Marlett Opublikowano 4 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 4 Października 2013 *** na czarnym niebie widzę gwiazdy a wzrok mój dalej już nie sięga gdzie jest początek gdzie jest koniec ? wiem że odpowiedzi nie ma a jednak drążę szukam dalej i prawda znowu się wymyka w książki zapiszę to co ludzkie boską posiądę tajemnicę? Pan Bóg się patrzy i głową kiwa tajemna siła niepojęta prorok się złości zębami zgrzyta wciąż szuka prawdy dla człowieka gdzie był początek gdzie jest koniec? wie że odpowiedzi nie ma
Edyta_Kaleta Opublikowano 4 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 4 Października 2013 Onegdaj będąc na nieba firmamencie ujrzałam zmierzch ludzkości odejście szybkie bez cech sadyzmu błyskawiczne cięcie Boga pośpiech coby zebrał gorejące owieczek krocie zagubionych aby mu w podzięce duszyczek poświęconych było jak najwięcej Onegdaj będąc na nieba firmamencie ujrzałam zmierzch a może to świt dopiero będzie...
cezary_dacyszyn Opublikowano 6 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 6 Października 2013 dziwne stworzenie co noc przychodzenie pod niebem stanie na znak czekanie
shini_ Opublikowano 13 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 13 Października 2013 *** Koniec świata W moich snach rozbłyska, Przybiera postać kata, Wypala zła siedliska. Fałszywe bożki kruszy, Strąca z głów korony, Rozbije środek zgniłej duszy Strach w tobie uwięziony. Królu, Tyś wygnany Z umiłowanej ziemi, Tysiące lat temu ukrzyżowany Wracasz do swych korzeni. Cesarzu, okaż łaskę, Dobroć Twa nieskończona, Odrzuć gniewu maskę, Rozłóż Swe ramiona. Świat nasz racjonalny, Skończyć tak nie może. Działać trzeba w sposób humanitarny Wszechmogący Boże. Apokalipsy strasznej scenariusz Z czasów dawnych wypływa, Czarno-białego świata depozytariusz Miłości odcienie ukrywa. Nie wiem, czy cały świat się skończy, Wiem, że czasu ubywa. Dusza z ciałem się rozłączy, Zostanie pamięć o nas żywa. Bo tyle światów, ilu ludzi, Wszystkie mają swój kres, Każdy kiedyś się obudzi, I wróci do Domu bez łez.
Tomasz_Lemański Opublikowano 14 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 14 Października 2013 Koniec sprawiedliwych Czy jak przyjdzie koniec i śmierć zapuka do twych dzwi czy będziesz czuł że prawo dano ci by właśnie teraz otworzyć jej dzwi czy będziesz czuł się pewien że wszystko zrobiłeś godnie i należycie wykonałeś swoją misję a może swoje życie oddałeś trwodze zapomniałeś czym były twoje sny i tylko z koszmarów czerpałeś łzy udawałeś że stoisz obok jak na niebie kolejny obłok bo nie czułeś potrzeby by ręke podać teraz im wolałeś jak szczur przemykać swoimi tunelami i niczego nie pozostawić dobru które było u twych dzwi A jednak teraz się budzisz! jak zbity pies skąmlesz teraz czujesz że nie jesteś Bogiem że nie powinieneś być obojętny i wiesz że popełniłeś życiowe błędy jednak na wiele rzeczy jest już za późno pozostaniesz z nimi sam bo wiesz że to wszystko już na próżno na próżno szukasz czasu i nadzieji spłoniesz w swoich myślach nie znjadziesz w nich idei a tylko swój własny jad który z tobą całe życie przetrwał otrułeś ludzi a teraz on sam otruje ciebie na własne życzenie spadasz w otchłań myśli piekieł...
