Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Postanowiłem jutro zdradzić konwencje rządzące tekstem oraz wszystkie zamierzenia... tymczasem niech tekst broni się sam :) Pozdrawiam.

Klaudiusz wydaje mi się, że Ty jeden dobrze odczytałeś tekst (tzn. nie tyle dobrze, ile tak jak chciałem to przekazać)

Opublikowano

szczerze mówiąc to ja jestem zniesmaczony tą dyskusją pod tekstem, mówią panowie że się znają, spotykają, wspólnie pracują a tu takie "występy"... zamiast pogratulować młodszemu koledze, panowie są oburzeni faktem ze komuś się spodobało to co napisał...a niech tam! przypadek, trafiło się ślepej kurze... ale czy to od razu powód do zazdrości?
przepraszam że się wypowiadam w sprawach mnie nie dotyczących, ale sami panowie zakwestionowali moje prawo do decydowania o tym co lubię... owszem wielokropki nie świadczą o kunszcie, i być może ten Autor już nigdy nic dobrego nie napisze, bo po prostu nie umie... ale ten tekst jest po prostu dobry, taki jaki jest: z tą paplaniną na poczatku, urywanymi zdaniami, prostym językiem i przede wszystkim z prostymi nawiązaniami... bo buduje obraz, głownego bohatera, człowieka zagubionego w tym świecie...
i nie mam zamiaru wnikać ile tu było swiadomym zabiegiem a ile przypadkiem, liczy sieże wyszło dizeło kompletne...
Panowie znacie inny kontekst, a wiec oceniacie inaczej... ale ja oceniłem utwór jaki dostałem do ręki - i nie tłumaczcie mi że jest inaczej po po prostu nie wypada (naprawdę; z boku to wygląda jakbyście panowie byli zazdrosni ze się młodemu udało...)
mam nadzieję ze nie zrobiłem sobie wrogów, bo moje intencje nie były złośliwe, chciałem tylko zwrócić panó uwagena inny aspekt tego problemu... zaróno "ataku" na młodszego kolegę jak i podejścia do tekstu: panowie chcą go ocenić (wg. kryterium szkolnego - nawiązania, odwołania cytaty) a ten tekst po prostu trzeba przeżyć...

pozdrawiam nieagresywnie :))

Opublikowano

Ech, się narobiło... siwy dym; bez bicia przyznaję się do zboczenia polonisty - daaaaawno już przestałem przeżywać czytane teksty, choć w tym samym czasie czytanie stało się dużo większą podnietą intelektualną (co nie oznacza, że usiłuję pozować na intelektualistę). Utwory takie jak powyższy tej podniety intelektualnej mi nie dostarczają, stąd moja agresywna reakcja. Po prostu uważam, że pole do przeżyć nad tekstem jest znacznie węższe od pola do popisu jeśli idzie o zwiedzanie dialogowo-nawiązaniowo-polemiczno etc.
Może po części także z przekonania, że pewne sprawy są mierzalne... od początku wstydziłem się, że zostanie to odczytane jako zazdrość, ale co tu komu mydlić ślipia: każdy by chciał przeczytać pod swoim tekstem, że genialny. Młodszy kolega wie, że nie chodziło o wbicie w czarnoziem ani przycięcie stosownie do ustawowego poziomu.

Podziwiam trzeźwość komentarza :) Kłaniam się z doskonałym spokojem :)

Opublikowano

uspokoił mnie Pan, bo bałem sie że to zostanie źle odczytane... ale widzę że jednak zostałem dobrze zrozumiany...
powiem tak: jak ja czytałem tekst... myśle sobie "jakiś dziwny" a potem czytam dalej i dochodzę do wniosku: super stylizacja...
być moze to nie stylizacja a styl autora, ale do tego teskstu idealnie pasuje :)

co do "podniet intelektualnych" - oczywiście to fajna zabawa :) i w tych kategoriach, nawet ja - absolwent technikum, co to nie pamięta werterowskiej wsi :) - mogę stwierdzić, że tekst jest słaby... ale to tekst z zupełnie innej "bajki" i wg. mnie wyszedł naprawdę dobrze...
pozdrawiam

Opublikowano

Nie no, Wy to Panowie potraficie człowiekowi spaskudzić humor.

