Polman
Użytkownicy-
Postów
1 385 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Polman
-
ŻYCZLIWOŚĆ - świąteczny przepis
Polman odpowiedział(a) na Polman utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
@Marek.zak1 całkowicie zgadzam się z Twoją diagnozą w sprawie naszej życzliwości. Tak to wygląda. Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam 😀 -
Bóg stworzył świat a kto Boga
Polman odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
CZARNE ŚWIATŁO Michał spojrzał na tablicę informacyjną przed największym centrum handlowym w jego mieście. Miejsc parkingowych 450 Miejsc wolnych 0. Idą święta! Michał z ławki ustawionej przy wejściu patrzył na tłum klientów centrum osiągający stan wrzenia. Pełen wózek - to chwila poczucia spełnienia. Bo być to kupić! W te święta rodzina wyznaczyła ich spotykanie w jego domu. Tak będzie też brat z jego bliskimi. Michał rozmawiał z nim o nadchodzących świętach. Brat wspomniał, że bardzo wiele zmieniło się w jego rodzinie od poprzednich świąt. Mówił o braku porozumienia ze swoim najmłodszym synem. Michał trzyma w dłoniach kupiony w centrum 1000 elementowy zestaw puzzli. Jest to dla niego najważniejszy tegoroczny jego zakup świąteczny. Przyszedł je tu kupić po tym, gdy wczoraj przypomniał sobie już odległy czasem obraz, kiedy patrzył na swoją żonę i ich córki bawiące się latem na nadmorskiej plaży. Budowały wtedy zamek z piasku. Obok piaskowego zamku usypały wysoki kopczyk ze znalezionych tu kamyków. Zamek stał u podnóża wielkiej góry. Popatrzył wtedy na usypany przez dziewczynki kopiec kamyków. Były tam kamyki jasne i ciemne. Na wspomnienie rozmowy z bratem, powróciła do niego tamta myśl: Czy można podzielić ten kopiec kamyków na dwa kopce? W jednym miałyby być tylko te jasne a w drugim tylko te ciemne. Pytanie śmieszne. Oczywiście, że tak. Ale jest jeden warunek, że zaprzęgniemy do tego materię i myśl. Myśl może mieć różną postać. Może to być myśl córeczek bawiących się kamyczkami albo myśl mechaniczna, zaprogramowana w czujniku, który potrafi rozpoznać jasny lub ciemny przedmiot i zaprogramowanego, sprzężonego z nim manipulatora, który chwyci i przeniesie kamyk na właściwe miejsce. Jest to myśl mechaniczna będąca jednak owocem myśli człowieka inżyniera, konstruktora robota. A czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą? Wykorzystując na to dowolną ilość czasu, dowolną ilość i postać energii czy zmiany takich parametrów jak ciśnienie, temperatura, wilgotność i temu podobne. Tamtego dnia snuł dalej swoje rozważania. A teraz masz stworzyć strukturę DNA – nośnik informacji genetycznej organizmów żywych. Czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą? Michał zamierza zadać takie pytania swojemu bratankowi, studentowi renomowanej uczelni. Planuje tą właśnie kwestię uczynić zasadniczą osią ich świątecznego dyskursu. Dla niego samego, jego osobiste przekonania w tej kwestii, stanowią fundament jego światopoglądu. Z informacji przekazanych przez brata wie, że codzienne drogi jego syna nie wiodą go już do kościoła, dołączył do wyznawców teorii o nie istnieniu Boga, wyznawców bankructwa wiary i głosicieli potrzeby wyzwolenia się z jej pęt. Zestaw puzzli jest Michałowi niezbędny ku temu, by bratankowi pokazać przez porównanie z czymś, czego poziom trudności jest sobie w stanie wyimaginować, poziomu złożoności, jaką niósł w sobie proces powstawania na naszej planecie pierwszych struktur DNA – nośników informacji genetycznej organizmów żywych. Zestaw puzzli jest mu potrzebny po to, by pomóc bratankowi odpowiedzieć na pytanie, czy zadanie ich ułożenia można wykonać przy wykorzystaniu wszystkiego, co jest dostępne, za wyjątkiem myśli? Tak w zamyśle Michała puzzle mają wspomóc wyobraźnię jego bratanka. Michał wie, że nie musi objaśniać mu różnicy w poziomach skomplikowania