Jam_Jan Opublikowano 15 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 15 Października 2013 Nawet Bóg nie chrapie bez powodu o Ręce wszechspałe pociąg z warg wyjeżdżał śmiale tańcząc wskazującym palcem para buch słońce w ruch tęczą sie skończyło palec skakał tory zmieniał i bezwładnie w ziemię strzelał strącił nawet dom dla lalek dzisiejszą barbi
Katarzyna_Zaremba Opublikowano 16 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 16 Października 2013 *** Na umownym końcu wszystkiego grzecznie ustawiłam się w kolejce Dokładnie nie wiedziałam, po co ale stałam za dużą blondynką która co rusz poprawiała włosy i wydymała uszminkowane usta Ktoś mi deptał po piętach W końcu wyszłam z kolejki bo ona z tymi włosami i ten tam się pcha Usiadłam na kamieniu przy drodze O rany Setki, tysiące może takich jak oni i ja rozgardiasz i przepychanki Ktoś śniadanie rozłożył Jak za komuny w kolejkach Zbyt tłumnie Za głośno Nie dla mnie Nim oni dojdą tam gdzieś gdzie to nie wiem zdążę przeżyć życie raz jeszcze od początku
Paweł_Wyrębak Opublikowano 16 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 16 Października 2013 Jak to u nas ludzi Jak to u nas ludzi Każdy na tym świecie się trudzi Raz chwila radości Raz chwila słabości Czasem przeżywamy melancholie To są z życia kategorie Każdy z nas jest w pełnej gotowości by dążyć do celu W marzeniach unosimy się ja pod wpływem helu Powiedziane jest: Carpe diem Lecz jedno wiem Po co chwytać zły dzień, złe wspomnienia Niech odpłyną one w stan wiecznego zapomnienia A niech pozostaną piękne marzenia Bo każdy je ma o tak, od niechcenia Czasem wszystko jest w czarnym kolorze Pozostaje tylko ludzkich pragnień morze Jak to mówią świat się zmienia Czy na dobre czy na złe Pozostawiam wam pytanie te
sapcio_ Opublikowano 16 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 16 Października 2013 Anioł Mistrza Kiedy staliśmy w śmiertelnie długiej kolejce Powstałej w wyniku godzin szczytu Staraliśmy się odkryć istotę życia Zgiełk utrudniał w naszej sytuacji tę błahą rozmowę ślepych na wszystkie aksjomaty wnikliwych obserwatorów nieistniejącego świata Skupieni na sobie nie dostrzegaliśmy pielgrzymek płynących z różnych czasów i przestrzeni niepodobnych do naszej Sprawy przeciągały się w nieskończoność Za dużo było mów obrońców Kulawy cesarz celnie punktował Nieprzygotowanych i znudzonych oskarżycieli Wtedy podszedł do nas wcześniej niewidoczny wielokrotnie karany Szemkel z propozycją ubicia interesu Znaliśmy go z historii Mistrza Czarny Przemytnik Był jednym z siedmiu Spoglądał na nas z nadzieją Wnikliwie słuchał wątpliwości Potem zamyślony mruczący pod nosem z pomarszczonym czołem szepnął - chodźcie za mną
e-m-e-m Opublikowano 16 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 16 Października 2013 @M._Krzywak Rozmowa Mojżesza na Górze Synaj, [czyli rzecz o końcu...] według Starego Testamentu - Abba, Boże Mój, jaki będzie koniec świata ? Bóg:Copyright Mojżeszu, idź i kochaj...