Freney, to chyba nie pierwszy, nawet nie drugi raz, kiedy zupełnie inaczej podchodzimy do danego tekstu. Skąd to zaskoczenie? I jeszcze mam tłumaczyć, czemu mi się podoba? Argumentować? A dlaczego to?

Czytałam utwór będąć pod wielkim wrażeniem, wyraziłam swoją opinię, coś jeszcze?
Mam odpowiadać za to, że coś mi się podoba skoro większości się nie podoba?
Może mam powody dla ktorych tekst wydał mi się wyjątkowy a nie mam ochoty nikogo powiadamiać o nich, bo uważam je za zbyt osobiste?

dobranoc

Opublikowano

Zaraz zaraz.
Po to jest to forum, zaby podzielić się uwagami, tak czy nie? Jezeli komuś się pdoba, to pisze że się podoba, jezeli nie to pisze że nie. Dobrze jest kiedy się uzasadni - bo z tego pożytek płynie dla autora (a przynajmniej dla mnie płynie, osobiście wolę jak mi się napisze że to do kitu, to mi się nie podobało, to śmakie to owakie, wtedy się zastanawiam czy to może i racja, czy nie - ale pożytek płynie, a najgorzej nielubię jak mi kadzą, tzn. jak mi tylko kadzą i piszą fajen super sie czytało, pozdrawiam - takie recenzje do dupy są, chcią bym wiedzieć czy sa osoby którym się podoba, czy takie którym nie i dlaczego, no i sądząc po sobie - robię tak i innym tu piszącym).
Nie bedę nikomu gratulował występu, jeżeli wystep mi się niepodobał. Tym bardziej jezeli to mój kolega. jakby ktoś jawiący się moim kolegą gratulował mi czegokolwiek niemerytorycznie, to byz ostał od razu sprowadzony do parteteru i podduszony przez mata leo. No bo czego jeszcze można gratulować, ze się ktoś umiał zalogować i przesłać tekst na serwer?
No i nie wyjeżdżać mi tu, że komus czegoś zazdroszczę. jak zazdroszczę to o tym piszę autorowi. A jeżeli piszę to znaczy że tak bardzo mi się podobało. Zazdrościłem tu m.in. P. Rowickiemu - przyznaję się bez bicia.
A prócz tego ja mam jeszcze 2 miliony powodów dla których ten tekst mi się niepodoba, ale bo namyśle nie mam ochoty nikogo powiadamiać o nich, bo uważam je za zbyt osobiste
I w sumie, asher, masz rację, tylko to, do czego namawiasz, to jest własnie brak szacunku. Chyba że źle Cię czytam. Ale marcholt marcholtem. Howgh.

Opublikowano

Wiem, że uzasadnienie jest ważne.
Proszę bardzo. Będzie mam nadzieję wystarczające.

