Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Rozumiem. Moja samolubność polega na tym, że żyję w oparciu o normy w których wychowali mnie rodzice --> między innymi to WIARA KATOLICKA, i dlatego, że ty i GŁÓWNIE TY --> w tematach wiary i mojego subiektywnego czucia religii mnie w tych klimatach w komentarzach „odpytujesz” [bo pewnie gdyby nie mój sumienny stosunek do tychże twoich wiecznych komentarzy dotyczących religii, Boga, teologii --> to nikt by nawet nie wiedział tutaj jakie mam poglądy i co wierzę] Ja sumiennie odnoszę się do tego jak wiarę czuję --> NIE ULEGAM TWOIM NAMOWOM PORZUCENIA KATOLICYZMU JAKO SENSU W ŻYCIU, to i teraz --> dostałem zapłatę --> nazywasz mnie SAMOLUBEM. Mickiewicz już pisał Valerio: „ bez serc bez ducha to szkieletów ludy”. O "SAMOLUBACH" TAM TEŻ STOI CZARNO-NA BIAŁYM. Jeżeli wiersz jest głupi, to po co angażujesz się w jego komentowanie? Zrozumiałem, że jestem niemiły bo mam jakieś tam  ZASADY? Wiesz... tracę sens w ludzi. Skoro ciebie zawiodłem, to znaczy, że Adam oddzielił się na dobre od Ewy w Raju [ według twoich interpretacji starotestamentowych]. Popatrz tyle jest tutaj różnych tekstów, złośliwych czasem, krytycznych, a głównie przy moich okołokatolickich bardzo osobistych utworach, albo stojących w szacunku postaw patriotycznych do tradycji zwyczajów, historii -->  są permanentne kontrowersje. Nie ma dla mnie toleracji --> nawet ty Brutusko zadajesz mi razy. ok. Przyjmuję krytykę. Powoli wyłączam się z portalu ale --> na dobre. Jeszcze dokończę komentarze pod tekstem i spadam. Będziesz miała spokój z komentowaniem tego okrutnego autora, który pisze o głupotach. Szczęścia Ci życzę w każdym zakresie życia zawodowego i osobistego. 

 

Acha, przy tym wierszu są raptem 3 polubienia w tym czasie kiedy piszę ten komentarz, między innymi twoje. ZAWSZE MOŻESZ JE COFNĄĆ. 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

wiesz co najbardziej mnie ugryzło, te Twoje dziwne sugestie, że się do mnie nie wybierasz. pod każdym swoim wierszem pisałeś, że się do mnie nie wybierzesz. ja Ciebie do siebie nie zapraszałam, po za tym jak się kogoś nie lubi, to nie zaprasza. nie musiałeś mnie tym stresować, jeżeli zależy Ci na moim sercu. moje serce bardziej skłania się do Boga niż do Ciebie. nie jestem katoliczką, nie należę do żadnej religi i do żadnej sekty. wyznaję tylko swoją, autentyczną wiarę w postaci jednej osoby. nic nie będę cofać, nie jestem dzieckiem. czy się wyłączysz z portalu, założysz sobie kolejne konta, nie ufam Ci, po co tak pisać jakieś bzdury i udawać wariata.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

ŻADNEJ WALKI.