Karol_A.noniM Opublikowano 16 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 16 Października 2013 Słowa Adama Ciemność. Światłość. Początek przez gwiazdy tylko widziany Stwórca wypowiada zdania. Rąbka Swej mocy odsłania Nasz los tylko przez Niego znany. Tchnie w nas życie Swoje Daję wolną wolę Sam na Ziemii stoję Zjawia się kobieta, w rośliny odziana Jest taka jak ja. Jak Bóg taka sama. Kusi owocami, z uśmiechem mnie woła Nie złamię Jego prawa. Namówić mnie nie zdoła Zapatrzona w me oczy, nadal namawia Po kryjomu coś knuje, z wężem rozmawia. Przełamuję się i zgadzam Na drzewo ją podsadzam Wąż się skrycie śmieje My owoce jemy Niebo wnet ciemnieje W krzakach się kryjemy Sumienie mnie męczy W błędzie uświadamia Dusza moja jęczy ból ją wciąż pochłania Pojmuję moje błędy wiem skąd wynikają Ciekawość, kłamstwo. jak cierniste pędy Sumienie oplatają Znam już losy świata Zginie z z naszej ręki Bóg miał nas za brata Teraz cierpi męki Miłość swą powierzył W złe ręce trafiła Zaniedbana zgniła ... Los Nasz już spisany Od początku wiadomy Świat na zagładę skazany Mieszkańcami skażony Myślą że władcami całego globu Myślą że w ręce ich powierzony Sądzą że nie są nic winni Bogu Dla tego tak szybko zostanie niszczony Zalany ich juchą, Utopiony w złości Zostawią go swym duchom Zostawią też swe kości Spłonie w ich gniewie zniszczony wojnami Zapomni o empatii. Zostaniemy sami Do ostatniej krwi zabijać się będziemy Do ostatnich słów wojny wypowiemy Od swoich bliskich na zawsze odwróceni rodzice przez swe dzieci zdeptani. Zgnieceni Cmentarz na cmentarzu, grób na grobie stoi Stwórca nas powołał, więc niech teraz wyzwoli Zabijemy się sami. Zabijemy z własnej woli Bóg na to patrzy. Sam na to pozwolił. Stworzył na podobieństwo. Wolną wolę powierzył Nie wiedział że człowiek bestią. Od początku źle zamierzył Myślał żeśmy jak On. W końcu od Niego pochodzimy Wierzył i nadal wierzy że się jeszcze zmienimy Od początku zabijamy. Własną drogą chodzimy Taką mamy naturę. Się nie pogodzimy Spłoniemy w ogniu przez nas wznieconym Spłoniemy wszyscy. W świecie już spalonym Do śmierci pielęgnować złość i nienawiść Do śmierci do innych żywiąc tylko zawiść Ogarnęła mnie trwoga Świat zapomniany przez Boga Niewidoczny Bo we wszechświecie tylko pyłkiem Zniszczony Bo człowiek od zawsze człowiekowi wilkiem
beta_b Opublikowano 17 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 17 Października 2013 jeżeli przyjąć że świat jest jak firma którą stworzyłeś od zera i mimo katastrof wojen i krachów firma ta działa to jaką moc musisz mieć w sobie i wielkie pokłady wiary nadziei miłości
Dima Opublikowano 22 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 22 Października 2013 drobne zakłócenie w procesie kochania i zwinął się w kłębek czterowymiarowy świat otwierając nową zamyśloną rzeczywistość
NowyVega_NowyVega Opublikowano 22 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 22 Października 2013 bez znaczenia przyglądam się latimeriom swoich palców kiedyś wszyscy popłyniemy pod światło a z cywilizacją to będzie tak; w przyszłości nauczymy się obywać bez ognia następnie zrezygnujemy z wynalazku koła idąc o krok dalej wyzbędziemy się własnych delikatnych ciał dla lokum umysłu w syntetycznych nośnikach być może nawet zapanujemy nad nieuchronnością śmierci i równo tykającym mechanizmem czasu chyba że w międzyczasie pierdolnie jakiś kosmiczny paproch albo co jest o wiele bardziej prawdopodobne ja zabiję ciebie ty zabijesz mnie przyglądam się latimeriom swoich palców
Daniel_Wieczorek Opublikowano 23 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 23 Października 2013 "Osiem minut" Gdy chory Bóg kichnie, raz pierwszy i ostatni, Przestaną tykać mechaniczne zegary, Alkoholik ostatnią wypije szklankę, Literę, gdzieś, ktoś napisze, Kończąc zabawę w pisanie słów. Matka uśmiechem obdaruje syna, Nie będzie już kolejek po świeże pieczywo, Ostatni sex uprawiać będzie para, A strudzona lwica dusić będzie woła, Lecz nie zdąży go zjeść. Uda się komuś zabić jeszcze kogoś I niejedno dziecię narodzi się płacząc, Niechcący prawidłowo reagując na sytuację. Nie obudzi się już ktoś, Na zawsze zatrzymany w śnie. Ostatni kurs wykona autobus, Na który ktoś ostatni raz się spieszył. Przyzwyczajeni do jutra Zapomnieliśmy, że ono może nie nadejść, A bez niego i my będziemy zapomniani. Lecz, bez niego nikogo nie będzie, Kto mógłby zapomnieć i być zapomnianym. Ale będzie też i pierwsza osoba, która zrozumie, Tylko, że na chwilkę, Że od początku, wszystko było Tylko tyle, ile zostało do końca.
