Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

w kolejce do urzędu wojewódzkiego
dostrzegłam wąsy, które przyprawione zostaną
politykowi jednemu z wielu na afiszu
dumnie i jak chochlik sterczące na piedestale
walca ogłoszeniowego.

jak mówił ktoś z Biblii, zaprawdę
godne to i sprawiedliwe emigrować
do nieba i znikać, pozostając na ziemi.
bo gdyby przeorać ziemię całą,
rzec można, konstatować,
mówiąc językiem uczonych i aniołów,
deptamy po trupach, którym
wyciągnięto do nieba duszę.

a na to wszystko mój cudowny
młoteczek, bynajmniej nie o mentalności
młotka ni klucza francuskiego,
wyrzygał się na trupy przyśnione
mojej głowie co najmniej trzy razy
tygodniowo.

a wąsy na trupach szelmowsko
podkreślały uśmiech jak pomadka
z kolagenem Anderson Pameli.

i w tej scenie, w tym akcie miłosnym
mój trup wyszedł pierdnąwszy
niczym Wojaczkowa poezja.

Opublikowano

konstatować?
i
co najmniej...

to drobiazgi techniczne


.....................

proponuję tytuł "trup ironicznie..."


w kolejce do urzędu wojewódzkiego
dostrzegłam wąsy,
które przyprawione zostaną
politykowi jednemu z wielu na afiszu
dumnie i jak chochlik sterczące na piedestale
walca ogłoszeniowego. może wystawić trochę wers (?)


zakończenie brylantowe jak dla mnie :)
całość ciekawą 'wizją' jest.....
chyna namaluję dziś w nocy coś do tego tekstu :))

/ktotam

Opublikowano

A początek diamentowy:] Już nosiłam się z zamiarem zakupu krzesła, bo nie lubię stać w kolejce/ ;) Napisz coś o komunie, proszę proszę proszę ładnie/ W twoim wydaniu będzie z pewnością rewelacja /

Opublikowano

Dziękuję! Bóg zapłać. Za superlatywy, rzecz jasna. Ale prosze też o wytykanie błędów. A co do komuny - jeszcze na historii nie miałam XX w. Noszę się z zamiarem pisania matury z historii (mam kochanego korepetytora) ze względu na to, że lubię historię, choć... nie bardzo ją umiem :D O komunie było coś w gimnazjum. Nie pamiętam tego. Muszę poczytać, żeby poczuć klimat. Nie chcę mylić Gierka z Piłsudzkim :P

Opublikowano

a z tą pomadką to możnaby też:
jak silicon w ustach
na pół twarzy
anorektyczek

Mi wystarczyło obejrzenie kilku filmów satyrycznie niepoprawnych/ Moje lekcje historii kojarzyły mi się raczej z drewnianą łyżką:]
---------
"Dziewczyny do wzięcia" - robię reklamę Kondratiukowi:)
&
"Miś", of course:)

Opublikowano

No to ja się trochę poczepiam dla odmiany:

1)"jak mówił ktoś z Biblii" - niezgrabny zwrot, z Biblii są kartki albo cytaty
2)"zaprawdę" owszem wyrażenie biblijne, ale już "godne to i sprawiedliwe" to raczej z mszału rzymskiego, chociaż pewności nie mam
3)"konstatować" chyba miało być - owszem można to uznać za język uczonych, ale dlaczego aniołów, chyba że chodzi o słowo "deptamy" - ale to ani nie uczenie, ani nie anielsko, poprawnie powinno być depczemy, bo jeśli chodzi o zabieg stylistyczny - takie zdziecinnienie -to kompletnie nie ma tu racji bytu
4)wyciąga się coś na zewnątrz, a do nieba to raczej wciągnięto i dusze(l.mn.) a nie duszę(l.poj.), chyba że w wizjoner chce powiedzieć, że jest jedna dusza dla wszystkich trupów
5)"wyrzygał"- czasownik dokonany np. raz się wyrzygał, ale trzy razy tygodniowo to jest dość regularnie więc raczej "rzygał"
6)Anderson Pameli - przestawienie niespójne z całością, czemu miało służyć?
7) osobiście nie akceptuję fizjologicznych metafor w wierszach, ale to oczywiście rzecz gustu, chyba, że są niezbędne dla precyzyjnego wyrażenia myśli - tutaj są raczej efekciarskie, odnoszę wrażenie, że służyły dodaniu powagi, cynicznego dystansu, ewentualnie dojrzałości do tekstu który zapowiadał sie w pierwszej zwrotce ciekawie, a w ostatniej skończył banalnie - vide: "pierdnąwszy niczym Wojaczkowa poezja"