Komentarz jest do Pani, ale z mojego utworu cytat, dlatego tu jeszcze moje słowo wstawiam. Myślę, że co do tych nieszczęsnych "małżeństw i malizny" to WYRAŹNIE I PRECYZYJNIE wytłumaczyłem panu w poprzednim moim komentarzu i drobiazgowym- że "MALIZNA" to zakres porównania do przesądu regionalnego, a nie do INSTYTUCJI MAŁŻEŃSTWA i MŁODYCH PAR. To wyraźnie wybrzmiewa z treści bo to: - "polterabend" - czuć tą "MALIZNĄ". Więc proszę się formy już nie czepiać. Do zaresu mojego subiektywnego oddziaływania w treści wiersza to proszę doczytać poprzedni komentarz do pana. I wolałbym bez impertynencji. W poprzednim nazwał mnie pan "małym ogryzkiem" a teraz już "idiotą" Hola! ja pana publicznie i personalnie nie obraziłem. Doradzam spokój. Dobrze radzę, i ostatni raz upominam! 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Spektakl teatralny o którym Pani wspomina. Opis dziejów 18_nastego stulecia, za czasów Augusta III. Na podstawie przekazów ks. Jędrzeja Kitowicza - przyznam barwne porównanie, to klasyka. Więc dziękuję - wysublimowana sztuka nas podnieca. No cóż rzeczywiście mamy pandemię i dopada nas ta pustka, to fakt. Takie czasy. Staram się nie komentować polityki, nie mam szczególnych zastrzeżeń co do niej, bo nie znam się na tym, mniej śledzę. Co do zwyczajów - obyczajów, obrzędów współczesnych to zgadzam się, bo spotykamy je w wielu aspektach życia i relacjach. Tradycje mają nieco bardziej ekskluzywny charakter, odnoszą się do antenatów i historii, dlatego tutaj wyrażam szczególny szacunek i powściągliwość. Jestem katolikiem, więc napisałem tekst w takim oddziaływaniu tychże tradycji, cechuje mnie tolerancja i dla innych życiowych postaw, WSZYSTKICH BLISKICH POKOJOWO NASTAWIONYCH do ludzi i społeczeństw. Zaś wszystkie życiowe schematy są w istocie ważne, zawsze postępujemy wedle konkretnych reguł, to przepisy, prawo, moralność, obrzędowość właśnie, czasem religia, kodeks drogowy; etc.etc. etc. --> więc pełna solidarność z mojej strony. A dla autora ważna jest tolerancja i możliwość swobodnej wypowiedzi. Z tego ja tutaj skorzystałem, ale (co widać) tekst wyraźnie nie wpisuje się w ogólne i szerokie trendy, skoro tyle pod nim kontrowersji. Świata nie zmienię, nawet nigdy nie planowałem. Tradycje mają znaczenie. Są podwaliną ciągłości, historii i dążeń narodu. Dziękuję, za komentarz, pozdrawiam. 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Acha, czyli ty mnie nigdy nie zapraszałaś do siebie. Wiesz co Valerio, ja to zastanawiam się czy ty w ogóle wiesz co piszesz. Bez przerwy i prawie pod każdym utworem proponujesz mi spotkania, pod różnymi pretekstami, nigdy nie przeprowadziłem z tobą rozmowy na privie, przynajmniej nie przypominam sobie, więc to o czym sugeruję jest ogólnie dostępne. To jest drastyczny kabaret --> skoro każdy może cofnąć się do poprzednich moich utworów i o tym przeczytać. W moich odpowiedziach są cytaty z twoich komentarzy, nie trzeba szukać u ciebie. Ja ci tylko zacytuję twój komentarz z tej obecnej dyskusji pod tym wierszem.

OTO i on, niżej (cytat):

to po komentarzu, gdzie piszę, --> że do ciebie się nie wybieram, bo na serio NIE WYBIERAM! Pytam (i RETORYCZNIE) na co chcesz mnie "NAMÓWIĆ" --> skoro ja "NIE PRZYJDĘ" czy to nie zaproszenie?

 

Co ty wypisujesz? Rozumiem, że prowadzimy liczne dyskusje- "BO MNIE NIE LUBISZ?", tak?

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

, nie!, to jest absurd masakryczny. Kolejna rzecz: ja ciebie nigdy nie miałem zamiaru stresować? , to dyskusje i komentarze ciebie stresują? --> w jakim to wymiarze, bo nie ogarniam? To po co my w ogóle  dyskutujemy?, dla MASOCHIZMU I STRESU? "Boże chroń królową" Następna sprawa: ja ciebie nigdy nie namawiałem do katolicyzmu, "a uchowaj Boże?" --> ja bronię własnych poglądów a ty chcesz pod kolejnymi komentarzami mnie wyłuskać z tradycji i rozumienia wiary. Nie dam się.

 

KOKEJNE KONTO! To niby ja mam wyłączyć się z portalu by założyć kolejne konta? A po co? Żeby uchodzić za portalowego beniaminka bez punku reputacji i szacunku? No wybacz? Nie skorzystam Zresztą chyba KAŻDY najbardziej małokreatywny obserwator tego miejsca od razu by ROZPOZNAŁ MÓJ STYL PISANIA I KOMENTOWANIA. Udawać idioty nie zamierzam Valerio, z takich zabaw dawno wyrosłem. 

