Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Na świat przyszedł jako wcześniak
potem się nie śpieszył wcale,
wydoroślał, naświntuszył
wypoczywa w kryminale

a tam błogość i beztroska,
żadnych stresów, napięć, zgrzytów
chyba, że się ma niefarta
siedząc w celi wśród bandytów.

Życie, wtedy przechlapane
i społeczny status lichy
bo gdy nie dasz się zeszmacić
to ci mogą wypruć kichy

albo życie uprzyjemnić
byś na łono Abrahama
sam się przeniósł nim wolności
uchylona będzie brama.

Opublikowano

Jeśliby im wszystkim wierzyć
to niestety jak wieść niesie
w więzieniach nie ma bandytów
sami "niewinni" kolesie

A czasami jako bonus
w celi można każdy przyrząd
dostać: radio, gry, kablówkę
i plazmowy telewizor

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Gdzieś na Florydzie, w mieście Miami
tak się obchodzą w pace z więźniami
ale na przykład na Białorusi
nawet i klawisz jak chce udusi

i nie poniesie za swój czyn kary
bo i palestra z Klubu Rotary
nic tu nie wskóra i nie doradzi
bo przemoc zawsze sobie poradzi

z tym co jest słabsze, z tym co uczciwe
bo i zakusy są bardziej chciwe
- tu podam przykład: debili grupa
z mędrca (jak zechce) zrobi przygłupa.

Pozdrawiam
HJ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



jeden nowy telewizor
przydałby się starszej pani
którą ten spod celi kizior
po napadzie ciężko zranił

drugi pewnie chłopakowi
broniącemu dwa pasztety
może i komputer nowy
jeśli tylko zdoła przeżyć

małej Joli i jej dziadkom
na godziwe wychowanie
za śmierć ojca i brak matki
by odpłacił zwyrodnialec

tylko jak to zrobić powiedz
kiedy mamy takie prawo
ty pracujesz na zwyroli
i umilasz życie wszarzom

którzy zamiast tłuc kamienie
wylegują się na pryczach
a ty płacisz za kształcenie
nadzór wikt by taki bydlak

zamiast ostro zap... dalać
na menu mógł kręcić nosem
jeszcze wyjdzie da pojarać
lub za darmo sprzeda kosę
Opublikowano

Rzeczywistość jest zgoła inna niż w wiersach wszystkich obecnych tu Panów. Wiem, bo znam kilku takich, co tam byli - moi sąsiedzi z bloku. Nieprawda, że w więzieniach kogoś gwałcą, przeciwnie: jest tam pełna komitywa i jeden drugiemu pomaga, pytają się nawzajem, kto czego potrzebuje (np. "Masz fajki? Chcesz łyka gorzały?"), a kiedy któryś dostanie paczkę, to przynajmniej część dzieli między kolegów.
A co do pracy, to oni bardzo chcieliby ja dostać w więzieniu, żeby móc cokolwiek robić i troche zarobić, a nie siedzieć całymi latami w celi i na spacerniaku, w celi i na spacerniaku, i tak w koło wojtek... Właśnie to im najbardziej doskwiera, że nie ma dla nich żadnej pracy.
Nie znaczy to, że bronię kryminalistów i że podobają mi się ich osobowości. Nic z tych rzeczy. Ale nie każdy kryminalista jest zwyrodnialcem, nawet mało jest takich. A z bandytami po prostu reszta raczej nie gada, oni są odosobnieni w tej społeczności. Większość z nich to złodziejaszki, oszuści, malwersanci, sprawcy bójek o honor własny lub kobiety... ;) Na ogół mają żony i dzieci, za którymi bardzo tęsknią. I na ogół rozumieją, za co siedzą.
Ale i tak powtórzą to samo, kiedy wyjdą. Bo po prostu nie umieją inaczej żyć w swoim środowisku. A poza nim oczywiście w ogóle nie mogliby istnieć. To taki "zaklęty krąg".
Współczuję im, ale skoro narozrabiali, to muszą siedzieć. Zresztą przestępstwa doprowadzają mnie do furii, mimo współczucia.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oxy, ja akurat nie miałem na myśli drobnych przekręciarzy i złodziejaszków, chociaż i oni powinni ciężko zapracować np na:
- odszkodowania dla pokrzywdzonych
- wszelkie koszty utrzymania w więzieniu,
by ewentualnie po odbyciu kary (i odliczeniu powyższych kosztów) to, co zostanie , wypłacić delikwentowi na nową drogę życia.
Mówisz, że nie ma pracy? ;)
Kiedy ostatnio jechałaś np. tarasą na Katowice. Wszystko stoi, albo ledwie się rusza, ale nie dlatego, że nie ma co robić, tylko że tak popodpisywano umowy z wykonawcami. W soboty i niedziele się nie pracuje, bo wtedy trzeba podwójnie zapłacić. Robota dla więźniów jak talala ;)
A nawet, jeśli nie tam, to czemu na terenie więzienia nie stworzyć miejsc pracy, jak to jest np. w Stanach? Siłownie oczywiście też, nawet sale kinowe, na które będą przychodzić oglądać "Krzyżaków"... ale dopiero PO pracy ;))
Tylko po co, jesteśmy przecież bogatym krajem. W 2009 roku utrzymanie jednego więżnia kosztowało 28 tysiaków rocznie, teraz sporo więcej - ropa 6 zl, a żarcie z restauracji trzeba dowieźć, w każdej celi tv, komputer, grzałka lub czajnik elektryczny - nie jak kiedyś, żyletka i dwa druciki podpięte w gniazdo żarówki.
I powiem Ci szczerze, że w tym momencie jakoś kompletnie nie ogarnia mnie współczucie, tylko wściekłość, że muszę się dokładać do gara jakiemuś pedofilowi, lub innemu troglodycie, który popijając kawkę, gra sobie w tetris na kompie, ze słuchawkami na uszach, bo już nie może oglądać filmów i zdjęć, które być może sam robił, jako znany pan psycholog.

