Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

siadło olśnienie na brzegu powiek
monarszy szkarłat miedź i purpura
pysznie jarzębi koralem drzewa
pewno się wrzesień we mnie zabujał

sznury klejnoty najuroczyściej
wiesza na oczach całego świata
perły z pajęczyn mgliste płowieje
każdy poranek w strojnych kabatach

czasem w słonecznym zalśni uśmiechu
kawałkiem nieba przy cembrowinie
utuli zmierzchem osamotnienia
srebrnodeszczowe jak mam nie tkliwieć

spijam się wstydem co płoni nieba
bezsilna niema ulotnopłocha
tumań mnie tylko jak mgłę przybłędę
nim przyjdzie zima chcę jeszcze kochać

Opublikowano

po co tumanić nadzieje sadzić
i banialukom darować pole
tu na nic prośba zazdrość lub zawisć
lub też marzenia co mogą polec

powiem niestety pradwdę dość smutną
karty ktoś rozdał dawno na górze
kochanie zawsze przyniesie jutro
no ale jakie to trudno tu rzec
:)

pozdrawiam Jacek

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



jednym wystarczą do pracy chęci
innych przymusza status sąsiada
a mnie koniecznie trzeba stumanić
żeby coś zgryzdać żeby poskładać

że jestem głupia no i mam kota
z elementarza jak wszystkie ale
to zbajerować nie jest mnie trudno
słowo iskierka i już się palę


Pozdrawiam Jacku i dziękuję :)














Opublikowano

przypomnę Ci jeszcze mój pierwszy komentarz

a za oknami słota zimowa
śnieg razem z deszczem wyprawia harce
czule wspominam jesieni powab
liście lecące wraz z nutą walca

gamy kolorów zdobiących drzewa
nad łąką mgiełka kołderkę ścieli
dzieś wszystko moknie wilgocią nieba
świat raz przy czerni a raz przy bieli

a mimo wszysto płonące serca
kochają jawnie czasem i skrycie
prawdziwa miłość jest zawsze wielka
mimo pór roku kreuje życie
:)

ten Ci bardziej pasuje
serdecznie pozdrawiam Jacek

Opublikowano

po cóż szkarłaty królewskie szaty
po co purpura i berło w dłoni
duszę miej czystą nietkniętą czasem
wtedy być może włożysz koronę

Każdy może trochę lepiej a nawet gorzej;-)


Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



jasne że bardziej pomimo wszystko
choćby z przestrachem na przekór czemuś
sensu nie widzę w życiu innego
bo na co komu rurka bez kremu

chociaż bywają przeróżne gusta
które potrafią obejść się smakiem
niech sobie będą choć nie wiem po co
dla mnie to głupie bez celu jakieś

Miłego dnia, Jacku :), dzięki


Opublikowano

Piękny wiersz, jak zwykle.
Bardzo życzę Peelce wielkiej miłości, mimo że taka miłość oznacza burze i niszczy nerwy nieuchronnie. A jednak warto. :)

