Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

fałdki za czołem odgrzebują przepis
jak dokonać zbrodni bez plamienia dłoni
jedna lampka albo kieliszek podlewa stos
ostrząc język na pieprz kajeński

dym coraz bardziej siwy
jak nasze skronie
nie gryzie

chronią nas
żółte plamki

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




pierwsza poszukująca - dolegliwości gastryczne mogą zniechęcać
zaś ograniczone pole widzenia, w drugiej, ratuje niejednokrotnie namolność
związku, przy braku jakichkolwiek relacji...

................................dym - to dobry środek


Nic dodać, nic ująć - "smoke on the water" bez ognia na niebie ;)
Dzięki za czytanie i zostawione słowa.
Opublikowano

Za dużo metafor. Nic więcej. Nie ma komunikacji między prostym czytelnikiem a autorem. Takie słowa niech wprawni czytelnicy sobie czytają. Dla mnie jest to bełkot.
Jedni będą słodzić po znajomości, lecz u mnie tego nie ma. Chyba lepiej szczerze napisać, niż ględzić bzdury.
Więcej myślenia poproszę o czytelniku, nie każdy jest magistrem filologii polskiej.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie ma tu nikogo, kto miałby powód, żeby mi kadzić, a piszę, jak piszę - wyżej nie podskoczę, a niżej nie chcę. Widać, nie trafię pod strzechy.
Może przez tę filologię zupełnie niepolską ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


mnie się to nagromadzenie metafor przeciwnie -podoba.Troszkę mniej samo wykończenie wiersza.Pozdrawiam

Chciałam dorzucić "na dłoniach", żeby jasno wybrzmiały doświadczenie, a nawet rutyna, ale zrezygnowałam, być może niesłusznie.
Tak czy inaczej, miło, że zajrzałaś.
Pozdrawiam.

Opublikowano

Byłoby nietaktem nie zajrzeć po sąsiedzku między wersami;
lubię takie kompozycje, które po przeczytaniu/wysłuchaniu każą jeszcze kontemplować.
A starość przy kielichu też ma swoje uroki:)

Pozdrawiam
życząc Szanownej Autorce
w Jej dniu wszelkiej radości

Opublikowano

Już czytałam, więc powtórzę, "Znamy się" i dlatego mijający czas niewiele może zmienić.
Siwy dym, jak ich skronie, kolor już nie gryzie pomimo, że pomiędzy "przelewała się" ostrość języka.
Chronią ich.. "żółte plamki".. i już wiem, gdzie one są.. :) Dla mnie, jest dobrze.
Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Chciałam w Tobie odnaleźć schronienie twierdzą skały przetrwać do świtu w szczerych dłoniach ocalić część siebie zamknąć kruchość w niewinności błękitu.  Noc nas wzywa naznaczając cieniami namiętnością bezlitosnej tęsknoty dzień nas wskrzesza oddając złudzenia pożądane, niewyśnione powroty. Zasypiając zmysłowym oddechem kołysani na skrzydłach czerwieni lotem ptaków szybujemy w przestworzach tylko w chmurach jesteśmy spełnieni.        
    • Właściwie mniej dzieci chyba rodzi się w lipcu, bardziej, że zostają poczęte. Takie jakby wakacje, na które może wracasz, gdyby istniało wszystko tak jak dawniej. Pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @.KOBIETA. Ej tam, ej tam. Bez nas nie wiedziałyście, że jesteście... piękne i jedyne. Lusterko tego nie powie :-)  Piękny wiersz, bardzo kobiecy, łagodny i marzycielski - to jest "kobiecość".  
    • Na trzy to już walczyk. Może i walczy. Zdrówka życzę. Pzdr

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Za każdym razem gdy wraca na ląd ogrzewa się najpierw kubkiem herbaty w Pierwszym i Ostatnim Domu Land’s End Zanim zapuka do Merlin’s Cottage włóczy się przez chwilę po Mousehole za muszle w portowych sklepikach kupuje klamry i spinki do włosów   Po przekroczeniu progu ściąga mokre ubrania a potem bierze długą ciepłą kąpiel w starej żeliwnej wannie z uchwytem na ręcznik w kształcie mosiężnej płaszczki zanim wysuszy włosy wiesza w oknie mały przezroczysty kryształ -wie że kiedy znów pojawi się mgła będzie musiała wrócić   naciera zmęczone morską solą ciało balsamem z rumiankiem zamyka głos w szklanej szkatule i nie zagląda do niego przez resztę pobytu potem zjada wszystkie herbatniki z mleczną czekoladą z blaszanej puszki ukrytej w szafce nad kuchenką   John wraca do domu pod koniec dnia jego ramiona są mocne a ręce szorstkie od rybackich sieci w małej sypialni ze ścianami z bielonego kamienia przesypia nareszcie całą noc   gdy pojawia się ranek wydaje się być zawsze nieprzyjemnie zaskoczona   w pośpiechu pakuje spinki, głos i kryształ całuje opalone słońcem czoło i spracowane ręce wymyka się świtem zanim mgła opadnie zupełnie ostatnio mało brakowało gdy jeden z kornwalijskich chłopców dostrzegł z plaży znikającą się w wodzie srebrnoniebieską płetwę
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...