Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Gładzę tobą policzki, w nabożnym skupieniu,
Dzierżę cię przy posiłku, ostrzę dla zabawy,
Gdy mnie najdzie ochota, rzeźbię kij koślawy-
Tak oto zapominam o twym przeznaczeniu.

 

Jeszcze stygnie Cezara twarz w pośmiertnej masce,
Jeszcze woła krew ofiar z azteckich ołtarzy,
Jeszcze Poloniuszowi umrzeć raz się zdarzy,
A ty wciąż, zimne ostrze, pozostajesz w łasce.

 

Lecz nie w tobie, a we mnie jest zalążek mordu.
Siłą on jest w mym ciele, warunkiem zwycięstwa,
Dźwiękiem wprost wydobytym z przetrwania akordu.

 

Wielu słodkim się zdaje posmak okrucieństwa.
Trzeba zatem mądrości w wydawaniu sądu,
Aby wiódł ku wyżynom, nie w stronę przekleństwa.

Opublikowano

A ja myślałem, że te czasy mają tą przewagę nad inszymi, że pluralizm słowa pozwala mówić, co i jak się chcę, byle rezonowało... Epoki różnie gadają, ale krąg ich zainteresowania zmienia się nie bardzo i pomimo tych różnić nie posługujemy się przypadkowo tworzonymi neologizmami a dziedziczymy kulturowo pewną logik języka.  A kto nie potrafi lub nie chce, z różnych powodów korespondować z nimi, ten chyba ma mniej do powiedzenia. 

Zresztą poezja jest też po to również, aby nie "gadać" przaśną teraźniejszością zwyczajności, a szukać dla niej kolorowych luster z nierówno dociętego i wypolerowanego szkła. Bo jak się gada dziś na ulicy to ja widzę przez okno docięte przez maszynę z certyfikatem ISO i nie potrzebuję tej dosłowności poetyzować. 

Pozdrawiam. 

Opublikowano (edytowane)

@Marcin Krzysica tylko te podobno mnie martwi - jak zawsze. Jak w tym kawale podobno to chłop w szpitalu na oko umarł :)))

Dzisiaj masz tu taki miszmasz i czasem dobry przemyka kosztem kontrowersyjnego prowokacyjnego. Wiem, bo sam takie popełniałem ;) Nie raz! :DDD

 

Ps. Jak widać na załączonym obrazku ^ przekornie tytuł wiersza wam się udzielił ;)

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Marcin Krzysica Wyraziłem jedynie swoją opinię, nie prosiłem o rady i żadnych ich personalnie nie udzielałem. Tym bardziej, że mój komentarz, ani autora, ani utworu się nie imał, a był moim spojrzeniem w dyskusji o sposób kreacji. Stwierdzeniem, że jednostronność nie koniecznie wzbogaca. 

No, ale tam gdzie kończy się meritum zaczyna  się recenzowanie opiniotwórcy.  Widać to taka jest ta współczesna forma i język.

I proszę mi do gaci nie zaglądać i moimi gumami się nie zajmować, to również z przekory:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Czy wiesz kim jesteś   czy tylko powtarzasz wersję którą da się przeżyć   są rzeczy których nie dopuszczasz do głosu   więc wracają nocą ściskają gardło bez słów   pamiętasz?   nie to co wybierasz   tylko to czego nie możesz zapomnieć   kim jesteś kiedy już nie masz siły udawać
    • Narodziliśmy się  Z ran i bólu    Dla twojej przyjemności    A piekło stało się  Prawdą objawioną   Gdy patrzyliśmy  W twoje martwe oczy    Cisza była muzyką 
    • @MIROSŁAW C., Dziękuję! :)
    • @Lenore Grey   dziękuję za miły odbiór.   pozdrawiam:)           @lena2_   czasem czuję jakby wytarły się we mnie hamulce:)   nie wiem czy ktoś je reperuje u ludzi?   pewno psychiatra,:)))     bardzo dziękuję za Twoje słowa:)   najmilej Cię pozdrawiam:)      
    • Ciemność zapada bardzo szybko. Nagle jestem gdzie indziej. Zdążyłem uciec, lub raczej to coś mi pozwoliło. Widzę znowu ten sam cień. Jego źródło zostawiłem na zamglonym horyzoncie. Skrawki mroku krążą między drzewami, by po chwili zniknąć   Co za ładny sad, rześkie powietrze, nasycone zapachem słodkich owoców, pomarańcz, śliwek i jabłek.    Nieopodal wirują dźwięcznie, tancerki na łąkowej scenie. Upleciona z porannej mgły, gdzie krople rosy, niczym kryształowe latarnie, migoczą cicho szeptane lśnienia.   Oświetlona poświatą w kształcie pięciolinii oraz dźwięcznych nut, sama w sobie jest dziełem sztuki.    Pszczoły w kolorowych sukienkach, nakładają łyżeczkami wyrzeźbionymi z wosku, odrobinki miodu do maleńkich kubeczków, wyżłobionych w mroźnych sopelkach.   Strumyk przezroczysty tak bardzo, że widać przez niego myśli ryb, unosi wilgotną ożywczą wstęgę ukośnie do zielonej falującej trawy. Srebrzysty wąż pląsa na wszystkie strony, opłukuje drzewa i mnie, z cuchnącego brudu.    Jestem wewnątrz, lecz mogę oddychać. Nawet lepiej niż powietrzem. Słyszę skowronka. Siedzi na fali wznoszącej. Dosięga śpiewem daleki brzeg. Klucz wiolinowy z armią nut, drąży tunel do błękitnego brzmienia muzyki. Kapią stamtąd, odrobinki słodkiego, do nieprzytomności piołunu.   Po drugiej stronie horyzontu widzę następny. Muszę sprawdzić, co jest za nim. Pod sklepieniem umysłu szybują niewiadome. Obijają niewidoczne ścianki, niczym fruwające ćmy. Żeby tylko nie przylgnęły wygodnie do światła, zgłębiając złudną istotę sensu    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...