ogólnie: wiersz kreujący nieporadnie atmosferę intelektualną, czytajac nie mam żadnych skojarzeń z kamieniami szlachetnymi,
dla mnie nie jest to takie wonderful Liso
ale pewnie nie jestem z twojej epoki
pozdrawiam

Opublikowano

Kalino, dzięki za wnikliwą analizę.
Ktoś z Biblii - postać biblijna
Zaprawdę godne to i sprawiedliwe - Stachura bodajże w "Prefacji" użył tego zwrotu. To z katolicyzmu
wyrzygał się na trupy - to jeden związek wyrazowy
przyśnionemojej głowie co namniej trzy razy tygodniowo - opis tych trupów
Pamela - porównanie, nie lubię banalnych porównań albo porównań związanych z tekstem
Lubię turpizm.
I jestem młoda i głupia, o tyle!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nikt z Biblii nie użył tych słów, więc teza z gruntu błędna.
O ile wiem, Stachura też nie występuje w żadnej z ksiąg biblijnych, więc ten punkt też upada.
"Zaprawdę, godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne, abyśmy Tobie, Ojcze święty, zawsze i wszędzie składali dziękczynienie przez umiłowanego Syna Twojego, Jezusa Chrystusa." - druga modlitwa eucharystyczna
Warto wiedzieć o czym się pisze. Nieprawdaż?
Kolejny punkt mnie nie przekonuje
Jeżeli Pamela jako taka ze swoim silikonem i innymi plastikami nie jest banalnym porównaniem, to ja chyba jeszcze śnię.
Lubi Pani turpizm, ale co z tego? Temu wierszowi daleko do turpizmu. Turpizm to nie jest pisanie o trupach, rzyganiu, puszczaniu gazów, wydalaniu i cholera go wie o czym jeszcze. Turpizm to umiłowanie brzydoty, znajdowanie w niej czegoś pięknego, szlachetnego, czym można się, wbrew pozorom zachwycać. A ja jakoś nie mam ochoty zachwycać się pierdzącym trupem licealistki.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jeszcze jedno. Ja też chyba jestem ignorantem historycznym, bo w życiu o żadnym Pilsudzkim nie słyszałem.
Kiedyś był taki mało znaczący żołnierz, który nazywał się Józef Piłsudski, ale pewnie myślimy o dwóch różnych osobach.
Opublikowano

"wole brzydote: jest blizej krwiobiegu slow, gdy przeswietlac je i udreczac" - jakos tak podobnie Grochowiak przewraca sie w grobie (polecam "czysci" i wiele wiele innych wierszy tego madrego pisarza). Kwintesencja turpizmu rzeczywiscie tkwi gdzie indziej.

Opublikowano

Może ten wiersz da do myślenia i naprowadzi na właściwe tory.

*** (To, co utrwalam...)
Stanisław Grochowiak

To, co utrwalam, przelotne jest,
To chwila jest - strzęp nieistotny.
Wykopią słowa cienkie jak ości,
Oni - o wargach soczystych jak miąższ.

I tylko obraz im może zostanie,
Przeczucie wiatru i nocy, i mgły.
W ciemnym pokoju głupia dziewczyna,
Loki jak brezent czarnozielone.

Może zobaczą ściśniętą dłoń,
Lichtarz przyssany do białej firany.
Wysoki płomień, żółtość i kurz.
Motyl popiołu wzlatujący w niebo.

