Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Kali

Ja nie umieć pisać.
Nie mieć papier na krytyka.
Wiersz umieścić na ten forum.
Chcieć se ulżyć? Mi nawtykaj.


Szanowni Państwo.
Zgadzam się, że poziom forum się obniża, ale głównie ze względu na pyskówki.
Mam zaszczyt gościć tu „już trochę” czasu i zawsze były wiersze bardzo dobre, dobre, średnie, słabe… (dla każdego inne – kwestia gustu i wiedzy).
Były też kłótnie i te niestety bardzo często były i są na poziomie uwłaczającym ludziom inteligentnym.
Wiem, że burza mózgów daje najwięcej efektów, ale to nie to samo, co pyskówki, chamstwo i wzajemne opluwanie.

Rozumiem, że każdy ma swoją ambicję, ale problemy można rozwiązywać rzeczowo bez obrażania innych.
Wystarczy trochę spuścić z tonu i:
- niech komentarze są bardziej konstruktywne, pomocne, niezniechęcające
- niech każdy autor:
- zanim umieści wiersz zadba (przynajmniej) o poprawność językową
- zanim odpowie na komentarz, trochę poczeka, wyciszy się, nabierze dystansu.
Czasem źle interpretujemy czyjeś intencje. Często inni mają rację.

Po prostu, mniej dumy, więcej pokory i wyrozumiałości.
Utopia? Cóż, pomarzyć wolno.


Pozdrawiam i życzę wszystkim miłego weekendu.



Ps.
Nie oczekuję polemiki, odpowiedzi itp. Po prostu wyraziłem swoje zdanie.
Opublikowano

mam lepszy, dalej idący pomysł
a) zlikwidować wszystkie działy - i owszem,
b) i wogle zakazać zamieszczania wierszy - w tym celu postawić bramkarza, który -
c) przepuszczał będzie ino linki do blogów połetyzujących
d) moderator będzie sprawdzał czy rzeczone blogi są wystarczajaco spłetyzowane, jeśli uzna że nienteges, uskuteczni rzut linką w kosz
e) ale oczywiście, nienaruszona zostanie wolnoć tomku w swoim blomku...
ba! no oczywiście, wszak do tego som blomki aby każdy tomek mógł wywijać mietłą podług fantazji

voilà !

;)

Opublikowano

zanim umieści wiersz zadba (przynajmniej) o poprawność językową
- zanim odpowie na komentarz, trochę poczeka, wyciszy się, nabierze dystansu.
Czasem źle interpretujemy czyjeś intencje. Często inni mają rację

To jest meritum i podstwa , odnośnik normy że tak powiem ,,,Wszelkie pyskowki pod lupę winien brać moderator i kasować ..tyle ,,Nie dajemy wówczas saytsfakcji temu który obraża , w końcu mu sie znudzi ....pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




I znowu to samo ;(.. przestańcie już

Janina
pse pani! pse pani! bo f.isia mi sypie piaskiem po ocach !! ;)

przenoszenie psedskoola w dorosłość może dać efekt totalitaryzmu, o czym świadczą obrazki z przeszłości ;)
lepsze, zazwyczaj, bywa wrogiem dobrego,
a to forum jest naprawdę dobre, i to z różnych względów, :)
wszelkie zrywy naprawcze, jak zdążyłam zaobserwować na przestrzeni dziejów, wywodzą się z osobniczo-okolicznościowych frustracji, i mijają, bądź gasną
rozrabiactwo jest tępione - skutecznie - solidarnie
forum oferuje dla każdego coś adekwatnego:
jeśli chcesz się pomiziać - bardzo proszę - wal na gotowe,
chcesz się ciepło pokomentować - to P - proszę bardzo,
a jeśli chcesz się zahartować - no,to tylko zołzowata Zetka! ;)
na warsztat, tak nawiasem mówiąc, rzadko kto zagląda , ale też można pomajsterkować....