Opublikowano

Ja też dorzucę swoje trzy grosze
lecz nie do znanej wszystkim opery
bo gdy pisałem o tych bandytach
miałem na myśli noże, siekiery

o broni palnej nie pomyślałem
a bandzior taką się posługuje
- jeden siekierą rozwali głowę
inny zastrzeli, zasztyletuje

a ile jeszcze innych sposobów
mają w zanadrzu by bez skrupułów
pozbawić ciało choćby i kończyn
i w ciemnym lesie zakopać tułów,

takiego spotkać na swojej drodze
oby nie było mi nigdy dane
bo choć nie siedzę pod żadną celą
z pewnością miałbym też przechlapane.

Opublikowano

HAYQ, zgadzam się ze wszystkim, co piszesz - mnie też to wkurza. Ale z tą pracą - w więzieniach czy poza nimi - to nie jest tak, że nei ma co robić, tylko tak, że praca kosztuje i dlatego ludzie nei sa zatrudniani. Bo trzeba im wypłacać pensje (w więzieniu też, chociaz maleńkie, ale inaczej byłaby to praca niewolnicza w świetle prawa), poza tym treba płacić podatki rozmaite, co kosztuje bodaj najdrożej. Nie znam się na tym dokładnie, ale wiem, że dawniej więźniowie pacowali, a w latach 90-tych porobiło się tak, że nie da się ich zatrudniać.
Co do rzezimieszków, oczywiście mi też wcale ich nie żal. Ale to nie są normalni ludzie, dla mnie to są umysłowi kalecy, więc też nie można ich oceniać normalną miarką.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ja też się boję tych porąbańców,
co zabijają staruszków, dzieci;
na szczęście nie jest ich wielu w celach,
bo wciąż ich nie jest większość na świecie.
Opublikowano

Ponure cele jak niebo przed burzą
a w każdej celi bandytów dużo
siedzą i piją, jedzą i palą
a jak się znudzą to w karty grają

trener fitnessu lekcji udziela
by radośniejsza była niedziela
pan terapeuta przyjmuje w piątek
chyba że nieraz zrobi wyjątek

szczególną troską otoczy klienta
by drań zapomniał o czym pamięta
bo to niezdrowo tak dla psychiki
pamiętać swoje straszne wybryki

ponoć tu siedzą dla resocjalizacji
z należną karą konfrontacji
nie dla dywagacji i degustacji
i filozoficznej kontemplacji

Lilka

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ja też się boję tych porąbańców,
co zabijają staruszków, dzieci;
na szczęście nie jest ich wielu w celach,
bo wciąż ich nie jest większość na świecie.
Choć procentowo nie jest ich dużo
to jednak nigdy nie doczekamy,
że za ostatnim co na wolności
sprawiedliwości zamkną się bramy.

pozdrawiam
HJ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Choć nie cieszą się wolnością
zabijają z przyjemnością
czas pod celą, po wyroku
znów dopadną kogoś w mroku.
W dodatku psychologia dowodzi swych racji,
że nagorsi psychopaci i bandziory,
te największe pod celami zakapiory,
nie nadają się do resocjalizacji.

