Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano


Hej! na niebie wysoko, na niebie wysoko,
rozpięte w mrokach nocy rozgwieżdżone oko
empiryczną źrenicą śledzi ludzkie losy.
Niewidzialnym fosforem plotąc Psyche włosy
ręka czarna, kosmiczna, miriadami palców
w blaskach starych pierścieni kreśli dzieci, starców
w zodiakalne zwierzęta. Każde z tajną cechą
biegnie w czas swój przed siebie, ku tajemnym echom.


Oto wiosna kołami wtacza się na niebo
i Baran skacze z Marsa - to właśnie od niego
życie bierze początek. On rozpala zieleń,
z martwą ziemią wojując miliardem powieleń
tak namiętnych miłości, że aż boli głowa;
a kiedy wszystko płonie - sam w ogień się chowa.

Wówczas Byk rozjuszony wychodzi od Wenus,
zaborczy i zazdrosny, jednym słowem: pienius!
"Mam... mniam... mniam... mam..." - rozlega się dokoła niego,
gdy kupuje doznania (zwłaszcza nie ze swego).
Obchodząc banki słucha miłosnej muzyki,
zatem: marsz Mendelssohna - to płachta na Byki!

A kiedy Byk już w jarzmie chciwości ucicha,
Bliźnięta z Merkurego - hop! - prawdziwe licha:
krytyczne, niespokojne i... tak - dwulicowe! -
one Byka wydoją jak zwyczajną krowę
i za mleczne żetony polezą po świecie:
ten na miejsce ministra, a ten zamiast... (wiecie?)


A tymczasem na niebie, na niebie wysoko,
rozpięte w mrokach nocy roziskrzone oko
rozszerza czerń źrenicy w kosmicznej powiece,
i toną ludzkie losy w rozgwieżdżonym lecie.
Na łąkach wysp i lądów, i na morzach do nich
Malarz starców, niemowląt Pędzlem dusze goni,
w niewidzialnych kolorach rysuje psychiki,
lato Latem zabarwia. W lecie słychać krzyki


Raka, co wylazł z wody przy świetle Księżyca
i gada. Dyskutując, wciąż zmienia oblicza:
a to by w szczypcach tortur rozgniótł swą ofiarę,
to za chwilę w męczeństwie wypił za nią czarę
jakiejś niezłej nalewki (byle nie za jego!)
Hm... śmiało nazywaj Raka - wieczystym lebiegą,

zwłaszcza przy Lwie, co z grzywą rozpiętą na Słońcu
dotąd będzie się lenił, aż nie skona w końcu,
próbując przy tym ryczeć w tępym egoizmie
(szczególnie ku samicom, które chętnie liźnie
pośród dźwięków wieczornej, namiętnej gitary -
łkaj mu słodkie adadżio, nim gwiezdne safari...)

Już sierpień - iskry z ognisk trysnęły do góry,
kiedy Pannę krytyczną przepędził Merkury:
"Ty egoistko!" - szumi w radioteleskopach,
a Panna się odgryza: "Sam - stary despota!"
i ścierką stawia szlaban rozbieganym iskrom:
"Kto tutaj tak nabrudził? Przecież było czysto!"


Zaś nad nimi wysoko, na niebie wysoko
rozpięte w mrokach nocy rozgwieżdżone oko,
mruga rzęsami mgławic. Galaktyki Liści
wirują w grawitacjach - kiedyś z nich się ziści
następna Ziemia tląca się przez chwilę sennie.
A na tej Ziemi - ziemi, jesiennie - Jesiennie
Wszechświat znów na palecie kolory dusz zmienia,
subatomowym wichrem boskiego natchnienia


i po raz drugi Wenus rozchyli ramiona:
w purpurze ranka wyjdzie naga, zawstydzona
Waga. Na bakier z sobą, niezdecydowana:
Śmiać się? Rozpłakać? Dygnąć, czy paść na kolana?
Nie dziw, że gdy się Waga ze sobą tak mota,
jej doradcą zbyt często zostaje idiota.

Tymczasem: ci-sza... Oto mściwie spod Plutona
para ślepi zezuje - nieważne: on, ona,
bo tak samo trujące myśli, krew - ogony
w innych Znakach zatopią znienacka Skorpiony.
Zamęczą je miłością, czy raczej: żądz gamą:
cudze żony, mężowie - to ich zwykłe jadło.