Elżbieta_Z Opublikowano 27 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 27 Października 2013 W ROZDROBNIENIU Pierwszy otrzymał nasienie dla odbudowy. Siał i zbierał plon, a za jego przykładem potoczyło się koło, gdy następcy podjęli zadanie i przechodziło poprzez różne etapy czasu. Rosło drzewo, a każda gałąź wydawała kolejne pędy, które zależnie od wpływów rosły, lub marniały i trwał wciąż zabieg wokół drzewa, dzięki któremu pragnął powrócić do ogrodu. Od pierwszego momentu łączyło ich coś wielkiego, coś czego wcześniej nie zaznał. Mimo, że wciąż narastało i wypełniało go szczęście, jednak to, co obudziło się w nim, gdy ona pojawiła się u jego boku, było zupełnie nowym doświadczeniem. I chociaż różnili się, on postawnej postury, ona filigranowa, to byli ściśle z sobą związani, tak silnie, że ich serca biły wspólnym rytmem, a uczucie, które żywił do niej było mu bliskie jak własne serce. Wszystko co wniosła z sobą, było mu bardzo bliskie i przenikało do głębi. Każdy kontakt z nią wywierał na nim wrażenie, jakiego dotychczas nie zaznał, a serce rosło mu w piersi i bilo niczym wulkan, wypełniając szczęściem. Kochał wszystko, co go otaczało, ale ona była mu bardzo bliska, była drugą połową jego serca i wypełniała je całe. Wiedział dlaczego tak jest i nie dziwiło go to wcale, po prostu kochał ją i czuł tę miłość całym sobą i dzięki temu był jeszcze bardziej szczęśliwy, a te uczucie wciąż w nim narastało i grało w rytm wspólnego szczęścia, bo i ona go kochała. Kochała cały ogród, jednak to on był jej najbliżej, a jego miłość obejmowała i otulała ją ciepłem, które oddawała z nawiązką, sprawiać mu różne przyjemności. Specjalnie dla niego wybierała najpiękniejsze owoce i obdarowywała nimi, zachęcając by spróbował, a on z uśmiechem przyjmował każdy owoc z jej drobnych dłoni i takie spotkania zbliżały ich jeszcze bardziej do siebie. Ta idylla trwałaby bez końca, gdyby nie podstęp, który zakradł się do ogrodu i zburzył ją bez skrupułów. Nigdy jej nie odmawiał i wtedy, gdy podała mu owoc również nie odmówił , nie potrafił, chociaż wiedział, że nie powinien go przyjąć. Jednak zachęcony jej prośbą i własną ciekawością - spróbował. Gdy tylko uszczknął niewielki kęs, zapadła ciemność jakiej nigdy nie było w ogrodzie, stanęła mu przed oczyma i zasnuła je gęstą zasłoną. Zrozumiał co zrobił i dlaczego stracił wzrok, zrozumiał, że stracił wszystko co kochał tak bardzo, a mimo to odrzucił, zapragnąwszy jeszcze więcej. Skazał się sam, nie dowierzając dość Miłości, która panowała w ogrodzie i darzyła ich oboje szczęściem, oraz otaczała opieką. Mimo to przeciwstawił się jej i zrobił to świadomie, a teraz musiał ponieść konsekwencje . Zrozumiał, że tym sposobem uczynił krok, którym przekroczył bramy ogrodu, zostawiając to, co miał najpiękniejsze, na korzyść tego, co było krańcowo odmienne i czym oboje zostali przeniknięci, poczym zdominowani. W jednej chwili poznał całą prawdę o nowej rzeczywistości, która ich ogarnęła. Zrozumiał jaka jest różnica między pełnią miłości, a brakiem jej, lub jakąś jej cząstką. Poczuł jak smakuje to, co w zamian jej wybrał i gorzki smak tego wyboru, którego dotychczas nigdy nie zaznał dotarł do niego z całą świadomością. Ogród znikł i gdy już odzyskał wzrok, ujrzał obcą