pomiędzy tworzeniem struktury DNA – nośnika informacji genetycznej a ułożeniem 1000 elementowych puzzli. Michał wymyślił, jak go zapytać o szansę ułożenia puzzli bez wsparcia ze strony procesu myślenia. Michał położy je przed bratankiem, poprosi o ułożenie ich a potem wyłączy światło w pokoju. Bratanek ma to wykonać w całkowitej ciemności. W podobnych realiach prawdopodobieństwa zapewne mogły powstawać kiedyś pierwsze struktury DNA, przy uczynionym założeniu o ich powstawaniu bez udziału myśli stwórczej. Michał patrząc na nie podlegające zasadom zdrowego rozsądku reguły zachowania przedświątecznego tłumu, problemy brata z jego synem, a także zjawiska społeczne, których doświadczał w ostatnim okresie, nabiera przekonania, iż świat jest spowity w strumieniach czarnego światła. W strumieniach tego fałszywego światła , to co przez wieki było czarnym dziś staje się białym. Jego optymizmu nie budują oferowane z regałów galerii najnowszej generacji 50 calowe ekrany czarnego światła. Czeka nas jeszcze finał. A w nim dotrą do nas rachunki latarników czarnego światła, wystawione za chwile iluzji, które nieuchronnie prowadzą nas ku zgubie – pomyślał Michał. -
ŻYCZLIWOŚĆ - świąteczny przepis
Polman opublikował(a) utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
Zdumiewa fakt powszechnego występowania w licznych postaciach ludzkiej życzliwości. Kilka drobnych słów, niewymuszona grzeczność, uśmiech, ciepłe spojrzenie rodzą życzliwość. Jest ona tym wezwaniem, które każe traktować innych w sposób, w jaki chcemy, by nas traktowano. Jest także filtrem chroniącym od smogu płonącej nienawiści, zazdrości, egoizmu. Życzliwość to doskonałe podłoże do budowy dróg dla ciężkiego transportu. Drogami takimi mogą od nas oddalać się ciężkie karawany naszych nieszczęść. To pług życzliwości odwraca skibę ścierniska, tak by siewcy mogli tu wysiać miłość, zgodę, szacunek. To wzrost produkcji życzliwości tworzy nowe miejsca pracy zwolnionym z trzecich zmian fabryk karabinów, czołgów, dynamitu. Życzliwość podlega jednak szczególnym regułom ustalającym zasady jej obrotu. Nie można jej kupić, jest wyjątkowa, można ją wytworzyć jedynie we własnej wytwórni. Musimy zatem sami chcieć ją tworzyć, zapewnić środki do jej produkcji, kontrolować jakość produktu. Tworzący życzliwość noszą na swych duszach stempel znaku jakości "jestem człowiekiem". -
Bóg stworzył świat a kto Boga
Polman odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
@violetta OK. Ale ten przypadek zaliczyłbym raczej do kategorii zdarzeń przenoszenia góry piasku z miejsca na miejsce ;-) -
Bóg stworzył świat a kto Boga
Polman odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
@Waldemar_Talar_Talar Cześć Przykryty kurzem Polman. Napisałeś: a może to nie Boga robota bo wszystko stworzył czas który bardzo dawno temu przed nim wybuchł A ja chciałem wszystkich zapytać: podaj mi p przykład czegoś co stworzył czas. Bo ja mam wtedy przed oczami działkę, którą omijam idąc na własną działkę. Jej właściciel i jego żona zmarli w zeszłym roku. Teraz tylko czas się nią opiekuje. Co stworzył/? Czy jest pozytywnym twórcą? Czy znasz jakiś pałac, alko jakiś inny zbytek, który wyremontował czas? Czy znasz przykład czegoś co czas tworzył przez 1000 lat? Ale nie chodzi mi o fakt przeniesienia góry piasku z miejsca an miejsce. -
