Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

[color=red]Uwaga! Spłodziłem kolejnego tasiemca. Za banał, kicz i gigantomanię z góry przepraszam :)))[/color]


Na przedwiecznej skale stał obronny zamek,
smukłe wieże wznosił aż po błękit nieba,
chronił swoje wnętrze tysiąc lat z okładem,
wielu zdobyć chciało, nikomu się nie dał.

Choć zakusy wrogów zostawiły ślady,
jak po ranach blizny, na potężnych murach,
nikt go nigdy nie zmógł, nigdy nikt nie zmiażdżył
jednak wicher teraz w jego wnętrzu hula.

Jakże to być mogło, jak się to zdarzyło?
Odziedziczył zamek książę całkiem młody,
ludzie mu ufali, zdawał im się miły,
bo choć niezbyt mądry, pięknej był urody.

Bywał on we świecie i z odległych krain
przywiózł do zamczyska z sobą dwoje gości.
Pięknej pani imię, to Ideologia,
pan, bardzo uczony, miał na imię Postęp.

Szybko lgnęła do nich przede wszystkim młodzież,
ale także starsi, nawet małe dzieci.
Wszyscy, którym nowość ciekawa być może
opowieści cudne chłonęli bez reszty.

I zaczęli marzyć o krajach dalekich,
gdzie żyje się łatwiej, bez wież, bram i murów,
a potem masowo uciekać zaczęli
do innych książąt, panów i królów.

Dokładnie w tym czasie, może to przypadek,
zamek wróg otoczył, zażądał poddania.
Jednak książę w sercu nie czuł trwogi żadnej.
Nie straszna mu była stutysięczna armia.

Nie bał się niczego, dobrze wiedział przecież,
że jeśliby zamku nawet nie obronił,
to w komnacie swojej ma ukryte przejście,
przez które ucieknie w bezpieczne ustronie.

Wołał więc z wysoka do ludków na dole
''Walczcie dzielnie bracia i nie schodźcie z murów!
Cały świat niech słyszy, cały niech się dowie,
jakiego ludkowie dokonali cudu!''

Bredził o sukcesach, jasne kreślił wizje,
przyszłości świetlanej obrazy fikuśne,
już łupami dzielił, po pobitych armiach,
a na twarzy ciągle miał radosny uśmiech.

Coś się jednak stało, czego nie przewidział,
bo tym tajnym przejściem wdarł się odział wroga,
bramy pootwierał, a na zewnątrz czekał
gotowy regiment. Na lud padła trwoga.

Obcy byli w zamku. Ich wódz tak przemówił:
''Teraz już jesteście naszymi jeńcami,
jeśli hołd oddacie naszemu królowi,
wy i wasze dzieci współżyć będą z nami,

jeśli zaś będziecie stawiać ciągle opór
zginiecie niechybnie i nic nie pomoże
żaden wasz sojusznik, kat już ostrzy topór,
a my ostre mamy przypasane noże.''

Poddali się ludzie, bo większość myślała,
że lepiej w niewoli pozostać przy życiu,
niż walcząc o wolność niechybnie dać ciała,
albo resztę życia przepędzić w ukryciu.

Jeszcze jeden skutek tej okropnej klęski,
bramy wyważone, których nikt nie zamknął,
ułatwiały przepływ wszelakiej zarazy,
chętnym do migracji zaś ucieczkę każdą.

Opustoszał zamek złupiony przez wroga
tylko jakiś śpiewak puste kąty zwiedza
i płaczliwie wzywa to diabła, to Boga,
a między spazmami taką piosnkę śpiewa:

''Drugie imię pani, to Manipulacja,
a ten pan w dowodzie miał wpisane 'Podstęp'.
Z gór pustelnik stary miał najświętszą rację
kiedy mówił księciu: 'Uważaj na gości'.

A do mnie powiedział: 'Przekaż ludkom w zamku
- na swego księciunia uważajcie ludzie,
bo gdy prawdy nie ma w rzekomym proroku,
mowy być nie może o najmniejszym cudzie'''.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Chodzi mi o to, że w pierwszej strofie, zwrot "chronił swego wnętrza" jest niegramatyczny, chronić - kogo? co? Wiem, że łatwo się pomylić, bo w przypadku przeczenia już byłoby ok. "nie chronił swego wnętrza".
Opublikowano

zapewne masz rację. w poprzednim wierszu popełniłem podobny błąd w odniesieniu do luster. mam najwidoczniej utrwaloną taką, niepoprawną, gwarową wersję odmiany i chyba jeszcze będzie to się za mną jakiś czas ciągnąć, bo trudno mi się przełamać do tej poprawnej formy :).
jeszcze raz dzięki, już poprawiam.

