Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie wiem, czy nie wymagasz ode mnie za dużo. Ten tekst jest lekko kontrowersyjny, i raczej sama powinnaś próbować sobie do poukładać w świadomości.

 

Ale ok, zrobię wyjątek, dokonam ogólnej analizy, o szczegóły już nie dopytuj, bo musisz poszczególne symbole w wierszu sama odnieść do własnych przeczuć, percepcji i jakiejś elementarnej wiedzy w szacunku do mitologii, ja przecież nie znam zakresu twojej świadomości.

 

Sztuka współcześnie bywa fakultatywna – to oczywistość. Czyli jest ona różnorodna, emanuje w wielu kontekstach, poglądach, wymiarach i potrzebach subiektywnych.

 

ale często pozornie...

 

Ten tekst jest przede wszystkim troską o bardziej ludzki ekstrakt w sztuce i nie nacechowany zbiorową histerią oraz bezkompromisową negacją wszystkiego co ma podstawy komunikatywne i mieści się chociażby w najbardziej utylitarnej i globalnej filozofii Arystotelesa.

 

Liczne relacje na kontynencie ale i szerzej, bo i nawet świecie oscylują przyjaźnie i tolerancyjnie wobec poglądów Arystotelesa. Oczywiście nie wszystkie.

 

Teoria bytów, materia i forma, przyroda substancjalna, dynamiczna, jakościowa, celowa, obowiązująca wieczność świata, ale i świat ograniczony przestrzennie, jednak według Arystotelesa świat tylko jeden - nie mający alternatywnych odpowiedników, te nie istnieją, zatem: wszystko co logiczne i duchowe połączone jest ze sobą w sposób przyczynowy i celowy, istnieje Byt najdoskonalszy, który zarządza światem, Arystoteles nazywał go Absolutem. Żyje dusza – wegetatywna, zmysłowa i rozumna. Tyle nam wystarczy tych ogólnych definicji.

 

Konkludując: w znanym nam świecie panuje ŁAD, i wszyscy mu podlegamy → naturalnie. Utrzymywanie ładu przez człowieka (oczywiście - w dostępnych mu perspektywach ma wielki sens i jest naszym obowiązkiem). Rozum – centralnie zarządza zachowaniami to intelekt praktyczny, u Arystotelesa kieruje wolą. Poszukiwanie dobra, jest najwyższą najdoskonalszą funkcją - a nawet i częścią ludzkiej duszy.

 

A jaką mamy rzeczywistość?

 

Obecna sztuka często dąży do zbiorowych zawirowań, i aberracji społecznych. Nie chodzi o to, że negacja jest zła, zła jest → negacja bezkompromisowa i totalna, nie uznająca argumentacji. To taki zbiorowy ściek którym płynie nierozumna cywilizacja. Ten tekst to trochę opisuje – używając lirycznych umotywowań.

 

Praprzyczyna zbiorowej kontestacji często wynika z wychowania. Tu przechodzimy już do merytorycznej treści utworu... (o to pytasz)...

 

„Faestis z Chalkidy” była matką Arystotelesa, tu zaś kołysze „futurystycznego Arystotelesa”, domyślamy się, że to może być dowolny współczesny filozof, albo po prostu klasyczny, typowy przedstawiciel społeczeństwa, być może nawet - artysta.

 

W tym współczesnym świecie „rekiny pożerają sardynki i makrele” - wiadomo o co chodzi – rekiny i płotki, kontestatorzy kontra ludzie poszukujący komunikacji i porozumienia itd.,

 

„Egeusz” rzuca się w głębiny Calypso, w mitologii zrobił to bo myślał, że jego syn Tezeusz nie przeżył wyprawy wojennej, na maszcie okrętu Tezeusza wystawiona była czarna bandera, tymczasem czerwona miała oznaczać – że Tezeusz wraca do domu z tarczą a nie na tarczy, to było zwykłe niedopatrzenie, zrozpaczony Egeusz rzucił się do morza – odtąd nazywają je Morzem Egejskim.

 

Tezeusz przeżył, ale zapomniał zmienić bandery. Ojciec ponosi konsekwencje, a powodem tragedii brak komunikacji – o której mowa.

