Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Żył sobie raz pewien Mareczek.

Mówiono że złote serce miał.

Taki był dobry z niego człowieczek,

Że wszystkim pomagać chciał.


 

Ludziska więc do niego szli

Po pomoc porą każdą,

A on po prostu tak za „free”

Załatwiał sprawę ważną.


 

Temu pożyczył pieniędzy trochę,

Tamtemu wódkę postawił.

Czasem załatwił nową robotę,

A czasem auto naprawił.


 

Usłyszał raz hałas za drzwiami,

W pewien wieczór zimowy.

Otworzył, a tam znów znajomi

Z problemem finansowym.


 

Tym razem wsparcia nie było,

Chłopina nie miał gotówki,

A to niestety źle się skończyło,

Cios, trysnęła jucha z główki.


 

Konał tak Mareczek w męce

I pewnie pomyślał sobie:

Na co mi było złote serce,

Gdy przyjdzie leżeć w grobie.

Edytowane przez klucznik (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Nie wiem od jakiego czasu piszesz, ale skoro piszesz rymem. to pewnie coś  już wiesz na ten temat. Mianowicie to, że w rymowanej poezji obowiązują zasady. Mnie akurat to się bardzo podoba, bo lubię się czegoś trzymać jak drogowskazów Jest ich dosyć sporo, tymczasem zajmę się jednym :)

Moje uwagi, nie dotyczą treści, tylko technicznych aspektów.

 

Zatrzymała mnie zwrotka:

 

Raz rozległ się dzwonek u drzwi,

W pewien wieczór zimowy.

Otworzył, a tam znów znajomi

Z problemem finansowym.

 

Akcent w j, polskim pada zawsze na przedostatnią sylabę. Wymawiasz ją z naciskiem, jakby nieco mocniej, dobitniej. W skrócie chodzi o to, żeby nie łączyć rymem, wyrazów jednosylabowych z wielosylabowymi.

Zauważ proszę w zwrotce, którą zacytowałam, akcent przy czytaniu, pada na słowo drzwi (w słowie jednosylabowym tak właśnie jest)

Kiedy czytając dalej, dochodzisz do słowa znajomi,  akcent kładzie się na podkreślone mi. Krzywią się w tym momencie tzw. stopy sylabiczne

 

Połączone rymem wyrazy wielosylabowe, tworzą akcent

paroksytoniczny.

Połączone rymem wyrazy jednosylabowe, tworzą akcent

oksytoniczny (zwany także męskim akcentem)

Jeśli mieszasz, musisz to robić systematycznie, regularnie.

Np pierwszy wers i trzeci, dajesz wielosylabowe, drugi i czwarty,

jednosylabowe.

Ufff... Mam nadzieję, że moje objaśnienia nie są zbytnio zakręcone.

Tymczasem tyle, pozdrawiam serdecznie :)

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • ulewa   o deszczu z  użyciem  szumiących Staff pisał    miarowy i równy tak szemrał kroplami    Twój - chlusty i cięcia z ukosa tak obmył   dał życie
    • Koniec zwiedzania na dziś on orang hutan i ja istota dua kaki spojrzeliśmy sobie w twarz   Almayer's Folly biały człowiek i opium jego dom w dżungli   Dwóch procent w genomie brak by w łóżku leżeć na wznak  
    • I choćbyśmy grały te same akordy, zawsze będzie pół tonu różnicy. Może moje pianino jest rozstrojone, a może Ty nie grasz dla mnie, kiedy ja komponuję jedynie dla ciebie.
    • Być albo nie być - w tym kwestia istotna: Czy szlachetniejszą ideą jest cierpliwie znosić Strzały i pociski straszliwego losu, Czy też za broń chwycić  przeciw smutków morzu, I, stając w szranki, im kres położyć?  Umrzeć – śnić; Nic więcej: Snem swym światu ogłosić, że kładziemy koniec Serca rozterkom albo życia ciosom, Które dziedziczy ciało: oto jest spełnienie, Którego wszech winien żądać. Umrzeć – spać; Śnić  nawet może...– Lecz drąży niepewność: W tym śnie zatraty, sny jakie nadejdą, Gdy zrzucimy z siebie powłokę śmiertelną? Muszą nam dać czas na namysł – to szacunek, Co czyni z bytu długiego  - nieszczęście: Bo czemu cierpieć nam czasu bicze i obelgi, Ciemiężcy razy,  ludzi dumnych wzgardę, Ból niespełnionej miłości, z praw kpinę, Urzędów bezwstydne, zuchwałe szyderstwa, Które cierpliwi od niegodnych znoszą, Jeślibyśmy wreszcie  spokój mogli znaleźć W ostrzu sztyletu? Kto znosiłby trudy, Znoił się i pocił pod  życia ciężarem, Gdyby nie lęk przed tym, co ze śmiercią przyjdzie -  Nieznanym krajem, z którego porządków Żaden człek nie wraca - to spina zamysł, I sprawia, że nam dorzeczniej znosić takie ciosy, Niż zbiec ku innym, których wciąż nie znamy? To ta świadomość nas czyni tchórzami, To tak radosny rumieniec zamiarów Skrywa chorobliwy, blady nalot myśli, A przedsięwzięcia wagi wiekopomnej Zmieniają koryto pod tym  naporem I zrzekają się prawa do miana - Działania.
    • @obywatelDobrej nocy, dziękuję :)     @Natuskaa  Dziękuję :)    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...