lipiec 2017 https://tvn24.pl/polska/zmiany-w-sadownictwie-protest-przed-rezydencja-prezydenta-w-helu-ra758909-ls2506640 Pisałem wtenczas to ku pokrzepieniu serc i dla wsparcia Prezydenta przebywającego na Helu: MAZUREK DUDY Jeszcze wiara nie zginęła Póki Dudę mamy. Co nam PiSu przemoc wzięła, Wetem odbieramy. Marsz, marsz, Prezydencie, Na historii naszej zakręcie. Pod Twoim przewodem Staniem wszem Narodem. Przeproś Naród, napraw błędy Szanuj Konstytucję, A wnet Naród upodlony Poda w zgodzie ręce. Marsz, marsz, Prezydencie, Na historii naszej zakręcie. Pod Twoim przewodem Staniem wszem Narodem. Jak my kiedyś w sławnej stoczni Pod podłym zaborem, Przeciw Polski rujnowaniu Mężnie stań oporem. Marsz, marsz, Prezydencie, na historii naszej zakręcie. Pod Twoim przewodem Staniem wszem Narodem. Wyzna wtenczas swej Agacie Ojciec zapłakany: ?Wielkie szczęście moja córko, Że Andrzeja mamy. Marsz, marsz, Prezydencie, Na historii naszej zakręcie. Pod Twoim przewodem Staniem wszem Narodem. 21 grudnia 2017 Prezydent podpisał ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa.
-
- przemyślenia 80-ciolatka ..
Polman odpowiedział(a) na bronmus45 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@bronmus45 Przede wszystkim życzenia zdrowia od Polmana. Też pamiętam cos z tych słów: confiteor deo... Wczoraj pomyślałem o takiej terapii powszechnej. Zdarzyło się i to zupełnym przypadkiem , że zobaczyłem pierwszy raz film Agnieszki Holland Obywatel Jones i wysłuchałem bredni Trumpa . Taką terapię powinien przejść każdy w naszym kraju. A może jeszcze to jako suplement: O grafenie i innych jeszcze przestrogach Znasz li ty złodzieja, co do polityki idąc, rękę swą obcina, tak nie kradnie więcej… Znasz li ty złodzieja, co mając tą okazję nie włoży twoich pieniędzy, do jego portfela… Znasz li ty złodzieja, co do mszy nie służy, dłoni swych nie składa, Bogu pokłon składa… Znasz li ty złodzieja, co w swym fachu biegły, na innych nie krzyczy: Macie tu złodzieja! Znasz li ty złodzieja, co nie krzyczy wszędy: Oto cel mej służby - byt ma być ci lepszym! Znasz li ty złodzieja, co tak kasą gardzi, kumpla nie posadzi, na stołku w urzędzie… Znasz li ty złodzieja, co tego nie kuma, dzisiaj rzucisz ochłap, jutro głosy trzymasz… Znasz li ty złodzieja, co nie jest ekspertem - pierwszy rzuć weń gównem, nie będzie już świętym… Znasz li ty złodzieja, co złodziejską myślą, nie zniszczy na grafen polskiego pomysłu… Znasz li ty złodzieja, co z mózgu wody nie czyni, aby twarz złodziejską ludzką maską przykryć… Patrz więc już uważnie, kogo znów wybierasz, byś znowu nie wyszedł na ch… , frajera. -
@Łukasz Jasiński jestem tu po długiej przerwie, więc forma jest mizerna. Organ nieużywany obumiera ;-) pozdrawiam
-
POCZYTAJ POLMANA - zaproszenie
Polman odpowiedział(a) na Polman utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
Kiedyś tu byłem ;-) -
Przez otwarte niebios wrota Trąby hymnem chwalą Boga Niech przeminie tu zgryzota Wam zesłany dziś Syn Boga U drzwi stań do domu twego Przyjmij Zbawcę zrodzonego A wnet przepadną lęk trwoga Wraz miłując bliźniego i Boga
-
ILIA dzisiaj mi łatwiej wiem gdybym stanął nagi i bosy biczowany chłodem ulicy skatowany ręką okrutną na ulicy niemego miasta gdybym nie znał drogi którą pójść dalej wtedy mogę napotkać siedemnastoletniego Ilie on zobaczy mnie nagim i bosym że odebrano mi dom że nie wiem dokąd iść wtedy ogrzeje mnie swoją kurtką ze stóp swoich zdejmie buty bosy poprowadzi mnie na bezpieczny ląd wśród nakazów Twoich ten miłuj bliźniego twego Boże miłością Twoją osłoń Ilię i jego bliskiego niech ona ich ochroni od wszelkiego złego
-
Odpowiedź: To była próba mojej parafrazy tego wiersza. @Łukasz Jasiński Twoje: Gdzieś ten wiersz już czytałem.. pozwala mi na odrobinkę nadziei, że udana ;-)
-
Ale spartaczyłem tą łamigłówkę ;-( Prawdziwe imię wspomnianego pisarza nie brzmi Bartosz! Poprawiona łamigłówka: Na pewno już gdzieś ktoś ten wiersz czytał, ale myślę, częściej go słuchał. Mój wiersz jest podobny swoją strukturą do niego. Śpiewany przez polską piosenkarkę, o nazwisku takim jak pseudonim literacki sławnego polskiego pisarza. Prawdziwe imię tego pisarza jest takie jak imię najlepszego polskiego komediopisarza w historii. Czy już ktoś z Was wie jaki wiersz miałem na myśli? Jaki wiersz był wzorem dla mojego?
