Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Będąc dzieckiem w zimno ciepło
Się bawiłem  z rodzicami
Dziś choć zgrywam dorosłego
Dalej lubię się w to bawić

Ku uciesze w każdym porcie
Trafić mogę na mundurek
Ten zielony niczym trawa
Co chce zaleźć mi za skórę

Ledwo cumy człowiek poda
I trap w porcie dotknie ziemi
Wnet ładuje się chałastra
-Guten morgen  -mówi celnik

I zaczyna się zabawa

Kiedy grzebią mi po szafkach
-Masz coś ?-daj coś
-nie masz-Sprawdzam

 

chciałbym nie raz tak wykrzyknąć 
zimno, zimno ale jednak 
za zębami trzymam język

choć myśl kiszki moje skręca 

Jak Houdini ich czaruję
kiedy robi się gorąco 

bo przy dziupli misiek węszy

nic nie znalazł machnął ręką 


Smutną miną obwieszczają
że już muszą iść niestety
-kiedyś jeszcze się spotkamy

tym żegnają się frazesem

Pojechali, zatem człapie

do swej koi powolutku 
brzędki flaszek, jedna pęknie 

na pochybel krasnoludkom 

Edytowane przez Marcin Krzysica (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Fajny pomysł z tym „ciepło zimno”, chociaż niezupełnie tak to wygląda z celnikami (ich nie kierujesz słowami do miejsca, gdzie kontrabandom), ale to drobiazg. Wydaje mi się, że wiersz przedstawia wesołą historię, która powinna się czytać gładko, łatwa do nauczenia na pamięć z tego powodu proponuje rymy wyraźne ABAB będzie przy tym pracy, ale wydaje mi się ze warto bo historia fajna.

Pozdrawiam

Opublikowano

Wersja oryginalna 

Bajka o trolu czyli inspekcja na statku 

 

Gdzieś w Norwegii była skała
Przy niej pewna łódka stała...
Na tej łódce spotkasz trolla
Co ogromne ma zakola..
Pewnym rankiem troll się zbudził 
Woda chlusnął... łeb ostudził
I podrapał się po dupie
Za bulajem woda chlupie
Nagle słyszy że trap trzeszczy
Ktoś się zbliża strasznie wrzeszczy 
Wyszedł wolno ze swej groty
Na zad wciągał już galoty
"Czego wrzeszczy?. ..Co się dzieje?
Czy to jacyś są złodzieje?"
Nie przed trapem stoją gnomy 
Obraz wszystkim wszak znajomy
Flag Inspector i customy ...
Troll podrapał się po brzuchu 
Potem chwile grzebał w uchu
"Gdzie schowałem swoje fanty?
Trzeba pozbyć się tej bandy"
I z uśmiechem tak już gada
-ale państwa dziś gromada
Wchodźcie wchodźcie moi mili
"Tfu byście w morzu się topili"
-Może kawy lub herbaty? 
Na to gada gnom brodaty
My tak tylko się przejdziemy 
Chyba ze coś tu znajdziemy
W głosie gnoma słychać drwiny
Lecz my tego nie lubimy
Wnet po łódce tej szperają
w każda dziurę zaglądają 
Troll się dwoi no i troi
By mu nie sprawdzali koi
Potem zmienia jak ten magik
Przy tym inspektorze flagi
Bo to przecież w tym jest pic 
By nikt mu nie znalazł nic 
Jedną ręką wymachuje 
Druga ręka drzwi rygluje 
-Oj zamknięte ...och przepraszam,
Lecz na kawę już zapraszam...
I tak mija ta inspekcja 
Jak iluzji w szkole lekcja
Już go gnomy opuszczają 
Tęgo przy tym się kłaniają 
Troll z uśmiechem się pożegnał 
Krzyż na drogę im przeżegnał 
Potem lekko se zasapał 
I po jajach się podrapał
Do swej koi wnet poczłapał
Litr gorzałki zza niej złapał 
Duszkiem wypił może pól
Potem zwalił się pod stół 
I tak teraz cicho chrapie
Przez sen gada "nigdy gnomie mnie nie złapiesz"