Listopad Ziemię w grudy już do snu układa
i twarz mu posmutniała. Zamyślona, blada
od ciężaru Jowisza, gdy mu nietaktownie
dyktatorski herr Strzelec szwenda się po głowie,
włos za włosem wyrywa z wiatrem w wiecznej kłótni
i rozrzuca jak trawy. Ot, psubrat rozrzutny.


A na niebie wysoko, na niebie wysoko,
rozpięte w mrokach nocy rozgwieżdżone oko
coraz szczelniej i mocniej zaciska powiekę
nad starcem, niemowlęciem, zimowym człowiekiem
wyklutym z jaja mrozu, otulonym śniegiem -
Łapa mroczna obszywa ziemskie dusze ściegiem,
gwaszem światów bezdrożnych. Wśród przeczuć i złudzeń
w pęcherzykach powietrza w zamarzniętej strudze,


gdzie na którejś płochliwy Koziorożec biały
wytrzeszcza do Saturna zasmucone gały
i nie wierzy, że można w coś wierzyć. Zmartwiony,
czy tymczasem ktoś inny nie uwiódł mu żony?
Jak sam Baran uparty - gdy znajdzie przeszkodę,
będzie znał swój cel w życiu i ku śmierci drogę.

...a ku śmierci prowadzi szosa poprzez luty,
gdzie ekscentryczny Wodnik właśnie ściągnął buty
i nietaktownie innym wytyka nieśmiałość.
"Ależ on jest niezwykły!" - pięć Znaków poddało
się urodzie odważnej "Precz z zimą!" natury.
Lecz on nie widzi - Uran oślepia go z góry,

a zaraz obok, skryte, psychiatryczne Ryby
rozmyślają o wszystkim w sposób nadwrażliwy
(nienawidzi ich właśnie za to stara Panna
dla której do kąpieli - nie do modlitw! - wanna);
Neptun życie im mości CUD-nymi glonami -
wylegują się Ryby pod nimi krzyżami.


A na niebie Wysoko, na Niebie wysoko,
rozpięte w mrokach nocy rozgwieżdżone oko
w empirycznej źrenicy tworzy nowsze losy;
W galaktycznym salonie strzyże Psyche włosy
ręka czarna, kosmiczna. Miriadami palców
w blasku złotych pierścieni zmienia dzieci w starców,
proch ze starców rozrzuca okruszkami chleba:

zakalce - wy do Piekła! rumiane - do Nieba!

============================
[list ] http://bit.ly/Nwdtpp [/list]


Opublikowano

Piękna zmiana rytmu, zróżnicowany rym, piękny trzynastozgłoskowiec z przerzutniami! W treści - ubaśniowiony zodiak:) Z pięknym poczuciem humoru, pysznie.

Mniam, mniam... i tyle.

Cieplutko pozdrawiam,

Para:)

Opublikowano

Sokratexie , wystrzeliłeeś nas w kosmos- znaki zodiaku okreslaja naszą drogę, ale czy tak tak na pawdę chchcemy byc tam , tam daleko?
Forma poetycka ...niezależna , jak to u Ciebie, ale rymmy trącają ....!
A czyta się ,,,bajkowo!
Pozdrawiam!
Ja

Opublikowano

hej Sokratesie, wróciłeś w dawnym nicku, świetnie się ciebie czyta, jak zawsze!!!!!! pozdrawiam ciepło wystrzelona w kosmos;))) a raczej wystrzelony byk, a postrzelony tygrys:)))
zabieram oczywiście, może na pamięć się nauczę :P chociaż z nią coraz gorzej :P

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Halo! Tu Ziemia! Słyszy mnie Pani? Halo! No nie... dziewczyna naprawdę odleciała.
(Czy nie o takich mówi się: wystrzałowa? )Halo! Tu Ziemia - Sokratex do Sławy.
- Jak to pięknie brzmi ;)

Pozdrawiam, gdziekolwiek już Jesteś.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Halo! Tu Ziemia! Słyszy mnie Pani? Halo! No nie... dziewczyna naprawdę odleciała.
(Czy nie o takich mówi się: wystrzałowa? )Halo! Tu Ziemia - Sokratex do Sławy.
- Jak to pięknie brzmi ;)

Pozdrawiam, gdziekolwiek już Jesteś.