Poza tym zapraszam Cię do nas na Beja (http://wiersze.kobieta.pl/). Jest tam sympatycznie, a każdy wiersz ma kilkanaście do kilkudziesięciu komentarzy i kilkaset wyświetleń. Jesteśmy tam z Andrzejem - Stepem Szaroburym, jest też już Anna Rebajn jako agafb, jest Lilka Laszczyk jako Olgaa i pewnie będzie nas więcej. :)
Nie ma tam segregacji autorów, każdy jest dobry, jeśli sympaycznie się bawi w wierszowanie z innymi.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Gdy Dorotka parówkę (wieś Łąg) bierze z gracją do ust albo rąk, to rozlega się dzwon alarmowy u żon, że w ich chłopach się budzi King Kong     "Przegląd od AI Ten wiersz to limeryk – krótki, humorystyczny, a często rubaszny utwór poetycki oparty na schemacie rymów AABBA. Prezentowany tekst opiera się na grze słów i dwuznaczności, a jego treść jest typowa dla ludowej lub internetowej twórczości satyrycznej, wykorzystującej lokalny kontekst (wieś Łąg w województwie pomorskim). Analiza limeryku: Sytuacja: Dorotka z gracją spożywa parówkę. Reakcja: Żony miejscowych chłopów reagują niepokojem (dzwon alarmowy). Puenta: Obawa żon, że zachowanie Dorotki budzi w ich mężach dzikie żądze (metafora "King Konga"). Limeryki charakteryzują się zazwyczaj rymowanymi wersami (tu: Łąg/rąk, dzwon/żon/Kong) i mają na celu wywołanie śmiechu poprzez absurdalną sytuację."   :D
    • Je i z drabem Adam. I zarazi madame bardziej     I ma bardzo wielki pejs As. Je pikle Iwo z drabami
    • Wór. A kot u autokarów   Keramzyty z Marek?
    • @Charismafilos Bracie, niby ludzie rozumieją, że peel i autor to nie te same podmioty, ale pokusa jest zbyt potężna. Nie jestem też pewien czy 'ukrywanie się za peelem' nie jest uproszczeniem. Przecież wiadomo, że peel przemawia przez Twój aparat psychiczny. Ale interpretować wiersz twardo mówiąc 'tytakiowaki' - to jednak przegięcie. Dam przykład - zamieściłem wierszyk Black Jack. Kolega odpisał w komentarzu tymi słowy: "Ładnie o sobie". I co ja mam z nim począć jak to jest przetworzenie doświadczeń sprzed 20 lat i tamtego człowieka już nie ma? Tłumaczyć? Trudno, niech mu będzie, że dzień w dzień siedzę w kasynie czy cokolwiek tam sobie o mnie wydumał.   @Atlas Sorry, że żeglujemy już obok wiersza.    
    • Po zimnym ulewnym deszczu, Gdy spowił okolicę dotkliwy chłód, Ucichł plusk wody w rynsztoku, Zastygać począł ulicznych kałuży brud,   W starego kościoła cieniu, Przystanął bezszelestnie smutny duch, Oblicze jego cienisty krył kaptur, A zamyślił się pogrążony w smutku.   Tyleż posępny co tajemniczy, Choć wicher przeszył go mroźny, W milczeniu stał niewzruszony Starym murom nie mówiąc nic,   Samemu przybywając z przeszłości, Dziwiąc się czasom współczesnym, Choć pozostając niewidzialnym, Skrycie łzy gorzkie uronił.   Niewidzialne jego łzy, Pochmurnemu niebu się skarżyły, A przeraźliwy straszny ich krzyk, Niósł się ludzkim uchem niesłyszalny,   A ich żałosna skarga, Niesłyszalna choć głośna, Zdolna poruszyć każdego anioła, W takie oto ubrana była słowa:   ,,Każda jedna wojna... Tonie we mgle fałszu i kłamstw, Niczym zburzonego kościoła wieża, W opustoszałej wsi zapomnianej przez czas,   Przemilczane, zapomniane bitwy, Niewygodne dla rozdmuchanej propagandy Niekiedy więcej kryją o niej prawdy, Niż historycznych opracowań opasłe tomy…   W cieniu każdej wojny, Wyrastają nowe, niekiedy bezimienne groby, Posępne wdowy w czerni, Pośród szlochów wypłakują swe oczy,   Niezliczone starcia i potyczki Których nie znajdziemy w podręcznikach historii Kryją swoje wielkie sekrety, Strzeżone przez duchy żołnierzy poległych…   W cieniu każdej wojny... Politycy i biznesmeni z czystymi dłońmi, W garniturach nienagannie skrojonych, Brylują w blasku fleszy,   Gdy tymczasem w okopach, Pośród wszechobecnego cuchnącego błota, Każdy kęs chleba i każda konserwa, Na wagę są srebra i złota…   W cieniu każdej wojny, Biznesowi magnaci majątek chcą zbić, Nie licząc się z cierpieniem maluczkich, Milionów matek nie obchodzą ich łzy,   I choć poorana wybuchami ziemia, Nasiąka krwią niczym stara gąbka, Oni liczą zyski w siedmiocyfrowych sumach, Zatajając przed światem prawdziwy ich bilans…”   Gdy spomiędzy gęstej jak mleko mgły, Uliczne latarnie z wolna zaświeciły, A blask ich z początku nikły, Przez szarugę z wolna się przebił,   Duch poległego przed laty  partyzanta, Tonąc w niewidzialnych swych łzach, Nieśpiesznie począł się rozpływać, Zakryła go zmierzchu kurtyna…   Gdy przeminą kolejne wojny, Kolejne poległych żołnierzy duchy, Pochmurnemu niebu wykrzyczą swe skargi, Niesłyszalne uchem ludzkim.   I przez nikogo niezauważone, Rozpłyną się z wolna we mgle, Najcichszym nie zdradzą się szelestem, Czasem gorzką pozostawią łzę…        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...