Tak z moim wierszem. Tyle w nim trwania,
Tyle w nim światła - zielone, zielone...
- Ktoś chciał podpalić fundamenty światów,
A teraz płacze, wyłamując dłonie.

Opublikowano

Kurwa mać! Nie napisałam, że mój wiersz jest turpistyczny, tylko że lubię turpizm!!!
Iść do nieba - to było w Biblii! O osiąganiu życia wiecznego.
Piłsudski - może i napisałam z błędem, przynaję.
W kontekście Pamela wyróznia się - i nie Pamela, a kolagen.
Pierdolone staruchy, które nigdy nie zaczynały pisać.
Chrzanione staruchy, które nigdy nie były w liceum.
Ignoranci.
Wszystko co chwila daje mi do myslenia. I co, mam siedziec i mysleć nad soba całymi dniami, nie robiąc nic??

Opublikowano

Moje podejrzenia się potwierdzają.
Jest Pani wulgarna i ordynarna.
I wypraszam sobie nazywanie kogokolwiek tutaj "pierdolonym staruchem" oraz "chrzanionym staruchem" czy też "ignorantem" Szczególnie biorąc pod uwagę jakość tego wiersza mam wszelkie podstawy, aby sobie wypraszać.. Dwa pierwsze słowa Pani wypowiedzi też nie powinny być nigdy napisane.
Ale czegóż można się spodziewać po Cudownej Lizie? No czego? jeszcze cudowniejszych wierszy i jeszcze cudowniejszych wypowiedzi świadczących o prawdziwym szlachectwie. Czyż nie?

Opublikowano

"jak mówił ktoś z Biblii, zaprawdę
godne to i sprawiedliwe emigrować
do nieba i znikać, pozostając na ziemi."

Poznaje Pani ten fragment, czy nie? Co było w Biblii?

Niniejszym przyrzekam, że od dnia dzisiejszego będę się wypowiadał o Pani wierszach tylko w samych superlatywach, aby za wszelką cenę podtrzymać Pani dobry nastrój i więcej nie narażać tak cudownej poetki na konieczność używania słów nieparlamentarnych.

Podpisane własną krwią:

Pani oddany i wieczny adorator.

Opublikowano

Tania prowokacja. Tak, "wonderful" to przymiotnik pozytywnie wartościujący, ale wymysł lat dziecięcych. I Lisa, nie Liza.
Tak z gówna powstałam, w gówno się obrócę.
Zniknę stąd, przestanę pisać. Piszecie, że to, co tworzę, to beznadzieja. Mam czuć się jak nic nie warta małolata w różowej mini? Przecież ja się STARAM, nie raz słyszałam od ludzi związanych z literaturą, że powinnam coś zrobić ze swoją twórczością, muszę pisać i to gdzieś publikować.
Irytują mnie ludzie, którzy skreślaja młode talenty już na starcie, używając zwrotów jak Wojewódzki. Nigdy nie mieliście 18 lat? Od dzieciństwa tworzyliście genialne frazy? Urodziliście się z długopisem w ręku?
Wulgarna i ordynarna to synonimy. Więc zbytkiem było napisanie "Jest Pani wulgarna i ordynarna." Lubię czasem użyć wulgaryzmu jako podkreślenie wagi słów, czy nawet uczuć, nie zawsze pozytywnych.
Dlaczego mam się tłumaczyć komuś, kto jest cyniczny albo od razu krytykuje wiersz, nie rozumiejąc przekazu i zastosowania środków stylistycznych? Nie są one przypadkowe, tworzą spójną całość.
Nie chcę pańskich komentarzy. Nie wnoszą niczego prócz niewybrednego cynizmu.

Wiersz dla pana:

siedzę w pokoju i myślę
smutno mi
chłopak do którego bije me serce
odszedł w siną dal
i nie wiem kiedy wróci
jestem sama
niezrozumiana
jak ma poezja
nauka mnie denerwuje
a mama mówi że nie kuję
nic mi nie wychodzi
starzy i młodzi
czuję się źle
dzban mojej duszy
wylewa łzy
ach jak mi smutno

Może takie coś jest w pańskim stylu. Nie pozdrawiam.



turpizm:
określenie wprowadzone przez Juliana Przybosia jako nazwa nurtu dążeń poetyckich po 1956 roku, którego przestawiciele (m.in. Różewicz, Białoszewski, Grochowiak) w swoich utworach darzyli szczególnym upodobaniem motywy brzydoty, choroby, śmierci, zniszczenia, kalectwa i tandety, ostentacyjnie odchodząc od kanonicznej dziedziny "stosownych" tematów poetyckich.


