Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

 

wlazł kotek na płotek i miauczy cichutko
że mleczka w miseczce miau bardzo malutko
że myszy niedobre bo nie chcą się złapać
i nie ma nikogo kto kotka miau drapać
miau

wlazł kotek na ławkę i zwinął w kłębuszek
lecz zasnąć nie może bo burczy mu brzuszek
i jednym lub drugim oczkiem wszerz świdruje
i słucha i niucha bo noskiem coś czuje
miau

to jeden z wróbelków na ławce siadł obok
zaćwierkał milusio: posiedzę tu z tobą
kotek zachwycony zerknął na skrzydełka
jest pomiędzy nami przyjaźń bardzo wielka
miau

zdaje się, że ptaszek zna kotka od dawna
po tej korelacji została mu czkawka
ćwir
ćwir
ćwir

ćwir

 

 

 

Opublikowano

@iwonaroma  Jak zje się za dużo, to jest takie czkanie-zasysanie-pianie.

Wróbelek zjadł kotka i dostał czkawki z obżarstwa...

Dziękuję, Pozdrawiam.

 

@Kot Nieeee! To wróbelek czkał, bo kotka zjadł. To był naprawdę krwiożerczy wróbelek :]

Dziękuję, Pozdrawiam.

 

@Father Punguenty Hahahahaha, Staruszkowie tacy są, ciu ciu ruciu i bach przez łeb lachą :]

Dziękuję, Pozdrawiam.

 

@Waldemar_Talar_Talar Oczywiście, niech tak zostanie.

Dziękuję, Pozdrawiam.

 

 

@Gathas @Silver @Marek.zak1

 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

  • ais zablokował(a), odblokował(a) i zablokował(a) ten utwór
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Czekają. Stłoczone ciasno w zastygłej procesji, w urojonych widmach bezmiernej nocy. W pokoju. W tym pokoju stłoczone aż po brzegi. Wchodzą na ściany, na to drzewo wyrastające z podłogi. Stojąca w kącie plątanina martwych rur. Poskręcane gałęzie, odrosty. Żeliwne. Milczące artefakty...   Pełzną wysoko w swojej nieruchomej kreacji. Te zwidy rozczapierzone. Złapane w krótkim ujęciu. W milisekundowym błysku wypalającym oczy.   Są jedne na drugich. Obok siebie. Tuż obok. Bądź wyrastają z siebie bez jakiejkolwiek koncepcji, jakiegokolwiek sensu.   Ciasno. Bardzo ciasno…   Jak niezliczone polipy w jelicie. Zrakowaciałe. Całkowicie obce, nawet dla siebie samych. Całkowicie obce ciała rosnące w swojej i tak obcej egzystencji.   Mnożą się bez ustanku, wyrastając z siebie w nieskończonych powtórzeniach. W szmerze nieskończonego wzrostu...   Zasuszone widma. Kreatury pajęcze… Których odnóża… - Boże, jakże ich wiele!   Sięgają nimi, poprzez grzybnię pleśni, sufitu, jak nieba… Wspinają się. Wspinają, ku wielkiej mistyfikacji, ku tajemnicy największej.   Albowiem rozpościera się z wysoka coś, co jest niepodobne do niczego.   Co to takiego? Jakaś iluzja, deliryczna ekstaza…   Stając u stóp tego gigantycznego konstruktu podobnego do krzyża... - z kamienia, ze stali. z drewna…   Z żelbetonu poznaczonego brunatnymi plamami nuklearnej reakcji. Zmartwychwstania?   Być może samego Boga...   Słychać jeszcze echo. Pogłos pędzącego wiatru. Wtedy, co pędził w ogromnym huku totalnej anihilacji.   Tuż przede mną mur nieskończonego wzniosu. Rozpostarte ramiona (odnóża?) Rozwarte szeroko. Szeroko… - czegoś, co już dawno skonało, mimo że jest wieczne. mimo że żyje, pomimo ewidentnej śmierci.   Jakieś truchło. Zasuszone. W szacie pajęczej.   W powiewających płachtach. W czarnych od kurzu. Od pyłu. Od brudu zionących ciszą zatęchłych katakumb…   W przeciągu, w powiewie.   W półmroku…   Spogląda z wysoka wielookie oblicze. Czarne oczodoły w zdeformowanej czaszce.   I coś jeszcze.   Coś, co przeczy fizycznemu istnieniu.   Spod sufitu spada na mnie absolutna martwota, kiedy klęczę, kiedy leżę, kiedy pełzam jak wąż, jak dżdżownica, jak wielonoga skolopendra…   Co tu jest mną, a co kim innym? Albo czym?   Kto tu jest?   Mnoży się coraz więcej tej całej bezgranicznej iluzji, która we mnie. Która wszędzie…   Odchylam głowę do tyłu. Odchylam. Odchylam… … aż trzeszczą kręgi w szyi...   Wykrzywiając twarz w morderczym grymasie, w potęgującym się orgazmie trupiego rozkładu...   … moje oczy...   Te czarne otwory. Te czarne. Bezkreśnie czarne…   … jak noc lodowata…. jak noc…   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-06-07)      
    • @hollow man

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Poet Ka  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        A szkoda.
    • @.KOBIETA. przyjaciółka jak skarb :)
    • @violetta   Wybaczam Tobie łaskawie!

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       ale nie wiem jak długo wystarczy mi dla Ciebie cierpliwości!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...