Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

 

 

później





wracam gdzie kiedyś byliśmy

morze nawet nie podnosi głowy

od trzydziestu lat wykonuje ten sam ruch

fala kamień
fala piasek
fala nic

ten sam monotonny przymus
jakby czas był tylko ludzkim przesądem
nędzną wymówką śmiertelnych

stoję długo
aż wiatr zaczyna zachłannie
uczyć się mojego zapachu

ale nie rozpoznaje mnie

rozpoznaje człowieka który kiedyś tutaj oddychał

wydało mi się
że fala zawahała się przy moich stopach
jakby rozpoznała ciężar
którego nie umiałem już unieść

tamtego już nie ma
umarł powoli
nie jednego dnia
lecz tysiącem poranków
w których trzeba było wstać
i udawać że życie wie dokąd idzie

najdziwniejsze
że nie tęsknię już za tobą

tęsknię za tamtym mężczyzną

który jeszcze nie wiedział że można przeżyć własne życie

szedł przez świat jakby wszystko dopiero miało się wydarzyć

ja idę ostrożnie
żeby nie nadepnąć na  wspomnienia

morze jest okrutnie piękne
nie dlatego że niczego nie pamięta
dlatego że niczego nie musi

to ja noszę cały ciężar
wszystko co umarło nadal waży tyle samo
twarze których nie ma już komu wypowiedzieć
śmierci które przychodziły powoli
bez patosu

i wszystkie te dni  pełne własnego trwania
które wyglądały jakby miały być wieczne
a zniknęły
zapadły się pod ziemię nie zostawiając po sobie nawet cienia

nawet chłodnego śladu na piasku

patrzę na wodę

i nagle rozumiem
że człowiek nie starzeje się z biegiem lat
starzeje się od liczby rzeczy których już nigdy nie będzie mógł powtórzyć

wieczór schodzi nisko
jakby i on
był już zmęczony światłem

siada tuż obok mnie

kładzie mi na kolanach ciężki łeb
jak zwierzę co już przestało walczyć
szukając towarzysza w mroku

nie pyta o moje imiona nie grzebie w moich ranach

nie pyta kogo kochałem i kogo zdradziłem

pyta tylko o jedno jedyne -
czy ty w ogóle odważyłeś się żyć?

milczę
bo jedyną uczciwą odpowiedzią jest morze

bije o brzeg z tą samą dzikością
z jaką biło wtedy

tylko ja jeden nie potrafię już tak bezgranicznie
z tą dawną szaloną ślepotą
roztrzaskać się o własne życie

odchodzę zostawiając na piasku ślady które zaraz przestaną istnieć

za plecami zostaje potężny wiecznotrwały szum

przede mną czarna nieunikniona noc

a między nimi ja
człowiek
który przez trzydzieści długich lat uczył się tej jednej krwawej prawdy
że wszystko co najpiękniejsze i najstraszniejsze
nigdy nie odchodzi na zewnątrz
tylko coraz głębiej zapada się w ciało

aż pewnego dnia
ciało ugina się
pod ciężarem wszystkiego
czego nie zdołało zapomnieć

i nie wiadomo już
czy człowiek
niesie w sobie pamięć
czy to pamięć
od lat
niesie jego

 

 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Migrena gdybym musiala podsumować wiersz jednym slowem, napisałabym: mądry. 

 

Zaczął się jakby tesknotą za miłosnym podrygiem a rozwija się w tak niesamowicie piękny i głęboki sposob, że trudno opisać. 

 

Dojrzałość emocjonalna - emanuje z każdego wersu. Widać, że utwór przemyślany, ujmuje i wnika w czytelnika. 

 

Przy czym  nie zabrakło charakterystycznych dla Ciebie "szczerozłotych" środków stylistycznych.

 

Brawo! 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...