Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wstydzić się można krzyku
milczenia
kłótni czy fałszu
bezwstydnych spojrzeń
pana w kolejce
który ręką sięga namiętnie
po ramię stojącego obok dziecka

ale czy trzeba się wstydzić tego
że gdziekolwiek się zwrócę
spadają lawiny
nieprzytomnych myśli
gdzie jest ten inny świat
w którym uczucia dają żyć

oddzielnie

Opublikowano

Najpierw jest wyliczanka czego można się wstydzić, można by ich tam dużo więcej podać. Następnie pada odpowiedź, że wstydzić się nie trzeba, gdyż to są uczucia. Tak to czytam.
Dobrze napisane, ale Ameryki raczej nie odkrywa.

Opublikowano

Adwokat peroruje we własnej sprawie... ;)
Brak kontekstu, konkretu w drugiej strofie (na czym polega nieprzytomność myśli ? kto, co nie daje żyć "oddzielności", i na czym ona polega ?), stwarza wrażenie egzaltowanego bicia piany.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




...................pierwsza - jako biadolenie, aby od czegoś zacząć (na bazie newsów) = ad kosz
w drugiej warte uwagi tłustki można przemalować w miniaturę






Achtung achtung! Mała płaczliwa dziewczynka w swojej piaskownicy! Nie odzywać się. Nie ruszać. Nie zabierać grabek. Nie pyskować.
Grozi banem, zamknięciem tematu i wyzwiskami na pw.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




...................pierwsza - jako biadolenie, aby od czegoś zacząć (na bazie newsów) = ad kosz
w drugiej warte uwagi tłustki można przemalować w miniaturę






Achtung achtung! Mała płaczliwa dziewczynka w swojej piaskownicy! Nie odzywać się. Nie ruszać. Nie zabierać grabek. Nie pyskować.
Grozi banem, zamknięciem tematu i wyzwiskami na pw.
Właśnie. Nie pyskuj.
Penelope
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




...................pierwsza - jako biadolenie, aby od czegoś zacząć (na bazie newsów) = ad kosz
w drugiej warte uwagi tłustki można przemalować w miniaturę






Achtung achtung! Mała płaczliwa dziewczynka w swojej piaskownicy! Nie odzywać się. Nie ruszać. Nie zabierać grabek. Nie pyskować.
Grozi banem, zamknięciem tematu i wyzwiskami na pw.
Właśnie. Nie pyskuj.
Penelope

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...