ziemię, a w dali rozpościerającą się po horyzont wodę. Oboje znaleźli się w miejscu, którego nigdy wcześnie nie widział, lub tylko w jego oczach i sercu zmieniło ono swój wygląd. Podobnie jak jego towarzyszka, w niej również nie odnalazł tej, którą tak bardzo kochał. Poczuł ogromny smutek, żal i niepokój o to, co z nimi będzie. Zdał sobie sprawę, że oboje zostali odmienieni poprzez skażenie, które podstępnie ich opanowało i dopóki nie zmyją, nie usuną go z każdej komórki swego organizmu, nie będą mogli wrócić do dziewiczego ogrodu. Świat na którym się znaleźli był mizernym odbiciem ogrodu, niczym oglądany przez zamazaną i zaciemnioną szybę. Przeszył go zimny dreszcz i chłód tego miejsca, były to jedne z pierwszych uczuć, które odnalazł na ziemi. Poczuł ogromną tęsknotę w sercu i ból za tym, co tak pochopnie stracił, gdy świadomie dokonał wyboru, który był pierwszym i zarazem tak znamiennym w skutkach. Następnie ogarnął go głód, którego nigdy wcześniej nie zaznał. Odczuł go tak silnie, że zrobiło mu się słabo, poczuł go całym sobą, co okazało się niesamowitą pustką i stratą. Był on nie tyle fizyczny, co ogarnął duszę, serce, umysł, całą jego osobowość. W tym samym czasie i ona musiała poczuć głód, bo przyniosła owoce, a on nawet nie zauważył kiedy odeszła, by je nazrywać. Dopiero gdy podała mu jeden z nich, przypomniał sobie o niej i łzy, których nigdy wcześniej nie doświadczył, popłynęły mu z oczu. Pokręcił tylko głową i nie przyjął owocu. Pierwszy raz jej odmówił, lecz mimo, że był bardzo głodny nie mógłby przełknąć nawet kęsa. Ona, nie zważając więcej na niego zajęła się sobą. Już samo ich zachowanie świadczyło jak bardzo zmalała ich miłość, która była tak wielka, a znikła niczym zdmuchnięty płomień świecy i został tylko żarzący się ogarek. Na jej miejsce obudziło się nieustające pragnienie i ciągła potrzeba zaspakajania go, podobnie jak głodu, również pragnienie dotyku, dzięki któremu mogliby nawzajem się ogrzać i poczuć na nowo przypływ miłości. Mimo ochłodzenia uczuć, zrozumiał, że powinien kochać ją nadal oddaną miłością , ale jego miłość okazała się zupełnie różna od tej, którą odczuwał wcześniej . I chociaż dotkliwie odczuwał jej głód, nie potrafił zedrzeć zasłony, która go od niej oddaliła, bo przede wszystkim przyczyna tkwiła w nim samym i w tym co ją spowodowało. Jednak podświadomość, która w nim się rozbudziła, jako znak pomocy i nieustającej opieki czuwającej wciąż nad nimi, podpowiadała mu, że tylko dzięki szczerej, wzajemnej miłość mogą oboje wrócić do ogrodu, a to nastąpi poprzez uwolnienie się spod dominacji tego, co zdusiło w nich prawdziwy jej płomień . Gdy rozbudzą ją na nowo w sobie, wówczas przy jej pomocy odzyskają to, co utracili również w stosunku do siebie. Gdy zrozumiał cały sens i sposób postępowania, zapragnął, by jak najszybciej to się stało, zapragnął oczyścić każdą komórkę, każdą cząstkę organizmu, by na nowo wypełniła je swobodna jej fala, która wpierw wezbrałaby w ich sercach, a następnie rozrosła się na cały organizm i obmyła go w powracającym strumieniu miłości. Uświadomił sobie, że stanie się to za pomocą rozdrobnienia, które dokona się wraz z jej przypływem we wspólnym działaniu, gdy połączonymi siłami rozpoczną odbudowę, by powrócić do pierwotnej