Jestem, jestem, , kosmita sie dodzwonił ;)))wołanie usłyszałam
Dzięki! o boski!!!
Opublikowano

Ha ha ha! Przeczytałam (oprócz świetnego wiesza) Twój dialog ze Stasią i uśmniałam się. ;-)))
Szkoda, że zlikwidowałeś możliwość wstawiania plusów - czyżby aż tak Cię one obchodziły, kręciły i denerwowały? ;-)

Swoją drogą nie żcyzę nikomu, zeby padł ofiarą zabobonnej wiary w horoskpopy - czy to swojej wiary, któa mu cos cennego zepsuje, czy kogoś innego, kto na podstawie gwiazd go oceni... Niestety w naszym ciemnym kraiku nierzadko takie rzeczy się zdarzają.
Ale myślę, że nie na tym forum. :-)

Opublikowano

tak mi stanęło w Twoim horoskopie, że...

Waga. Na bakier z sobą, niezdecydowana:
Śmiać się? Rozpłakać? Dygnąć, czy paść na kolana?


nie wierzę w zabobonne, horoskopowe przepowiednie, ale tutaj nie brakuje mi zdecydowania - ukłony, szanowny Autorze, za wyobraźnię, rytm, lekkie pióro... wymieniać dalej? ;) i jeszcze dowcip, i rymy, i... nie.. dosyć. po prostu świetny wiersz!
rozgwieździłam sobie ul.

pozdrawiam serdecznie,
in-h.
:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A ja właśnie czytałem wiersz, że jesteś kosmosem, skoro przenika Twoje ciało :) To jak to w końcu jest: gwiazdy (ich grawitacje, promieniowanie, itp. plus to czego jeszcze o nich nie wiemy - więc zdecydowanie więcej od tego, co już wiemy - mają, czy nie mają wpływu na nasze życie?

Zwykłe załamanie pogody sprawia, że czujemy się źle. Przy pełni księżyca, jak wykazują statystyki, zwiększa się liczba przestępstw i agresja.
Ba, nawet tzw. miesiączka wzięła swoją nazwę właśnie od miesiąca księżycowego, a nie astronomicznego (kalendarzowego). To najlepiej świadczy o tym, jak wiele dzieje się (właściwie większość) bez naszego udziału. Za nas i bez nas.

Sam podchodzę do horoskopów z rezerwą, ale głównie dlatego, że uczonych zastąpiły dziś redaktorki - zwłaszcza kobiecych pism - niewiele mające wspólnego z prawdziwą astrologią.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jesteś na topie :) Aż zajrzałem do pierwszego lepszego horoskopu:


W tym miesiącu szczęście sprzyja ci przede wszystkim w sprawach zawodowych. Kiedy inni będą leniuchować i prażyć się na nadmorskiej plaży, ty chwycisz za ster swojej kariery. Z chwiejnej i delikatnej Wagi zamienisz się w tym miesiącu w osobę zdecydowaną i bardzo pewną siebie. Nie pozwolisz, aby ktokolwiek wykorzystywał twoje dobre serce i energicznie zabierzesz się za wyjaśnianie skomplikowanych życiowych sytuacji.

http://bit.ly/NdP8Kj


Jak widać, charakter Wagi jest postrzegany zwykle jako "chwiejny i delikatny".
Co też oddałem w wielkim skrócie... w Wodnika bucie ;)

Pozdrawiam.



Opublikowano

top topowi nierówny ;) ... a co do horoskopu, przytoczę

za horyzontem niepewność czeka nas
gnamy jak pocisk prosto w objęcia dnia


ale ccciiii... tylko mi "nietaktownie nie wytykaj nieśmiałości" :)


pozdrawiam raz jeszcze,
zmykam w cień.

in-h.

Opublikowano

No, no, no. Treść wiersza całkowicie wyjaśniła co się z Tobą działo.