Ja z kolei wypraszam sobie "pierdzące trupy licealistki". Podmiot liryczny to nie zawsze autor.
Zresztą - nie muszę sobie niczego wypraszać. I tak napiszesz, ze jestem fe, ble i nie umiem pisać. Może powyższy "wiersz" pana ukontentuje...

Opublikowano

Żeby nie było niedomówień. Najpierw odpowiedziałem na PW, a później przeczytałem powyższy komentarz.
Wylgarny i ordynarny to oczywiście synonimy, ale nie do końca. Te słowa użyte w tym samym znaczeniu nie w pełni oddają to, co chciałem przekazać.
"Zniknę"? Pani wybór, ale nie radzę tego robić. Czy wypowiedź takiego ignoranta. starego dziada bez średniego wykształcenia i nic nierozumiejącego czytelnika o ilorazie inteligencji niższym od przeciętnego goryla mogłaby kogokolwiek poruszyć albo zmusić do myslenia? Kto się przejmuje takimi komentarzami?

Opublikowano

Liso, najpierw skomentowałam wiersz, teraz skomentuję twoje wypowiedzi, bo aż mi się cisną obelgi, jednak mam świadomość, że jesteśmy na forum publicznym, zatem swoje emocje "ubiorę" w słowa parlamentarne.
Nie umiesz przyjąć krytyki - to cecha typowa dla niedojrzałych osób, ja nie widzę cynizmu u komentorów twojego wiersza, może prędzej irytację, co do której mają pełne prawo, czytając twoje wulgaryzmy.
Krytyka jest czymś wartościowym, uczy więcej niż pochwała. Jeśli jest rzeczowa ma wielką wartość edukacyjną, jeśli jest bezpodstawna lub niekonstruktywna (nie podaje bodaj kierunku lepszych rozwiązań) - przynajmniej hartuje ducha.
Kolejna twoja wada to megalomania (widząc z kim mam do czynienia wyjaśniam:jest przekonanie o swojej wielkości - doprawdy niczym nieuzasadnione)
Piszesz " Przecież ja się STARAM, nie raz słyszałam od ludzi związanych z literaturą, że powinnam coś zrobić ze swoją twórczością, muszę pisać i to gdzieś publikować.
Irytują mnie ludzie, którzy skreślaja młode talenty już na starcie..." dlaczego uważasz że jesteś talentem - bo ktoś ci powiedział że musisz pisać? To była jedna z wielu opinii, tak samo istotna jak te krytyczne, które napisano pod twoim wierszem.
Jeśli nawet ktoś uważa, że to co tworzysz, to beznadzieja - to jeszcze nie powód żeby czuć się nic nie wartym. Człowiek jest czymś(kimś) więcej niż to co tworzy. I nie myśl, że jak uciekniesz z tego forum (a jest to prawdopodobnie zupełnie obojętne dla większości publikujących) to coś się zmieni. Zawsze ktoś może cię skrytykować, a wtedy co? - może zaczniesz zabijać?
Odnośnie twojej sentencji:cyt."Tak z gówna powstałam, w gówno się obrócę" - jest obraźliwa dla twoich rodziców, czym sobie zasłużyli na to by z ich wartościowego materiału genetycznego powstało "gówno", które na dodatek chce "gównem" pozostać na wieki - nie pojmuję