struktury. Wiedział, że może to potrwać, więc rozpoczął od przygotowania miejsca na czas ich pobytu , które stało się zaczątkiem, glebą dla pierwszego nasienia, które zasiał dla odbudowy i oczyszczenia. Wyrosły z niego plony, poczym następne, a pole ich działania wciąż się poszerzało. Czas upływał w ciągłym wyczekiwaniu, a upragniony powrót nie następował . Rosło pokolenie, a rozrastając się oddalało od siebie nawzajem. Podobnie jak kiedyś oni nie posłuchali głosu Miłości i stracili jej pełną ochronę, tak też ich następcy nie zawsze zważali i słuchali głosu ojca, który nawoływał do wspólnoty i miłości . Poszukiwali jej we własnym zakresie, co w rezultacie tworzyło odwrotny skutek, gdy poprzez rozluźnienie więzów dostawali się pod przeróżne wpływy i wynikłe z tego sytuacje . Z biegiem czasu wyrastały nowe pokolenia, zaludniając coraz większe połacie ziemi i w coraz większym oddaleniu stawały się bardziej podatne różnym oddziaływaniom, które niosły i tworzyły ich historię, oraz różne jej aspekty, w tym pogłębiały ogólny rozłam, gdy następowały podziały, które dominowały w jej tworzeniu. Wraz z upływem czasu narastały pragnienia, a z braku możności pełnego ich zaspokojenia, pociągały za sobą różne następstwa . Podobnie jak kiedyś oni opuścili ogród, a następnie rozpoczęli wędrówkę, by wrócić do jego bram i rozsunąć zasłonę, kontynuowano ją nadal. Jednak przy narastających potrzebach, postępowała ona w szeroko rozgałęziających się kierunkach i nie zawsze pięły się one w tym, co przemyśliwał ojciec już na samym początku, lecz często rozchodziły płasko, osiadały pasmami i postępowały po ziemi długimi koleinami, zakrywając ją coraz gęstszym labiryntem wymagających spraw, które nawarstwiając się w czasie, tworzyły korki różnej wielkości i wynikające z nich konsekwencje. A zasłona rozciągała się nadal, zaciemniając coraz szczelniej obraz ogrodu i oczekiwała na kogoś, kto uchyli jej rąbka. Stało się to za przyczyną Miłości, która sama przyszła na świat, by okazać swą pomoc, przypominać o sobie, że jest i wciąż kocha. Przyszła, by wesprzeć w dalszej wspinaczce na najwyższy szczyt drzewa. - Jesteś ogrodem wyśnionych marzeń, uosobieniem ogrodu, światłem, co go spowija i wypełnia po brzegi, a w nim, niczym kropla w oceanie świat stoi i płynie na nim. Ogród jego podłożem, na nim rośnie i w nim powstaje, podąża wśród fal czasu i krąży z nim do społu. Coraz wolniej jednak, stopniowo przystaję, by podnieść się, wyprostować schylone plecy, pod własnym ciężarem. A gdy je już wyprostuje, uniesie głowę, to ujrzy jaki jest mały i jaki wielki zarazem w sercu i w oczach Twoich, jaki jest ważny dla Ciebie, chociaż tak mały.. Gdy wstanie, wyciągnie dłonie, odchyli zasłonę, która mu spada na oczy,ujrzy słońce i zrozumie jak ono naprawdę świeci. Ujrzy obraz cały przed sobąi oniemieje z zachwytu, rozkocha swe serce, otworzy na oścież, gdy zobaczy.. Zerwie zasłonę całą, co noc zaciemnia, dzień chmurami pokrywa, by już widzieć wszystko dokładnie, bez odrobiny mroku. Wstaje stopniowo przy Twej pomocy, by dłużej już nie garbić się, nie słaniać, nie chodzić strudzonym wokół, nie cierpieć pod jarzmem swym. A gdy już powstanie, podniesie głowę, ujrzy ramię wyciągnięte, które dźwignie go wysoko i poprowadzi do Ojczyzny Świętej.
