkiem. Opuścił senne miasteczko, po czym skręcił w polną drogę, która prowadziła na zachód. Minął parę opuszczonych domostw oraz wielką łąkę, hojnie usianą miriadami polnych kwiatów - rumianków w białych spódniczkach, wrotyczy jak błędne ogniki, dzikich ślazów zalotnie uśmiechniętych do przysiadających na ich płatkach modraszków. Wtem ptaszek zatrzymał się przy jednej z rozsypujących się ruder. Człowiek minął, zaciekawiony, drewnianą szopę, stare, skrzypiące pomieszczenia gospodarcze, aż dotarł do drewnianego płotu, pokrytego ciemnym, zielonym nalotem. W płocie znajdowała się furtka, zamknięta na haczyk. Rudzik usiadł nieopodal i radośnie zaświergotał. Wędrowiec otworzył furtkę i znalazł się, ku swemu zaskoczeniu, w starym ogrodzie. Był to bardzo dziwny ogród. Mogło się wydawać, że ktoś go opuścił w pośpiechu, nagle i bez jednego słowa pożegnania. Kiedyś ogrodowe alejki, kwietniki i krzewy musiały być pielęgnowane z zapałem i wielkim wyczuciem smaku. Gdzieniegdzie stały stylowe, ozdobne ławki, które czas obdarł nie wiadomo kiedy z eleganckiej bieli. Na środku ogrodu wznosiła się nieczynna fontanna, która zapewne niegdyś cieszyła oczy widokiem srebrzystych strug wody tańczących nad marmurowym basenikiem. Niedaleko fontanny znajdowała się huśtawka, przygnieciona i złamana przez gruby konar drzewa, na którym została zawieszona. W ogrodzie pełno było różanych krzewów. Poeta nigdy nie widział takiej obfitości i tylu odmian róż. Pnące, dzikie, miniaturki - wszystkie zdawały się pamiętać czas, gdy jakaś troskliwa ręka opiekowała się nimi dbając, aby rozwijały się, rozrastały i kwitły. Teraz jednak krzewy zdziczały, zmarniały, jakby zmęczone samotnością i ciszą. To właśnie ta cisza uderzyła najbardziej człowieka; w ogrodzie nie śpiewał ani jeden ptak, ani jeden liść nie szumiał pod muśnięciami wiatru. Obecna tu przyroda sprawiała wrażenie zastygłej w niewyobrażalnie bolesnym milczeniu. Nawet rudzik, który przycupnął lękliwie na chudziutkim, różanym pędzie, przestał ćwierkać, tylko wpatrywał się w człowieka uważnie i pytająco. - Co to za ogród...? I co ja mam z tym wspólnego? - pokiwał głową wędrowny poeta. - Tu nikogo nie było od lat, najwyżej duchy jakichś wspomnień zlatują się nocą do tej fontanny i do porozbijanych latarni, jak stare nietoperze. Te ścieżki dawniej żyły, z pewnością... Odpowiadały zapachem kwiatów niebu na jego zaczepki, tętniły beztroską młodością, a teraz...? Może kiedyś w owym miejscu ktoś kogoś kochał, ktoś się śmiał, ktoś tańczył wśród milionów róż, podczas gdy dziś jest tu tak cicho, że moje własne myśli lękają się głośniej odetchnąć... Zachodzące słońce zostawiało na zastygłych bez ani jednego drgnienia liściach czerwonawą poświatę. Znużony człowiek usiadł na jednej z niszczejących ławek i westchnął. - Żeby to wszystko przywrócić znów do życia, potrzeba wiele wysiłku. Ale może warto? Co, ptaszku? Czy o to ci właśnie chodziło?- zapytał, szukając wzrokiem swojego skrzydlatego towarzysza. Rudzik podfrunął do niego i poeta przysiągłby, że ptak skinął twierdząco swoją szarą główką.   - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Następne dni i tygodnie upłynęły poecie na ciężkiej pracy. Od brzasku do późnej nocy sprzątał alejki, wyrywał chwasty, kosił trawniki, naprawiał połamane ławki, reperował latarnie. W starej szopie, która stała przy ogrodzie i w której teraz zamieszkał, znalazł wszystkie potrzebne narzędzia, zupełnie jakby ktoś je zostawił specjalnie dla niego. Ponieważ dotychczas tylko pisał wiersze, zupełnie nie znał się na ogrodnictwie, ale czuł, że intuicja podpowiada mu, co należy robić. Po prostu, gdy czegoś nie wiedział, siadał sobie przy fontannie, pogrążony w zadumie, aż wcześniej czy później znajdował odpowiedź na swoje pytanie. A może ktoś mu coś szeptał do ucha? Ogród z