Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

tylko dodam normalna wymiana myśli  rozwija każdego z nas - pozwala poznać schematy myślowe innych

Pozdrawiam

przykład agresji:

"A biały heteroseksualny mężczyzna katolik, nie jest pieprzonym pępkiem świata, wokół którego musi się wszystko obracać i do którego ma być przystosowana cała filozofia, system, infrastruktura, kultura i sztuka, wszechświat." cyt olga .praska

Edytowane przez Jacek_Suchowicz (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Przyznam, że wiersz mi się podoba, chociaż przekaz zupełnie mija się z moimi poglądami. Moim zdaniem, w społeczeństwie, w jakim żyjemy, wciąż istnieje ogromny podział pomiędzy kobietami i mężczyznami. Chodzi przede wszystkim o podział, który narzuca różne zachowania, cechy i atrybuty zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Wielu osobom bardzo trudno przychodzi zrozumienie, że nie każdy ma ochotę podporządkowywać się modelowi narzucanemu przez społeczeństwo. Nie każda kobieta chce być postrzegana, jako delikatna i emocjonalna osóbka, potrzebująca pomocy na każdym kroku. Oczywiście można przytoczyć tu statystki i mówić, że siła to cecha mężczyzn, jednak na sto kobiet i sto mężczyzn znajdą się przynajmniej dwie, albo trzy, które okażą się silniejsze i wytrwalsze od dziewięćdziesięciu mężczyzn. Są one mniejszością i nie potrafimy zrozumieć i zaakceptować, jako społeczeństwo, tej mniejszości. W ten sam sposób możemy spojrzeć na mężczyzn, którzy są postrzegani, jako istoty twarde, silne i zawsze potrafiące rozwiązać techniczne problemy. Jednak na sto mężczyzn i sto kobiet, znajdzie się kilku mężczyzn przejawiających dużo większą wrażliwość i delikatność od dziewięćdziesięciu kobiet. I oto mamy kolejną mniejszość, której nie próbujemy nawet zrozumieć. Te mniejszości, wychowywane przez całe życie w obecnym modelu, nie potrafią się dostosować, bo mają inne zainteresowania, inne predyspozycje fizyczne i psychiczne od tych, które są im przypisywane przez to, że urodzili się jako przedstawiciele jednej płci. Być może właśnie stąd, przez wiele lat kiełkuje i rodzi się w nich chęć zmiany płci i siebie samych, nie potrafią zaakceptować swojego ciała i tego kim są, chcą się zmienić z zewnątrz, aby być akceptowanym.

 

Gdybyśmy przestali wyśmiewać i krytykować wybory ludzi, które tak na prawdę nam, jako jednostkom nie szkodzą, a zaczęli patrzeć na innych jak na ludzi, nie oceniając przez pryzmat “ciała”, w jakim się urodzili, być może zmiana płci nie byłaby konieczna w większości przypadków. Myślę, że jest to bardziej owoc braku empatii i myślenia zmanipulowanego przez system od naszego urodzenia. I tu dochodzimy do sedna - problem nie tkwi wcale w ludziach, którzy nie potrafią się zaakceptować. Problem tkwi, podkreślam moim zdaniem, w tych, którzy nie potrafią zaakceptować odrębności. Psychika ludzka jest bardzo wrażliwa i skoro nie jestem ackeptowana jako kobieta, bo nie chcę być postrzegana jako porcelanowy wazonik, który się rozbije jeśli się go dotknie, to może gdy zmienię płeć, będą na mnie inaczej patrzeć? I w drugą stronę. Więc najpierw pomyślmy, co robimy źle jako społeczeństwo, że tak wielu ludzi nienawidzi swojego ciała. Dopiero później mówmy o głupocie, czy spiskach “przeciwko Bogu/ludzkości”. Bo tak na prawdę takie wytykanie cudzych, a nie swoich błędów, jest głupotą, skoro nie próbujemy najpierw zrozumieć wyborów.

 

Ludzie nie są robotami produkowanymi w fabryce według jednego schematu. Każdy jest inny i zasługuje na empatię, nie ważne czy jest w mniejszości, czy w większości. A biały heteroseksualny mężczyzna katolik, nie jest pępkiem świata, wokół którego musi się wszystko obracać i do którego ma być przystosowana cała filozofia, system, infrastruktura, kultura i sztuka, wszechświat. Jak do tej pory, to właśnie takie osobniki miały najwięcej do powiedzenia...