Ale ja im nie zazdroszczę tych "wakacji"
ni wątpliwej przyjemności zabijania,
raczej życzę tym nie w pełni ludzkim draniom,
żeby mogli ulec resocjalizacji.
Opublikowano

Z tą "wątpliwą przyjemnością zabijania" nie byłbym taki pewny, Oxyvio. :)
Normalny człowiek niby o tym nie myśli, chociaż, czasami... w jakimś urzędzie, lub czekając w kolejce, spotykasz się z taką urzędniczą uprzejmością, że wystarczy spojrzeć na wyraz twarzy sponiewieranego właśnie delikwenta, by wiedzieć, że gdzieś tam, głęboko w "zwojach" już urodził się plan okrutnego mordu. ;))
Co prawda na chilę, ale świadczy to, że w każdym z nas tkwi ździebko bestii.
Kiedyś przeczytałem coś takiego w internecie:

Skoro sadyście sprawia radość zadawanie innym bólu,
to czy możemy powiedzieć, że dzieli się swoim szczęściem?

:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Choć nie cieszą się wolnością
zabijają z przyjemnością
czas pod celą, po wyroku
znów dopadną kogoś w mroku.
W dodatku psychologia dowodzi swych racji,
że nagorsi psychopaci i bandziory,
te największe pod celami zakapiory,
nie nadają się do resocjalizacji.

Ale ja im nie zazdroszczę tych "wakacji"
ni wątpliwej przyjemności zabijania,
raczej życzę tym nie w pełni ludzkim draniom,
żeby mogli ulec resocjalizacji.

Nie chcę wnikać w statystyki
czy w procentach czy w promilach
taka resocjalizacja
więźniów, którzy do cywila

powróciwszy zarzucili
dawnych manier złe oblicze
bo z niewiedzy, nawróconych
w żaden sposób nie wyliczę.

Jednak gdyby się udało
ze złej drogi choć jednemu
zejść to warto uświadamiać
bo on może następnemu

powie o tym, że nie warto
tak bezmyślnie tracić życia
i ustrzeże niedoszłego
od wyroku i od kicia.


Słowa pogrubiłem bo cudzysłów nie działa. Wyskakują jakieś cyferki.
Pozdrawiam
HJ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




...wydaje mi się to trochę przebarwione...i sztuczne z tym "wcześniakiem"...podwinąć się może noga każdemu niezależnie od poczęcia...bardziej pewnie wpływ...środowiskowy:)

Czy jest tak świetnie jak piszesz?....osobiście te wszystkie "luksusy"...zamieniłbym na suchy ...mega czerstwy chleb na wolności;)....Wiersz jest spojrzeniem laika na temat o którym ma bardzo mglistą wiedzę,kiedyś napisałem kilka "łutórów" na ten temat...i jeden zapodam...może z większym autentyzmem;)))

"ludzie"

są takie miejsca i rewiry o których wam opowiem
tam więcej jest warte słowo niezmierzone banknotem

wóda leje się tak jak z kranu bieżąca woda
dialogi przechodzą z ceraty życia
w złodziejskiej meliny zasady
z bandża na mandolinę
za wielką niedzwiedzicą
mojka struny rżnie

bandyckiego czaru spowita woalem
zaślubiona z woli nie z musu
kto tu wszedł już pogrzebany
w rechocie łopaty na kacu grabarza
co drugi to poeta indywiduum
przeciwieństwo ascety

tylko dziś
tylko ta chwila
to co w garnuchu

na ostrzach noży
stoi zdrada

spływa miłość
szklankami

na rękach pociętych
podziarganych torsach
przeklęte kalendarium życia

czasem o kurwy
toczą krwawe boje
namiastką miłości
wypełniają serca

pod więzienną celą
tylko oni siedzą przy blacie
a smutne firanki odgradzają od losu
w kolejne dziś i teraz
bez mojry bez łez


Opublikowano

Mordercą każdy jest na swój sposób,
wojak na rozkaz i wedle prawa,
dziecko pod bacznym okiem rodzica
rozgniata mrówkę, czy to zabawa?