Opublikowano

Zastanawiam się jak Twój wiersz powstał czy w określonym miejscu np.blisko wody czy w określonym stanie wyobraźni-bo ostatnio dochodzę do wniosku,że miejsce dla pisania może mieć ogromne znaczenie.Pozdrawiam.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To po prostu połączenie pracy doświadczenia miejsca. Troll powstał w Norwegii fiord dalej od sławnego na cały świat języka trolla Trolltunga. A ciepło zimno mam co port lub dwa ;) jedyne co jest fikcją to te flaszki i dziupla w koi. 

Edytowane przez Marcin Krzysica (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Bardzo fajnie to opisałeś Marcinie.  W latach osiemdziesiątych często miałem kontakt z zielonymi mundurkami- wspaniałe wspomnienia.

Serki topione i bielizna damska na Węgry - z powrotem kosmetyki i jugosłowiański spirytus, kalkulatory z Austrii, czekolady z RFN .

Tylko piorunian rtęci do Brazylii i z powrotem kamienie do Tel Awiwu  mnie nie pociągały ( więzienia brazylijskie były wtedy gorsze od tureckich).

 

                                    Pozdrawiam

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Gdzieś na małej wyspie, gdzieś na Karaibach, gdzie bogaci biali kupili hektary jachtowa szósteczka w barze u Bazyla  zajada langusty, pełnymi szklankami popijając whisky. Karmią rytuały.   Gdzieś na Palma Island huragan dokucza, białe grzywy w dali miesza z dachówkami, śmiałkowie przez reling w głębokim pokłonie  spazmem poruszeni oddają hołd morzu. Szlak spienionej fali.   Na Granadzie było wielkie nurkowanie. Feeria ławicy niebieskawych rybek otacza korale. Zachłyśnięta pięknem rafy, kiedy z rufy skokiem gnębię wodę. Cud świata, Ci powiem.   Tańce i lobstery, niezłowione ryby, lazur w oczy bije i spalone czoła. Gdzieś na Karaibach słońce oczy mróży zachodząc za morze słyszałę już szeptanie, że koniec podróży.   To naprawdę koniec.       PS Zamieściłam go wcześniej i skasowałam. Zmieniam zdanie, to również kawałek życia. Pocztówka z wakacji. 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Jesteś daleko  a może nie bardzo  bo ja  ja wciąż słyszę Ciebie  jakbyś był obok    nie jedno życie zmieniłeś  nie jedno zmienisz    burzyłeś  mury  burzyłeś nienawiść  uczyłeś miłości  miłości czystej    Jesteś ... drogą do Źródła  do Boga    Jezu ufam Tobie    4.2025 andrew Piątek, dzień wspomnienia  m ęki i śmierci Jezusa  
    • I tak też można, a tak przy okazji: jak się pani spało?   Łukasz Jasiński 
    • Ten tekst akurat pani dobrze wyszedł, a czytam tak:   Płakałam w nocy, nie słyszał mnie, unikał spojrzenia - nie chciał widzieć   miłości, a każdy płacz i każdy oddech  był tylko o nim i jęki moje pieśnią    pochwalną - zagrzmiały i przerażał  mnie - jego kamienny spokój - nocny,   już byłam dla niego wspomnieniem, fotografią - poszarpaną fatamorganą...   Mam nadzieję, iż zniknęła u pani samotność...   Łukasz Jasiński 
    • Rozłącza ciągle dźwięk dzwonka, za długo się nie rozgadam. Co tam, orzechy łupisz lub inne wciąż o ogrodach kwietniowych sadach.   Jeszcze za rękę, magnolia, chłopiec z gitarą na plecach. Z miniatur zamek tak jak był stary fiołkowym runem przy Lelewela.   Spokojne to, co umyka — koci ślad muska parapet. Brzask kwiatów w chmurkach, ćwierkanie drzewa jakby czas statków do dobrych planet.         ***   zaopatrzeni na dzień śniadaniowych płatków w nowych sześć strun                    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...