Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

 

wlazł kotek na płotek i miauczy cichutko
że mleczka w miseczce miau bardzo malutko
że myszy niedobre bo nie chcą się złapać
i nie ma nikogo kto kotka miau drapać
miau

wlazł kotek na ławkę i zwinął w kłębuszek
lecz zasnąć nie może bo burczy mu brzuszek
i jednym lub drugim oczkiem wszerz świdruje
i słucha i niucha bo noskiem coś czuje
miau

to jeden z wróbelków na ławce siadł obok
zaćwierkał milusio: posiedzę tu z tobą
kotek zachwycony zerknął na skrzydełka
jest pomiędzy nami przyjaźń bardzo wielka
miau

zdaje się, że ptaszek zna kotka od dawna
po tej korelacji została mu czkawka
ćwir
ćwir
ćwir

ćwir

 

 

 

Opublikowano

@iwonaroma  Jak zje się za dużo, to jest takie czkanie-zasysanie-pianie.

Wróbelek zjadł kotka i dostał czkawki z obżarstwa...

Dziękuję, Pozdrawiam.

 

@Kot Nieeee! To wróbelek czkał, bo kotka zjadł. To był naprawdę krwiożerczy wróbelek :]

Dziękuję, Pozdrawiam.

 

@Father Punguenty Hahahahaha, Staruszkowie tacy są, ciu ciu ruciu i bach przez łeb lachą :]

Dziękuję, Pozdrawiam.

 

@Waldemar_Talar_Talar Oczywiście, niech tak zostanie.

Dziękuję, Pozdrawiam.

 

 

@Gathas @Silver @Marek.zak1

 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

  • ais zablokował(a), odblokował(a) i zablokował(a) ten utwór
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...