Chłop co żywemu nie chciał przepuścić
o czym przed laty śpiewał nam Chyła
bezbronną muchę tak trzepnął szmatą,
że w locie żywot swój zakończyła.

Także piszący, też bez skrupułów
i bez najmniejszej iskierki skruchy
pozbawiał życia czyli mordował
komary, meszki, mrówki i muchy.

Pozdrawiam
HJ

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • marzy  mi się kraina która nie myśli o polityce   taka która wstydzi  się jej ma ją w  dupie   marzy mi się kraina która  rozmawia o porach roku   to one horyzontem na dziś i jutro i przyszłe   marzy mi się taka kraina - lecz jej nie widzę   mówią że  zastrzeżona tylko dla tych którzy w nią wierzą  
    • W krainie snu dobre wieści rozchodzą się znacznie szybciej niż te złe. I moje pojawienie się nad brzegiem płynącej leniwie Skai  uznano za dobry omen a wręcz długo wyczekiwane święto. Cztery ziemskie noce błądziłem  po znajomych mi krainach. Tak tych przyjaźnie nastawionych  jak i tych położonych na rubieżach jak Thraa czy Kadatheron.     Do Ultharu jednak  zagoniły mnie koszmary  powstałe w wyniku kolejnej  poważnej infekcji i gorączki. Leczyłem się przez jakiś czas  w krainie ghouli. Nigdy by mnie nie wypuścili, gdybym wyjawił im  prawdziwy cel mojej podróży. Koty Ultharu.  Ich rycerze i zagończycy, od zawsze zwalczają ghoule. Polują na nie dla zabawy i treningu  lub po prostu z nudy. A nuda w Ultharze  potrafi trwać całą ziemską wieczność.     Dlatego ghoule  gardzą snem i jego marzeniami. Wolą mgielne,  posunięte rozkładem nekropolie  o dusznym wyziewie moru. Rozkwitłe, krzywo zbitymi krzyżami na połaciach  zapomnianego ugoru pogranicza. Odprawiają tam czarnomagiczne sabaty, harcują wesoło po wnętrznościach mogił, z odgryzionymi dłońmi lub całymi nogami trupów w ostrych lecz krzywych zębach. Ghoule słyną z gościnności dla mistrzów snu. Lecz nie warto posilać się u nich  czymś więcej niż wodą.     Na szczęście ziemskie ograniczenia  tutaj nie sięgają. Człowiek jest jedynie spragniony  przygód i zabawy a także plotek i wieści. Nie było mnie przez cztery noce  lecz tu minęło wieleset lat. Choć czas o jakim zwykle mówimy  i do stosowania jakiego, się dostosowaliśmy, nie ma tu zastosowania. Można powiedzieć, że wszystko żyje lecz stoi w miejscu. Nikt się nie rodzi ani nie umiera. Postaci dzieci i starców  zdarzają się na ulicach. Lecz są to mistrzowie snu, odwiedzający jak ja tę krainę. Ulthar, Celephais czy nawet Kadath, zawsze wyglądają tak samo.   Zaproszono mnie do sali tronowej. Byłem w niej setki razy. Wysokie, marmurowe sklepienie  o żebrowym wzorze,  pokryte było freskami historii królestwa. Były tam walki w Zaczarowanym Lesie, wojny z ghoulami  a także podróż kociego króla  za Bazaltowe Słupy Zachodu ku księżycowi. Na pokładzie kryształowego galeonu  bez żagli a o anielskich skrzydłach. Były tam księżycowe istoty oraz postać Randolpha Cartera  w niewoli u Mi-Go.     Wszędzie tak wokół tronu jak i w kątach, krzątała się kocia arystokracja i służba  a także uzbrojeni w rapiery strażnicy. Byli tam persowie, koty brytyjskie, egipskie, zwykłe dachowce i syberyjskie o jasnych, przenikliwych oczach. Tron był wydawać by się mogło, prostym fotelem o puchowych obiciach, pełnym wełnistych frędzli i gałganów. Zaściełał go stos  długowłosych kocy i miękkich poduszek. A na ich szczycie  dumnie wypoczywał koci król, w otoczeniu swego haremu. Był persem w sile wieku i umysłu. Ciemną, połyskującą zdrowo sierść  ukrył pod zbroją ze złota a na łebku  spoczywał mu niewielki, zdobiony najprawdziwszym rubinem  turban o barwie najczystszej bieli.     