-
@Łukasz Jasiński Mam dla Pana taka łamigłówkę ;-) Na pewno już gdzieś Pan ten wiersz czytał, ale myślę, częściej Pan go słuchał. Wiersz nie ten, ale podobny w jego strukturze. Śpiewany przez polską piosenkarkę, o nazwisku takim jak pseudonim literacki sławnego polskiego pisarza. Prawdziwe imię tego pisarza jest takie jak imię aktualnego mistrza świata na żużlu. Jaki wiersz mam na myśli? ;-)
-
@Łukasz Jasiński @Łukasz Jasiński Serdecznie dziękuję Tobie za takie poważne potraktowanie mojego tekstu. Twoja interpretacja jest bardzo ciekawa. Nie jestem mocny w teorii budowy wiersza. Dlatego nazwę fragmenty tworzące Twoją interpretację frazą. W Twoim tekście jest płynne przejecie pomiędzy kolejnymi frazami. Daje to dla mnie ciekawy i pozytywny efekt. I jeszcze taka refleksja około Świąteczna: nikt nam czasu nie zawróci by naprawić co zniszczymy bezlitosnym los nam wtedy to udręką czym wzgardzimy darów nie dał nikt wiecznymi by ich nie pilnować z troską co dziś słabym to wspieramy co nam dane z łaską boską kiedy błyski z twoich oczu nie rozświetlą mi dziś mroku daj mi dłonie weź me słowa tak przeminie pustka zmroku znów staniemy za sterami naszych łodzi klasy "wolni" gdy złożymy nasze dłonie Bóg nam ześle blask latarni nikt nam czasu nie zawróci by naprawić co zniszczymy bezlitosnym los nam wtedy to udręką czym wzgardzimy Ku dobrym proroctwom ;-)
-
powiedziałeś o tym? powiedziałem
Polman odpowiedział(a) na Polman utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
@Łukasz Jasiński Dziękuję za podarowane Powiedziałeś. Pozdrawiam ;-) -
LITANIA DLA LEPSZEGO ŚWIATA
Polman odpowiedział(a) na Polman utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
@Marek.zak1 I I tak Marku jesteś patronem fragmentu lepszego świata ;-) Nie zdajemy sobie często sprawy, ze to czy nasz świat jest lepszy dla nas czy gorszy, zależy bardzo często od drobnych rzeczy. Przykładowo: "pozmywam dziś naczynia", albo "pochwalę ciebie, gdy coś ci się uda" to drobne sprawy, ale mają ten smak, który znamy z lepszego świata. -
powiedziałeś o tym? powiedziałem
Polman opublikował(a) utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
Było to późną wiosną 1972 roku. Michał ukończył z bardzo dobrymi wynikami szkołę podstawową. Tą decyzję podjął już dużo wcześniej. Będzie starał się o dalszą naukę w szkole o kierunku chemicznym w Lublinie. Nadszedł dzień egzaminu wstępnego. Wstał w tym dniu wcześnie i z rana pełen emocji pojechał z matką do Lublina autobusem PKS, Autobus zawiózł ich na dworzec autobusowy w pobliżu Zamku Lubelskiego. Tam przeszli przez ruchliwą ulicę Tysiąclecia i poszli w kierunku starego miasta. Doszli do ulicy Kowalskiej i nią pod górkę szli w kierunku Lubartowskiej, którą minęli. Dalej szli prawą stroną ulicy Świętoduskiej, znów pod górkę. W połowie tej ulicy zatrzymali się. Byli właśnie naprzeciw kościoła pw. Św. Józefa Oblubieńca NMP. To kościół przyklasztorny karmelitów bosych. Matka zapytała: – Michał, wejdziemy do kościoła pomodlić się? – Dobrze – odpowiedział Michał. Weszli do środka. Uklękli zaraz na jego początku na schodkach, które prowadziły do jego wnętrza. Michał z ich lewego skraju, matka po jego prawej stronie. Na ścianie po prawej stronie Michał zobaczył figurę Chrystusa stojącego na tle krzyża. Widział ją po raz pierwszy. Był w tym kościele po raz pierwszy. Modlił się z matką. Do kościoła weszło dwoje dziewcząt, dziewcząt