Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Gdy marzenie pod marmurem


Grady łez szlifują nagrobek marzenia
Zabitego krzykiem krwawej maczety
Uderzającej w źródła świata krążenia
Gdy zasłonięto oczy i ukryto poczety 


Dziś już sen w dal oddala się nawet 
Giną plany i nadzieje na lepszy dzień
Jedynie nie zginie wiara w ten odwet 
Który zaleje krwią wroga czarny pień


Na pogrzebie nie było wtedy nikogo
Mimo korowodów po sam zmierzch 
Nie było klepsydr a dzwon bił ubogo
Umarli nie mogli wyjść spod strzech


Świat przeminął lecz ja żyje tu nadal
Wśród mechanicznych żył wirusów
Choć pusty i bolesny świat się wydał 
Gdzie marzenie śpi wśród krokusów


Jedynie wiara, której nie mogą znać 
Ten pierwiastek zbyt ukryty i tajny 
Siłę mi daje i pozwala w czas gnać 
Że Bóg zobaczy ból mój tak skrajny


Że choć jestem mały i słaby długo 
I krwawię krwią Polską odwiecznie
To zobaczy to z góry i uczyni sługą 
Wśród modlitw, gdzie bezpiecznie

Edytowane przez Dawid Rzeszutek (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Julia Álvarez Panie profesorze, Zastanawia mnie jak głęboko jest pan w stanie zgłębić choć jeden wers tego tesktu, bo po komentarzu sądząc, to z merytoryka na poziomie podstawówki, to nie widzę szans na choć minimalne.

Prawda jest taka, że pisałem dość prędkoi literówki rzeczywiście się znalazły, dzięuję za ich zauważenie, ale dalsza część komentarza sugeruje głęboki brak szacunku, brak pojęcia o tematyce, a tajkże niezdolności umysłowej do zgłębienia przesłania. Jednkaże uważam, że ma pan do tego prawo, wszak nikt nie wymaga od pana nalizy ani komentarza, ani umysłu na poziomie wyższym niż reprezentuje to ogół. Napisał pan krytykę iście mistrzowską na poziomie na jakim pan się zna. Dziękuję za te dwie litery, bez pana nie mógłbym dać sobie rady.

Pozdrawiam.

Opublikowano

@Julia Álvarez Panie Alvarez personalny atak zaczyna się wtedy gdy ktoś usilnie stara się komuś ukazać swoją mądrość, stawiając z przesadą na dowartościowanie siebie, gdy merytorycznych wniosków i argumentów brak. 
 

Krótko mówiąc odbieram panu tę przyjemność przejechania się po mnie. Dziękuję. Pozdrawiam.

 

P.S

 

Sądząc po drugim komentarzu, to z językiekiem Ojczystym to u pana nie jest wesoło. Myślę, że poziom podstawówki o którym pisałem to gruba przesada. Podstawową zasadą honoru i zasadniczego szacunku dla odbiorcy jest milczenie jeśli się nie ma pojęcia i mówienie jedynie z sensem i jeżeli w ogóle ma się jakieś pojęcie. W obu przypadkach nie zachował pan zasad, więc mój komentarz ad personam jest jak najbardziej na miejscu.

Opublikowano (edytowane)

Witam,

 

Wiem, ze walenie o ściane starymi skarpetami, to nie jest zaczyn pod odpowiednią i merytoryczna dyskusje. 