Zwłaszcza, że każdy ma swoją kobiecą, jak i męską naturę.

@Jacek_Suchowicz usunęłam zbędny przymiotnik

Edytowane przez olga.praska (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dziękuję za wizytę i czytanie. Mówiąc szczerze, w dużej części zgadzam się z tym, co napisałaś, ale... no właśnie, Jacek mnie uprzedził. Miałem napisać: Czy wiesz, że wkradł Ci się wybitnie seksistowski i niemniej rasistowski kawałek na końcu komentarza? A na dodatek bardzo trendy i cool:

A biały heteroseksualny mężczyzna katolik, nie jest pieprzonym pępkiem świata, wokół którego musi się wszystko obracać i do którego ma być przystosowana cała filozofia, system, infrastruktura, kultura i sztuka, wszechświat. Jak do tej pory, to właśnie takie osobniki miały najwięcej do powiedzenia...

Powiem Ci tak: jestem biały, heteroseksualny, jestem katolikiem i nie uważam się za pępek czegokolwiek, nigdy się nie uważałem i raczej nie będę się uważał. Możesz wierzyć lub nie, ale moje osobiste doświadczenie jest takie, że z powodów wymienionych przez Ciebie cech czuję się spychany na margines łącznie z moimi prawami. Nie chcę z oczywistych powodów pisać o moich prywatnych problemach, ale niestety z mojej perspektywy tak to wygląda. Tak jak napisał Marek, wahadło przechyliło się obecnie bardzo niebezpiecznie w drugą stronę i szczerze, nie życzył bym Ci żebyś znalazła się w podobnej do mojej sytuacji będąc białym heteroseksualnym mężczyzną, a przy tym katolikiem. To ostanie może akurat w przypadku o którym wspominam, może miało najmniejsze znaczenie, ale bywa swego rodzaju piętnem w innych sytuacjach. A jeszcze dodam, że wśród ludzi, których spotkałem, najbardziej zaciekłymi antykatolikami są Polacy, co jest dla mnie szczególnie przykre. Z innymi najczęściej daje się rozmawiać, ale wśród Polaków, którzy albo sami, albo ich niedalecy przodkowie odeszli od Kościoła, panuje najczęściej retoryka, jakiej przykład masz kilka komentarzy wyżej. Nie można normalnie rozmawiać. Jest to dla mnie bardzo przykre.

Jeszcze raz dzięki za wizytę i pozytywny odbiór, pomimo różnicy (nie tak wielkiej) poglądów.

Pozdrawiam.
 

Edytowane przez Sylwester_Lasota (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Mam dość zwyczajną chęć, żeby świat działał w zgodzie z moją wolą. Zwyczajną dla mnie, osoby, które nie chcą, by świat działał z ich wolą i wyrzekają się takiego wpływu wydają mi się pomylone. Bo wydaje się błędem przekonanie, że można cokolwiek zrobić świadomie i nie poddawać jakiejś części świata swojej woli.

 

Widzę o czym piszesz i wolę określić to o czym piszesz jaśniej, i prościej, niż Ty: co najmniej sugerujesz, że poważnym zagrożeniem jest sytuacja, w której ludzie decydują się na robienie czegoś ze swoim ciałem, czegoś, co wydaje im się, co najmniej, że chcą.
I jest to bzdura. Bełkot. Nonsens. W ten sposób jest to bzdurą, że np. istnieją zagrożenia, które, jeśli całkiem się spełnią, oznaczają potworne cierpienie mnóstwa ludzi. I istnieje możliwość, że ludzie będą, głupio lub niegłupio, decydowali się na zmienianie swojego ciała, także chirurgiczne. Jeśli jedno i drugie nazwać katastrofą, to słowo "katastrofa" nabiera mętnego, abstrakcyjnego i bardzo ubogiego znaczenia. Czyli takie używanie słowa "katastrofa" jest bzdurne, czyli to co napisałeś jest bzdurą.

 

U mnie bierze się z tego, że agresywnie atakuję coś, co uważam za bzdury. Nie, nie jest to mądre (o niebo mądrzejsza jest obojętność wobec cudzych bzdur), ale mądrość wymaga zbyt wiele pracy nad sobą, a ja jestem leniwy - przecież, wiem to, mógłbym olać bzdury, które wypisujesz. Zwłaszcza, że wiem też, jak mało osiągnę tak reagując.