Monika_Golda Opublikowano 28 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 28 Października 2013 *** Księżyc jest tylko halucynacją mówisz pijąc łapczywie whisky z moich ust Jestem tylko halucynacją Potokiem rozdwojonych w Tobie słów kroplą rozszczepioną na końcu Języka Odbijam się od dna kieliszka i myślą samobójczą wprost w rozchylone Twe usta wpadam jak śliwka w kompot w obieg krwi, który pulsuje tak głośno, że aż muszę wyjść Jeśli Pana nie wpuszczą drzwiami to proszę wejść oknem Stoję kością niezgody w gardle Twym jest gorycz między nami odbijam się pięścią w chłodzie Twych oczu pod powieką wiszę głową w dół Wypuść mnie z siebie i wpuść mnie do środka Odcinam się od Ciebie grubą kreską Słów by wywołać w sobie Twój nagły koniec świata Życie jest tylko halucynacją Księżyc, z którego wyciekły wszystkie krople mej krwi zawisł nagle na dnie Twej źrenicy
Stary_Kredens Opublikowano 29 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 29 Października 2013 miałkie są nasze rozważania wobec potęgi wszechbytu wobec wszechwiedzy stwórcy język splątany w wieży Babel zamknięty samotny kaleki myśl ni początku ni końca nie uchwyci trzymana na uwięzi bytu wyginiemy chyba że zawsze z nami będą wiara nadzieja i miłość
Jolanta_S. Opublikowano 29 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 29 Października 2013 @Stefan_Rewiński tak to potrafią poeci Stefanie :)
Nikodem_Ópatowski Opublikowano 29 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 29 Października 2013 skrócona historia ciągle powstającego świata noce obliczeń i powstał wielki wybuch tak prawdopodobny że prawie prawdziwy wielu jednak myśli że widział to i spisał jakiś starszy Jan Długosz albo pan w okularach zasiadł za sterami ufo może kiedyś do sali naukowców wstawią większe okna a umysły porażone światłem mądrzej to wszystko obmyślą albo ułożą całkiem inny wybuch długie oczekiwanie i oto bakterie miliony podziałów i lata mutacji powstały nibynóżki nibyrozum i nibymiłość a potem przyszedł człowiek i zepsuł porządek ściął drzewa i wyszył niewidzialne sieci i tylko trochę się zdziwił gdy pszczoły przestały wracać ula był jak poprzednicy ale bez przedrostków nosił jeszcze w sobie rozprężone echo wokoło i wszędzie miękkie strzępki historii kamienne tablice na dwieście pięć znaków i wreszcie mały dysk jak cała kopalnia kiedyś kreacjonizm kiedyś ewolucja kiedyś...kiedyś... bo skąd mam wiedzieć jaki u ciebie jest wiek jedni wierzą w boskie tchnienie inni w miliardy przypadków i w teorię wieży Eiffela powstającej pod natchnieniem trąby powietrznej przechodzącej przez szare złomowisko a pozostałych to nie zastanawia dlaczego ciągle mamy niezmienne ciśnienie gdy na słońcu trwa śmiertelne lato tlenu jakby ktoś nastawił pokrętło bez przerwy oddychamy a lasy nie płoną bo jest go tyle ile dokładnie ma być rozpędzamy fabryki czarny dym zatrzymują filtry piątej generacji czasem nawet ale nie za często oddzielamy plastik od szkła by rzeki płynęły najczystsze naiwnie wierzę w kolejny początek świata w popołudniowe oświecenie po zimnym południu ateistka i katolik umieją tam rozmawiać politycy szczerze podają sobie ręce pan pod sklepem wypija trzecią oranżadę i zwraca uwagę chłopcom przeklinającym w drodze ze szkoły drodzy naukowcy cokolwiek odkryjecie w niedzielę i tak będzie niedziela a trawa pozostanie trawą każdy może być tak mądry jak wy i spytać a co było przed
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się