Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

w tym kraju konieczna jest wolność
od łgarstw propagandy ucisku
a prawdę każdemu jednaką
moralność ma tworzyć - nie biskup

tu musi się stać sprawiedliwość
i prawo - a wszystko to będzie
gdy ci co je w kłamstwa ubrali
zaciągną się sami pod pręgierz

te zbiry gotowe zapłacić
słodyczą za moje milczenie

a ty z tym błyszczykiem na wargach
to największe dla ust zagrożenie

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wydaje mi się, że dla rozumnych ludzi to nadal będzie kłamstwo.

Dzięki, Marku.

Chciałbym tylko zaznaczyć, że nie ma to być wiersz polityczny, polityka to tylko pretekst ;>

@Waldemar_Talar_Talar Ogromnie mi miło, że udało mi się Cię usatysfakcjonować!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ciekawe. Jak według Ciebie należy to rozumieć?

  • 4 tygodnie później...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dzięki. To ewidentnie jeden z tych moich wierszy, w których nie udało mi się w czytelny sposób przekazać tego, co chciałem. Stąd znikoma reakcja. Ostatnio mam problem z przelewaniem myśli w jasny sposób ;/

Opublikowano

@error_erros nie wiem o co masz do siebie - ja rozumiem wszystko w tym wierszu bez problemu. wiesz że jak jest coś mało czytelne to piszę prosto, co dla mnie stanowi jakąś niejasność (myślę że tu takie tematy to jakieś tabu i stąd małe zainteresowanie - mówię na podstawie swoich tekstów na które tylko ty reagowałeś śmiało)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Niejednokrotnie w ostatnim czasie dostawałem sygnały, że nie wiadomo, o co mi chodzi. Ale pewnie slusznie, zdarza mi się przedobrzyć i po drodze zgubić nieco sensu. Tabu? Może i coś e tym jest.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • "WYŻEŃCA" (Frag. szers. utw.)

       

      (...)

       

      Choć sztorc ścierał na osełce z najlepszego piaskowca,
      I na omłocie starannie utwardzał u klepadła,
      To nie wieścił mu ni zwiastun jeden tak rychłego końca,
      Jak głownia jego wraz z kosiskiem na kamieniu się rozpadła.

      Machajką swą miłą uciesznie rwał do potańca,
      A ześcibolił żniwnie w pojedynkę pewno i spichrz cały,
      Śmiał się "haha" gdy klinga ucinała młodziane pędy,
      I w lekceważeniu oczy jego na swe uczyny nawet nie ukradkowały.

      A kępy siłą stały sztywnie jak pasły zwierzyniec,
      Na ustroniach zagród, i tam gdzie polany,
      I w gwarnicach motłochu jak na ofiarnych stołach,
      Aż po kąt zapuszczony, przez bok dzidą omijany.

      Raz wyciął jak drwalik sosen na podściółce lasu,
      Raz ścinał po sztuce, nim salwą ruszyli z kopyta w popłochu,,
      Wszystko na powagę postronników, by go wyceniali w krocie,
      I zmykali gdy drzewcem wywija jak skrą przy czarnym prochu.

      Sztrych jego zakrzywni wychwasty niżał w obręb ziemi,
      A chwalbował siłą, bo grzebietem taszczył wór puściutki,
      Gdzie ni na wycen cienia choćby tyciej drogoceny,
      Zagodnej czci z poszanowaniem w otoczeniu ludzkim.

      I naliczał, mnożył, odpadał szkodnik za szkodnikiem,
      Dłoń jego karciła karki i przednie fasady, 
      Miast ściskać bratnie łapsko w powitalnym dygu,
      Odganiał paździerz, tak wolał, i był im w się we ślady.

      A jak mówili, że gburny, grubiański, i do skoku wyrywny,
      Bo rzuca się w kije do bicia i zdziczale ryczy, ,
      Rozminęli się z istnym, choć mogła ich brać zaślepota,
      Że choć w hurm ścina kukiełki, to wyłącznie spośród dziczy.

      A dzicz płochliwa, nie wali na znak, na alarm nie bije,
      Bo bezbronna waruje, i ni w grupie to postrachaja,
      A on pożywką rozochocony, że załzawiona stoi,
      I fajura kruszna z niej, a nie obłożny, rychło odzewny rębajło.

      Raz napotkał na swej ścieżce, a ta wiła parkiem,
      Człowiekę niepostawną przez zaczynek znany,
      Co nałkana się przyznała, że w psie ryło dała,
      I tak bracina jej oddany został pochwytany.

      A że nóż bocianisty posiadał nasz pan -
      Ale broń Boże nie do tępicielstwa, bożto jeno tarcza -
      To raz jeden tegoż dnia dobył ostrza za rękojeść,
      Wcześniej zebrał śluzne z szyi, podchodził i harczał.

      Wpierw plwoty wymierzył i rozpylił jej ryju -
      "Kurwina!" - głośnie odmówił człowieczyńce
      Człowieczeństwa, i naharał pod lewne oczęto zylą,
      Upust dał ślince, ponoć widziano też sińce.

      Takie bujały na wietrze czekając swego żeńca
      Jak popy makowe górskiego rolnika,
      Zawsze wyłon ktoś zza winkla na pełnej niedrgnięty
      I nie szczudłał nachodu, bez gry polnego konika.

      Ni najmniejszej chwaścicy nie oszczędził w pojebie,
      Szramił szewro na odroślach i rozcinał, co wyrosłe z rówieśnych
      Nasion, i rzędem, po jednym padali oniemiali
      I nasiąkiem gnili w otchłannej wilgoci ściół podleśnych.

       

      (...)


       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...