w wieku Michała, około piętnastoletnich. Uklękły na wolnej części schodów, na prawo od matki Michała. Były w radosnym nastroju. Z trudem tłumiły śmiech, zasłaniając swoje usta dłońmi. Były tak rozbawione, że podczas tłumionego śmiechu opierały się o siebie swoimi głowami. Michał klęcząc tuż obok obserwował ich zachowanie. Na wyciągnięcie ręki widniała figura Chrystusa na tle krzyża. Nagle, na stopach Chrystusa, w miejscu ran po wbitych gwoździach pojawił się snop ognia. Posypały się iskry i dał się słyszeć głośny trzask wyładowania. Michał widział reakcję dziewcząt. Na ich twarzach widać już było tylko przerażenie. W ułamku sekundy zerwały się z klęczek i wybiegły z kościoła. Michał nie spotkał ich więcej. Nie wie kim były. 1972 Są chwile, które układają nasze myśli, są chwile, które wybierają nam drogi, do mnie przyszła ona tak niespodziana, wtedy byłem na nią jeszcze za młody. Nie miałem potrzebnej dla niej mądrości, nie mogłem pomóc jej doświadczeniem, zabrakło mi wreszcie tej prostej odwagi, gdy stawała się niemym wspomnieniem. Wiódł mnie los różnymi życia drogami bym mężniał, tak jak kiedyś naród wybrany, tak czterdzieści lat minęło po tamtej chwili, nim tu wróciłem, by uklęknąć przed Panem. Przez lata dane mi było wreszcie zrozumieć, że na szczególny sposób byłem wybranym, jeśli to, czego tu wtedy byłem świadkiem, znakiem było od Niego nam przekazanym. I tamta chwila stała mi się wtedy brzemieniem, brzmiącym w we mnie w cichym zapytaniu: „powiedziałeś o tym?”, zawsze kiedy niemym mijałem szukającego zgubionej drogi ku niebu. Jeśli jesteś tym wędrowcem pytającym o drogę, może pomocą będą Ci przeczytane moje słowa a ja mógł będę utrudzony zrzucić moje brzemię słowem „powiedziałem” darowanym przez Ciebie. -
T Ujrzałem wózek pełen rzeczy Lecz nie było mu włodarza... Człowieka - co tu był nędzarzem Co przeżył – taki los szczęściarza Dziś z zadumą patrzę na ten dziwny obraz Przez szybę czterokołowego dobrobytu Gdy nawigację ustawiłem z wiarą Życia w spokoju a i z odrobiną szyku Lecz myśl ta cicho wraca do mnie Myśl tak natrętna co przeraża Że kiedyś znów u wózka dyszla Ujrzymy nową twarz nędzarza Piszę dziś słowa tej litanii By myśl tą wstrętną w dal odprawić Litanii dla lepszego świata Chcąc odrobinę świat poprawić Jeśli dla słów troski z tej litanii Dni nasze darują okruchy czasu Tak w nas taka potrzeba powróci Naszej troski o świata koleje losu Litania dla lepszego świata nie będę marnował żywności, dla lepszego świata wyłączę zbędną żarówkę, dla lepszego świata nie wyrzucę śmieci w lesie, dla lepszego świata nie wyrzucę baterii do kosza, dla lepszego świata zamienię choć kilka słów ze samotnym sąsiadem, dla lepszego świata będę dla wszystkich dziś życzliwy, dla lepszego świata pozmywam dziś naczynia, dla lepszego świata pochwalę ciebie, gdy coś ci się uda, dla lepszego świata będę stał po stronie prawdy, dla lepszego świata będę się starał lepiej zrozumieć świat, dla lepszego świata będę odpowiedzialnie uczestniczył w życiu społecznym, dla lepszego świata nie przejdę obojętny obok skrzywdzonego, dla lepszego świata będę wspierał ludzi w potrzebie, dla lepszego świata nie będę przyczyną cierpienia zwierząt, dla lepszego świata nie pojadę dziś samochodem, pójdę pieszo lub pojadę rowerem, dla lepszego świata nie będę palił śmieci w piecu, dla lepszego świata ... , dla lepszego świata
-
MOJE PLANY 2024 ...