 

Zaufanie do „harpii” i „minotaurów” to jawny symbol ku sztuce totalnej negacji, te potwory w mitologii kojarzą się jednoznacznie i źle. „spotworzenie” sztuki jest faktem.

 

„Mizerabilizm” jest alegorią do prądu emanującego głównie w malarstwie, w którym promuje się biedę i marazm cywilizacyjny.

 

Jest taki obraz Jackquesa-Louisa Davida pt. „Śmierć Marata”, tam we wannie bohater zadźgany zostaje przez niejaką Charlotte Corday, która została zgilotynowana.

Malunek był źródłem licznych kontrowersji w swojej epoce, generalnie to też nawiązanie do jakości współczesnej sztuki, która promuje takie mniej więcej zachowania społeczne – to czasy Rewolucji Francuskiej, a rewolucjonizm w sztuce tworzy tu niedosłowne paralele.

 

Tu w wierszu, wszystko jest symboliczne.

 

Dalej są definicje spojrzenia na rolę sztuki i cywilizacje → właściwego Arystotelesa, a więc nie tego wykreowanego współczesnego substytutu oraz pośrednio do wymogów i potrzeb tego wiersza.

 

Arystoteles tłumaczył: że filozofie wymagają ludzkiego zadziwienia, potrzebują czasu, porozumienia i dialogu, że „dojrzewają powoli jak owoc”, a ludzie powinni ze sobą dyskutować, sztuka zaś emanować w jakości i komunikacji , a nie w zbiorowej aberracji.

 

Dalej powracamy już sobie do współczesnego stagiryty – czyli - arystotelesowskiego substytutu negacji bezzasadnej.

 

Ludzkość jest w „koleinach heroikomiczności”, „konforemna geometria świata” - odnosi się do pojęć matematyczych, do przestrzeni w płaszczyznach, które zachowują między sobą - najprościej tłumacząc - stałe odległości, utrzymują izolacje społeczną.

 

„laplasjan” w matematyce określany w rachunku różniczkowym oznaczany jest deltą – to taka grecka litera i podobna do piramidy czy trójkąta. „delta” - jako trójkąt ale i delta rzeki, w tym chaosie jeszcze te Gorgony jako jakieś symptomy, zjawiska turpistycznej sztuki.

 

Operatory matematyczne obliczają ich odcięte głowy, to może być komercjalizacja i technologiczne wymiary promocji populistycznych zachowań – głównie w sztuce ale i nie tylko.

 

Wszystko tu coś symbolizuje, inwestuje w wyczucie subiektywne czytelnika, dla mnie osobiście – trójkąty odnoszą się do kwestii obyczajowych, sama „różniczka” to onomatopeicznie i skojarzeniowo słowotwórcze porównanie do tych zawirowań społecznych, sama matematyczność wpisuje się w kontekst zbyt „obliczeniowych systemów współczesnego życia” itd.,

 

w zależności jak czytelnik sobie to wszystko poukłada w we własnej świadomości.

 

„Apotropaiczny” charakter – to taki w sposób zaplanowany chroniący nas przed złem, tu jawnie odrzucony przez świat system wartości i sztuka znajduje się → na kurhanach – a więc taka → bez uduchowienia i bez ochrony – taka powiedzmy antymickiewiczowska, antyromantyczna, zimna, oporna, katastroficzna, dekadencka i bez ambicji.

 

W końcowej fazie wiersza, narrator odcina się od tej lakonicznej rzeczywistości. Odgradza, odredla lemieszem, który może symbolizować przywiązanie do prahistorii a więc ramowo i generalnie - instaluje się - w szacunku do historii, do agraryzmu, naturyzmu, do wszystkiego tego co zawsze ludzi integrowało i we wspólnej współpracy.

 

Świat „chodzi” w kieracie, czyli w kółko, zaś ludzie oczekujący oddechu w sztuce i poszukujący wartości poruszają się prostoliniowo, jednakże czują się maskotkami sumienia, → sumienia które ma twarz i oblicze właściwego Arystotelesa a nie jego współczesnych licznych antysubstytutów w sztuce.

 

Chyba tyle z mojej strony.