 

No, owszem, nie chce mi się być lepszym, w sumie grzech. Ale wolę zgrzeszyć, niż gdybym miał po cichu pozwolić na to, że gotujesz mi krew bełkotem.

 

Niczego nie ocenzurowałem, natomiast nie potrzebuje prawa czy zewnętrznego przyzwolenia do tego, by starać się wpływać na to, co dzieje się u innych ludzi w głowie. W sensie: przestałbym to robić dopiero, gdybym spotkał się ze świetnym argumentem przeciwko takiej praktyce. W innym wypadku to zbyt duża frajda.

 

Przede wszystkim nie zależy mi na żadnej z wymienionych rzeczy, po prostu nie chce, by ludzie czuli i myśleli tak, jak myślisz Ty. Przyswajanie sobie treści, z którymi się ktoś nie zgadza nie jest niemożliwe.

 

Ok, ocena samej osoby stojącej za utworem jest moim błędem. Ocena utworu nie. A wpis czy komentarz jest utworem. I ten który komentowałem był też bzdurą.

 

Co do wiersza: ja nie dbam o twoje tajemne intencje, ba, nawet te bardziej jawne, które związane są z tym tekstem, ale nie są wyrażone wprost, są mi w znacznej mierze obojętne. Tekst jest na tyle dobry (prościej i wulgarniej: na tyle mnie się podoba), że można je zignorować, dalej ma treść i daje sporo radości jako taki. Domyślałem się, czytając tekst i znając twój tekst dotyczący Boga, o co Ci chodzi*. I zignorowałem to, zwłaszcza, że peel, chcą czy nie chcąc, zestawia się na równi z innymi wymienionymi postaciami**. Stąd oczywiście on może woleć być wierszem, ale oni konikami i pieskami. Różni go jedynie to co on chce - oczywiście to jest najważniejsze, to akurat czyni go odrębnym, a nie równym im, ale nie bezwzględnie lepszym. Co najwyżej lepszym np. dla mnie, bo ja też wolałbym być wierszem. Zresztą z powodu wymienionego w samym początku tego wpisu: wpływ na mózgi innych poprzez słowa to wpływ na rzeczywistość. Fajnie byłoby być taką mocą, która kształtuje rzeczywistość, cudownie byłoby być wierszem.

No i gdybym nim był, to ta moc czyniłaby mnie beztroskim.

Kończąc podkreślę: tak, to może być odczytanie twoich własnych słów niezgodne z twoją intencją. Pozwolę sobie na cytat: "Nie cofam się przed twoją własnością, ale zawsze patrzę na nią jak na moją własność, względem której nie mam żadnych zahamowań" (luźne tłumaczenie z angielskiego tekstu, który był oryginalnie niemiecki, ha). Max też Cię pozdrawia, to mój drogi kolega - zwłaszcza, że nie żyje od paruset lat i nie może niczemu zaprzeczyć.

 

*swoją droga, jak łatwo "wiara w boga" jest tylko parawanem do przejmowania się tym, co kto robi ze swoimi narządami seksualnymi! tak łatwo, że tekst ujawniający wiarę w tego boga i swoje poglądy na temat tego, jaki jest, i czy odpowiada za ludzkie czyny, czy nie, od razu pozwala się domyśleć, że osoba uważa za coś niewłaściwego zabieg zmiany płci: chirurgiczny czy tylko polegający na akcie mowy czy geście, czy nawet tylko "powiedzeniu sobie czegoś po cichu". 

**dygresja: nie mam pojęcia czy używam odpowiedniej terminologii i czy w wierszu występują według tej terminologii postacie, czy nie. Samo używanie słowa "podmiot liryczny" np. drażni mnie, bo nie różni się dla mnie "podmiot lyriczny" niczym od narratora. Taki już ze mnie prostak zazwyczaj interesowali mnie raczej umysłowi prostacy, tacy jak Bocheński, Quine czy Carnap, a nie spece od literatury.

Edytowane przez jan122 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wybacz mi, nie przeczytałem całości, może później.

W skrócie do tego przez co przebrnąłem.

Nie, nie uważam za katastrofę żadnych operacji plastycznych (chociaż czasami uważam je za przejaw głupoty)

Nie jest też dla mnie katastrofą, że spotykam się z brakiem zrozumienia np. z Twojej strony.