Opublikowano

Przeczytałem do końca. Doceniam pracę, jaką włożyłeś w ten utwór, jednak tym razem nie przypadł mi do gustu. Najbardziej mi nie pasują rymy. Czasem jest ABAC czasem ABCB a czasem jak

Bywał on we świecie i z odległych krain
przywiózł do zamczyska z sobą dwoje gości.
Pięknej pani imię, to Ideologia,
pan, bardzo uczony, miał na imię Postęp.

nie ma żadnych. O ile ideologia i postęp mogę zrozumieć, to pozostałego zróżnicowania rymów nie bardzo.

Jeszcze z dobrych rzeczy muszę powiedzieć, że mimo, że wiersz jest długi, to szybko go przeczytałem. Jest to dość wciągająca historyjka.

Pozdrawiam
Johny

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


hardkorowiec z Ciebie, Mariuszu :). czasami jak zaczynam pisać, to nie mogę przestać. zatrzymuję się z reguły przez szacunek dla Czytelnika :).
Jacek Suchowicz już proponował mi dopisanie refrenu, muszę się jeszcze nad tym zastanowić :).
co do tego czerwonego na górze, to miałem go po kilku wpisach usunąć, ale chyba zostawię, bo niektóre komentarze stracą punkt odniesienia.
dzięki za dobre słowo i pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


mi opowiadał tata... i czytał Pana Tadeusza :). niewiele z tego wtedy rozumiałem, ale słuchałem z rozdziawioną gębą. do dzisiaj pamiętam jak zaczął się tłumaczyć przed nami, dwójką dzieciaków, z 'kutasów' :)))
jeśli masz trochę czasu, to zapraszam do lektury moich wierszy, jest tam mnóstwo bajek, zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych :). będzie mi miło :)
pozdrawiam serdecznie :)
Opublikowano

Sylwestrze,
Rzeczywiście początek kokieteryjny nieco...
Ale po kolei.
Przeczytałam w całości. Jesli chodzi o formę to już porzednik zwrócił uwagę na lekkie niedopracowanie w postaci gubiącego się rytmu i niekonsekwencji. Raz rym jest, a raz go nie ma.
Teraz treść. Przegadane troszeczkę i można było by skrócić bez utraty przekazu, ale to nie jest najważniejsze w moim odczuciu.
Mnie przeszkadza brak logiki w ciągnięciu wątku. król, książę który jak podkreslasz był niezbyt mądry przywozi do zamku Ideologie i Postęp, czyli dwie dobrze wróżące na przyszłość cechy.(więc chyba jednak mądry!) Zaraża nimi podwładnych. A później nic z tego nie wynika. Migracje! Dlaczego? Skoro postęp i Ideologia to dla własnego kraju.
W czasie oblężenia zamu wychodzą na jaw złe cechy króla w postaci konformizmu i tchórzliwości.(i tu znów nie ma dalszego ciągu w wierszowanej bajce)
Koniec jest dla mnie zupełnie niezrozumiały jesli chodzi o jakiś przekaz? Morał?
Strzeż się ukrytego wroga? ( w odniesieniu do króla)
Mogłabym wymieniać niezrozumiałe dla siebie wątki...
Krótko mówiąc...podziwiam zamysł i lekkość opisania no i oczywiście prace włożoną w wiersz, ale wydaje mi się, że nie przemyslałes go do końca.
Pozdrawiam serdecznie
Lila

Opublikowano

Lilu, wybacz, ale wydaje mi się, że przeczytałaś moje 'dzieło' zbyt dosłownie :))). w takim ujęciu musiałbym się ze wszystkim o czym napisałaś zgodzić.
dziękuję Ci za trud włożony w przebrniecie przez tekst i próbę interpretacji.
pozdrawiam serdecznie i do poczytania :)

Opublikowano

Sylwku , jak już przeczytałam czerwone, dalej poszło gładko!

Dla mnie wcale nie dłużyzna, czytałam z przyjemnością, i po...można by pociągnąć dalej !
A któż powiedział , że wiersz ma mieć wersów,,,?

Gratuluję pomysłu!