no i czego chcieć więcej...?
ostatecznie, każden może se zorganizować własne podwórko i cenzurować zabawki
- na blomku
;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


serio?
ja tam nie widzę wielkiej różnicy pomiędzy poszczególnymi działami

dobre, nie dobre
bywają miejsca znacznie gorsze
bywają i lepsze
ale wszystkie bez wyjątku są znacznie nudniejsze
i to jest zasadniczy i właściwie jedyny powód, żeby absolutnie nic nie zmieniać ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


serio?
ja tam nie widzę wielkiej różnicy pomiędzy poszczególnymi działami

dobre, nie dobre
bywają miejsca znacznie gorsze
bywają i lepsze
ale wszystkie bez wyjątku są znacznie nudniejsze
i to jest zasadniczy i właściwie jedyny powód, żeby absolutnie nic nie zmieniać ;)
w pewnym sensie wychodzi na moje ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


jeśli to piwo do mnie, to na 'przeprosiny' mogę jedynie odparować:
- taki mam dzisiaj dzień
;)

Nie nie, to w odniesieniu do postulatów i wytycznych dotyczących kulturalności polemik. Moje zdanie jest takie że jeśli kogoś razi emocjonalność niektórych toczących się tutaj sporów, to wcale nie musi tu przychodzić. Emocjonalność jest gruntem poetyckości a zamiar "ukulturalniania" indywidualności sprowadza to kierunkowe forum do kafeterii.pl. Po prostu w ramach tych bzdur będę musiał pisać że głupawy wiersz czy głupawe opowiadanie wcale nie jest głupawe, bo to już byłaby zbyt dosadna i krańcowa opinia; odbierana zapewne jako zacietrzewienie czy coś jeszcze bardziej nadąsanego. To że nie mam szacunku do czyichś wytworów wcale nie oznacza że gardzę autorem tych wywodów, i tu leży problem tych wszystkich uśmiechniętych, przygodnych, wytresowanych i plastikowo elokwentnych użytkowników, którzy górują nad gburami tym, iż otrzymali gruntowne wychowanie, i znają "elementarne zasady przyzwoitości". Albo gadamy o twórczości albo okazujemy w internecie jak bardzo potrafimy się wzajemnie kochać.
Opublikowano

i chyba dla mnie na dzisiaj tutaj wystarczy,
mam jeszcze inne okienka do obrobienia, mniej wirtualne,
poniekąd ;)

tak więc - upraszam aby mnie nie prowokować, najlepiej do poniedziałku
;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


jeśli to piwo do mnie, to na 'przeprosiny' mogę jedynie odparować:
- taki mam dzisiaj dzień
;)

Nie nie, to w odniesieniu do postulatów i wytycznych dotyczących kulturalności polemik. Moje zdanie jest takie że jeśli kogoś razi emocjonalność niektórych toczących się tutaj sporów, to wcale nie musi tu przychodzić. Emocjonalność jest gruntem poetyckości a zamiar "ukulturalniania" indywidualności sprowadza to kierunkowe forum do kafeterii.pl.
;)
ajmsory,
dlaczego zdaje mi się, że jestem pępkiem świata...?
nie wiem ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie nie, to w odniesieniu do postulatów i wytycznych dotyczących kulturalności polemik. Moje zdanie jest takie że jeśli kogoś razi emocjonalność niektórych toczących się tutaj sporów, to wcale nie musi tu przychodzić. Emocjonalność jest gruntem poetyckości a zamiar "ukulturalniania" indywidualności sprowadza to kierunkowe forum do kafeterii.pl.
;)
ajmsory,
dlaczego zdaje mi się, że jestem pępkiem świata...?
nie wiem ;)

Nic złego że ci się zadaje; jeśli tylko ci się zdaje, to znajdzie się ktoś, kto cię skoryguje, i już. Pozdro
Opublikowano

takie posty są bez sensu / wyłuskiwanie podobnych do tegoż tematów i problemów jest nudne i starte do gładkości jak papier ścierny który nie ściera /

ale forum było jest i będzie dla mnie (jak kiedyś porównałem) starymi wytartymi śmierdzącymi glanami, które cuchną na odległość ale najlepiej się chodzi w nich bo są już wystarczająco przechodzone wystarczająco dotarte/ zawsze będą śmierdziały / niestety nie wskóra nic taka gimnastyka słowna / już jest na to za późno / można jedynie pastować ale i tak wrócą do swojego pierwowzoru /

