Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
najbardziej lubię te znad morza. błękit jest mokry i słony,
szumi w muszelkach – słyszysz? wiatr porozrzucał wszystko,
postrącał. z półek znikają bibeloty i dłonie coraz zimniejsze.

z dnia na dzień piasek przesypuje się szybciej,
biały i ciepły jak manna – ugotuj mi mannę.
wciąż opóźniam wymarsz,

wcieram w skronie nalewkę z bursztynu.
spotkam siebie w Juracie.
Opublikowano

Dlaczego cały tekst jest skursywiony? Pierwsze dwie zwrotki na dobrym poziomie, ale wydaje mi się, że wiersz jest całkowicie pozbawiony zakończenia, nie wiem więc za bardzo, do czego Autor zmierzał.

Pozdrawiam - E.

Opublikowano

do morza wspomnień chyba, do zapadania w pamięć chyba, i to nie z nas coś spływa- to ona tam wpływa, to ona się z sobą spotyka, ona mówi, co tłumaczyłoby kursywę a zredukowaną do trzech ostatnich wersów przemijalność- jako następstwo samej siebie, i da się to nawet rozumieć jako puentę (jeżeli komuś potrzebna), bo tak się ten wiersz kończy- miejscem w pamięci.

Opublikowano

Bardzo dziękuję za komentarze :)

Wiersz jest częścią całego cyklu o starej. Trochę mnie zaskoczyły słowa o braku puenty. Może rzeczywiście nie jest czytelna, sądziłem że tytuł naprowadzi. Nie naprowadził. Mój błąd :)
Pozdrawiam.
Tadeusz

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 Dziękuję i pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Waldemar_Talar_Talar  Ja też jestem trochę zwariowana na tle tych samych "lubień", co Ty. :))) Pozdrawiam. :)
    • Kto zrozumie Kobę?    Myślę dniami całymi, co zrobić potrafię, Chwyta mnie zaś bezdradność, gdy marzę o poprawie, Ileż to pracy dokonać, by móc wtem triumfować, Ileż krwi przelać należy, by zacząć próbować, Zjada ludzi frustracja, męczą się powoli, Uczciwym być wypada, zawiść im odpada, Cierpią bardzo biedacy, Los na to pozwoli! Bunt ogłosić zamierza, ta zacna gromada...   Żył kiedyś pewien Koba, człowiek wskroś ambitny, Na niedole był skazany, los bywa tragiczny, Cierpiał, cierpiał straszliwie, ten człowiek samotny, Dla nich nie miał znaczenia, szacunku niegodny, Opowieści wtem słyszałem, o jego wyczynach, Że sięgnął po zaszczyty, jak wielki przywódca, Hasła wielkie skandują, ludziska w fabrykach, Zaś tego nie wiedzieli, że chwalą oszusta.   Próbuję go zrozumieć, człowieka próżnego, Czemuż na tę udrękę, ukarał bliźniego? Tyś ból wielki przeżywał, przez ojca tyrana, Ukochaną swą straciłeś, umarła niechciana, I zmiękczyć umiała, to serce skrwawione, Więc się stałeś zaborcą, przykładem brutala, Czy naprawdę musiałeś, sprawić zaś każdemu? Tę gehennę okropną, tę światu naszemu?   Los, gdy zgodę wyrazi, wolności skosztować, I cierpienie zakończyć, to nasze przewlekłe, Innym co dziś możemy, niewolę zgotować,  Bowiem znamy jedynie, mądrości piekielne, Toteż nam się wydaje, że krzywda nagradza,  Zaś zaraz sam Mefisto, zła wielkie doradza, Boże mój Ty kochany,na co Ty pozwalasz? Za krzywdę to jednemu, zaraz nas pozgładzasz.
    • @aniat. dodałbym że w mak , to bardziej poetyckie
    • @Lenore Grey   A ja patrzę nie na wieże, lecz na dłoń, co wskazuje. I myślę- Czy poznam coś więcej niż inicjały i cienie?   Bardzo intrygujące i tajemnicze. Lubię te klimaty:)   Pozdrawiam 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...