Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

a cisza przechadzała się w długiej sukni
blada i rytmiczna

siedziałam po środku półcienia
ona krążyła szumiście
posypując mnie ziarenkami piasku

zmyślone dziecko w przymałej czapce
cisnęło we mnie garstką dzikiego ryżu
i oblizując nóż zapstrokaciło jękliwie
ciesz się ciesz się

jej suknia szumiała jesiennym morzem
ziszczałam się bursztynem
znalezionym w przyszłości przez ciebie

a cisza przechadzała się w długiej sukni
blada i rytmiczna

Opublikowano

Czy mógłbym się dowiedzieć, co znaczy:

cisza przechodziła się ?

- użyte dwa razy konsekwentnie, więc celowo. Ta forma zwrotna, nawet jak na oniryczne marzenie, dla mnie jest niezrozumiała. A od tego zależy interpretacja całego wiersza (nb. chyba trochę przesłodzonego ;)
pzdr. b

Opublikowano

"przechodziła się - przechodzić się, snuć się, krążyć"

Może jednak "przechadzać się"? Tak się mówi.
"Przechodzić się" - dla mnie oznacza przejście przez siebie. Ale mogę się mylić - proszę więc sprawdzić w Słowniku J. Polskiego na stronie PWN-u, jeśli chce Pani być pewna.
pzdr. b

Opublikowano

ten wiersz to obrazzki, różne... przeważnie nieciekawe

jaka role spełnia powtórzenie początku??

siedziałam po środku półcienia - przekombinowane, mym skromnym zdaniem

"zmyślone dziecko w przymałej czapce
cisnęło we mnie garstką dzikiego ryżu
i oblizując nóż zapstrokaciło jękliwie
ciesz się ciesz się"

a skad ten nóz?? nozem nabrało ryz zeby rzucić?? a może jedną ręką ciskało ryżem aw drugiem trzymało nóż... ale skoro tak to po co... jak ma sie zmyslony dzieciak, do ryzu i noża??

tera

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



powtórzenie początku ma na celu pokazanie tego, że tak naprawdę te obrazki umiejscowione są w jednym i tym samym momencie, dzieją się jednocześnie

a nóż stąd co i przymała czapka, i ryż, i w ogóle dziecko, są zmyślone
mają się do siebie tak jak się nie mają
Opublikowano

czyli bezsens... wychodzi na to że cały wiersz jest bezsensem...
czy moze jakaś strofa ma sens?? jak tak to która

i jak tamta ma sie do pierwszej

bo odniesień do bezsensownośc wczesniej komentowanej strofy nei widze

tera

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ktoś mądry powiedział mi kiedyś,że niebezpiecznie jest zagłębiać się w zakamarki umysłu.

czy jest tu kontrast pomiędzy zewnętrznością a wewnętrznością?
czy jest tu jakieś zderzenie?

czy każdy ma w głowie wszystko poukładane?
taki porządek i zero bezsensu?

tak, bezsens

i bałagan
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Co denerwuje?
a a a a a a a a a a a a a a (oczywiście przesadzam, ale proszę się zastanowić, czy nie można inaczej?)
"po środku" - a nie przypadkiem "pośrodku"?
"suknia" użyta dwa razy "w bezpośredniej bliskości" - przeszkadza.
Widziałbym inny podział na wersy w celu zarysowania dodatkowych ścieżek interpretacyjnych.
Nie zgadzam się z Terą. Ten wiersz odbieram jako opis snu. Bardzo realistycznego i jednocześnie pełnego dziwnych zdarzeń. Jak to ze snami najczęściej bywa. Niby bezsens, a jednak...
Opublikowano