t

Opublikowano

Szanowni Państwo
W zasadzie zgadzam się z tym co pisze pan Duks oprócz tego, że jest poezja dobra, gorsza, słaba, zła… Moim zdaniem to pojęcia względne i nieprawdziwie oddające rzeczywistość ponieważ co dla jednego jest dobre dla drugiego jest złe… Trzeba zrozumieć, że to odbiorca klasyfikuje stopień uznania społecznego, a nie konkurencyjni poeci. Bo cóż to znaczy dobry wiersz? Napisany zgodnie z panującą modą, trendem? Awangardowy , może o miłości, o wzniosłych czynach, pełen heroizmu? Patetyczny, albo taki którego treści nie zrozumiemy? A może napisany zgodnie ze sztywnymi regułkami? Dla mnie poezja jest przejawem serca i duszy dlatego uważam, że wiersze pisze się wnętrzem, a nie głową i trzymającymi w rygorze ścisłymi formułkami. Dlatego nie należy kasować działów, ba uważam, że trzeba je rozwinąć. Żeby jednak to zrobić, przede wszystkim trzeba rozumieć definicję nazwanych działów… jeśli się tego nie rozumie powstają konflikty. Moim zdaniem podział na dział początkujących i wprawnych poetów już sam w sobie budzi kontrowersje i rzuca kość niezgody pomiędzy piszących. Początkujący to taki, który dopiero zaczyna… a przecież są tacy w tym dziale, którzy piszą od wielu lat. Dobrą stroną tego działu jest podział na kilka kategorii w których każdy piszący może odnaleźć swoje klimaty . Natomiast dział poezji współczesnej zawłaszczyła grupa piszących awangardowo… ba wręcz uzurpuje sobie wyłączność. A przecież „poezja współczesna obejmuje swoją terminologią także inne techniki pisania… Dlaczego więc nie stworzyć tak jak w pierwszym, w tym dziale dodatkowych kategorii?. Dlaczego nie dodać tam poddziałów: miłosne, batalistyczne, obyczajowe, polityczne, banalne czy dla młodzieży, bajki itd… czy się to awangardzie podoba czy nie są to wiersze współczesne! Ci którzy piszą od wielu lat i mają duży dorobek literacki dobrze władają piórem właśnie z tych powodów wybrali ten drugi dział a nie pierwszy.
Co do zagadnienia kultury i sposobu wypowiadania (pisania)komentarzy czy jak wolą inni krytyki do wierszy nie powiem słowa bo w tej sprawie w innym miejscu powiedziałem już co myślę na ten temat… Pozdrawiam wszystkich piszących.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




:)

Proszę dokładnie przeczytać, co napisałem.

„Mam zaszczyt gościć tu „już trochę” czasu i zawsze były wiersze bardzo dobre, dobre, średnie, słabe… (dla każdego inne – kwestia gustu i wiedzy).”

Dlaczego - i wiedzy? Bo nie zawsze można zasłaniać się samym gustem.


[u]Do tych, którzy z różnych powodów opacznie interpretują to, co napisałem. [/u]

Nie postulowałem o zmiany nazw działów czy o ich likwidację.
Wyraziłem tylko swoje zdanie na temat:
- poziomu oraz kultury niektórych dyskusji i komentarzy.
- komentowania w sposób konstruktywny, pomocny, niezniechęcający
- dbałości o język – pisanie z licznymi błędami, czyli na zasadzie „dyswszystko” jest moim zdaniem brakiem szacunku do czytelnika.
W takim przypadku, zasłanianie się gustem byłoby nieporozumieniem.

Nigdy też nie zniechęcałem do komentowania. Wręcz przeciwnie. To powoduje rozwój.



Pozdrawiam.
Opublikowano

A teraz spójrz do działu Z i przekonaj się jakie oddziaływanie ma twój apel. Dobrze że miałeś świadomość utopijności tych założeń, chociaż nie wiem po co było kolejny raz wyjawiać swoje pragnienia. Ja osobiście także chciałbym aby świat był nieskazitelny. Myślisz że to z mojej strony kolejna zjadliwa i niekulturalna prowokacja?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • ───

      I. Moskwa – Odessa
      Który już raz lecę z Moskwy do Odessy –
      I znów złapali mnie w nie linii lot!
      Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy,
      Niezawodna niby Wołga wszystkich flot.

      Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów,
      I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie,
      albo w Trieście...
      Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów,
      Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie...

      Mówili mi: „Nie licz na te adresy,
      Na żaden z niebios komunizmu dar”.
      A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy –
      Teraz jest oblodzony pas na start!

