Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

Gdzieś z dala słychać strzały, tutaj głucha cisza,

grota, jakich jest wiele,  On tu kiedyś leżał.

Niejeden się nawrócił, lecz inni nie wierzą,

bo nie ma tu niczego, prosta, gruba płyta.

 

Na zewnątrz w uniformach pilnują dziewczyny,

celują do przybyszów, na wszystko gotowe.

Każdy może być wrogiem, stąd ruchy nerwowe,

gdy teraz na mnie patrzą, bo jestem jedyny,

 

który idzie przez miasto i wprost ku nim zmierza.

Pilnują grobu tego, co dla nas nadzieją,

tego komu sam Ojciec nasz zły świat powierzył,

a jego przyjścia ludzie pojąć nie umieją.

 

Jestem tu sam, przy grobie, on dla nas umierał,

a ja pewny nie jestem, czy ze mną jest teraz.

 

 

Refleksje osobiste z odwiedzenia grobu Chrystusa. 

 

 

Edytowane przez Marek.zak1 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@error_erros Religia jest jednym z czynników, ale najbardziej jednak walka o ograniczone dobra świata. Tam wszystko do kupy, religia, kultura, historia, woda, polityka mocarstw, kasa i pewnie jeszcze pare innych. Podczas tejże (drugiej) intifady zero turystów, a ze wzgórza Yad Vashem odgłosy karabinów maszynowych od strony Betlejem. W grobie byłem jedynym zwiedzającym, stałem, rozmyślałem ze 20 minut i wyszedłem  Pozdrawiam 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Tak, prosty i bardzo mały. Zwykle w kolejce są tłumy, a ja miałem cały dla siebie. Postałem pokontemplowałem i poszedłem dalej zwiedzać puste miasto. Te żydowskie młode żołnierki z UZI były niesamowite, jak na filmie tylko że w realu:). 

Edytowane przez Marek.zak1 (wyświetl historię edycji)
Gość Franek K
Opublikowano

A Golgota to podobno malutki pagórek za bramami miasta. Jest tak?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...