Dla mnie ciekawie. Aliści:
- Ona mogłaby przechadzać się po środku, ale jeżeli siedziała, to pośrodku.
- a ona krążyła szumiście tu wyrzuciłbym "a", bo psuje ono efekt klamry "a cisza...", która według mnie podkreśla senność przekazu.
- jej suknia szumiała jesiennym morzem Rzecywiście suknia występuje i na początku i na końcu, więc tu już dla niej nie ma miejsca. No i już było, że "szumniście", więc "szumiała" - to powtórzenie.
- zwrotka z dzieckiem i nożem - ciekawa w swojej jakby Dalli-owskiej wizji, chyba jest za dużo o jedno "się", ale tego nie jestem pewien.
- ziszczałam się bursztynem Oj to fatalnie brzmi w czytaniu. Owszem jest prawidłowo utworzone od słowa "ziścić" ale w czytaniu brzmi groteskowo przez dźwiękowe podobieństwo do innego słowa.
Tyle moich doznań. Na podstawie tego moja propozycja brzmi:

a cisza przechadzała się w długiej sukni
blada i rytmiczna

siedziałam pośrodku półcienia
ona krążyła szumniście
posypując mnie ziarenkami piasku

zmyślone dziecko w przymałej czapce
cisnęło we mnie garstką dzikiego ryżu
i oblizując nóż zapstrokaciło jękliwie
ciesz się ciesz

jej włosy pachniały jesiennym morzem
stawałam się bursztynem
znalezionym w przyszłości przez ciebie

