-
Postów
479 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez BPW
-
@LessLove Super się czyta, aż chce się pisać :)
-
@Łukasz Wiesław Jasiński dziękuję pięknie ❤️
-
Kiedy nadejdzie ta chwila, Serca przestaną trzymać rytm, Obojętna będzie twoja mina, Zabraknie chęci mi żyć. Nie spróbujesz mnie prowadzić, Ale ja postaram się zatrzymać czas, Twoją dłoń już zawsze gładzić, By płomień nadziei już nigdy nie zgasł. Chciałbym trzymać twoją dłoń tej nocy, Marzę, aby to trwało dłużej niż zawsze, Wyszeptać „kocham cię” głosem drżącym, I nasze spotkania były bliższe niż dalsze. Uściśnij moją talię jakby teraz kończyło dziś, W mojej głowie twórz dotykiem namiętne sny, Hamuj tą smutną łzę zanim i tobie braknie sił, Po prostu usiądź i bądź, gdy brakuję Cię mi.
-
UV
- 6 502 odpowiedzi
-
- dla dzieci
- zabawa
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Dziękuję pięknie ❤️
-
Stokroć razy, Odrywam kolejne małe płatki, Stokroć powtarzając frazy, Kocha, nie kocha do mojej stokrotki. Płatek za płatkiem, Zakrywając chodnik cały Tak jak wiór za wiórkiem, Gdy struga w drewnie nasze inicjały. Los bawi, że tak albo nie, Ja w głębi wiem, że tak, Bo mimo że świat nie doskonały, Ostatni płatek mówi mi: Kocha mnie cały.
-
Windows
- 6 502 odpowiedzi
-
- dla dzieci
- zabawa
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Legenda o duszach zaklętych w dębach
BPW odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Berenika97 Przyjemnie mi było spędzić czas z tą lekturą. ♡- 11 odpowiedzi
-
1
-
- prusowie
- bóstwa przedchrześcijańskie
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
@huzarc Witam, Podoba mi się. Pzdr
-
O tych wszystkich rzeczach, Tych, o których chcemy sobie powiedzieć. Jednak trzymamy je głęboko w sercach. Te myśli próbujemy odeprzeć. O tych paru przypadkowych spotkaniach, Które nigdy nie były przypadkami, I każdej kolejnej chwili, Chowaną urazą między kolejnymi wersami. Chcielibyśmy się dotykać, (Kochać) Ale nie jest nam to pisane, bo za każdym razem, kiedy do tego dochodzi okazuje się, że jedno z nas nie kochało wcale.
-
Ciągle jego muzą, Nigdy jego miłością, Rany, umysłu nie obudzą, Mimo w gardle ością. Ciągłe słowa duszą, On nigdy nie przestanie pisac, Patrzy na nią tylko tekstem, Dała mu się poniżać. Muzą tylko na chwilę, Kochała go bez obycia, Będzie słodkim wspomnieniem, Nigdy częścią jego życia.
- 2 odpowiedzi
-
3
-
- muza
- inspiracja
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Znajdował radość nie tylko w dobrych chwilach. Skupiał się na kolorach radości odbiegających od tych symbolicznych kojarzonych ze smutkiem i żałobą. Zawsze pierwszy wypatrzył tęczę na niebie, lub ledwo widoczny uśmiech osoby na drugiej stronie ulicy. Kochał poświęcać się rysowaniu, lub czemukolwiek co polegało na tworzeniu. Był za młody, aby czuć tak wiele. Zbyt dojrzały jak na swój wiek i zazwyczaj zachowywał się tak jak musi. Spoglądał z niezrozumieniem, gdy rówieśnicy w kościele wiercą się w ławkach podczas odprawiania mszy. Ona natomiast rzuciła na niego spojrzeniem i pytała się czy też chce z nimi pobiegać po świątyni. Myślała, że zazdrości. Nie zazdrościł. Pod Twą obronę uciekałem się, zwykła Matko rodzicielko. moimi prośbami nie gardziłaś w potrzebach moich, i od wszelakich złych przygód starałaś się zawsze mnie wybawiać, Matko prosta i wyrozumiała, O mamusiu moja, Matko skromna, Matko bezpośrednia, Matko ciesząca. Z cierpieniem swoim mnie pojednaj, Cierpieniu swojemu mnie poddawaj, swojemu Cierpieniu mnie polecaj. Koniec, to coś czego starał się unikać. Z czasem zrozumiał, że wszystko się skończy. Ulubiony serial przestanie być emitowany, i kiedyś zobaczy dno kubka po ulubionym kompocie. Życie też miało się skończyć. A przynajmniej tak twierdził dopóki nie przeczytał exegi monumentum aere perennius. Zrozumiał te słowa dopiero po ośmiu latach, gdy minął rok od jej śmierci. To właśnie tyle czasu potrzebował, aby odważyć się odwiedzić jej mieszkanie. Nie otwierał tylko drzwi do sypialni, bo wstyd mu było patrzeć na łóżko, przy którym mógł czuwać, gdy ta odchodziła na zawsze. Koniec końców zaczął się… Zaczął się początek. Każda minuta to łza, wskazówki przesuwają się tykają jak wspomnienia I z uśmiechem dane mi czuć każde “Do widzenia” jako obietnica, której nikt nie spełni. Po sobie zostawiła jeden brudny kubek w zlewie, mnóstwo wspomnień oraz pełną szufladę poezji, która ostatecznie go zniszczy.
