Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

.

stoisz i patrzysz w okno Wszechświata
wyobraź sobie

wdech wydech..
wydech wdech..

w tobie i do najdalszych burych dziur
wibrujących galaktyk

czujesz ?
jak pulsuje oddycha z tobą Organizm
rozgałęziona kosmiczna cudowna Instalacja

w obrazie liniowym zamierzchłej przestrzeni
i ty byłeś gwiazdą
od minus do plus niewyobrażalności
od zwężenia po wybuch
od ekspansji
w kropkę..

wydech wdech..
wdech wydech..

od pękającego pęcherzyka Wszechświata
w punkt o posturze bez wielkości..
w puszce mózgu przetlenienie zawrót wariacja
koniec skali..

wdech wydech..
wydech wdech..

poruszającego szarzyznę zastałych komórek
gimnastyczno mózgowego porannego eksperymentu

wystarczy jedynie wyobraźić sobie
patrzsz w okno Wszechświata..


.

Opublikowano

- हठयोग.. शारीरिक और मानसिक विकास के लिए विश्व की प्राचीनतम प्रणाली है जिसका शताब्दियों से भारत के योगियों द्वारा अभ्यास किया गया है। मनोकायिक व्यायामों की यह एक अनन्यतम विधि है। हठयोग के आसन मानसिक प्रशांति, शारीरिक संतुलन और दिव्य प्रभाव के साथ प्रतिपादित होते हैं। इससे मेरुदंड लचीला बनता तथा स्नायु संस्थान के स्वास्थ्‍य में वृद्धि होती है। योगासनों से स्नायओं के मूल का आंतरिक प्राणों द्वारा पोषण होता है। अतएव योगासन अन्य व्यायामों से पृथक है।..

pozdrowienia Ran

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Coś mi sie wydaje ,że masz wielkie okna albo przeszklony dach i ciągnie cię do tego "wszechświata(tu)". Też się czasem pogapię w niebo ,ale oddycham spokojniej:)
"rozgałęzienie ,przestrzeń ,niewyobrażalność" trochę to za pojemne na moją "puszkę mózgu".
Wcześniejsze utwory o podobnej tematyce były lepsze.pozdr Ranu:)
Opublikowano

> H.Lecter

'Po powiewających koszulach wszechświata, czas na pękające pęcherzyki i bure dziury wibrujących galaktyk...' ( H.L )

- ważne żem już cytowany.. czym to wczesniej żem.. w zapisie liniowym powiewał.. o czymś to jednakowoż-nieprawdaż zaświadcza, a że ostatniego dania nie tkniemy.. byłem pewien, trzeba by wiedzieć coś o modernistycznych sztućcach.

pozdrawiam z nadlubieniem Ran

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


.........
hehehe
:)))
aleś mu pojechał po parapecie Ran ... ;)
żeby dojrzeć trzeba mieć okno najpierw otwarte, albo w ogóle je mieć ... :)))))))))
fajna kosmiczna oddychanka ... stąd ... do zrozumienia istoty :)))
pozdr. M
Opublikowano

'fajna kosmiczna oddychanka ...' (M)

-najprościej, najdosadniej, najluźniej na luzie.. żeś to sklasyfikował Miguelu , i o to chodziło i mnie
w tym obrazku ! (bez dorabiania mundrachy.. i stelażo-filozofii..).

poz Ran

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...