wolna otrząsał się z przygnębiającego nastroju i prezentował się całkiem przyjemnie. Zaczęły do niego przylatywać ptaki, z początku nieśmiało, lecz później zadomowiły się na dobre. Nocami słowiki uwijały się wśród gęstych krzewów róż, a z rana nowy dzień witały zięby swoimi przeciągłymi, melodyjnymi trelami. Latarnie oświetlały zadbane trawniki i oplatały ławki miękkimi cieniami. Zieleń rozrosła się bujna, soczysta, już nie dzika i trwożliwa. Człowiek cieszył się, widząc, jak jego starania przynosiły owoce, lecz martwiło go, że choć zdecydowanie ogród powracał do życia, nie zrodził się w nim dotychczas ani jeden kwiat. - No przecież po to jest ogród,żeby w nim coś kwitło! - martwił się wędrowiec. Podlewał troskliwie różane krzaczki, przycinał martwe pędy, raniąc sobie palce cierniami, pojechał też do miasteczka po specjalny nawóz - i nic! Ani jeden pąk nie chciał pojawić się wśród błyszczących liści. - A jednak te róże kogoś cieszyły kolorami i słodyczą - westchnął poeta. - Co ja mam teraz zrobić? Nic z tego nie rozumiem. Przecież już za parę dni zaczyna się lato... - Co ja mogę uczynić dla tego ogrodu, co więcej? Starał się jeszcze bardziej. Wstawał przed słońcem i pracował niemal do samej północy. Znał już w tym miejscu każdy zakątek i tak bardzo wyczekiwał chwili, w której choć jedna róża zaczerwieni się się w kolczastym gąszczu. Któregoś upalnego popołudnia, smutny i zmęczony, usiadł na jednej z ławeczek, wbiwszy zniechęcony wzrok w martwą fontannę. Chciało mu się płakać. Tyle wysiłku na nic! Bezradnie wyciągnął z jednej ze swoich kieszeni ołówek i nieduży, pognieciony zeszyt, w którym kiedyś zapisywał swoje wiersze. Od dawna niczego nie stworzy, zajęty nawożeniem, okopywaniem, pieleniem, koszeniem i podlewaniem. Teraz jednak poczuł, że musi ułożyć wiersz. Wiersz o tym, jak bardzo zależy mu na tym ogrodzie. Jak bardzo się spracował bez żadnego efektu. Jak bardzo boli go, że nie potrafi wypełnić tych ścieżek radością, którą ktoś musiał zabrać ze sobą na zawsze, bezlitośnie odchodząc. Pisał, że mimo wszystko przeszłość nie musi przecież ciążyć nad tym, co przecież żyje i pragnie życia. Że chociaż ktoś porzucił przed laty ten świat i zabrał ze sobą nadzieję oraz wolę kwitnienia - teraz przecież jest on, poeta, który uczy się dbać o dotkliwie niegdyś zranione rosarium. Dotkliwie - lecz przecież nie śmiertelnie. Na końcu chciał jeszcze napisać jeszcze jedno słowo, ale jego pióro zatrzymało się, jakby jeszcze nie ufało własnej śmiałości. A potem człowiek przeczytał swój wiersz na głos. Przeczytał go dla tego dziwnego ogrodu. I wtedy pierwszy raz poczuł, jak wszystkie gałązki różanych krzewów gną się od ciepłego podmuchu wiatru, który łagodnie nadszedł nie wiadomo skąd. Poeta wstał i postanowił przejść się po alejkach. Nie uszedł nawet kilkunastu kroków, gdy nieoczekiwanie u swoich stóp dostrzegł kilkanaście drobniutkich roślinek, wychylających się niepewnie z ziemi Nigdy wcześniej nie widział tutaj podobnego gatunku. Ukląkł przy nich i poczuł, jak fala wrzących łez zalewa mu policzki. Maleńkie wschodzące krzewinki pokryte były pąkami kwiatów. Tak, niewątpliwie za kilka dni te pąki rozwiną się, a delikatne łodyżki będą dźwigać najpiękniejszy ciężar na świecie - ciężar życia. Człowiek pragnął całować i pieścić skromne listki młodziutkich siewek, ale nie chciał ich uszkodzić przedwczesną radością i swoim niezręcznym dotykiem. Od tego momentu, przed udaniem się na spoczynek, gdy już uporał się ze swoimi zwykłymi obowiązkami, siadał przy malutkich, rodzących się kwiatkach i czytał im swoje kolejne wiersze, pisane z czułością i pokorą. Pewnego wieczoru poeta dostrzegł, że od północy nadciągają nad ogród ciemne, burzowe chmury. "No tak, przecież to już lato...", westchnął. To miała być pierwsza burza w tym roku. "Trzeba