-
2
-
Tworzyć, To jak zerwać obłok z nieba, który zapomniał się rozmyć. I formować go na kształt, który zapomnieć trzeba. Tworzyć, To jak rzucić dłutem przez okno Może trafiłby kogoś, Z sensem i trochę za mocno. Tworzyć, To jak nawlekać ciszę na igłę, a potem wbić ją w hałas Kryć się ze wstydu, mówiąc, że to nic dla nas. Tworzyć, To jak mówić o skarbach, które nigdy nie istniały, I wmawiać że to prawda, i nikt nie jest na to za stary.
-
Przy niej czuł się kompletny. Teraz mu pozostało czuć się kompletnie zdruzgotanym. Nie chciał płakać, pragnął cofnąć się w wspomnieniach. Do tych ciepłych promieni słońca co padały na drewniany stół, a ona była tam obecna, jak zapach kawy z kubka, który sam jej podarował. Mamusiu kochana, Kocham Cię długo I to że zimą lepimy bałwana, Kocham Cię mamusiu kochana. I do nocy od rana, Będę Cię kochać dłużej, Bo jesteś najładniej ubrana, I kocham Cię bardzo. – To na końcu mi się nie zrymowało. – Powiedział zawstydzony i lekko niezadowolony. Ona jednak nie spuszczała wzroku z czerwonej kartki w kształcie serduszka z widocznym zagięciem w połowie, aby ładnie się składała. Koślawe literki tylko dodawały uroku, a ona wiedziała, że to będzie jeden z najpiękniejszych prezentów jaki dostanie. I taki który zastąpi obecność syna w chwili osamotnienia. Usta zatrzymały się w pozycji delikatnego uśmiechu, a para z kubka tylko dodawała do tego obrazka ciepła. Jak zawsze podziękowała za piękny prezent, wstała od stołu i przytuliła swoją pociechę. Wiedziała, że on uwielbia się wtulać do niej jak ona do niego. Czuli się bezpiecznie w świecie obłędu. Stawali się jedyną stałą w tych wszystkich zmianach. Jako mama i osoba oczytana wiedziała jak bardzo trzeba cieszyć się tymi chwilami, które nie ulegają zmianom - chociaż na dłużej niż zazwyczaj. Nie nazwie tego rutyną, ale też nie powie, że to coś poddaje się przekształceniu. Pomimo, że każdy z tych momentów względnie się różnił od pozostałych, odczuwała je tak samo sercem, a raczej to serce tak samo odczuwało ją. Bo zwykle było poddawane cierpieniu.
-
1
-
I w trumnie bym się miotał + Aby spojrzeć w Twoje lico, + Mieszając taflę skóry, + Gubię serce ulicą - I zapatrzony w uśmiech + tak jak ćma w oblicze końca dnia. + Zobaczyłbym przyszłość gdzie Ty, -/+ I jeszcze raz Ty + Może ja +
-
No i co tak wisisz Nie jest Ci smutno? Się podziałeś... Zbyt trudno. Całe życie przed Tobą Mi trochę szkoda Ale odeszłaś... Za młoda. Teraz leżysz w trumience Zwróciłeś uwagę mamy Nic ci po niej... Niekochany. Złudnie wierzyłaś Że będzie ratował Jednak zostawił... Podsumował.