a cisza przechadzała się w długiej sukni
blada i rytmiczna


Odbieram to jako półsenną wizję, taki chaos, szum informacyjny przed zaśnięciem, jakieś obrazy dziwne przed oczami, omamy słuchowe, świat odpływa...
Pozdrawiam serdecznie.
Ja.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @andrew @wiedźma @LessLove @Alicja_Wysocka @Kwiatuszek @Posem serdecznie Wam dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @jjzielezinski   I ze wzajemnością! Wszystko mam czarno na białym! W dokumentach - to są formalne dowody! A pan by wszystko chciał, abym publicznie opublikował? Po co i w jakim celu? Takich rzeczy nie wolno ujawniać! To pokazanie na tacy wrogom własnych argumentów formalnoprawnych! Serdecznie zapraszam na mój esej pod tytułem - "Jasinizm" - tam opublikowałem wszystkie badania, a pan? Istnieje jeszcze badanie wiarygodności - wiarografem - zrobi to pan? I jeszcze jedno: oskarżył mnie pan o kłamstwo bez udowodnienia, a na to jest - artykuł 234 kodeksu karnego - od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      No nie ma wyboru :) Pozdrawiam!
    • ]WIELKA FLAMANDZKA[ "Κάτω από το .40 δεν υπάρχει λαός. Πάνω από το .50 δεν υπάρχει Θεός" - Φ. Νίτσε, Ο πρωκτός του Ζαρατούστρα Flamandki idą w tan, nie mówiąc nic Nie mówi im  nic niedzielny dzwon  Flamandki idą w tan, nie idąc w noc Flamandki to nie mówiący typ  Idą w tan, bo mają dwadzieścia lat Wiek, gdy musisz zaręczyć się  Zaręczyć, by móc wziąć ślub Ślub, byś  dzieci mieć mógł Tak uczyli  rodzice nas Mnich, i Eminencja sam Arcykapłan, co w katedrze jest  Dlatego tak, dlatego tak idą w tan  Flamandki  Flamandki  Fla- Fla- Fla-  Flan Idą w tan, nie idąc w dreszcz Nie idą w dreszcz w niedzielny dzwon  Idą w tan, nie roniąc łez  Flamandki nie ze łzawych są Idą, bo minął trzydziesty rok A to rok, gdy dobrze pokazać, że Wszystko dobrze, dzieci rodzą się Jak chmiel i żyto w krąg  Że dumą rodziców są  I Mnicha, i Eminencji, co  Kapłanem tu w katedrze jest  Dlatego tak, dlatego tańczą wciąż Flamandki  Flamandki  Fla- Flo Flamandki idą w tan, nie brnąc w śmiech Nie brną w śmiech, w dzwonu broń Nie brną w śmiech, bo śmiech to grzech Flamandki nie mają zmysłu doń Tańczą wciąż, choć już sześć dych - Dostojny wiek, czas pokazać, że Dobrze jest, wnuki wyszły ci Jak chmiel i żyto w szkle  Wszystkie spowite w czerń  Jak Mnich, Eminencja Jej Co w klasztorze pędzi też Dziedziczą ją, jak tan ten Flamandki  Flamandki  Fla- Fla- Flen Flamandki dą w tan, choć minęło lat sto  A nasz sto musisz wykazać się Pokazać, że umiesz wychylić szkło  Z chmielu i żyta, co utrzymało cię Idą w sto pas do przodków, w ten sam dzwon Co mnich, a nawet Ekscelencja, co Archiprezbitrem post mortem zrobili go I dlatego idą jeszcze raz w tan, to szkło  Idą w tan, choć nie chce zgiąć się krzyż, Zdjąć się krzyż, ten wielki dzwon Wziąć ten krzyż, krzyż lżejszy niż Tan tan, tan ten po zgon Flamandki Flamandki Fla- Fla- Pa pa Pavulon...     (MAŁY GATSBY) 'Out stultum caedis Out stultorum caedebas" M. Aurelius, Ars philosophiae. Maraton, mar-a-ton Mara, Mara, Marathon Dołącz się, włącz się w maraton nasz  Zawsze idziemy w tan, gdy muzyka gra Dołącz do nas, pod ręką maraton masz  Tan, tan, za nocy i dnia Tan, bo wokół lat dwudziestych ryk Ryk, bo w wannie skończył się gin  Lecz w W-D-O-W-D i odkupienie win Do sławy szlak i mocny życia łyk  Lindbergh, Liberty Dzwon Wciąż niemy film, gra Al Capone Czarny, Czarny Poniedziałek, upadek giełd Lecz ty wciąż w tańcz, tańcz, nieważny געלט Maraton, mar-a-ton Mara, Mara, pij ten bełt Dołącz się, włącz się w maraton nasz  Zawsze idziemy w tan, gdy muzyka gra Dołącz do nas, pod ręką maraton  masz  Tan, tan, za nocy i dnia Tan, bo w nas lat trzydziestych jęk  Jęk, bo wokół gonitwy zgiełk Buster ma kamienną twarz, lecz Charliemu świat pękł  Kupony, slamsy, z Frankensteina piekł   Adolf wszedł  za to z  Hindenburga trup NEP i zboże dorodne jak elektryczny słup  Zadzwoń do  brokera i miętusy kup  Maraton, mar-a-ton Mara, Mara, cię rżnął głup! Dołącz się, włącz się w nas Zawsze idziemy w tan, muzyka gra Dołącz, pod ręką  masz  Tan, tan, za nocy i dnia Tan, bo wokół lat czterdziestych dym Dym, bo trąby sławy grzmią tym Co nadchodzą, kładąc rym, Gdzie Dachau, Hakenkreuz, i Gott mit Ihm "Ósmego dnia stworzył Bóg Grzybć",  Jako ersatz Trwać wyst. Oppenheimer, R.!!! Pokój słodki tak, jak twa mać  Więc tańcz jeszcze tańcz, nim oddasz życia ster  Maraton, mar-a-ton Mara, Mara, Marathon Maraton, maraton Mara, Mara, mara zer  Dołącz, włącz się w maraton nasz  Zawsze idziemy w tan, gdy muzyka gra Dołącz, pod ręką maraton  masz  Tan, tan, za nocy i dnia Tan, bo wokół lat pięćdziesiątych śpiew  Śpiew bo jednak po coś była ta krew  I już sześćdziesiątych swing prawom wbrew I siedemdziesiątych piasku gniew Następnych z Wall Street wilczy zew Potem Stadion X, dalej koniec World I  pracujący bez cztery L Wszystkich na Mars wyśle Elon nas Przyjemność dla mas, wdzięki  z Only Fans,  Więc tańcz, wtańcz nas w ten radosny czas! Maraton, maraton Mara, Mara, Mara, but by was!  Dołącz, włącz  maraton nasz Zawsze  w tan, gdy gra Dołącz, masz Tan dnia Więc idź w dym, dym jak Rzym! Rzym, więc zaświadcz życiem swym, gdzie Krym. Tan, bo lat dwudziestych skamla pies Pies, bo dni kres Kres, bo bój ma gest Gest choć, choć krwi dość jest Tan lat skamla jak pies Pies, bo kres Kres, bo gest Gest choć, chodź, jest
    • @Jacek_Suchowicz   Dziękuję    Łukasz Jasiński 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...