pawel_g87ns Opublikowano 6 Listopada 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Listopada 2011 jak szklanka na skraju stołu podczas trzesięnia ziemi zawsze wtedy poruszysz niebo bym się tylko poobijał popatrz w jakim jest stanie deformacje układają się w błagalny uśmiech ty wciąż ją podklejasz jestem już piepszonym frankensteinem naprawdę warto? i tak codziennie ponosisz tyle klęsk a ta? cóż.. nie będzie znacząca znów rzucasz śmiertelny ochłap którym się brzydzę, a ty nie? który chłonę z szatańskim wdziękiem jak ćpun kolejną działkę masz rację może nie dozuj jej częściej stracisz argumenty do następnego razu
Wściekły Azot Opublikowano 7 Listopada 2011 Zgłoś Opublikowano 7 Listopada 2011 Zaczyna się od czterech wersów z trzęsieniem ziemi i nawet fajnie, ale dalej jest już dla mnie zrozumiałe tylko to, że Frankenstein może być wyłącznie "pieprzony".
adam hoff Opublikowano 7 Listopada 2011 Zgłoś Opublikowano 7 Listopada 2011 Gdyby nie tytuł, można by sądzić, że to sprzeczka małżeńska. Ambicje tekstu chyba sięgały wyżej...
Mariusz_Sukmanowski Opublikowano 7 Listopada 2011 Zgłoś Opublikowano 7 Listopada 2011 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. W tym wierszu jest dużo więcej ,ale na razie "piepszona" niedbałość.
hubertk Opublikowano 12 Listopada 2011 Zgłoś Opublikowano 12 Listopada 2011 nie mama pojęcia- jaki to kontakt z bogiem. ze mną- żaden. żaden szczególny. napewno.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się