Kliknęłam na „Możecie nazwać to jak chcecie” właściwie chcąc tylko się upewnić, że to jakiś beznadziejny tekst. Dużą wagę zwykłam przykładać do tytułów a ten, jak wspominałam, jest odpychający. Zobaczyłam masę słów, jakby się komuś torebka z makiem rozerwała. Ani akapitów, ani dialogów, sporo trzykropków. Pomyślałam sobie, że utknę zapewne na samym początku. Zaczęłam czytać.
Pierwsze zdanie, powtórzenie tego nieszczęsnego tytułu, dlaczego?!
Zdanie drugie. Aha, wyjaśnienie.
Trzecie zdanie. „wydawało mi się, że jestem sztuczny”. O, miłe zaskoczenie. Bo i ja się sobie momentami sztuczna wydaję. Lubię czytać teksty, z którymi łączy mnie więź emocjonalna, czytam dalej. Doszłam do „Ot…przemyślenia” i tu uznałam, że to może jednak być nudne.
Później zaczęły się odniesienia do różnych epok. Nie przypominam sobie bym czytała kiedyś podobny tekst. Bardzo spodobały mi się te porównania, tak swobodnie wplatane. Całość przybrała formę zwierzenia. Zazwyczaj człowiek czuje się trochę lepiej, jeśli okazuje się, że ktoś chce się z nim podzielić jakąś historią, tym bardziej historią swojego życia. I w tym optymistyczniejszym (urojonym świadomie rzecz jasna) humorze wczytywałam się coraz głębiej.
Wypominane trzykropki uszły mojej uwadze, gdy tekst pochłania mnie treścią zaczynam zwracać uwagę już tylko na sens a nie strukturę.
Szturchanie może tylko cudzysłowiem mnie zaskoczyło, reszta wydała mi się w porządku.
Powtarzane przez głównego bohatera pytanie o godzinę spajało w jakiś sposób całe opowiadanie i te wycieczki wstecz. Moim zdaniem świetnie się sprawdziło.
Każde takie odniesienie można było poczuć, zobaczyć na własne oczy, zauważyć tę przemianę scenerii np., ludzie łażą za nim jak psy, przyczepił się raz do niego pies, mieli psa w czołgu, ale to był kłopot, i Niemcy, znów. Właściwie zaczynali mnie zastanawiać, czemu wciąż myśli bohatera dążą do naszych sąsiadów, ale on też starał się to wyjaśnić. Ciekawy efekt uzyskało zaskoczenie, że on też nie wie(!), że nie bardzo sam pojmuje skąd płyną te myśli, dlaczego obierają taki, a nie inny kierunek. To znów było (dobrym) krokiem w stronę czytelnika. A jak mówię, przejścia owe, wydawały mi się bardzo efektowne.

„Latarnik latarnie gasi” = niepotrzebnie przestawiony szyk.

Ale czy mi wypada leżeć na ulicy = znak zapytania powinien chyba być

Ostatni akapit też wydaje mi się nieźle napisany. Fragmenty o amerykańskim filmie czy telewizorze uważam za udane. Potem spokojne, stonowane zakończenie.

Po skończeniu byłam pod ogromnym wrażeniem. Tekst uważałam za znakomicie napisany, świetnie prowadzony i interesujący. Stąd moja opinia. W niewyjaśniony dla innych sposób ten tekst dał mi sporo radości. Wywarł bardzo pozytywne wrażenie, nakręcając mój nastrój, moje samopoczucie właśnie w kierunek czystych pozytywów. Pozwolił się oderwać na chwilę od codzienności. Czułam się jak po niespodziewanym spotkaniu wyjątkowej osoby.

Tyle mi wystarczyło.

Państwu też już teraz lepiej? Jaśniej? Czytelniej? Pełniej?

Wiem, że komentarze powinno się uzasadniać. Zwyczajnie po przeczytaniu nie byłam w stanie nic konkretniejszego napisać a bardzo chciałam się swoją opinią podzielić z autorem. Nie miałam pojęcia, że taka opinia może być odebrana w sposób negatywny.

Jeśli i tu brakuje merytoryki z mojej strony, to przykro mi, ale więcej już na temat tego tekstu nie napiszę.

Opublikowano

ja powtórzę mój śmieszny argument, odnośnie wielości wielokropków, który uważam, za zły zabieg, bardzo zły... i nie potrafiłem aż tak dać się pochłonąć tekstu, żeby nie zwracać uwagi na te wielokropki,
a tekst "pochłaniał" mnie, owszem, choć to wygurowane słowo, niech będzie, że wciągał mnie miejscami, szczególnie kiedy "podmiot liryczny" podróżował przez światy, epoki, sam nie wiedząc gdzie jest i to było jak dla mnie bardzo dobrym pomysłem i chciałbym, żeby tekst opierał się na tym wątku, bo kiedy ów bohater wracał sam do siebie, do użalania się nad sobą, że jest sztuczny itp, to momentalnie tekst tracił już w moich oczach, ale jest to winą mojego skrzywienia, a mianowicie tego, że nie lubię tego typu literatury, tzn "literatury marudzącej" (że się tak wyrażę), ok, któś może tak pisać, ale mnie to jakoś drażni, sorry ;)

Podsumowójąc, tekst nie jest zły, montami dobry i wydaje mi się, że dobrze napisany (nie będę już wspominał kropek ;), może też trochę przydługi, bo pod koniec zacząłem być już trochę zmęczony, ale może to przez prominiowanie eletromagnetyczne ;) Podoba mi się najbardziej środek, opisujący zagubionego w czasie i przestrzeni bohatera, lecz nie podoba mi się opis bohatera zagubionego w sobie. To chyba tyle ode mnie :)

pozdrawiam :)

Opublikowano

to może ja na koniec parę słów

Do autora:

1)Gratulacje! wywołał pan niesamowitą burzę.