koniecznie zadbać o moje kwiatki, ochronić je, przecież jeszcze nie zdążyły się rozwinąć, i teraz miałaby je zniszczyć ulewa albo wichura? Będę czuwał, nie pozwolę na to!" Nocą przez ogród przetoczyła się istotnie wściekła nawałnica. Strugi ulewnego deszczu gięły do ziemi gałęzie różanych krzaków, a wichura chłostała alejki, trawniki, ławki i latarnie niewidzialnymi kańczugami. Człowiek pozostał w bezruchu przy swojej gromadce kwiatków, którą osłaniał własnym ciałem, mówiąc do nich niemal jak do dzieci: - To tylko burza. Ja też się boję, ale przecież jesteśmy razem. Obolały i przemoknięty pilnował, aby huragan nie uszkodził żadnego listka ani żadnej łodyżki. Nad ranem burzowe chmury ustąpiły na niebie miejsca drżącym promieniom świtu. I w tym złoto-różowym świetle, na jednej z pokrytych jeszcze kroplami wody kępek, pojawił się pierwszy kwiatek. Była to niezapominajka. Poeta oszalał wprost ze szczęścia, Zaczął biegać radośnie po ścieżkach w ogrodzie, tańczyć, śpiewać, krzyczeć, na zmianę płakać i śmiać się. Potem wrócił znów do swoich niezapominajek i z radosnym zdumieniem zobaczył kolejne błękitne kwiatki, pozdrawiające go zalotnymi mrugnięciami z objęć jasnej czystej zieleni. - Kocham was - napisał tego dnia poeta w swoim najnowszym wierszu, który przeczytał im na dobranoc. W myślach tulił je i pieścił. Kwiaty zdawały się wszystko rozumieć i jakby zalśniły w ciemności ukrytym, gorącym światłem.   - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Następnego dnia człowiek stwierdził, że musi pójść do miasteczka, kupić nowy szpadel, bo stary już do niczego się nie nadawał. Ponieważ burza wyrządziła w ogrodzie wiele szkód, potrzebował również jeszcze paru innych rzeczy, aby wszystko ponaprawiać. Pogładził lekko dłonią krzewinki niezapominajek. - Niedługo wrócę - obiecał. Z głębi ogrodu przyleciał rudzik, i usiadł mu śmiało na ramieniu. Chwilę poćwierkał, a potem zniknął w kolczastej różanej gęstwinie. Na rynku jak zawsze było głośno i tłoczno. Straganiarze przekrzykiwali się nawzajem nad stertami towarów, w powietrzu pachniało grillowaną kiełbasą, gołębie tłoczyły się przy przepełnionych śmietnikach. Poeta, zaopatrzywszy się w niezbędne narzędzia, zatrzymał się jeszcze na chwilę przy stoisku z lemoniadą, gdyż zachciało mu się pić. - O, to pan?- usłyszał nagle chłopięcy głos, który skądś znał. - Tak - odparł. Przypomniał sobie swoją dawną rozmowę z owym dzieciakiem, który tamtego dnia nie uwierzył w jego najskrytsze marzenia. - I co, znalazł pan tę swoją wspaniałą krainę? - spytał chłopiec, obrzuciwszy go łobuzerskim spojrzeniem. - Tę, gdzie podobno wszystko jest takie cudowne i panuje wieczne szczęście? - Znalazłem - odpowiedział z uśmiechem poeta, myśląc o swoich niezapominajkach.  
    • spadł puch swym ramieniem przytulił rozżalonych rozjarzone brylanty na ziemi tliły się w oczach białe morze wzburzyło się po raz pierwszy od dawien dawna chcąc byśmy przypomnieli sobie, jak to jest płynąć po nim saniami   potajemnie zmówił się nieboskłon z chmurami urwiska stanął się przystankami drogi porwą pojazdy chwalić będziemy się i ogrzewać śmiejąc z gniewu, niekiedy i radości   przytulnie będzie aniołem zostać bo w końcu biel nas zewsząd otacza byle dłoni nie zajechać po całości, czymś musimy postawić posągi z węgli i marchewek   wieczór dziś jest specjalny inny niźli zawsze tańczymy nieświadomie pod jednym płaszczem bawimy się jak niegdyś i tylko to się liczy wszystko to, gdy palą się lampy pomimo tego, że marzniemy   uwieczniona kamera taśma przygotowana na niby nijak wszystko dlatego że dnia dzisiejszego, zwykłego jak inne, spadł puch    
    • @Radosław   a Ty jak Kogut…  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @KOBIETA Bądź  jak Supernova. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...