Dlatego wolałbym nie rozpisywac się zbyt mocno, ale jeżeli juz mam cokolwiek powiedziec o poezji oponenta, to czytając jeden wiersz, musze stwierdzić, że naprawdę ale to naprawdę nalezy zacząć odwiedzać odpowiedniego specjalistę. NIe wiem czy to straszne czy jest naturalną radą, jako odruch, który czasem potrafi ukazać realny poziom i drogę. Nie mniej sens jest taki, że zasadniczo gęba rośnie wraz z osiągnięciami. Czyli więcej osiągasz masz większy poziom krytyki i też uznania środowiska i możesz więcej napisać. Co prawda to nadal jest opinia prywatna i ma wartośc jedynie wśród osób które ja akceptują. Jeśli załozymy, że poezja w XXI wieku jest tak uniwersalna czasowo i stylistycznie, a jedynie różni jeden tekst od drugiegoprawdziwy poziom zangażowania twórczego, poziom taktyki litycznej wiersza zakodowany, który jest ukrytym ładunkiem i ma za zadananie dać przypisany, zakodowany i zabezpieczony  efekt. Dodatkowo istotna jest składnia kompozycji, czy ktoś uwa rymu, jak długie pisze wersy, ile strof zawiera, a najwazniejsze o czym zasadniczo pisze. Całość to bardzo zmysłowy, wrażliwy temat, gdzie pomyłki się zdarzają, ale na poziomie ogólnym zwykle tocza się dysputy, Zakładając, że tekst jest napisany dobrze pod względem jezykowym i włączając w to jakiś przekaz i w ogóle organizację tekstu, to wada wtedy moze tkwić w gustach osobistych odbiorcy lub  nieznacznej niezaradności, która wypływa na niewielka trudnośc w opinii.  Trudnośc ta to często nieprecyzyjnośc do której przywykliśmy czytając mistrzów, bo u nich tego nie ma.. Niestety albo pisac łatwiej a skomlikowanym językiem, albo prosto o skomplikowanych rzeczach. Jeżeli mamy temat główny to nalezy tak pisać aby go zasopokoić w 100%. Jeżeli się widzi tekst o niczym, lub o bąku którego puścił pies,gdzie śmierdziało, ale no okno otwarte więc nie smierdziało długo i śmierdzieć przestało. Za 5 min nikt nawet nie będzie pamiętał o tym zajściu To opinie sa dostosowane do prezentacji. Sa zbliżone w rqczej dużym stopniu, bo rozbieżność rzadko bywa duża, no chyba że wpadniemy na jakiegoś fanatyka, za jakiego własnie pana Alvareza uważam. 

 

Krótko, bo szkoda mi czasu, - To co pan prezentuje da się klasyfikować jako poezja gimnazjalisty. Nie widze żadnej wartwy wartościowej. A naprawdę nie jestem wymagającym człowiekiem. Brak liryzmu pomijającego truizmy. Pojawia się jakaś narracja miłosna, lecz jej poziom, tj. konstrukcja, skład wyrazów - metafor - i zawarta w nich głębia ( jej brak) ostatecznie klasyfikują pana poza zaszczytną lożą opiniotwórczą. To oznacza Panie kochany, Alvarezie, że proszę o unikanie mojego profilu niezależnie od opinii, i intencji. Mówiąc po ludzku - robisz pan z siebie Barona, fotkę masz jak półgłowek, a piszesz jeszcze gorzej jak wyglądasz. 

 

Rozumiem , że ocena po wyglądzie jest nieco brakiwm kultury, Zauważ proszę, że dla mnie nim jest produkcja 5-6 komentarzy z bzdurami, bo raz - brak merytorycznych założeń krytyki, czyli odniesień do tekstu z zaznaczeniem błędu oraz uwagą lub radą, - Tak wygląda schemat uwag lub krytyki , którego oczekuję. Ja nie jestem doskonałym poetą. - przyznaję to oczywiście z ręką na sercu i honorze, lecz uczę się i zależy mi na relacjach to wspomagających, bo nauka to źródło zycia i mądrości, dlatego prosiłbym bardzo o nie przeszkadzanie mi wtym procesie poprzez odbieranie mi czasu, które spędzam na głupotach w postaci odczytywania treści wiadomości, która nie wniosła by papieru do kibla, co dopiero coś konstruktywnego do mojej twórczości. Nie chodzi o moja wysokośc teraz, a o pański niski poziom. Ja nie jestem wysoko, a to pan jest żałośnie nisko. - Uznaje to jako główną przyczynę pańskich problemów. Tych wywoływanych i zbieranych wraz z każdym dniem. 

 

Proszę tak szczerze przeczytać sobie raz lub nawet pięć razy wój wiersz i ocenić poziom. Pomocą może posłużyc jakis wiersz do porównania; otóż materiału jest chyba więcej niz zdoła Pan zauwazyć, a co dopiero przejrzeć. Ale warto by było czasem się wspomóc, kontasty często uzmysławiają gdzie jesteśmy. I rozeznac się na jakim poziomie pan pisze, komu z tego powodu może pan doradzać a komu nie. Kiedy doradstwo. krytyka jest nahalna i chamska, a kiedy staje się humorystycznym bluzgiem, bo o wyższym poziomie w pańskiej osobie raczej mowy nie ma.

