Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Autoanaliza uruchomiona przez zdrowy   rozsądek
Czas goniąc powtarzał  'czas zrobić tu porządek' !
Pronto! Wycieram pokryte kurzem marzenia..
W koszu lądują bolesne i złe wspomnienia..
Segreguje uważnie wszystkie zyski i straty!
Wnioski pochowane w zakamarkach wyciągam za szmaty!
Delete! Niszczę wielką pajęczyne w rogu!
Zaplątanych w nią zawistnych ludzi i wrogów!
Wiedzieć nie chce nigdy więcej zaklamanych gości..
Żerujących jak pazerne hieny na mej naiwności!
Błędy, porażki i kosz wypełniony brudami.
Zakopuje w ogródku wraz ze swoimi słabościami..
Oczy będące jedynymi oknami na świat
Wycieram z mydlin tworzonych od lat ..
Zalane łzami policzki proces oczyszczenia
Niespełnione obietnice, zbędne nadzieje i złudzenia..
I kłamstwo mające krótkie nogi..
Zmywam wraz z przeszłością z psychicznej podłogi..

Opublikowano (edytowane)

Witam. 

Rymy gramatyczne sprawiają że ciężko się czyta. Sam miałem z nimi problem na początku, bo wystrzeliwują z mózgu i przelewaja się na kartkę szybciej niż zdążę  czasem zauważyć. Ale popracuj nad nimi. Dobrze rymować, co drugi wers wtedy mniej będą męczyć. Można też bardziej trendy asonansowo trAwA - mAgA  Masz dwie takie same samogłoski A A- A A

No i liczenie sylab chociaż nie każdy wiersz musi być w jednym rytmie. UFF to tyle na początek 

Jeśli dobrnełaś do końca przydługiego przynudzania to gratuluję i życzę Wesołych świąt 

Edytowane przez eM_Ka (wyświetl historię edycji)
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Popieram @eM_Ka

Ponadto, jeśli coś wrzucasz, to lepiej to robić z komputera niż telefonu. Komputerowa autokorekta co najwyżej podkreśla błędy albo nieznane sobie słowa, telefoniczna - może zmieniać treść, przyjrzyj się, czy wszystko jest tak jak chciałaś. 

 

 

Pozdrawiam, 

 

D. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • nieistotne czy to mieszkanie w bloku willa z egzotycznym ogrodem jurta igloo wiejska chatka otoczona malwami   może być z cegieł desek lodu skór rozpiętych na drewnianych palach tęcz w kroplach rosy odbijających jutrzenkę   solidnie wymurowany od fundamentów po dach albo unoszący się na wodzie z sennymi łodziami wykopany w ziemi nieruchomy na śnieżnych polach przeniesiony na niebo między gwiazdy   nie ma znaczenia rzeczywistość i budulec czasem jest jedynie napisany w wierszu zapamiętany z baśni noszony na dnie serca codziennie wymyślany od nowa a czasem mocno wrośnięty w ziemię rodzinną   rozmawiamy w nim przytulamy się modlimy pieczemy chleb głaszczemy kota lub psa usypiamy w kolebkach naszych wewnętrznych wszechświatów   lecz najważniejsze że to  nie tylko przestrzeń na spokojny głęboki oddech który nie męczy się bliskością   ale także miejsce gdzie zawsze wolno płakać bez obaw przed ucieczką i wszystkimi rodzajami samotności   wtedy dopiero jest naprawdę bezpieczny      
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Simon Tracy Simonie, zgadzam się z @Berenika97,że jesteś mistrzem tego mrocznego gatunku literackiego. Pozdrawiam!
    • Prostokątna twarz parapetu. Bęc. Prosto w nos. Pierwsza szkicuje cząstkę wziętych przestworzy.    Bęc. Druga prosto w rdzawe oko.     Trzecia. Bęc. W zaschniętą kupę po gołębiu.    Nagle tysiące w powtórzeniach. Każda gdzie indziej siada.    Kap. Kap. Coraz szybciej i więcej.    Mini fontanny, spływają poza krawędź. Werble bębniące kawałkami chmur. Tylko sisiolków z blachy nie ugnieciono.   Na szybie strumienie chaosu.     Wiją się na zamazanym prześwicie, niczym wnętrze żywego stworzenia.    Każda żyłka z bąbelkiem na szpicy.    Tylko krew przezroczysta, i prochy z kości rozmyte.    Arterie drgające. Wilgotne pulsacyjki. Bez drogowskazów. W rytm stukania o metalową połać.    Puk. Puk.     Coraz głośniejszy i szybszy wododzirej. Pociesznie rozbryzguje. Jakby w każdej kropli, dziecko roześmiane biegało.    Za taflą rozmazane kształty światłowodów, zamglone całunem wykręcanej chmury.    Okalają wszystko. Zniekształcają obrazy. Spływają krawędzie parodią przezroczystości. Liście chłoną wodę. Na krótko. Za chwilę inna.    Kap. Kap. Stuk puk. W plumplane kółka okrągłych fal zabawa. O kształtach niewyraźnych.   A tam strumyczki, niczym foliowe węże, z powtarzalną falą grzbietową.    W kałużach zatopione światy, rozjeżdżane kołami samochodów.    Rzucane na boki, w radykalnym wytryśnięciu, na przemoczonych pieszych.    Przylepione zebry, nie mogą się schować. Nie dosyć że mokną, to jeszcze przygniatane pospieszną cywilizacją.    Różnorodne wodospady, szumią deszczoświatem, A każdy w innym, zamgleniu widoczny.    Szara płynność, nasączona migoczącym lśnieniem kostek brukowych, przytula światłem niechciane odbicia.     I cholera wie, gdzie woda w końcu spłynie.
    • @GosławaWspaniały wiersz, w którym każda metafora świeci niezwykłym blaskiem. Ten świat jest trochę zbyt mocno wystylizowany, ale umiejętne posługiwanie się potencjałem języka, że się tak kolokwialnie wyrażę, 'robi robotę', przede wszystkim poprzez wykreowanie gęstego, kleistego nastroju, idealnie współgrającego z emocjonalnością obrazów. ;)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Ta faza miłości jest najtrudniejsza do osiągnięcia, gdy dopamina już nie musuje w głowie i trzeba bliskość zbudować na innych podstawach, bardziej namacalnych i solidnych - szukać innej chemii, która utrwali związek.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...