Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Oddycham

Ja, wieczność, czerń, wieczność, Ja
czasem trudno zasnąć przez nadmiar
smutku, życia czy śmierci
oniryczne wizje są ukojeniem, ale tylko chwilowym
W końcu trzeba wstać
wieczność, Ja, wieczność, Ja

kolejny haust
zimno tu, może to i lepiej
dreszcze przypominają o życiu
wieczność, Ja, wieczność
uwielbam smak kindzmarauli pitego przy kominku
zapewne tak smakuje niebo
Wieczność
delikatnie słodka nieskończona biel

Opublikowano

oddycham
ja, wieczność, czerń, wieczność, ja

czasem trudno zasnąć przez nadmiar
życia lub śmierci
w końcu trzeba wstać
po kolejny haust
zimno tu, może to i lepiej
dreszcze przypominają o życiu
uwielbam smak kindzmarauli pitego przy kominku
zapewne tak smakuje niebo

wieczność
delikatnie słodka nieskończona biel


Korekta raczej niezbędna, pozwala wierszowi "oddychać".




Opublikowano

Korekta lżejsza o parę ton wieczności;-)
Czy zmienia przekaz? Moim zdaniem nie, gdyż główne zdanie. zostało:

oddycham
ja, wieczność, czerń, wieczność, ja

Nie wiem tylko po co czerń, wieczność przecież i tak z ciemnością się kojarzy.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...