 

Jak juz pan ogarnie poziomy obecności, dostosuje się pan do otoczenia, nauczy się temperować mowę przed chlapnięciem niewygodnej sobie szczególnie informacji lub innymi słowy/inaczej PLAMY, to zapraszam do siebie na profil. Tylko jesli do tego dojdzie proszę opisac problem. NIe chodzi o durnoctwo literówek, o które się pan uczepił, jak małolat, który cieszy sie bo zauważył literę. No wie pan co ? Wydaje mi się że jakby szczerze pogadał, to chyba zauważa pan niewiele? Prawda? Człowiek, który staruje z opiniami, ma się za barona, opiniotwórcę, to przeciez musi miec jakąs wiedzę i zasadniczo to podstawową wiedze. A jak widzę komentarz dotyczący literek nadpisanych lub brakujących ( przystawka - banał)co powinno znaleźć się w tekście kurtuazyjnym, kulturalnym i grubo pod gwiazdkami po skrócie post skriptum na końcu wiadomości, a jest na samym początku a dalsza częśc komentarza nie posada przedmiotu, konkretu, czyli przedmiotu i odniesienia wraz z uzasadnieniem, a opinię niewspartą żdnymi danymi opartymi o jaką kolwiek wiedzę, chyba, że muminki sa poważnym źródłem informacji o świecie i medium opiniotwórczym, które pozwala byc realistą i osobą rzetelną dla siebie jak i innych i te muminki bajka wystrzelona w inny wymiar ma być rękojma pańskiegho doświadczenia i podkładką pod jaką kolwiek działalność doradczą/ krytyczną, to raczej wolałbym nie wchodzić w żadne relacje. Ogólnie muminki to ćpuńskie ludki, mają za małą rozdzielczość, robią w koło to samo, a przede wszystkim buka to groźna bestia. Boję się jej. Dlatego ostatecznie piszę - Prosze nabrac ogłady, profesjonalizmu, znaleźć się gdzieś na tym forum, na tej stronie, okreslić poziom i się dostosować do tych danych. Zanim to nastąpi proszę o nieudzudzielanie się pod moimi postami. Chyba że, naprawdę opisalem się, i uważa pan że popełniam straszną głupotę i niewybaczalny dyshonor, to mimo faktów na nie, może jedną szansę skory jestem dać. Ale naprawdę prosze trochę sie zastanowić. Trochę więcej niz na odcinku Muminków i nieco więcej niż podczas posiedzenia na kiblu, wierzę w pana, na pewno pan to potrafi.

 

Pozdrawiam.

Edytowane przez Dawid Rzeszutek (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Postęp

       

      Zaryzykowałbym zdanie, iż wiara w postęp nauki i techniki narodziła się w „epoce renesansu” (choć rozmaite wynalazki ułatwiające życie pojawiały się już w epoce Archimedesa i wcześniej). Wielkie „tuzy”, które ukazały się na firmamencie epoki usiłowały unieść człowieka w powietrze i „przypinały” mu skrzydła. Konstruowały doskonalsze machiny wojenne takie, które zwiększały siłę rażenia i unicestwiania przeciwnika, zabijania drugiego człowieka. W architekturze dokonano przełomowego odkrycia i skonstruowano łukowate sklepienie świątyni (kopułę) we Florencji. Udoskonalano broń palną. Jednocześnie wraz z postępem techniki pojawił się regres dobrych obyczajów ludzi. Wyzwalano się z zbawiennych oków średniowiecznej dyscypliny etyczno-moralnej na rzecz powrotu do pogańskiej swobody obyczajów, co poskutkowało niemal natychmiast wzrostem zachorowań na choroby weneryczne. Następowało „zwyrodnienie” relacji międzyludzkich. Wielkie odkrycia geograficzne jakie miały miejsce w tej epoce, znacznie poszerzyły wiedzę o globie ziemskim i ilości kontynentów. Wraz z odkryciami nowych lądów odnowiły się także takie cechy osobowości ludzkich jak niezmierna chciwość i pazerność na kruszec złota. Kolonizowano nowo odkryte tereny i podporządkowywano sobie miejscową ludność siłą, brutalną przewagą militarną. Gwałcono łatwowiernych tubylców roznosząc jednocześnie nieznane tam wcześniej choroby takie, jak odra czy syfilis. Rola Kościoła została zmarginalizowana i wyparta przez bezpardonowy imperializm świeckiej władzy.

