Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

mówią, że lepiej być trwałym,

mieć zasady

niż miękkim stać się i uginać.

z drugiej strony mówią,

że elastyczność dobra jest

i twórcza,

pomaga w relacjach

oraz samopoczuciu.

 

płynie, płynie sobie rzeka -

nurkują w niej ludzie

a góra stoi i stoi - 

wspinają się na nią.

 

jestem taka i siaka

bez dylematów, uff...

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

:) nie, twardym wprawdzie też czasem trzeba być ale tu chodzi o trwałość - trwanie w zasadach etc. 

Cóż, cała sztuka, kiedy być trwałym (lub twardym :)), a kiedy elastycznym... Bo przecież non stop być takim a takim to nie za dobrze...(chyba :)) na tym świecie "full zasadzkach"...

 

 

 

 

@Ewa Witek dzięki Ewa :) 

Opublikowano

Ogólnie przekaz ok. Peel w swoim odczuciu elastycznie i wg sumienia lawiruje pomiędzy tymi właściwościami, no i dobrze:) tylko ta forma wiersza, wybacz Iwo, jakoś mi zbyt lekko rzucona.  Uff zgrało mi się ze Stuhrem. I czytam sobie jeszcze raz, widząc jakby w filmie, panią siedzącą w oknie i tak sobie dumającą o tym, owym o tamtym, a w tle jej głos i jej skaczące myśli. Heh choć ma to też swój urok, nadaje takiej jakby spontaniczności 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Jak dojrzały owoc :) np.brzoskwinka :) z twardą pestką w środku. Próbowałam pisać kiedyś  wiersz o moralności na przykładzie brzoskwini...ale go zarzuciłam, bo coś mi nie szedł ;) generalnie wg mnie można iść na kompromisy w sprawach bardziej powierzchownych, mniejszej wagi - i tu wchodzi w grę miękkość (soft), elastyczność, czasem ugięcie się. Natomiast przy sprawach wewnętrznych i dużej wagi trzeba być twardym (wersja hard).

Dzięki :)

 

 

 

 

:) tak, forma luzacka z powodu głupawki, która mnie ogarnęła przy pisaniu :);)

Fajnie to zobaczyłaś z tą panią w oknie :)

Dzięki za uwagi 

 

 

 

 

Dzięki :)

No, zima śliczna, bajkowo...

Pozdrawiam również 

 

 

 

@Tomasz Kucina dzięki Tomek :)

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta "dziewczyno" racz się odczepić
    • @bazyl_prostPrzez obrus można sprzątać po jedzeniu:)
    • @bazyl_prost ja mam relacje z Bogiem, ty jej nie masz:)
    • @hollow man waży ale nie działa
    • 1.0 jestem miastem którego nie zbudowano wczoraj ale jeszcze nie stało się miastem widmem   pamiętam jeszcze dawne nazwy ulic wiecznie głodne ikarusy i liście i światła rozcinające szarość jak kartki książki -  kupowało się bo rzucili   okna bloków nadal ktoś myje od wewnątrz znajomy nieznajomy narzeka czasem na ból kręgosłupa   moich ulic świt już nie obmywa zapachem kawy ale do wieczora zostało jeszcze kilka godzin i na chwilę się przejaśniło   2.0 przez starówkę chciałabym chodzić zawsze z zamkniętymi oczami i tylko dotykiem albo zapachem rozpoznawać znajome znaki   restauracyjny ogródek zapełniony tak mniej więcej w połowie ostatniego gościa bardzo się boję   na szałwii w donicy niektóre kwiaty w pąkach inne w pełnym rozkwicie a są i takie, które zaczęły otrzepywać się z suchych płatków   jeden ze stolików obsiadła gromadka wróbli skaczą po pustych talerzykach wydziobują okruchy szarlotki po tych którzy już zapłacili rachunek i wyszli   3.0 jestem miastem podobnym do wielu innych   lubię patrzeć na ludzi jak na fotografie z młodzieńczych podróży   wchodzą wychodzą idą wracają pamiętają zapominają gubią odnajdują spokój niepokój pokój z tobą powtarza wieża kościelna   galerie handlowe wsysają tłum jak plankton trzaskają drzwi sieciowych knajp nie nadążam z liczeniem wahnięć i rozbłysków   w tej dreptaninie podekscytowani przechodnie wiją swoje gniazda na których mój wzrok się zatrzymuje a potem sprowadza deszcz albo bicie dzwonu   zielsko wyrasta ze spękań w miejskich murach jeśli chcesz nadaj mu moje imię również takie jakie chcesz   bliżej mi do wagabundy niż do tubylca nawet jeśli teraz jedynie słowa wsadzam do cyfrowych samolotów i posyłam w świat   4.0 moje odbicie czasem możesz zobaczyć w akwarium sklepowej witryny gdy latarnia oświetli ją w odpowiedni sposób   czasem lipa na przystanku tramwajowym położy ci pod nogi mój cień cudownie pomnożony przez podmuchy wiatru dogasający zapach przemknie przez głowę na tyle mocny że poczujesz na tyle lekki że nawet nie zarejestrujesz go w świadomości   o szarej godzinie za bramkami metra spotkasz mnie wśród wielu moich sobowtórów prawdziwych lub zmyślonych żywych lub martwych tylko że oni tam a ja już z powrotem   a jeśli podniesiesz z chodnika pięciozłotówkę i zaczniesz się zastanawiać - kto zgubił to na pewno będę ja   5.0 miasto jest moim signifiant   ale sens sięga dalej niż zajezdnie peryferie zaplecza   rozjeżdża się w nie wiadomo jakich kierunkach kopci w zaułkach sumienia nawołuje z bilbordów promocją na carpe diem lub memento mori   ciężko mi dzisiaj nie mogę dojść do ładu z plątaniną ulic zbiegających się we mnie w bolesny węzeł raz po raz   pory roku wytrzepane z mojej kieszeni są takie bezdomne
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...