Polman odpowiedział(a) na Polman utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
@iwonaroma pięknie dziękuję. Pozdrawiam ;-) -
Złote a proste ;-)
-
Całkowita zgoda z Tobą. Taka jest istota spraw. Pozdrawiam.
-
To, co Michała spotykało, to, czego doświadczył w życiu, pozwoliło mu na zrozumienie znaczenia słów „mieć wolną wolę”. Na zrozumienie słów „wolna wola” i uznanie ich za fundament, kamień węgielny naszego bytu, za zasadniczy element Jego filozofii w relacjach z nami. – Każdy z nas otrzymał dar wolnej woli. Może czynić to, co jest jego wolą. My jako osoba, my jako cały organizm. Jesteśmy jednak złożeni z pojedynczych komórek. Czy ta otrzymana wolna wola jest dana również każdej komórce tworzącej nasze ciało? Choroba nowotworowa jest następstwem zakłócenia przebiegu procesów kontrolnych nad dojrzewaniem i powstawaniem nowych komórek, nad obumieraniem starych lub uszkodzonych. Oddziaływanie na procesy zarządzające losami pojedynczej komórki ma wpływ na los całego organizmu. Nie ma wolności danej nam jako osobie bez „wolnej woli” przyznanej każdej pojedynczej komórce naszego organizmu. – On przyznając „wolną wolę” każdej pojedynczej komórce naszego organizmu, nie może być jednocześnie sprawcą zakłócania procesów kontrolnych, co prowadzi do choroby. Wtedy byłby sprawcą przestępstwa z art. 148 kodeksu karnego. Choroba nowotworowa ma przyczynę w naturalnych procesach zachodzących w organizmach żywych jako następstwo wadliwego funkcjonowania systemu genetycznego, podlega określonemu prawdopodobieństwu statystycznemu. – Czy akt przyznania nam wolnej woli można uznać za niesprawiedliwy? – Jest on natomiast najpoważniejszym wyzwaniem postawionym przed nami. – A czy On jest dla nas łaskawy? – Mówią o Nim różni ludzie. Mądrzy, głupi, skromni, chorobliwie ambitni, chcący zabłysnąć swą wrodzoną inteligencją, robiący doktoraty lub habilitacje, idący drogą kariery kościelnej. Mówią często o jego łaskawości w sposób jak gdyby przed chwilą wrócili z odbytej z Nim kolacji biznesowej temu poświęconej. A potem my, ich słuchacze, szukamy Jego łaskawości na półkach ze zdrową żywnością najbliższego supermarketu. I nie widząc jej tam wołamy: – On jest bezlitosnym egoistą! Michał posłannictwo Jego Syna odbiera jako najwyższy stopień uczciwości Jego Ojca w stosunku do człowieka. Od Ojca człowiek otrzymał wolną wolę. On posłał tu swego Syna. On nie odebrał wolnej woli człowiekowi krzyżującemu Jego Syna. – Czy możliwy jest akt większej uczciwości w stosunku do człowieka? – Dlaczego taki akt uczciwości nam ofiarował? Nie powstrzymał ręki człowieka wbijającego gwoździe w dłonie Jego Syna, wiedząc, że kiedyś także nie powstrzyma ręki esesmana wrzucającego cyklon B przez właz komory gazowej w Oświęcimiu. Bo raz danej wolnej woli człowiekowi On nigdy nie odbiera. Nawet, gdy ten człowiek zadaje śmierć Jego Synowi lub swojemu bliźniemu. Przez posłannictwo Swego Syna pokazał prawdę, że sami jesteśmy odpowiedzialni za nasz los. On może wskazać nam jedynie przesłanie „Miłujcie bliźniego swego” jako klucz do naszego losu. Jego przesłanie kierowane jest także do człowieka ukrzyżowanego. Przez człowieka wolnej woli albo przez zdarzenie statystyczne. Gdy nie ma już żadnej nadziei, pozostaje Jego przesłanie trzeciego dnia. I Jego obecność obok nas podczas tej najtrudniejszych z dróg. – Przesłanie trzeciego dnia jest największą z możliwych danych nam łask, wymagało śmierci na krzyżu Jego Syna.
