Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nie ważne, kto czym będzie
ważne gdzie zasiędzie

kiedy do Parnasu nowych bogów sprowadzono
ciężkie dla ludu czasy nastały
niebawem w pośmiewisko Parnas zamieniono
gdy osły i wieprze na szczyt się dostały
gremialnie pałac obsiadły
nowy żłób zmontowały
pozostałości- wyjadły

nasyciwszy głodu żądze
nowe wydają dyrektywy
kłóci się każdy z każdym
gruby z prostym, prosty z krzywym
rozbój idzie o pieniądze
(pan palcem nie ruszy)
niesławy rosną czarne księgi
a kraj tonie w długach po uszy

na Parnasie rozrasta się
kumoterstwo, lichwa i przekupstwo
na dole kwitnie bezrobocie
takie ogólne nieróbstwo
na górze ambrozji krocie
na dole zmian nie widać na lepsze

toczą się słowne boje
tłuszczem obrastają wieprze
biorąc nieswoje za swoje
patrzą z góry wyniośle

u stóp Parnasu
żyje się już nieznośnie!

Opublikowano

rozumiem zrobiłam gniotka, ale to wyrzucenie przyniosło mi ulgę, może nie każdy myśli podobnie, nie jest to czysta poezja. gdzie słowa nie są tym czym są ,realizmu wiele, po prostu bajka. dziękuję tym co czytali przepra .tych co się zawiedli.
ciepełka ślę.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...