Panie Tracy, Ulthar czekał na Pana z utęsknieniem i można rzec, że niby czarodziej, zjawia się Pan idealnie w czas. Nigdy zbyt wcześnie i nigdy zbyt późno.   Ukłoniłem się przed królewskim majestatem. Koty Ultharu tak samo jak ich ziemscy krewniacy, są dumni, pyszni i przekonani o wyższości swej rasy ponad wszelkie inne a w szczególności ludzi. Tylko osoba o wyjątkowych cechach charakteru i woli,  może pozwolić sobie na to by stanąć  przed obliczem kociego króla w sali tronowej. Koty lubią postaci inteligentne. Naukowców, wynalazców, artystów  czy poetów i bardów. Uwielbiają ziemskie opowieści  o swoich kuzynach. Choć trzeba przyznać, że koty Ultharu są od nich  znacznie większe, silniejsze, mądrzejsze  no i potrafią pisać i czytać  a nawet malować i rysować. Koci król podobnie do mnie jest poetą. Dodatkowo również miał zaszczyt spisać kronikę swego ludu  od dnia pierwszego  marzenia sennego o Ultharze  aż po finał wędrówki kotów  na rubieże krainy snu  do ruin miasta cyklopów. Gdzie zginął jego chwalebny ojciec, w walce z nocnymi zmorami.   Śnię o Ultharze bardzo często królu, bo nie ma dla mnie jako prostego człowieka, większej nagrody ponad tą  która daje możliwość spędzania wśród Was, doskonałych istot, czasu jaki oferuje mi  mój niespokojny ostatnio sen. Tym razem wieleset lat błądziłem  po prastarych borach i krainach. Górach Pierwszych Bogów,  śnieżnym i bijącym piorunami  Hateg-Kla. Śniłem tak głęboko, że wypadłem prawie poza płaskowyż żalu… nie karz mi królu mówić o nim  i samotnej górze w zimnej postaci  ostałej nad jego  grozą przeżartym jestestwem.   Król spuszył swe wspaniałe futro  na wspomnienie Kadath  a wzrok jego na mgnienie wręcz  osnuła mgła lęku. Miast tego dał znak straży  a ci rozwarli wrota. Wprowadzono o dziwo  kilku ludzkich więźniów, w kajdanach i brudnych przepaskach. Jednym z więźniów  bezsprzecznie była kobieta. Ją rozkazano zakryć szczelnie  od stóp do głów, a to dlatego,  że ziemskie kobiety  są w Ultharze postrzegane  jako synonim niesamowitego piękna  i seksualnych pragnień. Wojownicy gdy tylko spotkają ziemską kobietę tracą zupełnie głowę i rozsądek. Zakochują się bez pamięci, piorą między sobą  a czasami nawet porywają je wywołując zbędne wojny i zatargi. Słowem, kobieta w Ultharze  przynosi ogromnego pecha.   Więźniowie nie wyglądali mi na mistrzów snu. I z pewnością nimi nie byli. Zdarza się, że niektórych we śnie  prowadzi wspaniała i barwna wyobraźnia. Wtedy czasami trafiają przypadkiem  do którejś z krain snu. Są w niej jednak zupełnie zagubieni. Nie znają miast, wiosek, postaci. Trafiają wiedzeni jedynie strachem  do miejsc z których  już nie dane im będzie się obudzić. Nie potrafią kontrolować snu. Płyną z falą postępującego marzenia, raz lądując w bezpiecznym porcie łóżka, innym razem rozbijając się o skały koszmaru.   Więźniów postawiono naprzeciw tronu. Zaiste prześmiewczy wydawałby się  Wam ten widok. Koty w zbrojach i z szablami w dłoniach  prowadzą spętanych, półnagich ludzi  przed oblicze króla kotów. Dwóch z nich krzycząc,  błagało mnie o łaskę i wstawiennictwo. Zostali szybko uciszeni ostrymi pazurami, które u kotów miejscowych bardziej przypominały pazury lwa niż dachowca.   