Do poczytania!
Hania

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • w czarnym ogrodzie opowiesz mi wszystko   w czarnym ogrodzie nie mogę być blisko   słowa rzucane z kamieniem o drzewo   rozejrzyj się drugi masz serce po lewo   marzę o wiśniach czerwonych na liściach   otwarcie zamknięci miłością ujęci   gorycz otula wiatrem przeklętym   patrzę na Ciebie cieniem objętym   czerni przeniknę zostawię nadzieję   wierzę że wróci   nim się przemienię...   @Achilles_Rasti

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Wiersz bliskiej mi osoby... publikuje za jej zgodą :)  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      z tym zdaniem jest coś nie tak, proponuję zamiast staje się napisać jest, albo zamienić na cięższy. Bardzo dobry tekst.
    • @Migrena  dziękuję za raki odbiór. Pozdrawiam serdecznie.
    • @hollow man  Wiersz wręcz reporterski , brak metafor , sugestywny tytuł. Bez oceny. Mamy tu książkę i niedopitą herbatę, miękkie światło.  .Kobieta pozuje, leży swobodnie, patrzy z czułością.  Powstaje obraz. Pozdrawiam. 
    • Zegar wskazywał już późny wieczór, a w biurze było prawie pusto. Klawiatura komputera stukała w ciszy, wypełnionej tylko szumem klimatyzacji. Karolina siedziała przy biurku, zgarbiona, ze wzrokiem utkwionym w nieskończonej liście e-maili. Każdy nowy komunikat był jak kamień wrzucony do jej już przepełnionego kosza. Nadmiar obowiązków, terminów, nieodpowiedzianych telefonów – wszystko zlewało się w jeden gęsty, nieprzenikniony chaos, który zaciskał się wokół jej umysłu. Patrzyła na ekran, ale nie była w stanie przetworzyć żadnej z informacji. Dłońmi masowała czoło, próbując złapać oddech, ale powietrze wydawało się ciężkie, duszące, jakby każda myśl ważyła tonę. Czuła się, jakby była zatopiona w oceanie zadań, który wciąż się rozrastał, pochłaniając ją coraz bardziej. Wzrok jej błądził, zatrzymując się na półce z filiżankami do kawy, które teraz wydawały się zupełnie nieistotne. Dźwięk telefonu, który nagle zadzwonił, wytrącił ją z zamyślenia, ale tylko sprawił, że poczuła się jeszcze bardziej osamotniona w tym niekończącym się wyścigu. – Tak, Karolino, jeszcze jedno zadanie – powiedział głos w słuchawce. – Będzie trzeba to zrobić na wczoraj. W jej głowie tylko wzbierała cisza. Każdy kolejny dzień stawał się coraz bardziej nie do zniesienia. Przytłoczenie jest jak ciemna chmura wisząca nad głową, która nieustannie rośnie, aż w końcu zapełnia całą przestrzeń. To nie tylko brak czasu, ale nadmiar tego, co musimy zrobić – rzeczy, które wkradają się w nasz umysł, jak hałas, który nie pozwala usłyszeć własnych myśli. Zbyt wiele do zrobienia, za mało przestrzeni na oddech – każdy obowiązek staje się coraz bardziej ciężki, jak kamień na plecach, który zdaje się rosnąć z każdą godziną. Czasem przytłoczenie to nie tylko wielka lawina zadań, ale cichy proces, który wkrada się w naszą codzienność. Niezauważenie przestajemy oddychać pełną piersią. Zamiast żyć, zaczynamy tylko reagować, próbując dotrzymać kroku temu, co nieustannie nas goni. Tłumione emocje, zapomniane potrzeby – wszystko to staje się jednym wielkim ciężarem. Jednak przytłoczenie nie jest nieuniknione. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się nie do pokonania, może okazać się tylko falą, która w końcu opadnie, jeśli pozwolimy sobie na moment zatrzymania. Bo przytłoczenie nie jest końcem. To jedynie sygnał, że trzeba zwolnić, posłuchać siebie, oddzielić to, co naprawdę ważne, od tego, co jest tylko dodatkiem. W chwilach, gdy czujemy się przytłoczeni, nie musimy walczyć z ciężarem. Możemy go puścić, oddać to, co nie jest naszym, i znaleźć w sobie przestrzeń do oddychania. To w tej ciszy rodzi się spokój, który pozwala znowu zobaczyć, że życie nie jest serią niekończących się zadań, ale podróżą, w której to, co najważniejsze, może odbywać się w rytmie serca, a nie w tempie zegara.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...