       

      Kolejną epoką, w której dominowała wiara w „ludzki geniusz”, w postęp nauki i techniki było „oświecenie”. Wiara w to, że człowiek samodzielnie, bez Boga i mimo Boga może, a nawet powinien kreować nową rzeczywistość. Zagrabiono i zlikwidowano dobra kościelne w wielu krajach uzyskując ogromny kapitał, który spożytkowano na „nowy” system kształcenia. Powstawały szkoły świeckie, w których kształcono przyszłe „elity” choć metody kształcenia w takich szkołach były, eufemistycznie rzecz ujmując, bardzo surowe. Za złe zachowanie, za nieuctwo karano chłostą. Uczono przeważnie lichwy. Choć nie tylko i wyłącznie. Ubodzy ludzie, którymi do tej pory opiekowało się duchowieństwo w rozmaitych przytułkach i sierocińcach zostali pozbawieni jakiegokolwiek wsparcia. Narastała przestępczość, wzrastał tzw. „margines społeczny”. Sytuację zaostrzał panujący powszechnie głód. Kary za przestępstwa (np. za kradzież chleba) były niewspółmiernie wysokie: ciężkie galery. To rodziło bunt i aprobatę haseł rewolucyjnych. Całą winę za zaistniałą sytuację społeczno-polityczną obarczono króla, arystokrację i duchowieństwo. Wymyślono i skonstruowano gilotynę przez którą „przewinęło” się wiele tysięcy ludzi. „Zgilotynowano” pół Francji. Najbardziej wymownym przykładem były wydarzenia w miejscowości Wandea we Francji. Odkryto siłę powszechnego ciążenia. Wzniesiono się po raz pierwszy w balonie na ogrzane powietrze, w powietrze.

       

      „Wiek pary” umożliwił ludziom szybsze i łatwiejsze przemieszczanie się na znaczne odległości w czasie i przestrzeni. Powstały maszyny, które ułatwiły wiele ciężkich prac wymagających do tej pory siły rąk ludzkich. Wymyślono nawet „filozofię pozytywizmu”, w której wychwalano pod niebiosa wiarę w postęp naukowo-techniczny oparty tylko i wyłącznie o doświadczenie. Zaczęto wierzyć w to, że postęp nauki, sam w sobie, przyczyni się do rozwiązania wszelkich problemów trapiących ludzkość. Wiara w Boga została uznana za relikt minionego czasu. Tymczasem „wojny napoleońskie” znów przyniosły opłakane żniwo w postaci śmierci setek tysięcy istnień ludzkich. Czy można tu mówić o postępie? Czy może raczej o regresie człowieczeństwa? Inny myśliciel naukowy (w tym czasie), postępowy zasugerował światu nauki i społeczeństwu, iż człowieka nie stworzył żaden Bóg lecz człowiek po prostu wyewoluował z małpy. Nie byłoby w tym nic niepokojącego (ot jeszcze jedna, nieszkodliwa teoria naukowa) gdyby nie fakt przeniesienia poglądów tego pana do etyki społecznej, a w końcu do moralności poszczególnych osób („darwinizm społeczny”). Doprowadziło to do zwyrodnienia relacji interpersonalnych. Mówiąc kolokwialnie „do zezwierzęcenia” znacznej części społeczeństwa, zaniku empatii. Pokrewny naukowiec do wyżej wymienionego dołożył swoje „trzy grosze” i powstała nauka zwana „eugeniką” co zaowocowało, w późniejszym okresie „rozwoju” ludzkości, katastrofalną w skutkach teorią „naukową” zwaną „higieną ras”. Rewolucja bolszewicka w Rosji na początku XX wieku, oparta o idee „wielkich myślicieli” i „dobroczyńców ludzkości”, gloryfikująca świecki humanizm, miała obalić istniejący, rzekomo skostniały ustrój społeczny przemocą, brutalną siłą. Na czele tej „rewolty” stanęły niedouczone męty społeczne, zbrodniarze rozmaitej konduity, przestępcy pozbawieni jakichkolwiek skrupułów moralnych. W tym to czasie, postęp techniczny „wynalazł” ciężki karabin maszynowy, który zastosowany na polach walki siał spustoszenie pomiędzy walczącymi: zarówno atakującymi, jak i broniącymi dotychczasowego ustroju społecznego (czyli caratu). Podobnie jak to działo się podczas „wielkiej rewolucji francuskiej” z tą różnicą, iż dokonywano rzezi już nie setek tysięcy obywateli ale ponad setkę milionów. Wprowadzono w Rosji terror jakiego przedtem ta ziemia nie znała. Wszystko pod „patronatem” akademii nauk i w imię nauki, i postępu. Wysłano do „łagrów” zarówno osoby duchowne, jak i wykształcone według tradycyjnych wartości takich jak filozofia grecka, hellenizm i cerkiew prawosławna (cywilizacja bizantyńska). Oponentów likwidowano lub w najlepszym razie zmuszano do emigracji. Na czele państwa stanęli psychopaci tłumiący jakiekolwiek ludzkie odruchy w skali społecznej. Wprowadzono ustrój „bez ludzkiej twarzy”.

