Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wracał ojciec
gasił gwiazdy
zamykał dom

skrzaty pod podłogą
liczyły na stole pieniądze
matka dzieliła według uznania

kromki chleba
jak dżinsowe spodnie
z plakatu jamesa dina
smarowała dżemem
do kołyski

on spał
i nawet mysz
pod progiem
była w niebie

a gdy rano pił
nazywając to kontaktem

biznes kręcił się dalej
i wszystko

wszystko kurwa mieliśmy
w końcu wykupił bilet
na łajbę do perth

spakował się
i wyszedł

ubrany w kwiaty

jak hawajski król

Opublikowano

prawie bez zarzutu . Pierwsza świetna . Skrzaty w drugiej ... trochę trącą ... W czwartej niepotrzebne i , poza tym niezręcznie pod progiem a jednocześnie w niebie chociaż wiadomo o co biega ... Mięso w siódmej wyjątkowo może być . W ósmej znowu i ... I po co ??? Puenta w pytkę ! No : )

Opublikowano

Fajnie się czyta i widzi, bez zakrętasów.
A to perliste:

on spał
i nawet mysz
pod progiem
była w niebie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • doszedłem do wniosku że odnajdę kiedyś prawdziwego Boga  
    • "Bałwania podróż" Choć to nie pora i mróz jeszcze trzyma, gdy tylko słońce mocniej zanuci, w sercach bałwanów radość ożywa, bo koniec zimy ich przecież nie smuci. Ruszają rzeką w stronę wielkich mórz, płyną wytrwale aż do bieguna. Wrócą, gdy chłody nieproszone znów,  spadną na ziemię w śnieżnych całunach. Tam, gdzie mróz rządy sprawuje twarde, zasną w objęciach polarnej bieli, czekając chwili, aż wiatrem hardym zima ich w drogę znowu wystrzeli. Wiatr je uniesie w podniebne szlaki, zmieni w puszyste i ciężkie chmury, by znów jak białe zimowe ptaki spadły na pola i leśne mury. Wtedy je dzieci rączkami swymi zmienią znów w kule, co dumnie stoją. Tak bałwan powróci do swojej krainy, słońca i ciepła już się nie bojąc. W radosnym zgiełku, wśród śmiechu dzieci, wszystko się bieli, puch leci z nieba, marchewka-nos już w słoneczku świeci, węgielki tworzą uśmiech jak trzeba. - Leszek Piotr Laskowski Dodatek: Opowieść na dobranoc - "O Wielkiej Wędrówce Śnieżnego Wędrowca" Zaśnij wygodnie, wtul się w poduszkę i posłuchaj o tajemnicy, którą znają tylko bałwany, a od teraz poznasz ją także ty. Kiedy nadchodzi wiosna i słońce zaczyna coraz mocniej przygrzewać, my cieszymy się z pierwszych kwiatów. Ale bałwany… bałwany wiedzą, że nadszedł czas na ich wielką przygodę. Widzisz, bałwan wcale nie znika. On po prostu zmienia ubranie na lżejsze i wyrusza w podróż, o której marzy przez całą zimę. Najpierw – przy roztapianiu – zamienia się w mały, srebrzysty strumyk. Płynie cichutko obok twojego domu, przez łąki i lasy, aż wpada do wielkiej rzeki. Ta rzeka niesie go aż do samego morza. Wyobraź sobie bałwana jako kropelki wody, które płyną, podskakując na grzbiecie fali, mijając statki i pryskając przyjaźnie wesołym foczkom. Płynie tak coraz dalej i dalej – na północ, tam, gdzie zawsze panuje mróz. Gdy dociera do bieguna północnego, czuje się jak w domu. Tam kładzie się w białym, miękkim śniegu i jako lód zasypia głębokim snem w objęciach polarnej zorzy. Śpi tak przez całą wiosnę, lato i większą część jesieni – otulony białą pierzyną, w ciszy i błękitnym mrozie. Ale kiedy kalendarz mówi, że czas wracać, wiatr budzi go delikatnym świstem. Wtedy dzieje się magia. Nasz wędrowiec zamienia się w leciutką parę i unosi się wysoko – aż do samych chmur. Tam, wysoko w górze, tańczy z innymi płatkami, zmieniając się w puszystą, białą chmurkę – wielką jak poduszka – i zaczyna swoją podróż przez oceany, morza i góry. A gdy nadchodzi mroźna noc – taka jak ta – wiatr otwiera podniebne wrota i nasz wędrowiec, teraz już jako tysiąc małych, iskrzących się gwiazdek, powoli opada na ziemię. Przykrywa lasy, dachy domów i twój ogródek. Czeka tam cierpliwie, aż jutro rano założysz ciepłe ubranko, ciepłe rękawiczki i wybiegniesz na zewnątrz, gdzie swoimi małymi rączkami ulepisz go na nowo. On wrócił. Bo sobie obiecał, że zawsze będzie do Ciebie wracać. I teraz – dumnie stojąc w ogrodzie – uśmiecha się do księżyca, bo wie, że podróż dobiegła końca. A teraz zamknij oczka i śnij o białych płatkach, które niosą ze sobą najpiękniejsze zimowe sny. Koniec.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - cieszy mnie że się podoba - dziękuję -                                                                                Pzdr.ciepełkiem. Witam - masz rację - taka droga nie musi smucić może cieszyć -                                                                                                                 Pzdr.serdecznie. @Stukacz - @Myszolak - dzięki - 
    • @iwonaroma Ja nie olewam zła, bo to by znaczyło że uznaję coś za zło, ja olewam głupców. Pozdrawiam @hollow man  Czytam sobie właśnie Sekstusa Empiryka "Przeciw etyką" gdyby on dotarł do tej książki jego żywot nie szarpał by go tak, być może, Pozdrawiam
    • Ajaj, ona wredota? Wiwat, oderwano jaja!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...