Panie Tracy,  sądzę po pana mimice,  dokładnie tak samo jak ja,  uważa Pan, że nie ma  wśród nich mistrzów snu. Lecz czy wobec tylu mileniów  spędzonych w krainie, rozpoznaje Pan kogoś z tego grona? Widział Pan ich kiedykolwiek na szlaku,  w którymś z cudownych miast wybrzeża  lub w osadach i miastach  poza Morzem Południowym? Jeśli nie to proszę się nie obawiać, nie zostaną straceni, samica również. Sprzedam ich górnikom, lub wymienię na rubiny w Kadatheronie. Ale wolałem zaczekać z tym  do pańskiego przyjazdu. Nie chciałbym być winny  tak okrutnej zbrodni i zniewagi  jak sprzedaż przyjaciela,  własnego przyjaciela. A więc czy rozpoznaje Pan  w choć jednym przyjaciela?   Długo patrzyłem w ich umęczone oblicza. Wychudzone postury. Na bose stopy i spętane linami dłonie. Zatrzymałem się i przy kobiecie. Czułem podświadomie,  że jest inna niż reszta więźniów. Nie odzywała się, nie szlochała nie ruszała się nawet. Dumnie wyprostowana  i ciskająca gromy  oczyma tak doskonale zielonymi i dużymi, że można by wziąć ją za kuzynkę kotów. Długo na nią patrzyłem. Aż wreszcie…   Samicy nie znam  ale odkupię ją mości królu  i zapłacę sowicie  w lepszej walucie niż plugawi górnicy. Zapłacę informacją dla Ciebie  i rycerskiej świty,  odnośnie tego gdzie  wasi zajadli wrogowie ghoule, trzymają klejnoty  zrabowane z ciał cmentarnych. A jest to skarb, który widziałem  nie dalej jak kilkanaście dni temu, przekraczając bramę głębszego snu. I rozpali on wręcz Wasze wyobrażenie. Cały Ulthar będzie iskrzył blaskiem drogocennych kamieni. A więc ziemska samica za informację?   Szedłem z nią do kryształowego nabrzeża. Mój statek o diamentowych żaglach  cumował w doku. Weszła niepewnie po trapie. Nie bój się. Już nikt Cię nie skrzywdzi. Odstawię Cię bezpiecznie za granicę snu. Obudzisz się i już nigdy tu nie wrócisz. To sen. Wręcz zdaje się być jawą. Lecz to sen. Podróż przez jego  nieskończenie rozległe krainy. Ufasz mi? Przytaknęła głową bez słowa. Była piękna. Jak sen. Jak wieżyczki i zamki Celephais. Jak tajemnicze i senne Ilek-Vad,  ukryte w wiecznym półmroku zmierzchu. Jak kamienny, wyniosły i nęcący Thalarion. Jej oczy jak jego bramy  za które wejdziesz ochoczo  lecz nigdy już nie powrócisz.   Ulecieliśmy w gwiazdy. Rozsiane po pogodnym nieboskłonie. Galery pływały w tę i z powrotem wokół nas na szlaku ku księżycowi  i Bazaltowym Słupom Zachodu. Wreszcie po wielu miesiącach żeglugi, przekroczyliśmy je. Chwilę przed tym, pocałowałem ją czule, zanim brzask który rodził się nad falami, zabrał mi jej postać do jawy. A ja zostałem znów sam w ukochanej krainie snu.   Obudziła się nagle w swoim łóżku. Świt czerwienił się w oknie. Przetarła sen z zielonych, dużych oczu. Czuła się jak gdyby  spała miesiącami a nawet latami. Błądziła we śnie tak realnym, że przebudzenie było wręcz zbrodnią. Pamiętała każdy szczegół. Zaczarowany Las, Ulthar, niewolę, ratunek, podróż przez krainy wybrzeża. Swego wybawiciela.  Mistrza snu i poetę. Pocałunek na pokładzie jego statku. A potem ciemność i przebudzenie. Obróciła się na drugi bok,  przeklinając swoją wybujałą wyobraźnię. Zasnęła tym razem spokojniej. Lecz już zawsze błądziła w jego niekończącym się śnie.    
    • @Nata_Kruk Obyśmy patrząc w niebo wypatrywali tylko ptaki lecące ku nam, a nic innego. Natomiast niebo robi się za ciasne od nadmiaru innych obiektów kreujących nasz ziemski byt.
    • @Magdalena Swój chłop Co serca miał Po właściwych Stronach
    • @Jacek_Suchowicz Gdyby świat był doskonały ,może nie byłby wspaniały.    Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...