       

      Pierwsza wojna światowa wraz z postępem naukowo-technicznym kosztowała istnienie wielu milionów ludzi. Usadawiano się w okopach („atak pozycyjny”) i strzelano do siebie „jak do kaczek” z „udoskonalonych” armat ogromnego kalibru, ciężkich karabinów maszynowych, pojawiły się czołgi. Jakby tego było mało wprowadzono do walki chemiczne środki bojowe. Trup słał się gęsto. Po wojnie było bardzo wielu okaleczonych mężczyzn, wymagających stałej opieki medycznej.

       

      Oczywiście byłbym tendencyjny, mało prawdopodobny i niesprawiedliwy, gdybym nie wspomniał tu o pozytywach „postępu” takich, jak wynalazek fotografii, ruchomego filmu, prądu elektrycznego, fal radiowych, penicyliny, samolotów, etc. itp. Te „dobre” wynalazki przysłużyły się „dobrej” stronie tzw. „postępu”. Dały ludziom ogromne możliwości rozwoju indywidualnego i społecznego w wielu dziedzinach nauki. Posunęły ludzkość niewątpliwie „do przodu”. Ludzie zauroczeni nowymi możliwościami zachłysnęli się się „postępem” i zaniechali tego co stanowi i stanowiło podstawy prawdziwego postępu w etyce i moralności, w sferze ducha, duszy, osobowości.

       

      Nadszedł czas przemysłowego ludobójstwa. Ludzi umieszczano w obozach zagłady i robiono z ich tłuszczu kostki mydła. Czas drugiej wojny światowej stanowił, historycznie rzecz ujmując, najmroczniejszy okres w dziejach świata. Eugenika posłużyła za podstawę teorii o wyższości rasowej określonych grup ludzi, o ściśle określonych cechach takich jak kolor oczu, włosów, kształtu czaszki itp. Doświadczenia [pseudo] medyczne na żywych, zdrowych i chorych ludziach miały posłużyć tak zwanemu „postępowi” wyższych rasowo „nadludzi”, znalezieniu „polepszaczy” bytu ludzkiego. Co zaś przyniosły? Ogrom cierpienia, bólu i śmierci. Wynalazcy, w imię obłąkańczej ideologii, wymyślili pocisk o napędzie odrzutowym, który miał zapewnić szybkie zwycięstwo siłom „wielkiej rzeszy niemieckiej”. Paradoksalnie, to odkrycie, znacznie udoskonalone, przyczyniło się do powstania w niedalekiej przyszłości pierwszej rakiety kosmicznej. Zarysowuje się więc dwoisty charakter tak zwanego postępu naukowo-technicznego. Z jednej strony ludzie żyją szybciej, podróżują dalej, a egzystencja ludzka staje się łatwiejsza. Jednak z drugiej, tej mroczniejszej strony, staje się straszniejsza, „nieludzka”. „Ludzie ludziom zgotowali ten los” - powiedziała dwudziestowieczna myślicielka. I co położyło kres temu dwudziestowiecznemu szaleństwu, jakim była druga wojna światowa? Oczywiście nowy, „postępowy” wynalazek jakim okazała się bomba atomowa, zrzucona na dwa wielkie miasta. Zmusiła siły zideologizowanych bojowników o lepsze jutro do bezwarunkowej kapitulacji. Zaczął się w powojennej rzeczywistości nowy wyścig. Wyścig zbrojeń. Każdy kraj, każde państwo chciało i chce posiadać taką broń masowego rażenia [ABC].