 

Tyle trudu z mojej strony, chyba zasłuzyłem u ciebie na lajk, na serduszko dla wiersza? 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Przecież ty się nie musisz "smarować" ile masz lat? 20? - 30?... ...  Historia ma na pewno u ciebie stosunek do kolejnych partnerów? Co? Lepiej napisz jak tekst przyjęłaś, bo nic jeszcze o tym nie słyszałem? 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wiara jest osobistą sprawą człowieka. Oczywiście o Bogu należy ludziom opowiadać, ale ich nie osaczać. Mnie nawracać nie ma potrzeby, więc nie zaczynaj znowu, z Panem Jezusem to prawda. O treści wiersza pisz, tutaj możesz przecież się skoncentrować? Po co bonzery i puderniczka Arystotelesowi z wiersza?, więcej nie powtórzę Valerio 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Walnij se taki tatuaż, będziesz w broszki się bawił, panny są od broszek

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

. Jabłko w twoim awararze też mocno symboliczne? 

 

Grafika w charakterze symbolicznego nieładu, co nie? Mamy jakiegoś mitologicznego gryfa, jest barokowy putto, symbole infernalne, i klasyczna ornamentyka. Skoro fajna to ok 

Opublikowano

@Tomasz Kucina

I like it a lot

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

tattoo it's a good idea 

but not for me:/

sorry

You don't have to explain everything. 

Realy it's not necessary.

 

 

wg mnie pisanie elaboratu aby wyjaśnić jakiejś dziuni 

o co chodzi w moim wierszu 

mija się z celem.

To tak na marginesie

Dobrej nocy 

życzę. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie wiem czy jest konieczne czy nie, ale mam prawo tak jak i ty odpowiedzieć na twój komentarz. To chcesz komentarze umieszczać a masz problem z odpowiedziami na nie? No nie tędy droga.

 

Skoro piszesz, że nie dla ciebie tatuaże to nie musisz mnie o tym informować - odpowiadam zgodnie z twoim rozumieniem naszej dyskusji i oczekiwaniom wobec mnie.

 

To ,że się podoba już wiem. Mam nadzieję, że tekst również   Pisz po polsku nie jesteś na zagranicznym portalu. Pzdr. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Do afrontów i epitetów co do komentujących pod moimi tekstami się nie odnoszę, to mija się z celem i kulturą dyskusji. Proszę tylko nie prowadzić walk podjazdowych kosztem mojej pracy intelektualnej.

Oj czytałeś, bo cię ruszył, tylko nie wiem czemu? Tu nie ma nic szczególnie bulwersującego, ogólny szacunek dla kompromisów i komunikacji w sztuce. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To się cieszę, że się rozumiemy. Dobranoc ;)

A tu mi się zaplatałaś jeszcze z komentarzem?

Jedzenie owoców już jedna kiedyś i jednemu proponowała?, poszli z Raju! O nie, nie 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

Nic w temacie wiersza nie przeczytam? Uparta jesteś drastycznie 

 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wszystko się zgadza. W zasadzie w każdym punkcie obecnego komentarza.

 

To prawda, miło autorowi doprecyzować tekst, tym bardziej jak jest niezbyt oczywisty. Czasem mam wrażenie - że didaskalia u  mnie są koniecznością.

 

Moje liczne metafory są mają co prawda celowe i merytoryczne uzasadnienia, ale nie wszystko co autor ma na myśli dociera do nawet najambitniejszego i asertywnego czytelnika, bo po prostu różnie reagujemy i rozumiemy twórczość, rozliczne są alternatywy dla przykładowych analiz i inne mamy podglebie świadomości, - my czyli WSZYSCY AUTORZY, 

 

dlatego miło spotkać kogoś TAKIEGO JAK TY, KAMO, kogoś kto drąży tekst i ma wolę, oraz chęci czyli  motywacie by to ogarnąć.

 

Za to Wielki Szacun z mojej strony. I żółwik koleżeński przy okazji  

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Arystoteleska Tereska kopnęła mnie przed chwilką w cztery litery, mam nie odpisywać! 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Tomasz Kucina Twój wyjaśniający komentarz pomógł mi znacznie przebrnąć przez metafory matematyczne. Tego nie bylam w stanie ugryźć. 