      A w Leningradzie z dachu woda kapie,
      Więc może mi pisane lecieć do Leningradu?
      Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie,
      Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie!

      Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs!
      A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy,
      Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy,
      I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust!

      Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód,
      Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg,
      Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród,
      To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg!
      Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam,
      Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic –
      Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam,
      A z góry na nas patrzy tej całej floty widz!

      Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort,
      Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą.
      Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port!
      I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę.

      No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom,
      Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak,
      Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą!
      Znajdą powody nawet, gdy powodów brak...

      Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła,
      Gdzie jutro gradobicie zapowiadają.
      Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają,
      Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra!

      Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach,
      I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot –
      I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa,
      Tak przystępna, jak ten cały fłot,

      Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk,
      A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg,

      Mam tego dość już, psia kość,
      I lecę tam, gdzie mi pozwalają!
      Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość,
      I lecę tam, gdzie mi otwierają!
      II. Polowanie na wilki
      Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem,
      Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem
      Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem
      Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty.

      Dwururki schowały się w cień jódł
      Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą;
      Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł
      Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów,

      Refren:
      Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie!
      Na szare samce, matki i szczenięta.
      Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -.
      To na śniegu krew i plamy krwawych flag.

      W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw,
      Strzelającym nie zadrży ręka,
      Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami,
      Biją bez litości, a ich kula celu sięga.

      Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej;
      Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione
      Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak
      Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!”

      Refren 

      Łapy u nas i szczęki wytrwałe.
      Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi,
      Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem,
      Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić!

      Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo.
      A moje dni już są policzone.
      Myśliwy już broń ujął w rękę prawą
      Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną.

      Refren

      Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag —
      Chęć życia jest we mnie silniejsza!
      I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask
      I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza.

      Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna,
      Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze.
      Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach,
      Ale gończym nic nie zostanie w rękach!

      Refren
      III. Polowanie z helikopterów
      Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy,
      I otwarła się brama hangaru,
      A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy
      Most chrzęsci pod naszym ciężarem.

      A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą,
      A śnieg wolno spada z gałęzi świerków.
      A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką,
      Śmigłowca huk był jak psa warkot.

      Refren:
      Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!!
      Na wilki szare, uparte i gniewne
      Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch,
      Już zapomnieli o litości pewnie—

      A kule koszą wsio stworzenie.
      Biegnę i wdycham te mroźne opary,
      Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem.

      Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary.
      A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk,
      Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej,
      A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg
      Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!”

      I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz.

      Refren

      Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się;
      Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku.
      I niech ci na górze próżno szukają mnie –
      Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku!

      A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem;
      Znów śnieg na bagnach wolno pada;
      Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę,
      Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady!

      ───
       

       

      @Michał PawicaWstęp:

       

      Cień Arbacie, Cień Łubianki

       

      Bułat miał rację, mówiąc o Polsce z tym swoim melancholijnym, moskiewskim zachwytem.

       

      Widział nas przez pryzmat hejnału mariackiego, znoszonych garniturów siedemnastolatków idących na barykady i rzewnych łez Jarosławny.

       

      Dla niego byliśmy mądrzy, muzykalni, subtelni – jakbyśmy wszyscy zostali ulepieni z tej samej gliny, z której Agnieszka wycinała swoje najpiękniejsze strofy. To była miłość bezgraniczna, sygnał alarmowy czysty i wyraźny, grany na trąbce przez zamordowanego rzemieślnika historii.

       

      Ale Bułat pisał swoje eposy, gdy nad Moskwą szalała zaledwie majowa burza. Nie mógł przewidzieć, że jego ukochany, boczny cygański trakt z Arbacie skręci kiedyś gwałtownie w ponure korytarze Łubianki, a dym z płonącej planety uniesie się nad naszą ziemią jak nad gorejącym krzewem. Że jego dziesiąty, desantowy batalion – ten, który szedł w noc od Kurska i Orła – zamiast wolności przyniesie swastykę Ruskiego Mira, a zamiast bitnych pieśni rozbrzmiewać będzie tępy śmiech chłopców z Omonotworu pałujących kobiety na placach Pitera.

       

      Kiedy mit pęka, język zaczyna dychać coraz ciszej. Zamiast czułej struny akordeonu dostajemy mokry worek nadziany na dumną głowę i ślady paralizatora na dłoniach.