-
Ta sytuacja była idealna by wspomnieć o prostocie języka, którym operuje autor. Jacku ja nie pisałem co jest lesze, jestem za mały , abym zabierał głoś. Ja tylko zwróciłem uwagę na prostotę tekstu, że nie są potrzebne fajerwerki , aby powstał wartościowy tekst. I to widzę u Eweliny i patrząc na oceny wielu też cos widzi w jej tekstach. Ja tylko nazwałem to co w tekstach Eweliny mi się podoba. Pozdrawiam ;-)
-
druga strofa zatrzymuje: gdy po nas już tylko pierwiastki rozpoczną obieg w przyrodzie rozpłyną się waśnie oklaski a drzewa będą wciąż rodzić zaś kwiaty przepięknie zakwitną pszczoły przystąpią do pracy dobroci nie zdołasz przeliczyć a złego już nie zobaczysz :) Czerwoną czcionką jest tekst od Pana Jacka. A teraz Mistrzyni Wisława Szymborska: Wisława Szymborska MILCZENIE ROŚLIN Jednostronna znajomość między mną a wami rozwija się nie najgorzej. Wiem co listek, co płatek, kłos, szyszka, łodyga, i co się z wami dzieje w kwietniu, a co w grudniu. Chociaż moja ciekawość jest bez wzajemności, nad niektórymi schylam się specjalnie, a ku niektórym z was zadzieram głowę. Macie u mnie imiona: klon, łopian, przylaszczka, wrzos, jałowiec, jemioła, niezapominajka, a ja u was żadnego. Podróż nasza jest wspólna. W czasie wspólnych podróży rozmawia się przecież, wymienia się uwagi choćby o pogodzie, albo o stacjach mijanych w rozpędzie. Nie brakłoby tematów, bo łączy nas wiele. Ta sama gwiazda trzyma nas w zasięgu. Rzucamy cienie na tych samych prawach. Próbujemy coś wiedzieć, każde na swój sposób, a to, czego nie wiemy, to też podobieństwo. Objaśnię jak potrafię, tylko zapytajcie: co to takiego oglądać oczami, po co serce mi bije i czemu moje ciało nie zakorzenione. Ale jak odpowiadać na niestawiane pytania, jeśli w dodatku jest się kimś tak bardzo dla was nikim. Porośla, zagajniki, łąki i szuwary – wszystko, co do was mówię, to monolog, i nie wy go słuchacie. Rozmowa z wami konieczna jest i niemożliwa. Pilna w życiu pospiesznym i odłożona na nigdy. Prostota języka Szyborskiej porażą mnie. Jest to dla mnie mistrzostwo świata, jak można za pomocą tak prostego języka dotrzeć do tak głębokich treści. I u Ciebie Ewelino widzę też dużo takiej szlachetnej prostoty. Tekst Jacka brzmi inaczej. Przepraszam, ale ja jestem bliższy stylowi Eweliny. Pozdrawiam Ewlino i Jacku ;-)