2)co do treści, smutny ten tekst jest z lekka...

Do komentatorów:

Śmiać mi się chcę kiedy slysze z ust internetowych pisarzy"Genialny" to brzmi jak z kościoła katolickiego, którego przedstawiciele oceniają kogo uznać świętym a kogo błogosławionym.
Mam nadzieje, że genialny oznacza tu- "wywolal u mnie ogromne wrazenie" jesli tak to sie dopisuję do tych emocjonalnych odczuć...Bardzo mi się podobało...pozdrawiam

Opublikowano

apropo wywodu p. Rutkowskiego - toz to caly czas probujemy wytlumaczyc (ja i przynajmniej jeszcze jedna osoba) "genialny" znaczy genialny dla mnie... no chyba ze i tutaj zawita wspaniala tradycja matematycznego tlumaczenia "dlaczego cos mi sie podoba"...
a burza jak na razie bardzo srednia jest...
smiac mi sie chce jak slysze slowa typu "niesamowita" bo to brzmi jak...
(i widzi Pan - moze jednak pozwolmy sobie na odrobine subiektywizmu dla dobra wspolnego... :)) )
pozdrawiam

  • 4 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @.KOBIETA.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      A gdybym, mimo woli, kiedyś Ci dopiekł - pomyśl: "rodziny" się nie wybiera
    • Zamknąłem oczy na chwilę i chyba przysnąłem. Obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła więc zerwałem się z fotela w którym uciąłem drzemkę by sprawdzić przyczynę hałasu ale tak szybko jak wstałem pojąłem co się stało. Że to był sen w którym zbiłem lustro, pięścią z całej siły, i byłem kobietą w tym śnie to dziwne i był ten obleśny nieznany mi mężczyzna po którego wyjściu za drzwi uwolniłem swoje emocję rozbijając lustro. A więc moja wyobraźnia zbiła lustro? Zażartowałbym pytaniem czy to się wlicza do lat nieszczęścia ale bardzo ciężkie negatywne emocje które towarzyszyły sennym wizjom, które przeżyłem w śnie jakoś nie opuściły mnie wraz z otwarciem oczu. Czuję się fatalnie, jak czarna nicość, jak coś najgorszego i to z powodu kilku krótkich scen we śnie. Dzwoni telefon który wyciszam bez sprawdzania kto to, nie mam ochoty na ludzi, gaszę światło, zasuwam firany. Siedzę tak w ciszy i ciemności a wgłowie krzyczy mi płacze żali się wypomina. Nie zaznam spokoju wiele godzin aż wstanie dzień i pójdę sobie zrobić kawę. Dziś nie jem śniadania żołądek mam ściśnięty tym zdarzeniem ze snu jakby wydarzyło się naprawdę, nie mam apetytu i choć nieraz zmuszam się zdroworozsądkowo do odżywiania wiedząc że to dobre dla mojego organizmu tym razem dusza wygrywa nad ciałem i tylko wypalam dwa papierosy do mojej kawy. Pójdę do pracy i mi przejdzie- myślę bo wiem że tam myśli zajmą się czymś innym a jednak wbrew sobie poddaje się chyba swojej podświadomości i wybieram numer do firmy informując przez sekretariat że dziś mnie nie będzie. Zasłaniam szczelnie okna stawiam popielniczkę możliwie blisko wyciszam się w ciemnościach. Medytacja nie przynosi skutku. Niepokoi mnie ta wizja ze snu. Nie tylko zbite lustro ale cały klimat tej sceny. NIe umiem nazwać ani emocji, ani uczuć jednak wiem że są złe, niedobre. To bardzo ciężkie i przytłaczające myśli choć niesformułowane niepokoją mnie jak krajobraz oceanu nocą. Szybko kończą mi się papierosy, musiałem wypalać jednego po drugim niezuważenie gdzieś goniąc myślami po zakamarkach tego czego doświadczam by to poznać. Nie poznałem i nie mam papierosów. Kim