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • wieczór    spojrzałem w lustro  oczy lekko zamglone  łza  spadła na rękaw koszuli    mimo zmierzchu  lśni jak diament  mieni się kolorami    ze szczęścia    Pielgrzymka rowerowa    jadę …   kolejny raz  do Ciebie Królowo Polski    Jezu ufam Tobie  prowadź   7.2026 andrew  To wczoraj,  a dziś ruszamy o 6.00  z pod pomnika Jana Pawła II , na pielgrzymkę rowerową  Szczecin Częstochowa  Relacja na bieżąco w Facebooku  Jeśli ktoś chce, może duchowo przekazać intencje, zawiozę Matce Bożej.  
    • @Migrena możliwe, dziękuję  @Berenika97 Jak najbardziej też możesz mieć rację. Może ci od ścigła siłą rzeczy i okoliczności wręcz muszą iść absolutnie nietypową drogą i poza powszwchnościami ://
    • PENTAGRAMU ZNAK I. SZEŚCIOKĄTA  "Jest  .75 rok Renaud ma  23 W tej piosence krytykuje en bloc Wszystko, co czyni Francję i Francuzów jego czasów Bandą niemytych kutasów. Od stycznia do grudnia są wciąż con. Ta piosenka daje ziścić  Wolną rękę jego  nienawiści.  Na podstawie faktów, krytykuje to,  Co - według niego - jest słabością  Jego ludu. Fakty te są podzielone  Na dwanaście małych stronic Z dwuwierszami z podwójnością Miesięcy lub czterech wałów  (Z adnotacją do annałów)" Całują się, bo styczeń jest Dziś się zaczyna nowy rok Lecz Francja nie zmieniła się Tu od wieków to samo wciąż Dni mijają i tygodnie Lecz tu się zmienia tylko tło Każdy chce tylko żyć wygodnie: Nikt nie nie krzyczy, gdy widzi zło A w lutym nikt nie wstydzi się Wspomnieć o metrze Charonne Gdzie koronkowy założyli szew Pałkarze z wyższym dyplomem Bo ten kraj to raj dla policji Na każdym rogu jest suk 100 Nie potrzebują abolicji Bezkarnie im uchodzi mord Kiedy wieszają w marcu Za Pirenejami, obok tuż Anarchistę z Kraju Basków By w nim zdusić chęć na bunt To w krzyk, i wojnę chcą zaczynać By pomścić ten okrutny mord Zapominają, że gilotyna U nas też niezły zbiera plon Na świat przyjść w cieniu Sześciokąta To dziś dość nie zaszczyt, tylko ból Przecież nie z Niemiec się przyplątał To panujący durniów król W telewizji, w gazetach trąbią tak Mówią im każdego kwietnia, że Jeszcze nie czas zdjąć ciepły płaszcz  Lecz odwilż szybko zbliża się A zasad z prześwietnej przeszłości Przestrzegają co do joty I tradycji wolności, równości... Jak ja współczuję tym idiotom A w maju też uronią łzę Nad krwią, co spłynęła w róż czerń Nad klęską rewolucji tej Co prawie zmieniła historii bieg A ja pamiętam ten owczy pęd Głosujących sto razy tak Tak się wolności bali, że Za porządkiem stawiali znak Upamiętniają w czerwcu to Wyzwolenie Normandii plaż Gdy niezłomny GI Joe Przyszedł, by w piasku ukryć twarz Zapominają, że z dala od bomb Jedni krzyczeli: "Vive Petain" A inni zbiegli pod Big Bena schron A był jeden Jean Moulin Na świat przyjść w cieniu Heksagonu To nie zaszczyt, tylko ból Nie mów mi, że jest Lizbony Tu panujący durniów król A w lipcu znów cementują Pamięć dnia, gdy runął więzień mur Choć do dziś prosperuje Wyzyskiwaczy dwór Cieszą ich ludowe festyny Fajerwerki i Mirage'ów szyk Myślą, że utopią w winie Fakt, że pionkami mają być W sierpniu jest już wolność, bo Po długim roku na linii Krzyczą: "Płatny urlop to jest coś" I zapominają machinę W Hiszpanii, Grecji czy Francji Zaśmiecają