       

      Wujek Wołodia – ten swojski sąsiad z bloku, były szpieg i perełka z korytka KGB – zaczął dokręcać nam śruby tak mocno, że nasza wspólna, wątła nić zaczęła pić krew. Kręci je dalej, w szale, bez rozkazu, aż po sam grób.

       

      Dlatego ta opowieść nie ma dialogów. Jest jak powieść historyczna pisana przez emerytowanego porucznika w cieniu zatrutej róży, wciśniętej w oszroniony kufel po tanim, importowanym piwie. To mit, w którym człowiek pisze, co Bóg jeszcze ledwo słyszy przez ryk silników i dym Nord-Ost. Wszystko to minie, powtarzamy jak mantrę, łykając czarny, więzienny chleb.

       

      Zanim jednak bramy Lefortowa runą, a dyktator stanie się zimnym trupem w kostnicy, musimy wykrzyczeć słowa podejrzanej konduity. Nawet jeśli nasz rym już ledwo dyszy. Nawet jeśli przyjdzie nam krzyczeć z całych płuc, prosto w twarz tej bladej godzinie, która z miłości zostawiła nam tylko swąd...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • ─── I. Moskwa – Odessa Który już raz lecę z Moskwy do Odessy – I znów złapali mnie w nie linii lot! Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy, Niezawodna niby Wołga wszystkich flot. Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów, I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie, albo w Trieście... Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów, Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie... Mówili mi: „Nie licz na te adresy, Na żaden z niebios komunizmu dar”. A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy – Teraz jest oblodzony pas na start! A w Leningradzie z dachu woda kapie, Więc może mi pisane lecieć do Leningradu? Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie, Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie! Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs! A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy, Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy, I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust! Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód, Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg, Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród, To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg! Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam, Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic – Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam, A z góry na nas patrzy tej całej floty widz! Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort, Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą. Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port! I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę. No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom, Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak, Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą! Znajdą powody nawet, gdy powodów brak... Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła, Gdzie jutro gradobicie zapowiadają. Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają, Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra! Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach, I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot – I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa, Tak przystępna, jak ten cały fłot, Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk, A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg, Mam tego dość już, psia kość, I lecę tam, gdzie mi pozwalają! Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość, I lecę tam, gdzie mi otwierają! II. Polowanie na wilki Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem, Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty. Dwururki schowały się w cień jódł Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą; Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów, Refren: Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie! Na szare samce, matki i szczenięta. Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -. To na śniegu krew i plamy krwawych flag. W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw, Strzelającym nie zadrży ręka, Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami, Biją bez litości, a ich kula celu sięga. Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej; Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!” Refren  Łapy u nas i szczęki wytrwałe. Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi, Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem, Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić! Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo. A moje dni już są policzone. Myśliwy już broń ujął w rękę prawą Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną. Refren Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag — Chęć życia jest we mnie silniejsza! I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza. Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna, Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze. Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach, Ale gończym nic nie zostanie w rękach! Refren III. Polowanie z helikopterów Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy, I otwarła się brama hangaru, A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy Most chrzęsci pod naszym ciężarem. A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą, A śnieg wolno spada z gałęzi świerków. A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką, Śmigłowca huk był jak psa warkot. Refren: Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!! Na wilki szare, uparte i gniewne Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch, Już zapomnieli o litości pewnie— A kule koszą wsio stworzenie. Biegnę i wdycham te mroźne opary, Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem. Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary. A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk, Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej, A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!” I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz. Refren Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się; Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku. I niech ci na górze próżno szukają mnie – Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku! A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem; Znów śnieg na bagnach wolno pada; Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę, Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady! ───     @Michał PawicaWstęp:   Cień Arbacie, Cień Łubianki   Bułat miał rację, mówiąc o Polsce z tym swoim melancholijnym, moskiewskim zachwytem.   Widział nas przez pryzmat hejnału mariackiego, znoszonych garniturów siedemnastolatków idących na barykady i rzewnych łez Jarosławny.   Dla niego byliśmy mądrzy, muzykalni, subtelni – jakbyśmy wszyscy zostali ulepieni z tej samej gliny, z której Agnieszka wycinała swoje najpiękniejsze strofy. To była miłość bezgraniczna, sygnał alarmowy czysty i wyraźny, grany na trąbce przez zamordowanego rzemieślnika historii.   Ale Bułat pisał swoje eposy, gdy nad Moskwą szalała zaledwie majowa burza. Nie mógł przewidzieć, że jego ukochany, boczny cygański trakt z Arbacie skręci kiedyś gwałtownie w ponure korytarze Łubianki, a dym z płonącej planety uniesie się nad naszą ziemią jak nad gorejącym krzewem. Że jego dziesiąty, desantowy batalion – ten, który szedł w noc od Kurska i Orła – zamiast wolności przyniesie swastykę Ruskiego Mira, a zamiast bitnych pieśni rozbrzmiewać będzie tępy śmiech chłopców z Omonotworu pałujących kobiety na placach Pitera.   Kiedy mit pęka, język zaczyna dychać coraz ciszej. Zamiast czułej struny akordeonu dostajemy mokry worek nadziany na dumną głowę i ślady paralizatora na dłoniach.   Wujek Wołodia – ten swojski sąsiad z bloku, były szpieg i perełka z korytka KGB – zaczął dokręcać nam śruby tak mocno, że nasza wspólna, wątła nić zaczęła pić krew. Kręci je dalej, w szale, bez rozkazu, aż po sam grób.   Dlatego ta opowieść nie ma dialogów. Jest jak powieść historyczna pisana przez emerytowanego porucznika w cieniu zatrutej róży, wciśniętej w oszroniony kufel po tanim, importowanym piwie. To mit, w którym człowiek pisze, co Bóg jeszcze ledwo słyszy przez ryk silników i dym Nord-Ost. Wszystko to minie, powtarzamy jak mantrę, łykając czarny, więzienny chleb.   Zanim jednak bramy Lefortowa runą, a dyktator stanie się zimnym trupem w kostnicy, musimy wykrzyczeć słowa podejrzanej konduity. Nawet jeśli nasz rym już ledwo dyszy. Nawet jeśli przyjdzie nam krzyczeć z całych płuc, prosto w twarz tej bladej godzinie, która z miłości zostawiła nam tylko swąd...
    • ,, Eucharystia jednoczy  przyjmujących ją ,, 1 Kor.10 , 16-17    jak ocean łączy kropel wiele  tak Eucharystia  wiąże ludzi w kościele    dar wolności  Bóg nie wymusza  zaprasza    lubimy kochamy  po swojemu    świat  zamiast się radować  walczy    a jest  jest ... cudem  cudem  wartym miłości szacunku   rysy skazy rany widać z daleka  wolna wola … problemem   komunia łączy  owoc  życie w zgodzie  z sobą z Bogiem   Jezu ufam Tobie    6.2026 andrew  Czwartek, święto Bożego Ciała  
    • @hania kluseczka Peelek taki, że jednej chciałby dać miłość, a resztę nienawidzić.
    • @Alicja_Wysocka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Wiesz dziś nie modliłem się do Boga.  Wiesz byłem w takim stanie, tak bardzo pod wpływem że zapomniałem modlitwę. Zgubiłem już drugi wers po Ojcze Nasz. Więc do Lucyfera pomodliłem się. Trochę mi go szkoda, trochę wierzę że jego wojna ze Stworcą, z wolą Boga może zostać zakończona, że wciąż pamięta Raj, Niebo, skrzydła które miał. Że i Bóg słyszy i widzi jako wszechobecny jego słowa czyny myśli i wierzę że jest w stanie mieć chęć wrócić w ciepło Bożych objęć, trafić znów do miejsc gdzie grzeje miłość ognia Stwórcy serc. Że jest w stanie gdzie opanowanie się by ludzkość robiła źle by nie karmił go grzech, by nie rósł z kolejną z łez co jak duszy krew po policzku płynie, leje się. Że ma w pamięci dobro, które uspokaja i że ma dość rozedrgania wibracjami wojny, że się uspokoi i będąc spokojnym powtórzy słowa których nauczył nas Syn a potem doda kilka swych gdzie wprowadzą zachwyt Boskie myśli i za uczuciami (Bóg wciąż kocha zbuntowanych) pójdą czyny i wróci pokój między nimi. I przykład weźmie człowiek.  Koniec wojen.  Miłość w sobie noszę.  Pamiętając grzech który rani niematerię wnętrz.   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...