Wiesz co ci napiszę Valerio, traktowałem ciebie jako miłą wrażliwą koleżankę, ba --> portalową przyjaciółkę, pisałem wielokrotnie o twej wrażliwości, sumieniu i pięknym charakterze (powróć - poczytaj - do wielu poprzednich moich tekstów i naszych komentarzy) a ty w finale potraktowałaś mnie jako wroga i intruza. Mam propozycję: Jak już kiedyś spotkasz tego naszego WSPÓLNEGO DLA WSZYSTKICH LUDZI NA ŚWIECIE BOGA. To zapytaj Go czy tak wygląda prawdziwa tolerancja i szacunek dla przyjaciół. Ja ci wybaczam. Nie pisz już kolejnej odpowiedzi, bo sytuacja nie jest komfortowa -->dla nas obojga. Trzymaj się. Cześć. 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Czy wy musicie non stop wybudzać mnie na tym portalu? Planowałem nie komentować

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Powiadomienia mi mrugają, śpiewają, wibrują. Spodnie na krześle idą na spacer  Znowu ty?  

Dobre, dobre.

Nie jestem ci co prawda mesjanistycznym synkretystą, z Jamajki też nie pochodzę, wiara w Jah (Dża) dla rastafarian ma znaczenie, więc nie mam zamiaru tu "wandalizować" w komentarzach. Generalnie można zaliczyć rastafarian do panafrykanizmu, a to jest jakaś bardzo subiektywna odmiana duchowości --> ci Afrykanie uważają, że mają odrębność duchową- że ich tożsamość uduchowienia stoi na wyższym poziomie. No ale nie przypuszczam że to ma dla ciebie jakieś znaczenie. Ja jestem tradycyjnym katolikiem i nie definiuję ludzi według ras, poglądów i poziomów, czy polityki na przykład. Chyba tyle z mojej strony ☺ 

 

