Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

drzewo wisielców pod

nim ludzkie gały

 

skała skazańców pod

nią faluje morze krwi

 

krzesło  śmierci obok

ostatnia myśl

 

topór i pień widać

czuwający krzyk

 

szpitalna kostnica

umarły nie cierpi

 

cierpią tylko ci którzy

o śmierć się ocierają

 

muszą ją widzieć

muszą ją czuć

czyli my

 

 

Opublikowano

@Waldemar_Talar_Talar Czy w skład wyposażenia standardowej trumny wchodzi poduszka? W sumie to nie wiem, ale jeśli tak, to chyba o tę ostatnią w życiu poduszkę mogłoby chodzić w tytule ;D Wiersz przesiąknięty grozą i dość turpistyczny, czyli nie umiałbym go nie lubić ;>

Opublikowano

@Waldemar_Talar_Talar "Nie idźcie tą drogą", klasyk by powiedział,
                                         lecz ciągła marszruta tylko w jedną stronę.
                                         Tępiłem ostry nóż i nierówno ciąłem,
                                         oni mają cierpieć... zamordyzmu rewia.

Pozdrawiam Waldku, fragment mojego wiersza, może nie na temat, ale atmosfera podobna.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witam -  cieszy mnie twój komentarz i to że się nie wystraszyłeś - 

Dzięki że zajrzałeś - 

                                       Pozdr. serdecznie.

Witam - ucieszył mnie twój komentarz za który ślę uśmiech  -

                                                                                                        Pozdr.

Witam -  miło cię widzieć - dzięki  za wierszyk i czytanie - 

                                                                                                  Pozdr.

 

Witam - cieszy mnie ta rewelka - dzięki - 

                                                                        Pozdr. wakacyjnie.

                                          

Witam - ucieszyło mnie twoje brawo - dzięki Dariuszu za nie - 

                                                                                                         Pozdr.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...