wszystkie plaże A ich wątpliwa elegancja Tam zagraża krajobrazom Gdy likwidujemy we wrześniu Co rok czyjąś wolność i kraj Głęboko w tropików sercu Tu w sercach wciąż kwitnie maj Nikt nie obrzuca pomidorami Ambasadora, co wraca do domu Faszyzm po plasterku salami W Chile czy Francji, po kryjomu A grać we Francji jedną z drugich ról To praca nadobowiązkowa To panujący durniów król Jest Francuzem, wierz mi na słowo A w październiku winobranie W beczkach kipi winny moszcz Chełpią się rocznikiem wygranym Swych "Côte-du-Rhône" i swych "Bordeaux" Eksportują krew ziemi jak ser Byle gdzie za granicę Ich pinard i camembert A głupoty mają bez ograniczeń W listopadzie na targach moto Będą podziwiać tysiące Nowy model Peugeota Na który nie mają pieniądza Kółka, ekran, i wyścigi Francja żyje narkotykiem  Poza nimi jest tylko na niby Na ten opium nie ma odwyku Grudzień to apoteoza Wielkie żarcie i drobny dar Nadal wszyscy w ślozach Za to w gettach każdy rad Ziemia może przestać się obracać Nie zapomin zapomną, że  rok nowy Chcę zobaczyć, jak srają w gacie I na grzybkow jad z ziemi schodzą  Na świat przyjść w cieniu Heksagonu To dziś jak powolny zgon Gdy król durniów pożegna się z tronem Będzie 50 milionów... walczących o tron II. MĘCZĄCE MIESIĄCE "Jest .26 rok Auteur ma 50+ W tej piosence rozlicza to, Co czyni jego nieco były już Kraj  niedawnych czasów Bandą przepitych smutasów. Od stycznia do grudnia są po wódce. Ta piosenka daje upust, Wolną rękę jego smutkom  Bezpodstawnie krytykuje lupus Co - według niego - atakuje ciało Jego ludu, które go wychowało.  Te kalumnie są podzielone Na dwanaście małych kolumn Z dwuwierszami z wieloznacznością  Dat lub ostrożnością (Bez wpisania do akt)" Piją w sztok, bo styczeń tuż Zaraz wybuchnie nowy rok Choć ten kraj zmienił się ciut To od wieków to samo wciąż Przeminął rok, przeminął wiek  I dekoracje zmieniły się Lecz wie to najstarszy człek: Nikt tu nie chce nigdzie biec A Styczeń to niebezpieczny czas; Najpierw my wyzwalaliśmy was  A wy nam kibić zwęziliście w pas Pas Uralu, gdzie zarliśmy las. Potem to wy zajęliście nas, To znaczy wyzwoliliście od A na słuczaj, że pójdziemy w las Zbudowaliście o taki płot O Lutym nie pamiętam nawet ja A przecież płynęła zielona krew  Z AK 47, a może sześć, Gdy krzyżyka brak to był ostatni znak A później z dekad chyba trzy Brak odwilży kaloryfery ściął  Mrozem, co stajał w jeden mig Gdy tiarę jeden góral wziął  A potem Marzec, wiosny kres Soixante huit, jeden mniej niż neuf  Akademicki założyli szew Pałkarze, co mieli smak na krew (Bo to raj dla policji był i jest: Na róg im wchodzi suk ze 100 Tylko że wtedy w każdy kąt A teraz tylko w jedną z dzielń) Lecz my eksportowaliśmy krwi zew  Na tygrysy, na Małej Strany brzeg To później, lecz przez granice bieg To kula w płot tu, gdzie zbiegł pół  Lew  Wstyd na świat przyjść w tym cieniu rodła  Gdzie gość w dom to nie Bóg  Gdzie mają krzyż tylko w godle Gdy spragniony chce wejść w próg  (Tu trudno sobie rąk nie pobrudzić Choć, obiecują, że odwilż tuż "A wiosny nie ma, ciągle Grudzień" Każdy uprawia parawan swój)   Więc Kwiecień, czas na ostrzu kosy  Gdy miał przyjść wiek wolności złoty Wyszło jak zwykle: Styczeń patrz  Chłop wrócił do roboty, i za twarz A, i niekontrolowane wzloty  By stał poostrzyć o ojców śmierć I jak zwykle, zamiast pozłoty  Wyszedł im całkiem zimny Lech (Przestrzegają czerwieni maków,  Tradycji, że krew nie piach  Stawiają duży kwantyfikator  Równając wolność z jak chce traf) A Maj? W maju pachnie siarką: Najpierw wziął zabawki Ziuk I dał wycisk, że poszły ciarki Zaciągnął już spłacony dług A potem chęć ucieczki z murów zasadzki Bunt tych, którym skończył się świat  Co mówili po Tłomackiem.  