Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Niestety obecne realia uwydatniają wady tylko po to żeby się z nich naśmiewać etc etc. Każdy przeżył to na własnej skórze bo każdy ma wady i nieistotne jakie to wady. 

Wiele takich akcji widziałem na portalach literackich gdzie powinno nawet tzw gnioty jakoś konstruktywnie skomentować podpowiedzieć autorowi co poprawić. 

To sianie nienawiści przez pewne gnomy w Polsce zbierze swoje żniwo. Tak zawsze jest czyli akcja i reakcja. 

I można o tym pisać księgi ale myśl zawarta jest świetna niestety chyba utopijna. 

Pozdr

Opublikowano

@Czarek Płatak  -  witaj -  dziękuje za pochylenie się nad wierszem

                                  i za wszystko inne...

                                                                                                                               Pozd.

 

            @Ast.Voldur    -   dzięki serdeczne za czytanie - cieszy mnie

                                           że się spodobało    -  zapraszam...       

                                                                                                                                         Pozd.       

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Witaj - do ciemności albo nadziei - ciekawy wiersz -                                                                                               Pzdr.
    • Wieczorem mieszkanie zawsze kurczyło się od chłodu. Najpierw znikał przedpokój, potem ciemniała kuchnia, aż zostawał tylko pokój z lampą stojącą krzywo jak zmęczony człowiek. Matka zasypiała w fotelu z rękami opuszczonymi bezradnie ku podłodze, a ojciec siedział przy stole i obierał jabłko tak długo, jakby od długości tej spirali zależało przetrwanie zimy. Za oknem gołębie chodziły po dachu ciężko i uroczyście. Były podobne do starych kobiet wracających z targu — pełne jakiejś niepotrzebnej godności. Czasem któryś zatrzymywał się przy rynnie i patrzył w ciemność z taką uwagą, jakby spodziewał się, że noc odpowie. Pamiętam krzesło stojące pod ścianą. Nikt na nim nie siadał. Ojciec mówił, że jest chwiejne, ale mnie wydawało się raczej obrażone. Miało jedną krótszą nogę i przy każdym dotknięciu wydawało cichy stuk — nie protest, raczej przypomnienie, że rzeczy także mają swoje zmęczenie. W tamtym domu nic nie znikało naprawdę. Kurz zbierał oddechy. Filiżanki przechowywały kształt ust. Nawet cisza była wielokrotnego użytku — przechodziła z pokoju do pokoju jak stara krewna, której nikt już nie pyta o imię. Najdłużej pamięta się jednak chwile najmniejsze. Nie śmierci, nie odejścia, nie wielkie słowa. Tylko to, że pewnego listopadowego wieczoru ojciec odsunął talerz, spojrzał na swoje dłonie i powiedział cicho: — Z człowieka zostają głównie drobiazgi. A potem zgasił światło, jakby chciał oszczędzić ciemności dalszego czekania.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Dzięki     
    • @jan_komułzykant Pewnie, że nie każdy :)  Bardzo dziękuję za przeczytanie i komentarz. Pozdrawiam :)
    • @obywatel chce się o tym czytać!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...