Nie jest katastrofą w moim mniemaniu nadinterpretowanie lub niedoipredowanie mojej wypowiedzi.

Pisząc o katastrofie mam na myśli prawdziwa KATASTROFĘ do której może dojść, jeśli istniejące podziały będą się pogłębiać, a pogłębiają się i chyba tylko absolutni ślepcy tego nie widzą.

Dziękuję  Ci za poświęcony czas, ale nad resztą Twojej wypowiedzi Kolego, wybacz, nie chce mi się w tej chwili rozwodzić. Też mam swoje życie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Rozumiem, że nie masz sztywnych poglądów :) (asekuracyjnie wpierw zapisałam o skrystalizowaniu ;)) i jesteś w stanie deczko je zmienić, jeśli interlokutor w dyskusji coś przemyci do Twego serduszka :) Bądź po prostu poszerzą Ci się horyzonty, gdy wprawdzie nadal nie zgadzasz się z poglądami interlokutora po całości jednak stwierdzisz (być może ze smutkiem), że i tacy osobnicy bywają ... (jak na ten przykład mocny w gębie janstodwudziestydrugi :)) 

Opublikowano (edytowane)

ludzie to głupcy

ktoś im jak psom rzuca kość aby się miedzy sobą pożarły

a na koniec i tak im założą kaganiec na pysk

kaganiec kupiony za ich pieniądze

ha ha ha

 

durnie szukamy winy w innych, obwiniamy ich o całe zło

i aby budować naszą pomyślność na tysiąc lat budujemy obozy koncentracyjne dla tych złych

w centrum Europy

 

czy wiesz gdzie jest największy krzyż na świecie.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

on góruje nad mauzoleum poległych w hiszpańskiej wojnie domowej  w Dolinie Pamięci pod Madrytem

i leża tam polegli obydwu stron

w całkowitej zgodzie :-))))))))))))))))))))))))))))))))