Empirycznie, organolepczynie, osobiście -
sprawdziłeś każdą z gwiazd niebieskich,
a nam zostało oczywiście
- księżycem w oczy sobie świecić

klecić,
coś składać,
coś formować
w chudziutki rożek zwijać całość
czasem wiersz rymem podrasować,
tobie podróże - a nam radość


Witam, witam. Jednym słowem. A

Opublikowano

Sokratesie,
Doskonałe i zabawne i trochę ożywienia wniosło w forumową tematykę emocjonalną.
Jestem pod wrażeniem, ale i skojarzeniem także:

Horoskop wg Tyma
--------------------------------------------------------------------------------
Baran - 21.III - 20.IV Mars
Baran to złośliwa małpa i jest ogólnie głupi. Głupi i zarozumiały. Baran dużo czyta, przeważnie gazety, z których nic nie rozumie. Dlatego Baran dzwoni po znajomych, o których wie, że oni rozumieją, co czytają (to są głównie Wagi), żeby się od nich dowiedzieć, o czym czytał. Baran jest uparty jak osioł, a w dodatku sam się nie myje i innym też nie da się umyć. Jak Baran posprząta, to robi się jeszcze większy bałagan. Dlatego Baran ma bałagan coraz większy, bo Baran sprząta.

Spod znaku Barana: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot.

Byk - 21.IV - 20.V Wenus
Kobieta urodzona pod znakiem Byka jest głupsza niż grubsza i ryczy na męża, którego zdradza. A zdradza go ta łajza stale i jeszcze kłamie, że była u krawcowej. Tylko że jak gdzieś wychodzi (a ciągle gdzieś wychodzi, bo chwili w domu nie usiedzi), to zawsze się skarży, że nie ma co na siebie włożyć. Nie ma co włożyć, a nago nie wyjdzie, dlatego kobieta Byk nigdy nigdzie nie wychodzi, tylko siedzi w domu i zagęszcza atmosferę. Byk w rodzinie to rozkład każdego małżeństwa. Nawet u sąsiadów.

Spod znaku Byka: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot

Itd. itp. Polecam w całości. Mnie wprawdzie nie oczarowało jak twój horoskopowy wiersz ,ale ubawiło
Pozdrawiam
Lilka

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A ja właśnie czytałem wiersz, że jesteś kosmosem, skoro przenika Twoje ciało :) To jak to w końcu jest: gwiazdy (ich grawitacje, promieniowanie, itp. plus to czego jeszcze o nich nie wiemy - więc zdecydowanie więcej od tego, co już wiemy - mają, czy nie mają wpływu na nasze życie?

Zwykłe załamanie pogody sprawia, że czujemy się źle. Przy pełni księżyca, jak wykazują statystyki, zwiększa się liczba przestępstw i agresja.
Ba, nawet tzw. miesiączka wzięła swoją nazwę właśnie od miesiąca księżycowego, a nie astronomicznego (kalendarzowego). To najlepiej świadczy o tym, jak wiele dzieje się (właściwie większość) bez naszego udziału. Za nas i bez nas.

Sam podchodzę do horoskopów z rezerwą, ale głównie dlatego, że uczonych zastąpiły dziś redaktorki - zwłaszcza kobiecych pism - niewiele mające wspólnego z prawdziwą astrologią.

Pozdrawiam.
Oczywiście, że przyroda ma wielki wpływ na nasze życie, w tym także kosmos - niezaprzeczalnie.
Natomiast zdecydowanie nie wierzę w horoskopy i w inne wróżby.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   24 czerwca 2023

       

        Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.

        Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.

        Na SORze odzyskałam mowę. 

        - Fenibut - powiedziałam lekarzom.

        Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.  

        Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.

        Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. 

        Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.

        Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.

        Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. 

        Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Gosława Zwyczajowo próbujesz szokować, ale tu zatrzymał mnie raczej zgrzyt w obrazie niż ciężar tematu. Wersy: „kopy zielonki mdłym zapachem / wybiły komary” są po prostu niezgodne z rzeczywistością — na łąkach i torfowiskach komary mają się w najlepsze, a skutecznej metody ich odstraszania wciąż nie ma. Ten fragment rozszczelnia tekst. Pozdrawiam. 
    • @RadosławDziękuję, że tak uważasz :)
    • Sołtysostwo wsi Wielka Lipa               chciało gościć z powiatu VIP-a,               VIP-a nie poznali,               bo sołtys chleb spalił               sołtysowej zaś rosół wykipiał.                                          Wielka Lipa - gm. Oborniki Śl.
    • @Tectosmith Wiersz budzi myśli, czy refleksje nie zawsze związane bezpośrednio z tekstem i każdy może mieć własne. Mnie, jako autora cieszą takowe i cenię i różnorodność.  Pozdrawiam. 
    • 24 czerwca 2023     Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.   Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.   Na SORze odzyskałam mowę.    - Fenibut - powiedziałam lekarzom.   Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.     Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.   Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą.    Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.   Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.   Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało.    Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...