Podziwiam Twoje wiersze za ich poziom skomplikowania. Choć przy odrobinie wysiłku... ten tekst również mi się spodobał.

Przemawia do mnie lad i porządek, i sztuka klasyczna. Ta współczesna zazwyczaj do mnie nie dociera. Jej poziom abstrakcji mija się z moim pojmowaniem o lata świetlne. 

Filozofia negacji nie tylko w sztuce, przewrotnosc i odwracanie wszystkiego na zadnią stronę, rzeczywiście nie sprzyja zrozumieniu, porozumieniu,  komunikacji.

Pozdrawiam :)

 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Super. Wcale się nie dziwię. Dla mnie sztuka jest troszkę matematyką, ze względu na styl, jest przecież lingwistyka matematyczna – jako dział językoznawstwa, gdzie używa się kodów i metodologii ścisle matematycznych. Ścisłe wnioski i założenia mogą też dotyczyć metafor i środków poetyckiego wymiarowania. Wielu filozofów było matematykami, tu w wierszu mamy te skojarzeniowe porównania:

 

delta → litera grecka → więc → mitologia → trójkąt → laplasjan → piramida → historia → ciągłość → ale i... → delta rzeki → trójkąt jako → symbol masonerii → więc → wiedza → rozum – komunikacja → porozumienie... albo --> trójkąt obyczajowy, małżeński, --> zdrada --> ewentualnie --> znak różniczki --> róznicowanie --> różnice w sztuce --> w konsekwencji --> poróżnienia cywilizacyjne, itd., dowolnie jak sobie potrafimy pokojarzyć te alegorie.

 

Komforemna płaszczyzna -->konformalna -->przestrzeń → transformacja → odległośc → mapa → stała odległość → lokodrom, itd.,.

 

Świetnie, i dziękuję!

 

Zgada się, klasyczna sztuka zasługuje na szacunek. Lubię, szanuję też sztukę nowoczesną i ją doskonale rozumiem, lecz bez szacunku dla klasyki nawet awangardową sztukę trudno zrozumieć. A i sarknąć czasem trzeba, wszystko można – ale jeżeli uznaje się te funkcje komunikatywne sztuki, a nie sztuki używa jako aberracji zbiorowej. I wytrycha.

 

O tym jest mój tekst. To nie jest utwór w kontrze do kogokolwiek, ja nie klasyfikuję ludzi oraz ich poglądów, rozumienia świata, upraszam tylko o zachowanie komunikacji w sztuce a nie hejt i agresywność postaw artystycznych. Proste zasady – logiczna cywilizacja. Zresztą to tylko jeden tekst i pewnie gdyby nie koleżanka …. @Kama Nagrodzka , nie musiałbym tego teraz szerzej analizować.

 

Tak wyszło. TO NIE JEST WIERSZ POLITYCZY, I TO CHCIAŁBYM TU PODKREŚLIĆ. Nie odnosi się do takich perspektyw – w ogóle.

 

Taki mamy świat, to jest problem globalny. Świat jest wielopłaszczyznowy i dobrze. Zawsze rozumiałem różne i alternatywne oblicza sztuki – nawet mega amoralne, ale jak nawet i w tych brakuje komunikacji, dialogu a jest – zgiełk i zgrzyt - to wtedy mamy jarmark a nie sztukę. I szkoda, że tak to wygląda,

 

Arystotelesowski konstrukt cywilizacji gubi geny.

 