Acha, wolę Maleo Reggae Rockers, Paprika Korps i oczywiście na pierwszym miejscu u mnie: HOUK! Bo tam cięższe podkłady idą - gitary basowe dobrze czuć. Jak coś mi planujesz jeszcze kiedyś zarzucić w linku to proszę o klimaty grunge Dowolny band kultowy ze Seattle. Obojętnie który. Kurta lubię! 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poezja to życie Różowe okulary w błąd wprowadzają fałszywy obraz dają .   Ona jest jedyna, jak każda dziewczyna  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego popołudnia 
    • ... albo znacie - film "Outlander"? We wyreżyserowanej w 2008 roku przez Howarda McCain'a historii, opartej na scenariuszu napisanym wspólnie z Dirk'iem Blackman'em, najważniejsze są trzy osoby: Kainan, Freya i Eric. Imię pierwszej, zagranej przez Jim'a Caviezel'a, łatwo skojarzyć z nazwiskiem reżysera; Imię drugiej, kreowanej przez Sophia'ę Myles jest tożsame z nordycką boginią miłości, płodności, wojny i magii. Wreszcie Eric: zdawałoby się imię jak imię, wybrane jednak celowo, chociaż ta właśnie filmowa postać jest chłopcem - pochodząc bowiem z języka staronordyckiego, oznacza "wiecznego władcę" lub kogoś "zawsze potężnego".    Powtórzę: zdawałoby się historia jak historia, napisana i nakręcona, by dać zarobić wszystkim zaangażowanym w jej powstanie. Jest jednak głębszą, niż może wydawać się na - czy też po - pierwsze obejrzenie. Oto kosmita z planety, której nazwa nie zostaje w filmie wymieniona, wraz z towarzyszami atakuje ziemię zamieszkałą przez drapieżniki zwane Morwenami, zabija je ogniem z nieba (patrz zdanie z filmu) i niszczy ich świat dla własnej korzyści. Dokładniej celem zyskania ziemi, albo - by nawiązać do obecnie trwających w naszym świecie wydarzeń, że tak je łagodnie nazwę, a zarazem do tychże sprzed lat kilkudziesięciu - budowy wielkiego państwa lub zyskania narodowej przestrzeni. Przypomina ona - historia owa - z pewnością tę przedstawioną przez James'a Cameron'a w "Awatar'ze". Przypomina - niestety także,  określenie "nie tylko" jako astosowne jest nie na miejscu - wspomniane uprzednio wydarzenia.     Jakże to ludzka historia i jakże ludzki punkt widzenia - rzecz oczywista, reprezentowany przez osoby niskoenergetyczne: wpaść na pomysł zagarnięcia cudzej przestrzeni i urzeczywistnić go ze świadomością mordowania mieszkańców tejże przestrzeni, przy czym w żadnym stopniu przejmując się ową świadomością. O zabijanych nie mówiąc: to konieczność. Istotne, że chcemy tego właśnie my. Nam wolno.     Oczywiście jest to opowieść i ludzka: Cainan - pora teraz na następne skojarzenie, z Conanem Barbarzyńcą mianowicie, bynajmniej tylko imienne - zakochuje się we Frey'i. Czy trzeba dodawać, że z wzajemnością? Nie trzeba, prawda? W przeciwnym razie nie byłoby historii bądź istniejąca w ten sposób, w zbyt małym stopniu gwarantując oczekiwaną oglądalność niezbyt przypadłaby ona widzom do umysłów. Nadmieniony zaś wcześniej Eryk zostaje usynowiony. Scenariuszowe te fakty ujmuje jedno z końcowych zdań: "Wziął sobie żonę i chłopca, którego usynowił".     Jest w "Outlander'ze" - zaznaczę tu, że znacznie bardziej podoba mi się tłumaczenie "Inoziemiec", będące wcale na równi z "Cudzoziemcem" - jeszcze jeden wątek. Celowo posadowiony na końcu filmu , moim zdaniem właśnie dla zwrócenia nań stosownej uwagi. Oto główna bohaterka - że to ona, wskazuje brzmienie głosu - wypowiada zdanie: "Kainana przysłali bogowie". Nie tyle chodzi o to, iż nie odpowiada to tegożfilmowej prawdzie - Kainan wszak opowiedział Freyi o sobie, skąd pochodzi - ile o pochodzeniowe związki nas ludzi z istotami z innych światów. Na co wyraźnie wskazują sumeryjskie historie o Anunnaki, opowieści Dogonów, legendy Kaczynów czy - wraz z innymi mitologiami i panteonami od Wschodu do Zachodu, zwłaszcza hinduistycznym - ta nordycka dawnych Skandynawów. Podobieństwa działań bogów, jak ich w owych mitach rozmaitych ludów nazywano, z poczynaniami starotestamentalnych Nefilim są uderzające. Z przekąsem wspomnę czasem zdarzający się brak kobiecej wiary w męskie słowa, co akurat w przypadku Freyi miało miejsce. Ale może była to kwestia jej interpretacji, dodania sobie wartości, że wiąże się uczuciowo i małżeńsko z bogiem. A może Kainan, nie dopytany, nie powiedział jej wszystkiego? Może i jemu było miło zostać uznanym za boga?    Inoziemiec. Outlander. "Cudzoziemiec", jak główny bohater jest określany do chwili przyjęcia do wikińskiej społeczności, stanowiącej podstawę i tło akcji, nim zaczęli oni zwracać się do niego po imieniu. Patrząc na obecny świat i spoglądając na jego historię - przy założeniu, że ta prezentowana w oficjalnej nauce jest prawdziwa w sferze stoczonych bitew i wojen - trudno nie zadać pytania, jak wiele w Ziemioludziach - Ziemianach - owego "Ino". "Out". "Cudzo".     "Czyńcie sobie Ziemię poddaną"? Stworzeni "na obraz i podobieństwo"? Hm. Czy stan świata, wynikający ze wymienionego w uprzednim zdaniu stworzenia "na obraz i podobieństwo" nie świadczy dobitnie o niskiej energii zbyt wielu tuziemców?     Autor niniejszego opowiadania miewa czasem następującą myśl. Jeżeli ci, którzy do tej pory śpią, nie obudzą się lub nie zechcą wejść do grona czy może już nawet społeczności Przebudzonych czy Świadomych, to kto wie, czy Ziemia, świadoma istota - Gaia,  jak nazywali ją starożytni Grecy - nie czeka już, aby oddzielić ich dusze od sfery fizycznej? Wiedząc, że bez nich będzie jaśniejszą i o wiele bardziej pozytywną energetycznie przestrzenią? Samowymieniony na początku tegoż akapitu Autor bynajmniej zdziwiłby się, jeśli dla wielu byłby to przedostatni - a może nawet ostatni - tak zwany Wielki Piątek.      Kartuzy, 3. Kwietnia 2026
    • @Jacek_Suchowicz I żyli długo i szczęśliwie…. Na Twoje zakończenia zawsze można liczyć.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Pozdrawiam serdecznie. I Wesołych Świąt.
    • @Stukacz

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Wydzierał się i wydzierał, albowiem chciał swoje, czyli to co jego, tak, co jego właśnie, wydrzeć watasze zasępionych wilków, zwanych „północnymi”. I wydziergał w tym celu hasło w niewiele znaczącym i dość obojętnie oraz w gruncie rzeczy lakonicznie prowadzącym się zeszycie formatu A5. Wydarł kiedyś z niego kartkę, na którą z czasem i embarrasem wdarła się ważna treść.      Warszawa – Stegny, 03.04.2026r.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...