Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

zatrułem miłość jak wodę

nie da się jej oczyścić

teraz piję alkohol

uwiedziony jego trucizną

 

z czasem człowiek niewieścieje

przestaje czuć różnicę

lecz owoce patrzą

rodząc poczucie winy

 

zamknięty we własnej dłoni

porażony prądem istnienia

usiłuję się uwolnić

przebaczyć łzom celność

 

 

2412020

Edytowane przez fregamo (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

jest takie twierdzenie matematyczne które mówi...nie mamy wyboru-wolnej woli

otacza nas matematyka-fizyka kwantowa-przestrzeń Planka 

możecie mi wierzyć lub nie ale ja nie miałem wyboru

jeśli są w śród  was ci co myślą że wybrali swoją miłość...

cóż niech tak myślą..

dziękuję za słowa

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Pójdźmy tam albo gdzie indziej. Idziemy wciąż. Albo nie idziemy. Może to tylko fala światła mijająca. Nas. Albo nie nas. Idziemy w milczeniu. I w milczeniu tym niemi.   Chodź, pójdźmy tam, bądź nigdzie. Idziemy w noc. Wiesz, tutaj jest tak cicho. I cicho jest jeszcze bardziej, kiedy krok za krokiem podążamy w dal.   Czy ty mnie w ogóle słuchasz? Wiem, że nie słuchasz. Więc słucham sam siebie.   I mówię wciąż.   Do siebie mówię tak, jak tylko szept może płynąć tęsknotą. Wiesz, cicho tutaj jest i sennie. Albowiem jest…   Idziemy. Idę ścieżką. Ulicą, która lśni po niedawnym deszczu. I w której odbijają się neony miasta. Reflektory samotnych latarni.   W oknach czai się mrok.   Poza nami nikt.   Kapiące z rynien krople. Na twarz umalowaną. Na błazeńską twarz. Rozpryskujące się krople. Rozmazane usta. Pod dolną powieką łza…   Idę powoli, licząc po drodze kocie łby. Choć liczę je jakoś tak nie po kolei. Albo i po kolei. Lecz jakie to ma teraz znaczenie.   Scalam się cieniami w zaułkach. W bocznych alejkach donikąd...   Czy ty mnie w ogóle…   Już nic. Nie ważne. Było. Minęło… Choć to: „minęło”, jakoś tak odchodzi z ociąganiem i… odejść nie może. I tak jakby przeczy mijaniu.   Obraz twojej twarzy się zagęszcza. Tak sam w sobie. I dla siebie tylko.   W ziarnach kroplistych. W smugach. W kryształowych odbiciach rozbitych na miliardy iskier…   Przede mną wyrasta drzewo pocięte w koronie pomarańczowym niebem. Takim niebem płonącym ciszą…   (Włodzimierz Zastawniak, 2025-03-28)    
    • @Rafael Marius rozumieć się w ciszy, to chyba najpiękniejsze co może się przydarzyć pomiędzy ludźmi..
    • @Rafael Marius no mi się udało przejść przez ten czas bez większego uszczerbku, dzięki ludziom wokół... dobrze wspominam, ale rozumiem, że na wielu ludziach po dziś dzień to się odbija. 
    • @Kwiatuszek    Z pierwszego zdania możesz usunąć "jak zwykle". Dlaczego? Ponieważ kolejne zaczęłaś od "Codziennie", będące w tym kontekście synonimem. Natomiast trzecie zdanie jest w gruncie rzeczy zbędnym, mimo że stwarza pozory - i to całkiem dobrze - potrzebnego. Czemu? Spójrz na pierwsze zdanie. Już przecież wiemy, że "(...) Było tak i tym razem (...)", skoro codziennie "(...) budziła się o siódmej rano (...)".    Zdaję sobie sprawę, że powyższe możesz odebrać jako chłodne

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      . Ale to pozór.     Przy okazji: "stalowo- błękitnymi", większe odstępy w myślnikowych połączeniach wyrazów są apotrzebne (=niepotrzebne).     Pozdrawiam Cię serdecznie.   
    • @Rafael Marius Może kiedyś, to on był rajski... ale coś w tym jest. Dzięki za myśl. Pozdrawiam.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...