jestem bez tych szlugów? Chyba sam siebie bym nie rozpoznał mijając się na ulicy gdybym nie trzymał papierosa między palcami w ustach. Jakby tego było mało że w moim wieku nie wiem kim jestem to jedyna moja tożsamość jakiej jestem pewien w tej chwili niknie. Albo będę kłębkiem nerwów tu zamknięty w ciemnym pokoju mojego mieszkania i z każdą chwilą będę obserwował rosnące objawy napięcia i głodu nikotynowego jak drżące ręce i nerwowe oddechy albo będę kłębkiem nerwów w drodze do sklepu, po ulicy, do ludzi i w śród ludzi. Już dawno zrozumiałem że nie nikotyna mnie uzależniła a poczucie zasłony jaką tworzę tym papierosem, dymu którym odgradzam się od innych, skupienia na sobie które zapewnia mi palenie. Nawet nie musiałbym wciągać tego dymu wystarczy sama świadomość że ćmi mi się w dłoniach ten mój przyjaciel jak maska, jak dystans od świata. Minie czas i pójdę jak na skazanie po kolejną paczkę tymczasem uciekam się do wszystkiego by odwlec tą chwilę do jak najdalej od teraz. Do wszystkiego w moim stanie oznacza rozpadnięcie się w fotelu i wbicie wzroku w sufit i coraz wolniejszym miarowym zamykaniem powiek. Medytacja? Nie sądze medytacja oczyszcza myśli i rozjaśnia moje stają się coraz bardziej brudne i zabarwione na czarno, czuję coraz większy niepokój, mam wrażenie że słyszę szum krwi w sercu. Toksycznej nieczystej krwi, zamkniętę oczy podsuwają mi widok jak na tym samym fotelu ktoś taki jak ja siedzi patrząc w sufit a z otworów ciała oczu uszu nosa sączy się krew i kapie po dłoniach, palcach na podłogę w coraz większą kałużę. Przeciągam palcami po spodzie dłoni które są mokre przerażony otwieram oczy i patrzę na uniesione na wysokość twarzy swoje ręce. Są tylko spocone, albo aż spocone bo nigdy nie pociły mi się ręce. Muszę iść po papierosy myślę i wstaję by ruszyć do drzwi w korytarzu mijam lustro iprzyspieszam wiedziony jakimś dziwnym przeczuciem nie chce widzieć ani swojego w nim odbicia ani lustra jako przedmiotu. To nie jest rzecz z dobrą karmą podpowiadają mi myśli jest w nim wiele zła uwięzione. Chciałbym tego nie wiedzieć i nie rozumiem skąd w mojej głowie takie myśli, wyrażane z taką pewnością jak oczywistość. Nie dyskutuje wtedy tylko słucham i mam wrażenie że ktoś kto je tam wkłada czerpie satsfakcję im bardziej przerażony żyję tą wiedzą. Przed drzwiami domu uderza mnie słoneczne światło upał ptaki liście na drzewach chcę się wycofać ale zdołałem już zamknąć drzwi na klucz zresztą potrzeba ucieczki w papierosa jest już nie do zniesienia więc zaciągam kaptur grubej bluzy jak najniżej na oczy a wzrok wbijam w chodnik. Kolejne kroki, byleby nikogo nie minąć byle nie zagadał byle nie spojrzeć w oczy byle uniknąć kontaktu choćby o kilkadziesiąt centymetrów. Sklep jest udręką. Niesamoobsługowy duży obiekt i jedna niskoopłacana kasjerka która z wyraźną niechęcią spełnia kolejne prośby z listy zakupu klienta który mówi by mu podać to i to ona idzie, wlecze się stękając i wzdychając bierze towar z półki przynosi na ladę nabija na kasę a klient że jeszcze to i to. Kolejka na kilka osób za długa dla mnie o wszystkie z kilku osób ale nie mam wyboru czekam i pocę się coraz bardziej płynę przerażony ogromem ludzi i ich bliskością. Niech nikt mnie tu nie zauważa proszę to w co wierzę w swoich