-
3
-
- samobójstwo
- śmierć
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
<3 Dziękuję pięknie Dzięki 😀
-
Marzyła cały dzień, Żeby się położyć, Teraz cały ten czas, Wieko nad nią ciąży. Pięć cyprysów uformowanych na kształt pięciu wdów wbijały wzrok w ziemię. W dole już leżała jej trumna, zwykła i skromna, zupełnie jak jej dusza. Pudło z ciałem leżało tak nisko, że wydawało się, że mgła tworzy tam całun. Nie padało. Tak jak chciała. Do wzroku tego, gdzie litości dała, I do tego, że na jej skroni znamię, Że życia nie miała, Tęskno mi, Panie. Za dłońmi co delikatne skarcenie, Podarowała mi za wczasu tanie Rady, co serca drgnienie, Tęskno mi, Panie. Każdy co kilka słów uronił łzę, ja natomiast co kilka łez wydusiłem słowo. Nie było ono dobre, ani też złe. Było odpowiednie. Tak jak chciała. Żałuję tych dni Co mogłem, a jednak zrezygnowałem, W koszmarach jako nadzieja się śnisz, Do domu nie zawsze wracałem. Wychowałaś jak uczyć, Jak należycie traktować damę, A ja dumnie nie zawstydzę się, Że miałem mamę.
-
Czuję się jak flaming ogrodowy Pusty w środku różowy.
-
Umiłowani Ci, którzy pisali wiersze, Albowiem będą mieć zaszczyt je recytować. Umiłowani Ci, którzy czytali książki, Albowiem będą w stanie pisać swoje. Umiłowani Ci, którzy tworzyli na płótnie, Albowiem będą czytali z człowieka. Umiłowani Ci, którzy marzyli, Albowiem będą mogli tworzyć. Umiłowani Ci, którzy cierpieli, Albowiem nauczą się marzyć. Umiłowani Ci, którzy zmarli, Albowiem pozostanie z Was tylko duch, którego nie tknie cierpienie. Koniec.
-
Dzieli mnie tylko słaba deska, Co aby siekierką można zniszczyć, Jesteś tam, Na najlepsze liczysz. Ale ty płeć męska, Muśniesz po skroni, Lepsze i to, Kropli nie ronisz. A po tylekroć razy ile mówiłem, Nienawiść mi w oczach, Ślepa jak usta, Moja epoka.
-
1
-
Biały okręt, Puszczony po rzece, Żagle we krwi, Płacze winne dziecię. Rączką szarpie, Ciało swojej mamy, Niegdyś żywy, Cały okręt biały. Tato patrzy, Z najwyższego masztu, Szur na szyi, Powołany z marszu. Dziecię krwiste, Teraz zapomniane, Cierpieć będzie, Bo zostało same. W bezkres wody, Biały okręt płynie, Może kiedyś, Dziecię też przeminie.
-
1
-
Zieleń
- 6 502 odpowiedzi
-
- dla dzieci
- zabawa
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Kolorowa codzienność, Szarymi barwy plami, Rozkładam sobie ciało, Bo to też i mnie bawi. I za grosza przyczyny, Czuć się - nie poczuwamy, Gubisz kolejne słowa, Nowe otwierasz rany. I zaśmiane odbicie, Papierową skórę tnie, Komoda nas pogania, Jednak wiem - chyba żyję.
-
To już wrzesień, Tułam się po mieście, Bryły szare prężą się, Rzucają cień na mojej ścieżce. Już listopad, Kruszenie liści pod stopami, Jednak to nie daje radości, Bo nie gonię z marzeniami. Połowa kwietnia mija, Urodziny mojej siostry, Czy iść już na cmentarz? Czy w mogiłę chwasty wrosły? Czerwiec gorącem parzy, Dzieci w zabawnych koszulkach, Ale to tylko dobry sen, Bo dziś zabawa - jutro nauka. A to już wrzesień, I tułam się po mieście, Nie wiem co ze sobą zrobić, Może czas powisieć wreszcie?