Niektórzy wciąż noszą zżółkły kwiat  I czerwiec: to starcie koziołków  W najbardziej ceglanej z hut I jak w Marcu:; garść fikołków I  szkoła bratania się pod but A potem był ⅓ głos  Lecz głos nie fatygował się I miał rację, choć za włos Wzięła go nie czerwień ale czerń Na świat przyjść w cieniu modlitw  To dziś nie cnota, ale grzech Bo nie z księżyca są czcigodni W tym kraju gdzie króluje czerń  A w lipcu szumi Zielony Las Gdzie runął wielki czarny krzyż (Choć jeszcze długo miał gwiezdny czas  I wciąż nie chce pójść a kysz) To też Wisły cudny czas Gdy w szyk najczerwieńszej z gwiazd Weszła Tuwimowska zieleń (I błękit też, choć raczej dzielił) W sierpniu jest kwestia wyboru: Najpierw to z kolan powstanie Po pięciu latach wreszcie bez nadzoru  (Lecz i tym razem bez zmartwychwstania) A potem krzyczeli "chleb to bytu kawał, Lecz co z igrzyskami po równo?" I wyjątkowo długi karnawał Lecz jak zwykle się skończyło..grudniem A w kwestii Września: był  chłop taki, Co mógł mieć przewóz, lecz wybrał wóz  I te niesforne dzieciaki, Co po niememu nie chciały mówić już I rzecz jasna ni guzika pół  W kupie raźniej i tak dalej Lecz jak przyszło karty wyłożyć na stół Znów się skończyło zawałem Na świat przyjść pod znakiem klęski W kraju tym, gdzie bądź to chciej  Gdzie nie spojrzeć, to remis zwycięski Było 6 milionów... 6 milionów mniej A w październiku głos zabrał Wiesław I dał odetchnąć, lecz jak się  okaże  Zaraz głos dawać przestał A dalej to już patrz Marzec  Temu miesiącowi natura dała: Edukacji kęs, biała tiara,  Co sczerniała, w Wiśle ciało W czarnej sukni, premier z KO... I jeszcze, choć datuje się na Listopad, Bitwa czerwonego z białym  Niby obok,a jednak kłopoty  W Lipcu zażegnane, lecz Wrzesień był dalej A wcześniej, lecz z tej samej serii Kieszonkowy pucz w marnej reżyserii Co się skończył jak zwykle prawie Tylko, że trochę mniej krwawo  I prawie zapomniałem: W 11., ten z Maja cieniem  Ukradł dom, wraz z zadaszeniem Takim trzem, co nań dybali (Wcześniej 1,2,3, go trzymali) I był pokój na pierwszego  (Do 26. No z wyjątkiem Grudnia ostatniego) I mamy Grudzień, ale à rebours Bo na mrok historii wziąłem kurs:  13: wywrót w wersji light I 17: jednak kilka ciał  A na koniec ofiaruję wam  22:z zwykłego powodu:  Higieny narodu, błękitny plan, tak ten sam, Co w lipca skwar, w Galerii Chęć głowę odciął nam  Na świat przyjść w cieniu Mordor To zawsze jest przepis na zgon Jeden  to nic, idą hordą   40 milionów... Więc nie pytaj, kogo bije dzwon    
    • W nowej kuchni w chałupie pod Bieczem Zbych kurczaka szabelką swą siecze i nadziewa na sztych. Uch! Nadzieję ma Zbych, że zwyczajnie to mu się upiecze.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

          Ok, turkoce, ino nieco krótko    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...