myślach niech jestem niewidzialny, niech się nie oprze, nie przesunie obok niech nie trafi torbą z zakupami. Sekundy jak z gumy rozciągają się lepiąc każdy brud tego miejsca do mojego ciała. Zwymiotuje smrodem który nie jest zapachem a odorem myśli i sumień tych ludzi obok. Umiem oddychać ich moralnością. Zazwyczaj to okropny odór nie do wytrzymania smród z brudnych myśli, owrzodzonych czynów. Kto jest bez winy ten pewnie pachnie jak wata cukrowa, albo jak polna łąka. Nigdy mi się nie zdarzyło spotkać osoby przy której poczułem się dobrze i czysto. Zbiera mi się na wymioty ale nauczyłem się nad tym panować. Początek kolejki jest coraz bliżej, spokojnie znoszę niechęć sprzzedawczyni zza lady i nawet trochę jestem jej wdzięczny za tą szczerość z jaką traktuje klientów. Bo nie o to chodzi byśmy kogoś udawali albo coś przed kimś choć ktoś powie że lepiej być fałszywie miło potraktowanym mi jednak taka swoboda na jaką pozwala sobie ekspedientka pozwala na swobodniejsze oddechy, atmosfera choć ciężka i brudna jest jakby bardziej przejrzysta. Biorę kilka paczek i butelek wina i whiskey. Po tym doświadczeniu wiem że nie zbiorę się przez kilka dobrych dni do opuszczenia mieszkania, więcej nie odsłonie zasłon by przypadkiem nie dostrzec jakichś ludzi spacerujących po ulicach. Wracam do domu jak tylko szybko można chodzić z wzrokiem wbitym w chodnik. Kilkadziesiąt kroków i w prawo i już moją ulicą kolejnych kilkadziesiąt kroków, bramka podwórko zakręt kilka schodków nerwowo szarpie się z kluczem w zamku naciskam klamkę w pośpiechu od progu odkladam siatki z zakupami i rygluje czym prędziej drzwi. Odłączam dzwonek. Nie ma mnie dla nikogo. Niestety sam dla siebie tu będę choć wolałbym nie. Dla siebie i dla tego absolutu który pcha mnie przez tą wiedzę o nieczystościach, o brudzie, który wpycha mi w głowe te myśli śmierdzące rozkładającymi się trupami. To umiera ludzkość, gnije od wewnątrz już a zacznie gnić skóra niebawem jak mówi kolejne przeczucie. Uciec? Nie da się uciec wiem to. Mógłbyś powiedzieć że śmierć jest ucieczką jednak ja wiem że nie jest a potem jest jeszcze gorzej bo wrzucą cię w kolejne od nowa życie. Kurwa czemu ja tak sobie wierzę, czemu jestem pewien moich myśli, czemu one pojawiają się jako zdania twierdzące czemu nie jako przypuszczenia czy hipotezy tylko od razu z nastawieniem że tak jest właśnie. Czemu to moja wina a wiem że to moja wina. Myślę o pomocy jaką mógłbym otrzymać i wzdrygam się na samą myśl że obcej osobie miałbym przedstawić moje lęki, obawy, że miałbym jej opowiedzieć to wszystko o sobie. I co ktoś taki zrobiłby z taką wiedza? Napewno nie uwierzył. Akurat nie potrzebuje kolejnego nie dowiarka. Leki z apteki terapie może oddział zamknięty w związku z tym pewnie by zaordynował dla mnie. Więc nie pójdę i się nie przyznam bo i po co bo i tak ktoś uzna to za łgarstwo i zmyślone historię bo uwierzy sobie i wierzy w leczenie. To nie jest uleczalne to też wiem. Siadam w fotelu kieliszek wina dym z papierosa ciemność kilka chwil później usypiam.
    • @_M_arianna_W... Dzięki

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @_M_arianna_W... Super

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Grahamoza dzięki

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...