Edytowane przez Polman (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Gosława  Reniu, Twoje wiersze  do głos z innych przestrzeni niby do nich daleko, a jednak blisko. Pozdrawiam serdecznie.
    • Wróć  Wiedz że przepraszam nie padnie To za małe słowo na ostatnią zgaszoną zapałkę w pudełku podpisanym zaufanie i wiara w drugiego człowieka  Czynami też nie przeproszę  ale marzyłby mi się wers, który odbudowałby podpalony most płomieniem o czarnej barwie z piekła wzięty za odpowiedni drogowskaz by nie widzieć nie słyszeć nic ale krzyczeć skrzeczàcymi dźwiękami słowa wojennych nabo i  i jeszcze wiemy (ja to split być może więc powiem o sobie w trzeciej osobie) że ból fizyczny jest za zasługi chaosu na synaptycznych drogach zasłużony  pięć lep liści wypłaconych jak byś sam chciał moc ich zarobić błagam prosić  Wiem że błaganie po tym bałaganie jest równie bezczelne poza wyobrażenie  ale wiesz jak mam być szczelny  cały pokluty i podziurawiony blizny które omija słońce  blizny nieopalone już nigdy to zrobiłem wam to zrobiłem sobie to chore  a spowiedź  czekamy z moimi grzechami na samotności czas gdy stalker powieczas opuścić was ale bestia 24/7 w obserwacji myśli  po operacji skalpelem świata który nie  istnieje z teczki o kryptonimie  Anioły i demony gdzie jednym z rozdziałów był zabieg wszepienie sumienia  mk ultra nie ma słuchawki w lewej ucha przestrzeni takiej małej ale techniki technologi jak w serialu z De Nirem są realne i tak się robi z tymi co na zawsze bezimmienie umrą pochowani z dala miejsc które na mapach świata jako białe plamy odznaczają się  przysypani piachem o ciężarze własnych klamstw czyli żwir i kamienie jak te które tworzą cud świata w Gizie i nikt się nie dowie bo to nieistotne ważne jest to co jest cud przypadku gdzie Duch Święty przejął demoniczne myśli i wiatr poniósł w Niebo na skrzydłach które nie palą w słońcu się  Nie Ikar  Dedal Latają ptaki nie uznając granic Niosą melodię i śpiewając trelami Odnajdują mistykow za Pań brat z natury wibracjami którzy czytając nuty tych które ponad chmurami kontynety pokonują prowadzone gwiazdami i Ziemskim (tym no na co reaguje kompas zapomniałem słowa a niby myślę w tym języku jako Polak ale to chaos który przejął mnie i przekonał jako droga ku dobremu może nie dla mnie może nie dla bliskich ale dla cyfr które pokonują nazwane setkami milionów z definicji pojedyncze głowy słowem kmwtw omerta ale chyba i tak za dużo gadam jako że...) Skrzydła dał Bóg Bóg Bóg Bóg Bóg (taka tam rewolucja mała ale jeśli nie ma stalkera a jest schizofrenia nigdy nie wyjdzie na jaw jak prawda mojego życia za mojego życia jako to moja łaska i nagroda by bezimiennie zniknąć i wybuchając nad grobem zbudować parkiet śliski od plwocin (pisząc wiersz gdzie wieczny deszcz nie wiedziałem że Niebo pluje we mnie jeszcze ale co to tam za nieistotne to dziś się ma ja to mam albo mieć powinienem ale życie jest takie że myśli są subiektywne)) Armi Aniołów  połamany głos hałas i skrzek to objaw jednej z chorob dzieci wychowanych bezstresowo w tłumie bezimiennych mas wielkich miast sąsiadów których znasz ledwo twarz spowiedzi czas i bólu którego bym nie chciał uczulony na ciosy który boi się bić a ruszył do wojny ze słowem jak z przysłowiowym mieczem i nie przepraszam bo tu się wali mocniej tylko wydaje mi się że definicja slowa przepraszam nie sklei szkła ekranu przez który pukają ale to jeszcze nie to do takich jak my (trzecia osoba bo skalpela pociągnięcia po półkuli jednej drugiej mózgu (o ja glupcu ze mnie głupiec nie używałem mózgu jako ego było mym rozumem a słuchaćc ego to jak zamknąćoczy i zatkaćuszy zasnąć na jawie i w drogę ruszyć somnabulizm) przez który widzą jak monster idzie jak po nitce  art monster grzechy coraz gorsze by przeżyć cokolwiek  czuje ból  czy czuje ból?  czuje żal po operacji na sumieniu dziś do siebie choć nad ranem w snach poleciały nie tak dawno temu wersy że też mogliście być więcej i bardziej niż wymyslaczem góry k2 białych kłamstw wiem że ta metoda nie mówienia prawdy jest ku dobru tego co w niewiedzę ubieramy ale jak można nie wiedzieć o sobie tak bardzo nic myślęc że sumienie czyste jest i wykrzyczeć to zaklocajac nocny czas cisz i spkkojnego snu tym którzy nocą nie oddają się demonom lecz poscielili sobie dobrze by się dobrze wyspać  sen jako bezpieczna przystań gdzie umysł odpoczywa na oceanie wymiarów równoległych morzu pływa by poznać drogi wcieleń swojej osoby by poznać choć trochę losy na gałęziach drzewa możliwości którego tutejsze istnienie nie wybrało jako kroki (mi się często śni że to dorośli chodzą do szkoły ale nie wiem co z dziećmi chciałbym by rozwijały umiejętności słuchania psychiki i czytania uczyć swoich innych ku ogromowi empatii dla uwaznosci by innych w życiu nie ranić tylko miłością traktować siebie