       

      W połowie XX wieku „narodzili” się nowi myśliciele związani z tzw. „szkołą frankfurcką”. W czym upatrzyli sobie postęp ludzkości? M. in. w odrzuceniu cywilizacji łacińskiej i kultury zachodu powiązanej z chrześcijaństwem. Uważali oni, iż współczesnego człowieka trzeba „wyzwolić” z ograniczeń, jakie nakłada na niego ta cywilizacja i kultura. Temu celowi miała posłużyć „rewolucja seksualna”. Dotknęła ona takie dziedziny kultury, jak: modę, film, teatr, muzykę młodzieżową, literaturę, prasę itp. itd. Środkiem prowadzącym do tego celu miał być niczym nieograniczony seks. Ponieważ „bliższa jest koszula ciału”, mówiąc kolokwialnie, ta myśl została bardzo łatwo przyswojona przez młodzież i jej „underground”. Naczelnym hasłem młodzieży „hipisowskiej” stało się powiedzenie „make love, not war”. Z podziemnego nurtu „wolnego rynku” dorzucono do tego ideologicznego kłamstwa narkotyki (LSD). Czym to poskutkowało? Uzależnieniem się ludzi od seksu, pornografii i narkotyków. Ile zgonów miało miejsce pomiędzy „idolami” stworzonymi przez tę ideologię, z powodu przedawkowania narkotyków...? Nie da się ich policzyć na palcach rąk i nóg. Tak wyglądał i wygląda ów „postęp” w odniesieniu do moralności ludzkiej, który sobie założyła „postępowa” część społeczeństwa. Przez cały XX wiek ludzkość borykała się z tą teorią „postępu”.

       

      Jakby tego było mało z w/w pnia myśli człowieczej zrodziła się „nowa” ideologia XXI wieku, popularnie zwana „gender”. Ideologia negująca nie tylko prawa przyrody, logiki, „prawo naturalne” ale także „zdrowy rozsądek”. Każdy normalny człowiek wie, że mamy tylko dwie płcie u ludzi: męską i żeńską. W w/w ideologii („gender”) okazuje się, że mamy setki płci, płci do wyboru, gdyż klasyczny podział płci to ograniczenie narzucone nam przez ową „nieszczęsną” cywilizację i kulturę.

       

      Cóż z tego, że nauka rozwiązała zagadkę kodu genetycznego człowieka (DNA). Że możemy tworzyć genetycznie zmodyfikowaną żywność (GMO), odporną na rozmaite choroby. Dziś nikt nie chce kupować i spożywać takiej żywności, ponieważ nieznane są konsekwencje żywienia się taką żywnością dla organizmu ludzkiego. Znakomitym wynalazkiem okazał się komputer osobisty (laptop, ajfon, smartfon). Tak, jak kiedyś w dziejach postępu znakomitym wynalazkiem okazał się klucz i zamek w drzwiach, tak może on posłużyć zarówno dobrym celom, jak i złym. Tak samo, jak kiedyś ten kto posiadał „wytrych” pośród złodziei, łatwo mógł usunąć przyczynę blokującą go i oddzielającą od skarbu, i otworzyć wszystkie drzwi. Tak samo dziś ten, który przygotował w komputerze fałszywą stronę internetową może wyłudzić fortunę na znaczną skalę. Kto zliczy tych, którzy dali się na to „nabrać” (zaufali oferentowi powodowani domniemaną uczciwością oferenta) i stracili fundusze, zgromadzone oszczędności? Gdzie jest ten właściwy postęp etyczno - moralny dzięki któremu ludzie ludziom mogliby bardziej zaufać? Czy systemy monitoringu wizyjnego rozwiązują problem? Nie! Przestępstwa są coraz bardziej wyrafinowane, a bandyci (hakerzy) coraz lepiej „wyedukowani”. Szkoda tylko, że nie jest to edukacja moralna we właściwym tego słowa znaczeniu. Szkoda tylko, że nie jest to nauka empatii.

       

      Na horyzoncie „postępu naukowo – technicznego” pojawiła się tzw. „sztuczna inteligencja”. Jakie perspektywy zarysowały się dla rozwoju nauki i postępu! Wielu cmoka z zachwytu. A we mnie powstaje niepokój: czy „sztuczna inteligencja” ma serce? To serce, które ma swoje racje, jakich rozum nie zna. Quo vadis homo viator?

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...