Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Za oknami psy muszą wesoło ogonami merdać,
żebracy proszą na wino, otoczeni chłodem ludzkim.
Brudne dzieci, w potarganych szmatach,
bardzo świadome swojego fachu czepiają się
rąbków nieznajomych spódnic.
Chociaż dwa złote
Nie zrażają się pustymi rękami, dzielnie to znosząc.
Ludzie się spieszą, zmęczeni niemal wszystkim,
klną, że zima, że wiosna, że jesień, że lato.
I całe to nasze człowieczeństwo o kant dupy...

Opublikowano

Przekaz można powiedzieć w stylu reporterskim.
Może za mało poezji w tej poezji?...
I za dużo interpunkcji (troszeczkę przypadkowej moim zdaniem).
Najbardziej przeszkadza dopowiedziane ....dzieci (bardzo świadome swojego fachu). To już całkiem jak z reportażu np. o dzieciach ulicy.
Co do puenty. Jest trafna. I to najważniejsze.
Pozdrawiam serdecznie

Opublikowano

Właśnie tak reportersko miało to wyglądać.
I interpunkcja wcale nieprzypadkowa- tylko wczytać trzeba na wdechu.
Może między poszczególnymi wersami powinienem wpuścić odrobinę powietrza, by całość była przejrzystsza?

Pozdrawiam.
Grześ

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Whisper of loves rain    Wiersz maluje przytulną koegzystencję w mansardzie, wśród dachów lubelskich kamienic pokrytych puszystym śniegiem.   Miało to specyficzny koloryt- przypominający emigrację w Paryżu albo stan wojenny.   Pełne uroku miejsce, poświęcenie sztuce, a przede wszystkim młodość i miłość unieważniały fakt trudnego życia (na stole tylko herbata i chleb). Dla peela były to najlepsze chwile.   Ostatnia część tekstu jest konstatacją, że wszystko można utracić, poza "chwilą" bliskości. Nawet jeśli nie ma już człowieka z którym dzieliło się ten wspólny świat.   Końcowe stwierdzenie, stanowi piękną puentę. Zostało napisane na przekór bezlitosnej rzeczywistości...
    • @Mel666 W tym wszystkim zastanawia jedno. Czemu tak się dzieje? Czemu jeden zginie od ugryzienia mrówki, a drugi żyje sto lat. No i ta bezsensowność, która aż krzyczy w Twoim wierszu. Może to po to, by komuś było łatwiej, albo by zrobić miejsce drugiej mrówce. Nie wiem. Ale to pytanie pewno zostaje na długo w człowieku. Pozdrawiam. 
    • Dzięki. Pozdrawiam. 
    • @Poet Ka Och ...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @andrew Rwany sposób przechodzenia od myśli do myśli imituje chaos, którego doświadcza człowiek w codziennym życiu.   Wiersz jest próbą, a raczej wezwaniem do stworzenia sobie własnego świata i ostrzeżeniem przed tłumem.   Dwa ostatnie, krótkie wersy, niczym zaklęcia, dookreślają, że „swój mały świat” to „swój kawałek podłogi” i „azyl”.   Myśl oraz wezwanie są kierowane do bliskiej osoby (nie w całym utworze- ponieważ pojawia się forma "z nią", jest to element tej rwanej struktury), ale także do wszystkich ludzi – a właściwie do każdego z osobna.   Moim zdaniem ten urywany sposób pisania oraz powtórzenie myśli stanowią największą siłę utworu, nadając mu indywidualny rys.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...