i innych ku nie nienawiści i ku ogólnego wspólnego umysłu cywilizacji spokoju niczym w Raju (ale co ja tam wiem jedynie że to nieistotne jest) więc przepraszam nie padnie bo jest za małe z definicji i nie padnie ubrane w czyny  marzy mi się jeden wers który cofnie czas i znów będzie musiało paść pierwsze słowo ale z zachowaną świadomością tu dotrę i nie popełnię sekundy gdzie ego zgubi mnie w chaosie  niejeden raz krzyk wyzwiska spokój będę umiał dać zamiast bólu i ran zamiast być krzyżem im i golgotą  faryzeuszem który przerażony wizją że ktoś może być lepszą wyższą mocą istotą wyda rozkaz słowami  zabije cię  i za cudze czyli moje grzechy nie będzie nikt cierpiał i nie złamię serc i wypiekajac chleb którego od razu nie pokryje pleśń który będzie sycił głodnych i nie poleje się krew na pustyni piach tworząc czerwone bagno ruchomych piasków nievdam się wciągnąć do miejsca znanego jako dno drugiego dna  że ponowny Big Bang stopi lody arktycznej pustyni mojego serca by spragnionych napoić wodą która nie zna zanieczyszczeń w jakich plywa dziś siedem morz i oceany  jesteśmy jak lalki barbie wypełnieni plastikiem  i jak dinozaury z których powstała ropa by ten plastik powstał  cudowna zwrotka która przekona że wojna też była kłamstwem bo kłamcą jest ten który do kłamstwa przyznaje się  bo kłamcą jest ten który sam siebie nie zna marzy mi się metafora która rozpali zapałkę po raz drugi (a może kolejny w nieskończoność oczekiwany z ufnoscia ale pozostało z wzruszeń w końcu jedynie ramieniami wzruszanie bo ile razy można dać drugą szansę jeden raz i jeden jeszcze to definicja liczby dwa (liczby mają definicje czemu nie czytamy za slownikiem ile to jedynek jest w tej liczbie bo to pewnie nieistotne jest) a nie że wydłuża się ciąg szans)  zapalić zapałkę która da ogień by na nowo złożyć lustro zbite poprzez stopienie i wykonanie jak w hucie szkła jego czystej tafli by nie było tam rys jak ran na sercu i duszy ale to na koniec i potem przyjdzje mi skończyć z biciem serca i po tych słowach jeszcze przed kropką lub zamknięciem ostatniego nawiasu ostatni oddech opuści płuca i w końcu dla wielu czekających nie będę już marnował tlenu na marny żywot ku utrapieniu niewinnych  Zbudować parkiet na mojm grobie bardzo proszę  tańczyć jak w tej sentencji o tańczeniu nad wroga grobem byłem  jestem wrogiem Z nienawiści wziąłem banicję i wygnanie jak na życzenie  Zapomnienie o mnie to by było dobre Wielkie Pierwsze Słowo niech nie doda mnie może gdy po wersie który przekona czas by zaczął wszystko dla nas żyjących na zasadzie jego (czasu) do przodu zawsze uplywania by ma osoba nie była cyfrą jeden w równaniach Stwórcy i jego planach wyliczenia granic nieskończenie długiego ciągu jedynek kolejno ustawianych na poziomej linii aż ta ostatnia nazwana jakimś krótkim słowem dla definicji i ułatwienia myślenia o niej rozpocznie Rajską epokę po sądzie który skończyć się może miłością i szczęściem wszystkich pojednaniem początku z końcem  czerni z bielą  gdzie zaczniemy być po środku każdej przeciwności jak w ziarnie z którego wszystko powstało  pogodzeni z historią docenimy dobro znając moc zła i strachu  nie będzie mowy tam w tym drugim Raju na którym się skończy koło historii zatoczy obrót i jak od Raju się zaczęło tak Rajem się skończy  ale z.madroscia historii która sprawi że zakazany smak owocu drzewa poznania będzie w genach dusz dzieci Boga które wydała Gaja ku skonczonosci materialnych dni by przekonać każdy byt jak to jest żyć z grzechem pierworodnym  i zostanie w nas miejsce gdzie pacierz to tylko krótkie Amen jak pozdrowienie obecnych które wszystko tłumaczy i czyni zrozumiałym  miejsce maleńkie które pomieści wszechświat cały by czuł się jednym i doskonałym  który w skromności swej wspólnej cząstki nie upoi się zachwytem własnej istoty jako doskonałości i zapragnie stworzyć na podobieństwo swoje Pierwsze Słowo by rozpoczęło nieskończoność Bożych istnień  ku towarzystwu i ku możliwości poznania zachwytu nad cudem  życia śmierci świata w obrazkach i kolorach i dusz rzędu z których każda dokona kolejnego obrotu osi koła czasu   na przepraszam nie mam czasu leżę na kanapie odwrócony plecami do świata z którym chciałem się pogodzić wojnami który chciałem przekonać ranami gasząc i tłukąc ogień i szkła okien i luster źrenice moje puste a podobno to miejsce gdzie widać duszę      za długie ale op dzięki za inspirację do niepotrzebnie nieistotnego komentarza tu który się ku jutrzejszym chęciom by się nievwydarzllyl uswiadomi mnie że nie jestem jak czas tylko jak sekundbik na zegarze pędzący tylko w jedną stronę  koniec
    • Ara, Ic - raf oto farciara.    
    • @KOBIETA   Dominika...      
    • Ada na łodzi: zdoła - nada.   Ja po statek, a jak etat - stop, aj.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...