Pozdrawiam 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona pomysłowe   wiem - że ów tekst już mnie zatrzymał więc - strofkę dopiszę tu chyba wiersz - fajny z pomysłem pisany dam - dam serducho dla damy :)
    • @andrew    czy dziś jeszcze  spalać się trzeba  czy jutro    czy odpowiedź  należy do wszystkich  czy tylko nasza własna   Ja się dziś jeszcze spalam, jutro odpoczynek ;) Pozdrawiam. 
    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE reż. Serge Gainsbourg MINITEL: 6996 (Hier Schiphol Port) Kocham cię tak O, jak w locie ptak! Ja ciebie też nie Och, miła ma... W fal odwieczny cień Idę i wchodzę wnet W lędźwie twe  Bo ja Kocham cię Kocham tak O tak, kocham cię! Ja też nie Och, miła ma... Ty to fala,  ja ziemi trud  By, wpłynąć na  brzeg Mych zeschłych ud Więc ja Na spotkanie biegnę ci Kocham Cię Kocham Cię Ja też nie Och, miła ma... W fal odwieczny cień Idę i wchodzę wnet W Twój lepki mrok  Wstrzymuję krok  Ty bijesz o mój szczyt Czubek miłości mej  Idę, by hołd złożyć ci Złożyć perły dżdżu  W dolinie Twych ust A Ty idziesz w mój ślad   - Kocham Cię Kocham Cię O tak, kocham na wznak! Ja też nie Miłośi ciał  zamknięty pas Lecz ląduję i tak  Gdzie twego  łona port Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr Lecz to Ty trzymasz ster  Nachodzi, ziemi fort... Nie! Terra... terr! Terrain ahead, pull up! Przyziemienia spaz.. Je t'aime de pluie Moi non plus Je te kiffe  Même diff... RICHARD 1004 (Tu i tu, i tam) Kochał  pałac tak (Boga palec mniej) Że porwał go żelazny ptak,  W las antycznych ciał... I w ostry historii cień Wbił dziób swój, w ziemi krew Więc wzbił się w dech małpiej mgły W pagonów, tóg werbli rytm  Stary wilk wciąż dzierżył ster,  Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień O konia dam na sławy żer! My też nie Och, ziemio ma... To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie Chcę wpłynąć znów w Victorii dal Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz, By Vox Populi skrył mnie deszcz Osiodłam znów mit krwistych burz... Czy wyjdziesz na spotkanie  mi? Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż, Dam kres swym dniom, by być miłym ci.. Och, miła ma... Na fali twej Ulecieć chcę nawet tam, Gdzie Aerofłot  Wstrzymuje lot Biję w wąwozu szczyt, Lodowej góry Twej  Idę, by hołd złożyć Im I łożyć perły  ciał  Na ołtarz tronu łez O miła ma, zetnę tysiąc brzóz By wpiąć je w dolinę Twych ust Jeśli Ty też nie trafisz w pas W mój kurs i szlak "Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj w tym tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Mu Obiecuję ci Wyssać perły krwi  Z ciebie l ziemi tej, Gdzie pada żelaza deszcz I z najkrwawszej z ziem Wycisnąć choć metr  Stopę... Stop tlen, Skryłem ciało swe W całun błót,w martwy liść Kocham Cię Kocham Cię O daj mi znak Kocham je Leżę tam, gdzie znak... My przez chwilę też tak Miłości ciał zamknięty pas Lecz ląduję i tak Jak te jedwabne drzwi Gdzie mój ostatni port Orczyk ściągam, poziom sto  Lecz ster trzyma On; "Pо правильной дороге. Na верном пути" Sixty , fifty, fort... Nie! Ziemia...ziem! Kur!!! Uniżenia dno (w dur) Wniebowzięcia dreszcz... Pравильнa дорогa. Na верно  Pути..." Wiary dochowałem, ukończyłem lot Wzbiłem się w Majestatat Flot Wstrzymałem dech Wbiłem w wąwozu szczyt Zdradzony świt Góry Kości tej Kur piał (X3) Я люблю тебя, туман. И я. Я сошёл с ума, Я сошёл c телa Я, туман. YFD: 0-911 (Sullied van) Kochał  tak przygody smak (I inshallah też) Że porwał go żelazny ptak W tumult szklanych wież  ... "Yes;  the book and orders were onboard, Quite quiet men, and riot squads  His cutting edge was not stored And  came quite handy down the road; Tak; księgę i przekaz na pokład wziął, Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi, I ostry wzrok, co niejeden róg ściął I był poręczny w zręcznym locie tym; His learning did not go as far As safely getting to the quai:  He only sought to know how to start; The rest, he'll discover on the fly" Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las, Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas: Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot I w szklany sufit  historii się wbić  I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur I Ziemię Zer  zatopić  we krwi  I paszczę przymknąć Ul. Mur By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę  Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc Morskiemu wilkowi odebrać ster, A rufę mu wszedł  morza Hudson cień Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież Tej Sodomy muru, co niesie śmierć. Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się! W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień Uleciałem zburzyć płaczu mur  Rozciałem, gdzie On wezwał mnie   Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel, Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg… Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95 ... Na ołtarzu tronu łez. Brzeg O, mój drogi, powalę tysiąc wież, Aby przywiązać je do doliny twoich ust, Na mojej ścieżce i za mną, „Nie zostawiaj mnie, Nie zostawiaj mnie tutaj, Nie zostawiaj mnie, chcę… Nie zostawiaj mnie, Obiecuję ci, Wyssać perły krwi, Z ciebie i z tej ziemi, Gdzie pada żelazny deszcz, I z najkrwawszych krain, Utrzymać choćby metr, Stopę… Zatrzymać tlen, Ukryłem moje ciało, W całunie z błota, w martwym liściu. Kocham cię, kocham cię Och, daj mi znak Kocham je CHAR 0:  ELEB 1997 (Paparazzo a Pariggio) Tak bardzo kochała blichtr  (I Charlie'go dryg) Że wyniósł ją żelaza cykl  Ciężkiego niby Mig... Tak dobrze kreślili śmiech (Przecież to nie grzech) Że poniosło ich chyba trzech W pieca miech Tak mocno śpiewali śmierć Że śmierć wniosła eich skład Zejść  I w ich metalu śmieć  Doniosła -126 Wynieśli się w rytm diesla mgły, W Staccato AK-33 Solingen  ostateczny sztych Jak kiedyś ja i ty Czy w szykach togi od chez Dior Czy w czerni Crayon d'Or Czy w logo Revenge of Thor Peu importe: ils sont morts; Wpadł im z rąk życia ster, Kierownica w odcień camembert,  Podkład dla wrażliwych cer, Kredka  marki 0.0  Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr  (I Charlie'go dryg) Że wyniósł ją żelaza cykl  Ciężkiego niby Mig... Tak dobrze kreślili śmiech (Przecież to nie grzech) Że poniosło ich chyba trzech W pieca miech Tak mocno śpiewali śmierć Że śmierć wniosła eich skład Zejść  I w ich metalu śmieć  Doniosła -126 Wynieśli się w rytm diesla mgły, W Staccato AK-33 Solingen  ostateczny sztych Jak kiedyś ja i ty Czy w szykach togi od chez Dior Czy w czerni Crayon d'Or Czy w logo Revenge of Thor Peu importe: ils sont morts; Wpadł im z rąk życia ster, Kierownica w odcień camembert,  Podkład dla wrażliwych cer, Kredka  marki 0.0  Same diff, they have deferred Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer Czy Rossinanta La Manche Czy Rossinskiego plansz  Liczy się, że są jak Edam ser Ziemia, tu planeta Metal Mars  Tu patria Allah en marche Tu księstwo  Mówisz i Masz Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz Czy podburzone karykatury szkło Czy wzburzenie a la Monroe  Czy mur zburzony Behemotha czcią Non importa, sono senza brio... Czy krwawego bata klan  Czy czarno-biały ilustracji plan Czy arabski z drugiej ręki flan Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn   Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad Och, wskaż mi szlak. Kładę się tam, gdzie jest znak… Ciała miłości zamknięte są Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom Jak te  bramy w jedwabny ton Gdzie mój ostateczny port? Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą” Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do… Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach Głębia pokory (durowych shal) Dreszcz Wniebowzięcia…i strach Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal  Na wiernej ścieżce jak bezpański kot Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot Wzniosłem się w majestacie flot    
    • @LessLove  Piękne ujęte:  "Nie szuka gniazda, a świeci innym" I  "Nigdy się nie spala" - to jest kluczowe w calym wierszu. Dajesz obraz duszy, która płaci za światło innych brakiem swojego odpoczynku, a mimo to się nie wypala.  I to "Od Miłości Pana" na końcu wyjaśnia wszystko.  Dlatego może świecić dalej.    Pozdrawiam serdecznie.
    • czy z każdym  dniem  zmagać się należy    czy lepiej  bez myśli  czasem trochę poleżeć    6.2026 andrew  Sobota, już weekend   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...